Otwarte formaty plików
Autor: Paweł Tkaczyk, dnia 20 sie 2005 w kategorii Komputery i okolice
Dla “zwykłych” użytkowników komputera termin “otwarte formaty plików” nie ma większego znaczenia, a głoszone przez zwolenników otwartego oprogramowania teorie o “zmierzchu MS Worda” uznają za niedorzeczność. Czym są otwarte formaty plików i dlaczego to powinno być dla Ciebie ważne? Przeczytaj.
Odrobina historii
Jakieś 12 lat temu w świecie pecetów królował jeszcze DOS, poprzednik systemu Windows. Komputery w polskich biurach służyły za maszyny do pisania, arkusze kalkulacyjne dopiero zaczynały zdobywać użytkowników. W wielu firmach nie było sieci wewnętrznej (o Internecie też nie było co marzyć), więc jeśli pani Krysia z kadr chciała wydrukować swój dokument, nagrywała go na dyskietkę i niosła do księgowości. Tam pan Mietek wkładał dyskietkę do stacji, uruchamiał TAG-a, otwierał jej dokument i drukował.
Szef z kolei przychodził do pana Mietka po raporty księgowe. Pan Mietek nagrywał mu na dyskietce odpowiedni arkusz Lotusa 1-2-3, a szef otwierał go u siebie, wprowadzał poprawki i oddawał księgowemu.
Nikt nie myślał o “otwartych formatach plików” — przecież wszyscy mieli TAG-a i Lotusa, prawda? Nikt nie wyobrażał sobie, że kiedyś mogą zniknąć z rynku — o wiele bardziej realne było zagrożenie związane z “pluskwą roku 2000″.
Co Ty wiesz o TAG-u?
Trzask, prask, czasy współczesne. Rok 2005, pluskwa milenijna okazała się strachem z wielkimi oczami. Pytania do Ciebie, Czytelniku: Widziałeś kiedyś na oczy TAG-a? A Lotusa 1-2-3 pod DOS? Słyszałeś w ogóle o TAG-u? Jeśli poproszę Cię o wymienienie najbardziej znanego edytora tekstu, usłyszę “Microsoft Word”. Arkusz kalkulacyjny? “Microsoft Excel” — odpowiesz. Ba, niektórzy nie potrafią wymienić żadnych innych edytorów czy arkuszy. Nie winię ich, pan Mietek i pani Krysia też nie potrafili.
Informacje na komputerach zapisujemy codziennie. Nie wszystkie będą musiały przetrwać 10 lat, ale jest sporo takich (jak np. dane firmy, dane statystyczne, raporty pogodowe, akta sądowe itp.), które muszą przetrwać dużo więcej. Zapisywanie ich jako DOC dziś wydaje się dobrym pomysłem — wszyscy mają MS Worda, wszystkie programy czytają MS Worda… Hmm… 10 lat temu tak samo dobrym pomysłem było zapisywanie w TAG-u.
Czym są otwarte formaty plików?
Zatrzymajmy się na krótkie podsumowanie. Chcemy zapisywać pliki w taki sposób, aby móc je bez problemu otwierać i edytować na dowolnej platformie, być niezależni od konkretnego producenta lub właściciela patentu (a najlepiej oddać nadzór nad formatem jakiejś organizacji standaryzacyjnej, np. ISO) oraz — w razie czego — być w stanie samodzielnie “wyciągnąć” informacje ze starego pliku. Potrzebny nam otwarty standard plików.
Aby format plików mógł być nazwany “otwartym standardem” powinien spełniać kilka kryteriów:
- nie powinien być obwarowany żadnymi patentami ani licencjami — dzięki temu nie jesteśmy zależni od konkretnej firmy, nikt nie może nagle zabronić nam używać danego formatu ani żądać opłat licencyjnych za korzystanie z niego;
- jego pełna dokumentacja powinna być publicznie dostępna — dzięki temu każdy będzie w stanie sprawdzić, czy format nie zawiera rażących błędów lub luk w zabezpieczeniach (bardzo ważne w przypadku przechowywania ważnych informacji);
- powinien być uznany przez międzynarodowy organ normalizacyjny (np. ISO) — aby różni producenci nie próbowali “ciągnąć” formatu w swoją stronę rozbijając go na dziesiątki niekompatybilnych ze sobą wersji;
- powinien być “human readable” (czyli tekstowy, a nie binarny) — aby w ostateczności można było “wyciągnąć” informacje za pomocą zwykłego edytora tekstowego.
Przykłady otwartych formatów
Przykładem takiego otwartego formatu jest HTML. Nad jego rozwojem czuwa konsorcjum W3C, dzięki czemu język rozwija się wraz z rozwojem technologii. Specyfikacja techniczna jest dostępna publicznie dla każdego — każdy może się dowiedzieć, jak działa HTML i korzystać z niego. Dzięki temu dokument HTML można bez problemu oglądać i modyfikować w olbrzymiej ilości programów — od standardowego Notatnika po zaawansowany pakiet typu Macromedia Dreamweaver.
Otwarte formaty to nie tylko tekst — grafikę bitmapową możemy zapisywać w postaci np. plików PNG (UWAGA: format nie jest tekstowy, tylko binarny), a wektorową np. w postaci plików SVG. Za “otwarty” można też uznać format JPEG oraz PDF.
Otwarte formaty ważne są też w plikach muzycznych. WMA czy MP3 możesz co prawda słuchać za darmo, ale są to technologie obwarowane patentami. Za program do tworzenia WMA czy MP3 trzeba już zwykle zapłacić opłaty licencyjne. A przecież ich “wolne” odpowiedniki (np. OGG Vorbis) są w pełni udokumentowane i dostępne (do tworzenia i odtwarzania) całkowicie za darmo.
Czy to takie ważne?
Jeśli zapisujesz swoje dane w formacie, którego dokumentacja nie jest publicznie dostępna, prosisz się o kłopoty. Wiem, że dziś mówisz sobie, że MS Word nie zniknie z dnia na dzień i — jakby co — to się przekonwertuje. Ale zastanów się, ile takich dokumentów dziennie produkujesz? Ile potrwa konwersja? Będzie Ci się chciało? Będziesz pamiętać o wszystkich plikach?
Odpowiem Ci: współpracuję z wydawnictwem, które ma mnóstwo książek opracowanych 10 lat temu. “Suchy” tekst jest w… TAG-u, a gotowe książki w PolType (kolejny DOS-owy dinozaur). Jeśli wydawnictwo potrzebuje np. zrobić kolejne wydanie starej książki, to najlepszą opcją są wydruki i klisze. Ich ponowne wskanowanie i obróbka jest łatwiejsza, niż grzebanie się w DOS-owych programach, których dziś już nikt nie zna i nie pamięta.
Więc co zamiast DOC-a i XLS-a?
OpenDocument to format zapisu plików “biurowych” — pochodzących z edytora tekstu, arkusza kalkulacyjnego, programu do prezentacji czy prostych grafik. Rozwijany przez organizację o nazwie OASIS (której członkami są takie firmy jak IBM, Microsoft, Oracle czy Sun) jest zalecanym przez Komisję Europejską formatem przechowywania danych “rządowych”.
Dokumentacja OpenDocument jest oczywiście publicznie dostępna — dzięki temu już dziś mamy narzędzia, które bez problemu tworzą i czytają ten format. OpenDocument jest domyślnym formatem zapisu nowej wersji pakietu OpenOffice.org oraz linuksowego pakietu biurowego KOffice. Inni producenci będą powoli dostosowywać swoje programy do nowego standardu. Dzięki temu dokument OpenDocument będzie wyglądał i edytował się dokładnie tak samo w OpenOffice, MS Wordzie czy jakimkolwiek innym edytorze. Mało tego, format OpenDocument będzie można importować do bardziej zaawansowanych programów do składu i łamania (jak Adobe InDesign czy Quark XPress).
Ponieważ specyfikacja techniczna jest jawna i nie obwarowana żadnymi patentami, każdy będzie mógł — w miarę potrzeb i możliwości — tworzyć narzędzia do edycji i wyświetlania OpenDocument. Oznacza to możliwość tworzenia takich dokumentów nawet na najbardziej egzotycznych systemach operacyjnych. Oznacza to także, że wcale nie będziemy już musieli korzystać z płatnego (lub za drogiego) oprogramowania. Jeśli znajdą się chętni (a doświadczenie pokazuje, że się znajdują), edytory OpenDocument-ów będą dostępne jako Open Source, za darmo. To bardzo ważne w przypadku wymiany informacji państwo-obywatel. Dziś firmy są zmuszane do kupna Windows, bo program Płatnik nie jest dostępny na inne platformy (a rozliczenie z ZUS jest obowiązkowe). Gdyby specyfikacja formatu była dostępna publicznie, na pewno znalazłby się ktoś, kto napisałby Płatnika pod Linuksa czy Mac OS.
Co możesz zrobić?
Wiele osób może myśleć, że OpenDocument to sprawa jutra, dziś nadal dominuje MS Word. Nieprawda. W wielu firmach używa się np. OpenOffice, ale zapisuje pliki jako DOC przed wysłaniem “ze względu na kompatybilność”. Po okresie “dzikiego piractwa” nadal pokutuje u nas przekonanie, że “każdy ma MS Worda”. To błędne koło, prawda? Ja mam OpenOffice, Ty masz OpenOffice, a wysyłamy sobie pliki MS Worda. Głupie :)
Miej odwagę powiedzieć swoim odbiorcom czy współpracownikom, że nie masz MS Worda. Bo nie chcesz mieć pirackiego oprogramowania, a nie chcesz wydawać kilku tysięcy na program, który robi to samo, co jego darmowe odpowiedniki. OpenOffice jest dostępny za darmo, dla każdego, na każdą platformę. Nie ma rozsądnych argumentów za tym, aby go nie używać.
Miej odwagę wysłać do ludzi plik ODT (OpenDocument Text) lub choćby PDF zamiast DOC-a. A jeśli ktoś poprosi o DOC-a, odeślij go do tego artykułu. Postaraj się wytłumaczyć rozmówcy, że nie musisz mieć Worda.
A jeśli używasz (legalnego lub nie) MS Office, zastanów się nad zmianą. OpenOffice w wersji 2 osiągnął już taką dojrzałość, że spokojnie i bez wielkiego wysiłku będziesz w stanie go używać. Całkowicie po polsku, z doskonałym polskim słownikiem i dzieleniem wyrazów. Do pobrania np. stąd (82 MB).
Możesz też czekać na następną wersję MS Office, która będzie bez trudu otwierała i edytowała dokumenty OpenDocument. Ale czy na pewno warto płacić kilka tysięcy za pół roku za to, co możesz dostać za darmo już dziś? :-)
Podobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim z innymi! Dodaj go do któregoś z serwisów społecznościowych za pomocą poniższego przycisku. Dziękuję :-)
stały link | trackback url | |
Jeśli podobał Ci się ten wpis, zobacz inne podobne:



b3x | 22 sie 2005 | Odpowiedz
Literówka w drugim akapicie (Widnows). Pozdrawiam.
Paweł Tkaczyk | 22 sie 2005 | Odpowiedz
Poprawiona, dzięki :)
Lookanio | 23 sie 2005 | Odpowiedz
Bardzo dobry art.! Z miejsca dodałem do zakładek, co by uświadamiając niektórych, najpierw zadać im odp. lekturę :-)
krzychu | 24 sie 2005 | Odpowiedz
Nie mogę się powstrzymać…
MPC: http://www.musepack.net/
użytkowanie: http://www.hydrogenaudio.org/forums/index.php?showtopic=1927
Komarek | 31 sie 2005 | Odpowiedz
Popwieram, fajny art :d Nawet nie wiedziałem, jak opensourcowy jest plik odt (chyba) z oppenoffice’a :D
MySZ | 3 wrz 2005 | Odpowiedz
tag… heh, wspomnienia. ten wspaniały zielonoczarny interfejs ;)
magda | 29 lis 2005 | Odpowiedz
mam problem z pracą w QuarkXPress 6.1, nie mam wersji polskojęzycznej i nie mam pojęcia jak się w tym poruszać, masz może jakąś instrukcji obsługi? jest mi to bardzo potrzebne
bassa | 14 gru 2005 | Odpowiedz
jestem basta jestem gotowa na wszystko czekam na listy basta@op.pl namientna kucharka:D
Bluuf | 28 sty 2006 | Odpowiedz
Kilka stron dot. Openoffice
http://www.openoffice.pl/index.php?NEO_Session=2a4a163bec40c3a37108075fbde752b6
http://helion.pl/ksiazki/opofrk.htm
http://republika.pl/vbadam/
http://openoffice.website.pl/
http://www.ux.pl/openoffice/
http://download.openoffice.org/index.html
Aras | 20 mar 2006 | Odpowiedz
siema!mam pytanie..mam plik tekstowy ale jest zapisany w formacie ODT..nei moge go otworzyc..a jak otwieram to zamiast liter sa jakies znaczki(kwadraciki i inne)widocznie nie posiadam takiego programu ktory moglby to obsłużyć:/skad moge go sciagnac albo sam juz nie wiem..prosze o pomoc:))
Paweł Tkaczyk | 21 mar 2006 | Odpowiedz
Aras: Google: OpenOffice.org viewer :)
Szacunek dla Opery, Tlena itp, tylko nie ten .odt :( | 24 mar 2006 | Odpowiedz
Przykro mi, ale zupełnie mnie Pan nie przekonał. Jakiś czas temu otrzymałem dokument w formacie ODT (z czym to jest związane, nadawca nie poinformował mnie). Musiałem się z nim szybko zaznajomić i oczywiście jak na złość poszukiwania programu zdolnego otworzyć to cudo zajęły mi więcej czasu niż sama praca związana z tym dokumentem:|. Niestety, ale jeśli dzięki takim “genialnym” rozwiązaniom mam oszczędzać czas i nerwy, to jednak pomysł twórców standardu spałił na panewce:/. No chyba, że to ja jestem jakiś niepełnosprytny, ale przecież chodzi o to właśnie, żeby tacy jak ja nie musieli grzebać się po blogach, forach i innych googlach żeby odpalić jeden głupi pliczek.
Paweł Tkaczyk | 24 mar 2006 | Odpowiedz
Szacunek dla…: Zapytam przewrotnie: a MS Office (przy którym nie trzeba grzebać w blogach) masz legalny? Bo nie wszystkich stać na Windows za 800 PLN i Office za 2k. Nie wszyscy chcą mieć Windows i Office. A chodzi właśnie o możliwość wyboru :)
koza | 24 mar 2006 | Odpowiedz
Pawel Tkaczyk: kto twierdzi, ze Windows kosztuje 800 zl a Office 2 tysiace? ;)
koza | 24 mar 2006 | Odpowiedz
PS osobiscie uzywam Open Office’a.
Nie dla .odt :( | 25 mar 2006 | Odpowiedz
Chwila, chwila, artykuł nie o tym traktuje, co leszpe bo legalne a co gorsze bo nie. Próbuje Pan w nim mianowicie przekonać o wyższości otwartych standardów nad powszechnie używanami plikami pakietu Office (i innych- mniejsza z tym). Co ma do rzeczy legalność oprogramowania?
Paweł Tkaczyk | 25 mar 2006 | Odpowiedz
Zamknięte standardy wymagają od producenta oprogramowania zakupu licencji — jeśli chcesz, aby Twój edytor czytał/pisał pliki DOC, musisz zapłacić Microsoftowi (albo męczyć się z reverse engineering, a to w niektórych krajach jest nielegalne). Prawdopodobieństwo, że potem oddasz swoją aplikację za darmo jest bardzo małe, prawda?
Artykuł jak najbardziej traktuje o legalności — instytucja państwowa nie powinna wymagać od podatnika produktu określonej firmy (a tak właśnie jest z licencją na DOC), powinna dawać wybór. A wybór to korzystanie z publicznie dostępnych standardów, za które nie trzeba nikomu płacić.
Wiem, że DOC nie przeszkadza ludziom, jeśli nie muszą płacić za Office. Ale spora część z nas chce mieć legalne oprogramowanie (myśl o nas jak chcesz). I czujemy, że zmuszanie nas do kupienia Windows, aby uruchomić Płatnika (czy Office aby wypełnić jakiś formularz w US) jest nieuczciwe :)
Michał | 3 kwi 2006 | Odpowiedz
Dla mnie argument że czeba się namęczyć żeby znaleźć openoffice żeby wyedytować plik odt jest zupełnie do du… Chcę się zapytać ile autor tej wypowiedzi wcześniej poświęcił czasu na zakup M$ Worda lub przekopiowanie nielegalnej kopii, gdyby wtedy od razu zainstalował openoffice nie miał by teraz problemów z wiąkszością standardów tekstowych i nie tylko. A wstręt małej części użytkowników komputerów do google itp nie może być powodem do narzucania korzystania z zamkniętych drogich rozwiązań. Najgorsze jest to rząd naszego kraju nie nić żeby to zmienić, nie wiem czy RP jest aż tak bogatym krajem, żeby można sobie pozwolić na używanie drogiego oprogramowania w administracji. Można łatwo przemnożyć ilość stanowisk komputerowych z oprogramowaniem M$ w tym sektorze przez koszt tych aplikacji a powstanie okrągła sumka. Sam w przedsiębiorstwie w którym pracuję zainicjowałem używanie tego oprogramowania i efekt jest zaskakująco pozytywny, wszyscy się szybko dostosowali a o oszczędnościach już nie wspomnę a także o tym że na bierząco mamy najnowsze wersje, dodam jeszcze że jest to 60 komputerów.
Cerber | 3 kwi 2006 | Odpowiedz
Również nie popieram tego typu rozwiązań “na siłę” przecież OpenOffice ma możliwość zapisu również w standardzie dla MSWord, więc po co wchodzić przez okno jeżeli drzwi są zawsze otwarte ?? i jeszcze jedno życzę powodzenia tzw. “zwykłemu użytkownikowi”, który dostanie załącznik zapisany w *.odt i musi go szybko otworzyć. Jeżeli już ktoś chce zapisywać w jakim kolwiek standardzie ogólnie dostępnym darmowym i popularnym to jednak proponowałbym *.pdf
Pozdrawiam
Macios | 3 kwi 2006 | Odpowiedz
Drodzy czytelnicy nie ma nic za darmo a już napewno nic dobrego, jeżeli ktoś tak uważa to niech idzie po prezerwatywy do “BIEDRONKI” bo ja wole BEZ a w ostateczności z apteki :)
retro | 20 kwi 2006 | Odpowiedz
dziękuję,postoję! tylko PDF!
Veron | 5 maj 2006 | Odpowiedz
Wrrr….właśnie dostałem plik *.odt. Niestety, mój Open Office 1.1.4 otwiera, lecz uznaje, że to plik pusty.
Jak dla mnie *.odt jest aż nadto otwarty i zbyt mało znany, by się nim posługiwać. DUUUŻO czasu już zmarnowałem, a efekt żaden. Jak już coś, to jest domyślny openofficowy *.sxw
ola | 24 maj 2006 | Odpowiedz
BŁAGAM POMOZCIE
JESTEM W PRACY,SZEF CZEKA, A NIE WIEM JAK OTWORZYC TEN PLIK .ODT .POJAWILY SIE JAKIES ZNACZKI TYLKO. MAM WORDA
Tomasz S. | 29 maj 2006 | Odpowiedz
Pisze prace dyplomowa. Nie mam Windowsa ani M$ Offica. Pisze w OpenOffice2 i zapisuje .odt a do promotora wysylam .pdf. Ale on chciał ode mnie w formacie .doc zeby cos poprawic co mu sie nie spodobało… Wysle mu wszystkie trzy formaty i linka do tej strony;-)
Paweł Tkaczyk | 29 maj 2006 | Odpowiedz
Tomasz S.: Wyślij promotorowi ODT i linka do tej strony :)
A przeglądać pliki ODT można za pomocą specjalnego viewera napisanego w Javie.
krystian | 30 maj 2006 | Odpowiedz
pisze prace magisterska i ktos wymyslil ze plagiatem ja beda sprawdzac. No i fajnie, tylko dlaczego wymagaja ode mnie pracy w formacie *.doc ?? nie mam pieniedzy i ochoty zeby placic za pakiet MS kilkaset zlotych. probowalem uswiadamiac panie z dziekanatu, linki podawac, zaproponowalem nawet ze im cos w rodzaju howto napisze ale nic!kobieta normalnie rzucila mi sluchawka! To jakis obled!Czy OO gryzie??
Paweł Tkaczyk | 31 maj 2006 | Odpowiedz
Krystian: Następna wersja MS Office będzie czytała (przynajmniej) pliki ODT. Jeśli nie od samego Microsoftu, to jest już plug-in, który to umożliwia. Ludzie rzucą się na nową wersję (bo wiadomo, Office’a trzeba mieć najnowszego) i plik ODT stanie się “bardziej popularny” :)
DOC-a możesz zapisać także z MS Office. Do sprawdzania pod kątem plagiatu mają pewnie specjalne narzędzie i nie opłaca im się dołączać do niego modułu innego niż dla DOC. Zatem tutaj jednak bym się dostosował ;)
Zenon | 5 cze 2006 | Odpowiedz
trzeba tez zaznaczyc …. ze “pliki” odt to tak naprawde skompresowany folder zawierajacy tekstowe pliki z separacja tresci, wygladu i zalaczonych obrazkow
fajne jest to taki ODT moze byc bardzo latwo konwertowany……..np importowany do CMS i publikowany na WWW w zaledwie kilka sekundek…..
przy tym plik ms word to jedno wielkie szambo….
popieram uzywanie openofficea…ale POKI CO tylko w obrebie wlasnej firmy..
nie raz spotkalem sie z tym ze zapomnialem zapisac plik jako DOC i odbieralem telefony coz to za gniota wyslalem :)
WYJSCIE
najlepiej zapisywac proste pliki jako RTF
a jesli mozliwosc edycji nie jest juz potrzebna ZDECYDOWANIE PDF PDF PDF I PDF :)
Dawid | 14 cze 2006 | Odpowiedz
jak sie zapisuje dyskietke z jednym obrazkiem bo potrzebne to liceum
ten obrazek dla brata :(
Ania | 26 paź 2006 | Odpowiedz
Pisze Pan, by wysyłać pliki WYŁĄCZNIE w formacie .pdf. Ja właśnie otrzymałam aplikację od osoby ubiegającej się o zatrudnienie cv w takim właśnie formacie. Znajdę sposób, by otworzyć, ale niech Pan się zastanowi, ile osób po prostu skasuje ten plik.
anghan | 26 paź 2006 | Odpowiedz
.pdf to jest tak popularny format, że na każdym komputerze powinna być możliwość jego otwierania. Niezliczona liczba druków, dokumentów, ofert i prezentacji jest właśnie w tym formacie. Nie wspominając o internetowych magazynach.
Pod Windowsa najszybszy jest mimo wszystko Acrobat Reader. Ale wystarczający jest też w w zupełności FOXIT Reader.
Pod Linuksa KPDF, KGhostView.
Paweł Tkaczyk | 27 paź 2006 | Odpowiedz
Ania: To chyba zależy od branży. Ja np. PDF-y otwieram bez problemu, a kasuję DOC-e ;)
anghan | 27 paź 2006 | Odpowiedz
A ja będę za niedługo szukać pracy i bądź tu mądry :|
Marek | 28 gru 2006 | Odpowiedz
CHORY sposób rozpowszechniania tego programu! Właśnie otrzymałem plik w formacie .odt . Mimo prośby o PDF dostałem właśnie odt – bez żadnej informacji jak go odczytać. Musiałem stracić czas na poszukiwanie, dowiadywanie, ściąganie. A wystarczyło w OpenOffice zapisać jako .pdf albo .doc . Nigdy nie używałem tego programu ale po sposobie jakim pojawił się na moim komputerze – tj. przymus, już OpenOffice’a nie trawię. Jak nie drzwiami to oknem? Nie tędy droga pozyskiwania użytkowników!
Paweł Tkaczyk | 29 gru 2006 | Odpowiedz
Marek: A nie wydaje Ci się, że zachowujesz się tak samo rozsyłając pliki DOC? ;)
Jasiu | 29 gru 2006 | Odpowiedz
ODT otwieramy edytorem dosowym “TAG”
Jacek1 | 9 sty 2007 | Odpowiedz
OpenOffice ma problemy z grafiką w dokumentach tekstowych co w mojej firmie do dyskwalifikuje (źle czyta logo firmy w listowniku)
Rafal | 12 sty 2007 | Odpowiedz
Ja tam polecam gmail-a dla tych co maja problemy z doc-em (jrgo otwarciem) łatwo i szybko konwertuje do html-a.
Maja | 28 sty 2007 | Odpowiedz
Bardzo dobry artykuł :) Gdyby wszyscy używali ODT świat byłby piękniejszy.
arek | 28 sty 2007 | Odpowiedz
Niesamowite rzeczy wypisują tu niektórzy. To nawet bez myślenia wystarczy wklepać “odt” w google (albo myśląc – od razu do wiki). Oczywiście wysoko jest artykuł wikipedii, więc na niego należałoby kliknąć… I już tam jest informacja o wszystkich programach obsługujących format… Ściągnąć OpenOffice.org to chyba nie problem. A nawet nie trzeba ściągać OOo, wystarczy założyć konto w Google Docs… Wszystko pisze w encyklopedii dzieciaki! Żadnego szukania
luo | 28 sty 2007 | Odpowiedz
“Postaraj się wytłumaczyć rozmówcy, że nie musisz mieć Worda.”
Word to pikuś. Writer posiada całkiem niezłe filtry, gorzej z plikami .xls z makrami otwieranymi przez Calca. Gdybyś zamiast “Word” napisał “Excel”, ktoś by to zripostował tekstem “przekonaj szefostwo do napisania aplikacji w StarBasic’u”. A tak notatka jest tylko “poprawna” ;)
btw. makra napisane w StarBasicu chyba nie mieszczą się w specyfikacji OASIS ODF, prawda?
“Mało tego, format OpenDocument będzie można importować do bardziej zaawansowanych programów do składu i łamania (jak Adobe InDesign czy Quark XPress)”
To teraz wiem o czym pisał Erwin: “ODF 1.0 includes input from Corel and KOffice. In addition, ODF 1.1 includes input from IBM and Adobe.” :)
http://blogs.sun.com/dancer/entry/microsoft_s_alan_yates_about1
Może powiedzieć coś więcej o wykorzystaniu ODF przez Adobe?
btw. Nazwa “OpenOffice” to zastrzeżony znak pewnej holenderskiej firmy ( http://openoffice.nl/ ). Nie używamy określenia “OpenOffice” a “OpenOffice.org”
arek | 28 sty 2007 | Odpowiedz
Swoją drogą wyobraźmy sobie sytuację w której format DOC obsługiwany jest tylko przez M$ Word, natomiast ODT obsługują wszystkie wolno dostępne aplikacje. Pan A lubi wszystko co otwarte, więc ma OOo. Pan B ma dużo pieniędzy, więc używa Worda. Pan A wysyła plik *.odt do pana B, a pan B wysyła plik *.doc do pana A. Tym samym pan A został zmuszony do zakupu zarówno M$ Office’a jak i systemu Windows (bo miał przecież Linuksa). Oczywiście wiąże się to ze sporymi kosztami i stratą czasu (przepraszam ale nie znalazłem downloadu). Natomiast pan B został zmuszony do pobrania z Internetu któregoś z darmowych programów, lub skorzystania z internetowej aplikacji (więc nawet bez pobierania się obeszło). Kto ma większy problem?
To tak a’propo tych problemów, które stwarzają ci używający innych programów niż Word.
Całe szczęście, że te programy obsługują DOC, bo w innym wypadku należałoby wyśmiać narzekania Marka i Szacunku dla[...]
Btw – za co szacunek dla tlena? za to że jest ułomnym jabberem?
Paweł Tkaczyk | 29 sty 2007 | Odpowiedz
Luo: Piszę z doświadczenia, a w mojej branży nie używa się super skomplikowanych plików Excela :) Choć pewnie w tym przypadku nie można odmówić Ci racji — Excel przewyższa OOo Calc (na razie). Dlatego nie miałbym nic przeciwko temu, żeby dostać plik XLS, jeśli informacje w nim zawarte mogłyby być odczytane tylko w Excelu. Natomiast DOC zawierający brief do kampanii mógłby być i w Notatniku napisany ;)
luo | 29 sty 2007 | Odpowiedz
@Paweł Tkaczyk
A co z Adobe? :>
Paweł Tkaczyk | 29 sty 2007 | Odpowiedz
Luo: Adobe planuje obsługę ODF w kolejnych wersjach swoich aplikacji (np. będzie można importować OpenDocument do InDesigna). Plus Adobe pracuje nad własnym, opartym o XML otwartym standardem dokumentów (nazwa kodowa to Mars).
mazdac | 31 sty 2007 | Odpowiedz
bardzo dobry art, chyba faktycznie poinforumję osoby do mnie piszące aby wysyłały odf lub pdf :)
Petros | 31 sty 2007 | Odpowiedz
Brawo! Prosto i przejrzyście.
Paweł | 1 lut 2007 | Odpowiedz
Używam w domu tylko OpenOffice’a i staram się przekonywać do niego innych. Oczywiście trudno przekonać jest tych, którzy są tradycjonalistami i bardziej z lęku przed nowościami nie są skłonni do zmian. Nie przekonują mnie osoby, które wskazują wyższość MS Excela nad OOo Calc. Są inne metody na prowadzenie biznesu niż opieranie się na “aplikacjach” stworzonych na makrach Excela. OOo Calc spełnia moje wymagania i dla mnie te 2 programy sie niczym nie różnią (poza omawianym standardem oraz ceną !!!!).
Swego czasu poszukując pracy, wysłałem CV do firmy (branża informatyczna!) oczywiście napisane w OpenOffice. Miałem wybór wysłać jako plik ODT, przekonwertować do DOC, albo PDF.
Chociaż branża firmy powinna wskazywać, że z żadnym formatem nie będą mieli problemów, zdecydowałem na wszelki wypadek wysłać w PDF-ie. Dostałem odpowiedź, że niestety mają problem z otworzeniem dokumentu (czytaj: nie mają odpowiedniego oprogramowania, nie wiedzą jakie to oprogramowanie). Darowałem sobie wysłanie CV w ODT, a DOCa to juz mi sie naprawdę nie chciało. W takiej firmie już nie chciałem pracować!
Niestety wiedza o formatach plików jest kiepska i to jak się okazuje nawet tam, gdzie powinno byc inaczej!
Tomasz | 16 lut 2007 | Odpowiedz
OpenOffice to naprawdę dobra aplikacja, nie miałem z nią nigdy żadnego problemu, a jako zamiennik MS Office sprawdza się znakomicie. Pozdrowiena dla autora artykułu.
malagosa | 20 lut 2007 | Odpowiedz
Viwer dla tych dziwnych plików, dla wszystkich prostych ludzi, któzy nie mają godziny na czytanie tych filozofi i szukanie programu. Ja już stracilam godzinę, nawet nie chcę wiedzieć ile robali ściągnełam i zainstalowalam…..
Program wyglada i instaluje sie w miarę normalnie, opaty na javie, któa też sie instaluje jeśli ktos nie ma.
http://hu.openoffice.org/servlets/ProjectDocumentList?expandFolder=491&folderID=491
Pozdrawiam
nowin | 21 lut 2007 | Odpowiedz
Najbardziej podobają mi się teksty typu: wyslę promotorowi pracę i niech sam dojdzie jak otworzyć, wyslę klientowi ofertę i niech się głowi. Problem jest taki, że nie dociera do Was, że w większości nikomu nie robicie łaski.
Większość promotorów nie otworzy a tym samym nie odczyta, poprostu cię wywali i nie zaliczy. Pani Krysia nie otworzy oferty i weźmie kolejną, ty co najwyżej nie weźmiesz udziału w przetargu a już na pewno nie wygrasz go. Strasznie robicie komuś na złość ;-) A jeżeli faktycznie kiedyś word nie będzie priorytetem to znajdą się firmy, które wszystkie twoje pliki przekonwertują, jeżeli nie będzie cię stać zrobisz to wtedy sam. A tak apropo Word został stworzony w 1983 r. zatem prawie ćwierć wieku temu:-) Powodzenia w ODT
misiek | 28 lut 2007 | Odpowiedz
ja powiem krótko i nie bede sie rozpisywał , wiecej czasu spedzilem nad szukaniem programu który mi otworzy ten plik odt, tracąc czas i nerwy !!! a nie powiem ostatnio mało mam czasu !! niech on chociaż bedzie kompatybilny do worda ! a czytajac niektóre wypowiedzi ze komus chce sie zygać MSoffice to smieć mi sie chce, ciekawe jaka firma uzywa openoffice ?? pewnie pare procent ze wszystkich, ludzie zastanowcie sie, P.S. sorry jak na was najechałem ale wkurzyło mnie szukanie programu do odt !!! i wkoncu dałem sobie spokuj !!!
misiek | 28 lut 2007 | Odpowiedz
sorki za błędy
Pieniadz | 1 mar 2007 | Odpowiedz
nie moge otworzyc pliku doc!!!
pomocy!!!!
pitkier | 8 mar 2007 | Odpowiedz
Bardzo ciekawy i uświadamiający artykuł! Pozwoliłem sobie na podanie na mojej stronie linka. Sam tekst świetnie wpisuje się w to, co od jakiegoś czasu próbuje uświadamiać znajomym.
Od blisko 2 lat używam open office. Na początku spokojnie na przemian z wordem żeby zobaczyć co robi się inaczej, co tak samo. Po paru miesiącach całkowicie przesiadłem się na program darmowy.
Open office ma jedną wielką przewagę nad konkurentem ze stajni MS -> Math. Genialny program do pisania równań.
Śmiać mi się chce jak czytam komentarze ludzi pokroju miśka! Nie umiesz? Nie potrafisz? Od czego masz google? Człowieku pierwszy link prowadzi Cię do strony na której możesz się dowiedzieć czym otworzyć .odt. Załamka:)
Ze swojego doświadczenia wiem, że każdego można przekonać do open offica:) Ważna jest tylko motywacja:) Na swojej stronie internetowej umieszczam sporo dokumentów i od jakiegoś czasu stosuję pewien trik:) Chcesz zobaczyć dokument, wydrukować go – ściągasz .pdf, chcesz zrobić coś więcej – ściągasz .odt. Oczywiście jest informacja czym go otworzyć.
Adam | 22 mar 2007 | Odpowiedz
OO jest bardzo dobry, ale jeśli ma się otwierać w nim pliki worda, to można się zawieść srogo. zwłaszcza jeśli ma się coś do zrobienia “na wczoraj” a tu się tabelki krzaczą w oo. od prawie roku mam samego linuksa ale teraz jestem zmuszony korzystać także z winshita i niestety nic z tym nie mogę zrobić…
kosik | 29 mar 2007 | Odpowiedz
a jak sie otwiera plik FB!
Łukasz | 7 kwi 2007 | Odpowiedz
a jak się otwiera pliki ODT? bo mam problem z tym faktem
Staszek | 13 kwi 2007 | Odpowiedz
Dlaczego warto kupić OpenOffice.ux.pl:? Tam prowadzi link w zdaniu ” Do pobrania np. stąd (82 MB). ” Więc po co to…?
Fantomas | 22 kwi 2007 | Odpowiedz
OpenOffice może nie jest doskonały ale co byśmy bez niego zrobili? Jaka byłaby alternatywa? Lepiej nie myśleć…
Splifka | 7 maj 2007 | Odpowiedz
Z perspektywy użytkownika rozumiem, że nikomu nie chce sie szukać programów do otwierania “dziwnych” plików. Rozumiem podejście jednego z moich klientów, który co jakiś czas ma z tym problem i prosi mnie, “żeby mu zainstalować taki program co wszystko otwiera”. Normalny użytkownik nie będzie się męczył, wywali plik do kosza, często nie dlatego, że mu się nie chce, tylko, że nie potrafi. Nie macie pojęcia jak zwykli użytkownicy są nieporadni. Większość ludzi nawet nie wie, co to jest “rozszerzenie” pliku. To jest zadanie dla helpdesków, adminów itp. A co szkodzi zainstalować klientowi OpenOffice obok Worda? Ten sam mój klient na domowym komputerze ma OpenOffice i nie widzi różnicy! On nawet nie bardzo wie, jak to się nazywa – dla niego ma się otwierać i już.
Dzisiaj obudził mnie telefon, bo ważny przetarg a tu coś się nie otwiera w biurze. Patrzę, a tu *.odt. Następnym razem jak będę robił backup w biurze, to wrzucę OpenOffice na kompa i pani Grażynka będzie miała mniej stresu. A różnicy nie zauważy :)
Dawid | 9 maj 2007 | Odpowiedz
Zgadzam się w 100% z przedmówcą. Użytkownicy komputerów to w większości ludzie którym ma się włączać program/gra i wszystko musi działać. Jeżeli nie działa, to wtedy (jeśli potrafią) formatują komputer i już. Taka jest zwyczajna procedura w prawie każdym domu- wiem z doświadczenia podczas chodzenia po rodzinie bo “coś się zepsuło i nie działa”.
Jak słusznie zauważył Splifka- większość nie wie nawet co to jest rozszerzenie. Bo przecież w Windowsie trzeba włączyć opcję w ustawieniach, a nie daj boże coś się przy tych zmianach zepsuje czy jeszcze skasuje się coś potrzebnego… Tak myślą ludzie, którzy nie interesują się komputerami.
Przykre, ale prawdziwe…
Jakub | 16 maj 2007 | Odpowiedz
ALE K…. OPEN’A TEZ NIE KAZDY MA wiec moze by sie ludzie nauczycili wysylac w PDFach !!
tym bardziej ze jednym kliknieciem mozna wyeksportowac dokument do PDF w Open Office
Sławek | 30 cze 2007 | Odpowiedz
Witam,
Obrazek pierwszy:
“Dostałem plik doc i nie mogę go otworzyć! Co mam zrobić!”. Odpowiedź jest prosta: “Kup sobie MS Worda, a najlepiej całego MS Office, bo za chwilę możesz dostać plik xls, ppt, pps itd. To zaledwie jakieś 1500 zł. W czym problem? Taniocha!”. OK, mam sklep komputerowy nieopodal i nim minęła godzina kupiłem ten MS Office (teraz nie mam na chleb, ale nic to). Ale nadal mam problem. Ten MS Office nie chce się zainstalować w moim Linuksie. Co robić? Odpowiedź jest prosta: “Kup sobie MS Windows, a najlepiej w wersji BOX, bo za chwilę możesz chcieć zmodernizować swój stary komputer albo kupić nowy i będziesz musiał kupić drugi Windows. To zaledwie jakieś 900 zł. W czym problem? Taniocha!”. OK, pobiegłem do tego samego sklepu, ale tam mówią, że mają tylko Windows OEM :/ Znalezienie sklepu, gdzie mieli wersję BOX zajęło mi pół dnia, ale wreszcie kupiłem ten MS Windows. Dokupiłem jeszcze drugi dysk (300 zł), bo na swoim nie miałem wolnej partycji. Zainstalowanie Windows trwało godzinę, do tego komplet sterowników – druga godzina. MS Office w pół godzinki i wreszcie otworzyłem ten plik doc. Fajnie! Poświęciłem na to tylko jeden dzień i cała operacja kosztowała mnie zaledwie 2700 zł (nie licząc biletów na tramwaje). To tylko 2 moje pensje – drobiazg.
Obrazek drugi:
“Tym razem dostałem plik odt i nie mogę go otworzyć! Wydałem masę pieniążków na MS Office, ale on sobie z tym plikiem nie radzi. Co mam zrobić!”. Odpowiedź jest prosta: “google”. OK, wpisałem w google hasło “odt”. Pierwszy znaleziony link wskazał na stronę Wikipedii. Po jej otworzeniu znalazłem akapit “Programy obsługujące OpenDocument”. Część z nich jest mi nieznana, ale KOffice, StarOffice, OpenOffice brzmią znajomo. Wybrałem OpenOffice. Pod hasłem OpenOffice w Wikipedii znalazłem linki do pl.openoffice.org. Ze znalezionych stron dowiedziałem się też, że OpenOffice jest dostępny na MS Windows, Linuksa, Mac OS X i kilku innych systemów. Pobrałem program dla Linuksa. Mam słabe łącze do internetu, więc trwało to pół dnia. Instalacja pół godzinki i wreszcie otworzyłem ten plik odt. Fajnie! Poświęciłem na to pół dnia i cała operacja kosztowała mnie zaledwie 0 zł (na tramwaje już nie wydałem).
Podsumowanie:
Mam teraz dwa systemy operacyjne i dwa pakiety biurowe. Ten darmowy z internetu otwiera mi zarówno pliki odt, jak i doc. Ten Microsoftu otwiera mi tylko pliki doc. Zastanawiam się po co kupowałem drugi dysk twardy, po co ten MS Windows i po co ten MS Office? Na co ja wydałem 2 moje pensje? Co ja będę jadł przez następne 2 miesiące?
Konkluzja:
Powiedzcie mi teraz proszę w jakiej sytuacji znalazłem się otrzymując dokument w pliku doc, a w jakiej gdy otrzymałem plik odt? Która sytuacja była bardziej kłopotliwa? Czy gdybym od samego początku miał system MS Windows sytuacja byłaby dużo lepsza?
Pozdrawiam serdecznie.
Robert | 4 wrz 2007 | Odpowiedz
Postaraj się wytłumaczyć że nie każdy musi miec OpenOffice … i nie kazdy ma czas na czytanie tego artykułu…
Erazmus | 17 wrz 2007 | Odpowiedz
A ja kupiłem oryginalny MS Office za 199 zł i teraz szukam możliwości otwierania plików odt pod nim ;-)
Patek | 26 wrz 2007 | Odpowiedz
a ja właśnie przesiadłam sie na OO i powiem wam…że lepiej zrobić nie mogłam!
artykuł bardzo dobry i trafiłam tu w poszukiwaniu opinii o OO…
jeśli chodzi o możliwość otwierania plików .odt pod MS Office to znalazłam go już w pierwszym linku z google: http://di.com.pl/archiwum/15859.html
a plug-in który sobie z tym radzi dla MS Office 2003 jest do pobrania na stronie: javashoplm.sun.com
jak więc widać poszukiwanie było krótkie i nie wiem skąd te problemy…
co do stwierdzenia: “niech on chociaż bedzie kompatybilny do worda!” mogę powiedzieć jedno: niech chociaż word będzie kompatybilny do niego, bo zauważmy, że OpenOffice.org writer otwiera pliki zarówno .doc (czyli wordowskie- nazwijmy je obce) jak i .odt (czyli OpenDocumentText- nazwijmy je własne) jak i wiele wiele innych, natomiast word otwiera tylko pliki “swoje” formatu .doc…. i kto tu jest niekompatybilny??
obsługa choćby edytora tekstu writer jest bardzo intuicyjna i podobna do popularnego worda, rzekłabym, że nawet bardziej przystępna… w razie wątpliwości zawsze “pomocą służy POMOC” która również jest bardzo przejrzysta tylko nie bójmy się z niej korzystać!
poza tym podobają mi się ikonki plików dla OO ;)
co do używania tego pakietu w firmach to jest coraz częstszy i to nie tylko w jakiś malutkich bo w moim mieści nawet panie w urzędzie skarbowym na nim pracują :)
dla mnie nowości są ciekawe i program w pełni sie sprawdza!
mam tylko nadzieję że jego popularność po takich artykułach jak ten i dzięki uświadamianiu przez innych będzie sukcesywnie wzrastać, a format jak choćby .odt nie będzie stanowił powszechnego problemu…
oko sledzia | 1 paź 2007 | Odpowiedz
Tylko nikt z was nie wziął pod uwagę, że niektórzy ludzie nie mają czasu na pierdoły i ściągania programików, a są zmuszeni do natychmiastowego odczytywania wiadomości. A większość ludzi w polskiej jak i europejskiej nauce używa pdfów i doców zamiast ODT.
Ja nie przestawię na OO, bo to jak przesiadać się na drugi rower, tylko dlatego, że nie jest MS.
Kompletnie bezsensu. A wy albo jesteście bardzo bogaci, albo utrzymują was rodzice, skoro macie tyle czasu do zmarnowania
Pzdr.
user | 3 gru 2009 | Odpowiedz
Zrezygnowałem z M$ Worda na rzecz OpenOfficea i wreszcie mam spokój. Otwiera mi się wszystko, zapisuje wszystko, kosztowało nic – okrągłe tłuściutkie NIC = ZERO PLN. To jest wspaniałe w końcu nie mam problemu z plikami sprzed lat, z różnych źródeł i mam święty spokój. I jestem zgodny ze standardem administracji. Jest to obowiązkowe dla wszystkich, którzy poważnie myślą o komputeryzacji i społeczeństwie informatycznym.
user | 3 gru 2009 | Odpowiedz
Przepraszam – miałem na myśli społeczeństwo informacyjne, którego podzbiorem jest informatyczne. Dodam że jestem kompatybilny ze wszystkim co do mnie trafia od Wordowców, a oni bez problemu otwierają wszystko co ja im wysyłam – nawet nie zauważyli… W ten sposób przetrwałem kilka ich dramatycznych zmian Windowsów i Wordów: do mnie dzwonili po pomoc!! Żebym im przekonwertował stare pliki na nowo bo ich edytor tego nie potrafi…. Bez komentarza. Podobnie z językami: u mnie wszystkie i bez problemu. U nich………….. (milczenie z uśmiechem) ;)