Budowanie zaufania od samego początku
Autor: Paweł Tkaczyk, dnia 7 kwi 2009 w kategorii Cogito ergo sum, Featured, Reklama, marketing, marka
Zaufanie jest ważnym elementem prowadzenia interesów. Jasne, że powinniśmy mieć wszystko na papierze, ale są sytuacje po prostu nie da się tego przygotować na czas. Wtedy zaufanie wśród partnerów biznesowych procentuje.
To zaufanie warto budować od samego początku. A początkiem, wbrew pozorom, nie jest moment podpisania umowy, ale już sam proces składania zapytania ofertowego. Jeśli chcesz współpracować z poważnymi ludźmi, pokaż się sam od „poważnej” strony.
Przykład z życia? Dostaję regularnie zapytania ofertowe, które nie wzbudzają mojego zaufania. „Proszę wycenić mi kampanię reklamową, projekty folderów, stronę www, ulotki, logo, nazwę i mnóstwo innych rzeczy”. Podpisane tylko imieniem i nazwiskiem (ba, zdarzają się takie podpisane tylko imieniem lub w ogóle bez podpisu), wysłane z darmowego konta pocztowego. Żadnych danych kontaktowych, po dodatkowe informacje mogę „pisać na Berdyczów”. Żadnej informacji o firmie, rodzaju prowadzonej działalności…
Rozumiem, że niektórzy dopiero zakładają swoje firmy, nie ma nic złego w darmowym koncie pocztowym. Nie zwalnia to jednak z obowiązku zbudowania zaufania w naszym potencjalnym partnerze biznesowym. Dołącz numer telefonu (stacjonarny buduje wiarygodność bardziej, niż komórkowy), napisz coś o nowym przedsięwzięciu. Ten wysiłek się opłaca.
Ja ignoruję takie „pół-anonimowe” oferty. Czy słusznie?
Podobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim z innymi! Dodaj go do któregoś z serwisów społecznościowych za pomocą poniższego przycisku. Dziękuję :-)
stały link | trackback url | |
Jeśli podobał Ci się ten wpis, zobacz inne podobne:



tomashee | 7 kwi 2009 | Odpowiedz
oczywiście że słusznie :) kto by chciał z anonimami gadać
Marcin Kasperski | 7 kwi 2009 | Odpowiedz
Konkurencja sonduje ceny ;-)
Biter | 7 kwi 2009 | Odpowiedz
Bardzo słusznie! Robię tak samo, bo w 99% takie pseudo wyceny to dla mnie tylko strata cennego czasu, wole ten czas poświęcić dla moich stałych klientów :)
Przemysław Żyła | 8 kwi 2009 | Odpowiedz
No niby nie ma nic złego w darmowych kontach email, ale świadczą one o jakimś tam podejściu. Oczywiście istnieje wiele firm (pewnie nawet dobrze prosperujących), które mają w nosie taki wizerunek – ja je omijam. Tak samo jak omijam osoby niepodpisane, nie odpowiadam na pytania ludzi, którzy się nie przedstawiają, itd…
W naszym kraju taka jest już mentalność – artykułowanie nazwiska i firmy (szczególnie podczas rozmów telefonicznych) nie jest popularne. Ja swoich Klientów edukuję – po 2 latach walk widzę pierwsze efekty:)
Marcin Potkański | 8 kwi 2009 | Odpowiedz
Jestem zdania, że darmowe konto w kontaktach służbowych jest niepoważne. Oczywiście do “głupotek” się sprawdza ale zapytanie ofertowe z darmowego?!? dzizassss…
Najlepsze są żabcia@buziaczek itp hehehehehe
W chwili obecnej hosting jest tak tani, że nie można przejść obok tego obojętnie.
“Jak Cię widzą tak Cię piszą” nigdy wcześniej nie posiadało takiej “mocy”…
haribo | 16 kwi 2009 | Odpowiedz
hehe, kilka razy przyszło do mnie zapytanie o stworzenie portalu, filmy, muzyka, blogi, społecznościówka… podpisane imieniem.
no to standardzik, jedno zdanie, “Witam, koszt budowy zaczyna się od kwoty 100 tys zl, proszę o więcej informacji dotyczących projektu”. Tyle wystarczy żeby więcej nie zadawali głupich pytań :)
Paweł Tkaczyk | 16 kwi 2009 | Odpowiedz
haribo: Nie odezwą się, ale masz opinię naciągacza, bo inni dali wycenę na 500 PLN ;-)
Igor Chudy / vellkan | 17 kwi 2009 | Odpowiedz
Owszem, słusznie :)
Ja również czasami dostaję takie zapytania, ostatnio coraz mniej.
Oczywiście, darmowy e-mail nie jest zły, ale jeśli ma taką formę: imie.nazwisko@gmail.com
Bo jeśli ktoś pisze o portal z adresu prezes_3918@tlen.pl to na pewno nie liczy się z poważnymi ofertami… A przynajmniej nie powinien.
Ja zazwyczaj piszę większą kwotę niż zwykle i proszę o szczegóły, wtedy jest spokój.
Z drugiej strony pisałem też niskie kwoty, żeby poznać szczegóły i zobaczyć zainteresowanie a potem okazywało się, że projekt trzeba liczyć w tysiącach złotych.
A zainteresowani zupełnie nie rozumieli moich argumentów dlaczego tak drogo…
Dorota Bulbiak | 24 lut 2010 | Odpowiedz
Słusznie, że omijasz, bo pierwsze wrażenie z reguły jest nieomylne :).
Ile ja dostaję takich “kwiatków” dotyczących współpracy, od kiedy założyłam oficjalne konto na NK i jakiej ciekawej są treści… Z krzesła można czasem spaść ;).
Paweł Tkaczyk | 25 lut 2010 | Odpowiedz
@Dorota: NK jako platforma biznesowa? ;)