Upust? Za co?
Autor: Paweł Tkaczyk, dnia 1 cze 2009 w kategorii Reklama, marketing, marka
Klient, który żąda rabatu na początku współpracy to nie jest dobry Klient. Jak sobie z nimi radzić? Sposobów jest kilka, przedstawię dwa moje ulubione.
Sytuacja wygląda następująco: Klient prosi o wycenę, powiedzmy na folder. Projekt plus druk w zaokrągleniu wyceniam na 10.000 PLN. Wycena ląduje u Klienta, Klient odpowiada: „Strasznie drogo wyszło… Proszę o niższą wycenę.”
Możesz oczywiście wysłać do niego niższą wycenę. Jednak jaki sygnał wysyłasz razem z obniżeniem ceny? „Moja wycena była trochę na wyrost jako wstęp do negocjacji. Jeśli będziesz walczył, to coś z tego uszczkniesz. Jeśli bierzesz ją bez dyskusji, jesteś frajer”. To nie jest dobry sposób na budowanie swojej marki.
Co robić w takiej sytuacji? Przenieść ciężar obniżenia ceny na… Klienta. Ja mówię coś takiego: „Oczywiście, że cena może być niższa. Proszę przejrzeć projekt i podać mi rzeczy, z których możemy zrezygnować. Zmniejszenie ilości stron lub nakładu bez problemu obniży cenę do akceptowanego przez Państwa poziomu”.
Sygnał, który wysyłam, jest jasny. Wycena jest policzona optymalnie. Nie jestem w stanie niczego opuścić bez pogorszenia jakości. Wolę więc spytać, z czego powinienem zrezygnować.
Klient oczywiście może nalegać na zrobienie „tego samego w niższej cenie”. Jednak po pierwsze, jest to już sygnał ostrzegawczy dla Ciebie (skoro marudzi o pieniądze przed podjęciem współpracy, dalej będzie tylko gorzej), po drugie, niektórzy Klienci rozumieją logikę i doceniają to, że akceptacja wyceny nie oznacza „frajerstwa”.
Jest jeszcze jedna sytuacja. Klient po otrzymaniu wyceny odpowiada „wygląda OK, ale na jaki rabat mogę liczyć?”. Znowu, motywacja jest taka sama jak poprzednio. Zapytanie o rabat nic nie kosztuje, a można sporo zyskać. Jak zareagować na to pytanie? Odpowiedzi jest pewnie sporo. Można próbować tłumaczyć jakość i to, że polityką firmy jest przygotowywać optymalną wycenę, bez potrzeby proszenia o rabaty. Mam jednak dużo lepszy sposób…
Na pytanie o rabat w bezpośredniej rozmowie z Klientem robię wielkie oczy i pytam: „Rabat? Ale za co?”
Możesz się śmiać, ale technika ta jest o wiele bardziej skuteczna, niż długie wywody. Dlaczego działa? Po pierwsze, przysłowiowe „wielkie oczy” pokazują Klientowi, że zrobił coś, co nie jest powszechne czy „społecznie akceptowane”. To zmusi go do myślenia, czy przypadkiem nie strzelił jakiejś gafy. Po drugie, następujące po zdziwieniu pytanie zmusza do rzetelnej odpowiedzi. Skoro zachowałeś się już tak, jak się zachowałeś (a moje zdziwienie pokazuje, że ludzie tak nie robią), to dlaczego? Co sprawiło, że pytasz o upust? Jesteś kimś wyjątkowym? Zlecenie jest wyjątkowe? Może masz Kartę Stałego Klienta, o której nic nie wiem?
Okazuje się, że Klient najczęściej chce upust „za nic”. A z tego ciężko się wytłumaczyć…
Czy rabaty są złe?
Nie są, pod warunkiem, że są sprawiedliwe. To znaczy obowiązuje zasada „coś za coś”. Rabat „za nic” psuje rynek. Czy daję rabaty? Tak. Ale dokładnie wyjaśniam Klientom, za co je dostali. Jestem w stanie na przykład dać rabat powracającemu Klientowi. Albo takiemu, który zamawia jednocześnie kilka rzeczy. Klient zdejmuje ze mnie „koszt pozyskania zlecenia” (bo sam przychodzi, zdecydowany na współpracę ze mną), ja się odwdzięczam rabatem. Ale nigdy „za nic”.
Podobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim z innymi! Dodaj go do któregoś z serwisów społecznościowych za pomocą poniższego przycisku. Dziękuję :-)
stały link | trackback url | |
Jeśli podobał Ci się ten wpis, zobacz inne podobne:



monifoto | 1 cze 2009 | Odpowiedz
Świetny artykuł: http://bit.ly/Q3kRc
This comment was originally posted on Twitter
monifoto | 1 cze 2009 | Odpowiedz
Świetny artykuł Pawła Tkaczyka “Upust? Za co?” http://bit.ly/Q3kRc
This comment was originally posted on Twitter
weronkaka | 1 cze 2009 | Odpowiedz
mnie się najbardziej podobają: te wielkie oczy :-)
a też nie rozumiem, dlaczego czasem klient na dzień dobry,
pyta o rabat…
chyba jestem okropnie gruboskórna i nieczuła-
- bo zazwyczaj się głośno dziwię :D
Bartłomiej Dymecki | 1 cze 2009 | Odpowiedz
A pisanie tego na firmowym blogu ma zapobiegać takim sytuacjom? :-D
Paweł Tkaczyk | 1 cze 2009 | Odpowiedz
Po części na pewno tak. Głośno piszę o tym, że nie startujemy w konkursach, mogę też powiedzieć, komu i kiedy dajemy rabaty :)
Paweł Tkaczyk | 1 cze 2009 | Odpowiedz
Pyta, bo się przyzwyczaił, że inni dają go bez gadania…
A co do „wielkich oczu”: socjotechnika na całego :D
Paweł Tkaczyk | 1 cze 2009 | Odpowiedz
Wiadomość napisana w dniu 2009-06-01, o godz. 13:06, przez Disqus:
Approve
–
Paweł Tkaczyk
http://www.midea.pl
MIDEA sp. z o.o. | ul. Kutrzeby 14, 52-213 Wrocław | tel./faks +48
71 364 88 52 | skype: ptkaczyk
NIP: 898-19-62-322 | REGON: 932639769 | KRS 0000069836 | Kap.
zakł. 50.000 PLN
christobal | 1 cze 2009 | Odpowiedz
Odkrywasz Pawle na nowo, zasady handlu wymyślone przez Fenicjan, tuż po tym jak wymyślili pieniądz…
Paweł Tkaczyk | 1 cze 2009 | Odpowiedz
Wolę myśleć, że przywracam je społeczeństwu ;-) Bo niektórzy zapomnieli…
Mateusz | 1 cze 2009 | Odpowiedz
Warte przemyślenia. Nie róbmy jednak z targowania czynu nagannego. W końcu “optymalnie” wyliczona cena zawiera subiektywnie wyliczoną marżę sprzedającego i na tym polu mogą się docierać “sprzeczne” interesy obydwu stron.
Paweł Jońca | 1 cze 2009 | Odpowiedz
Miałem ostatnio podobną sytuację, ale ciut inaczej rozegraną. Wysłałem wycenę, po dość długim nicnierobieniu, bo mam skłonność do nieodpowiadania na wszystkie maile. Klient odpisał w tonie poważnym, lecz z uśmiechem, że “długo to trwało, więc w zamian odcina 1000zł z wyceny”. Wycenę zaakceptowałem i wszyscy są szczęśliwi.
Krzysiek | 1 cze 2009 | Odpowiedz
bardzo mądry tekst :) porady napewno wykorzystam w przyszlości
christobal | 1 cze 2009 | Odpowiedz
Trzeba o tym głośno mówić, bo niektóre sytuacje na styku klient-wykonawca są po prostu patologiczne, co gorsza, podaż przerastająca popyt powoduje utrwalenie postaw.
weronkaka | 1 cze 2009 | Odpowiedz
nikt nie twierdzi, |e targowanie si jest naganne.
weronkaka | 1 cze 2009 | Odpowiedz
nikt nie twierdzi, że targowanie się jest naganne.
ale wszystko zależy od sytuacji.
jeżeli komuś ” z wejścia” opuszczam cenę- tak właśnie bez żadnych zasług z drugiej strony- to sprawia wrażenie, że klient jest cwańszy i nie dał się oszukać.
co innego ze stałym- kiedy składa uprzejmie zapytanie- i sobie rozmawiamy co i jak i dlaczefgo
Krzysiek | 2 cze 2009 | Odpowiedz
A nie pomyślałeś o sytuacji, gdy klient będzie chciał rabat, bo gdzieś indziej jest taniej na przykład?
christobal | 2 cze 2009 | Odpowiedz
@Krzysiek.
Czemu więc marudzi o rabat zamiast iść tam gdzie mają taniej?
Marcin | 2 cze 2009 | Odpowiedz
A z punktu widzenia klienta wyglada to tak:
Otrzymalem wycene, ktora wydaje mi sie mocno zawyzona. Nie stac mnie na zlecenie roboty w takiej cenie, ale bardzo bym chcial, zeby to zrobila akurat ta firma, bo ma dobra renome. Prosze o rabat, zostaje wysmiany, ide szukac szczescia gdzie indziej. Nie dostalem nawet szansy, zeby zawiazac owocna wspolprace.
Jak bede sie czul wyjatkowo dotkniety, to moge zaczac rozsiewac negatywne opinie o firmie.
Co powiecie na taki scenariusz?
bibi | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Dokładnie ;) Każdy chce zniżki i rabaty, ale sam od siebie nic nie da. Przeważenie z takimi klientami nie ma co dalej rozmawiać lub jasno wyjaśnić czemu tak drogo się cenisz. Kiedy ludzie zrozumieją, że jakość kosztuje? Chcesz mieć tanio to będziesz miał byle co.
bibi | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Dokładnie ;) Każdy chce zniżki i rabaty, ale sam od siebie nic nie da. Przeważenie z takimi klientami nie ma co dalej rozmawiać lub jasno wyjaśnić czemu tak drogo się cenisz. Kiedy ludzie zrozumieją, że jakość kosztuje? Chcesz mieć tanio to będziesz miał byle co.
bibi | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Dokładnie ;) Każdy chce zniżki i rabaty, ale sam od siebie nic nie da. Przeważenie z takimi klientami nie ma co dalej rozmawiać lub jasno wyjaśnić czemu tak drogo się cenisz. Kiedy ludzie zrozumieją, że jakość kosztuje? Chcesz mieć tanio to będziesz miał byle co.
bibi | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Dokładnie ;) Każdy chce zniżki i rabaty, ale sam od siebie nic nie da. Przeważenie z takimi klientami nie ma co dalej rozmawiać lub jasno wyjaśnić czemu tak drogo się cenisz. Kiedy ludzie zrozumieją, że jakość kosztuje? Chcesz mieć tanio to będziesz miał byle co.
bibi | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Uzbierać więcej pieniędzy i zapytać jeszcze raz, albo odpowiednio umotywować swoją prośbę. Jeżeli masz jasno postawiony cel o wiele prościej jest do niego dążyć.
bibi | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Uzbierać więcej pieniędzy i zapytać jeszcze raz, albo odpowiednio umotywować swoją prośbę. Jeżeli masz jasno postawiony cel o wiele prościej jest do niego dążyć.
Michał Ksiądzyna | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Świetny sposób na odbicie piłeczki. Co sądzisz o podejściu “obniżyć troszkę”, aby klient miał poczucie, że coś ugrał i był zadowolony?
Michał Ksiądzyna | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Świetny sposób na odbicie piłeczki. Co sądzisz o podejściu “obniżyć troszkę”, aby klient miał poczucie, że coś ugrał i był zadowolony?
Michał Ksiądzyna | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Świetny sposób na odbicie piłeczki. Co sądzisz o podejściu “obniżyć troszkę”, aby klient miał poczucie, że coś ugrał i był zadowolony?
Michał | 2 cze 2009 | Odpowiedz
A ja rozumiem dlaczego pyta i mimo, że sam odmawiam tłumacząc za co są rabaty to często o nie u innych pytam gdy jestem u kogos pierwszy raz. Zwykle udaje mi się rozpoznać tych którzy dają często robaty od reszty. Troche głupio by było nie skorzystać.
Michał | 2 cze 2009 | Odpowiedz
A ja rozumiem dlaczego pyta i mimo, że sam odmawiam tłumacząc za co są rabaty to często o nie u innych pytam gdy jestem u kogos pierwszy raz. Zwykle udaje mi się rozpoznać tych którzy dają często robaty od reszty. Troche głupio by było nie skorzystać.
Michał | 2 cze 2009 | Odpowiedz
A ja rozumiem dlaczego pyta i mimo, że sam odmawiam tłumacząc za co są rabaty to często o nie u innych pytam gdy jestem u kogos pierwszy raz. Zwykle udaje mi się rozpoznać tych którzy dają często robaty od reszty. Troche głupio by było nie skorzystać.
Michał | 2 cze 2009 | Odpowiedz
A ja rozumiem dlaczego pyta i mimo, że sam odmawiam tłumacząc za co są rabaty to często o nie u innych pytam gdy jestem u kogos pierwszy raz. Zwykle udaje mi się rozpoznać tych którzy dają często robaty od reszty. Troche głupio by było nie skorzystać.
Michał | 2 cze 2009 | Odpowiedz
A ja rozumiem dlaczego pyta i mimo, że sam odmawiam tłumacząc za co są rabaty to często o nie u innych pytam gdy jestem u kogos pierwszy raz. Zwykle udaje mi się rozpoznać tych którzy dają często robaty od reszty. Troche głupio by było nie skorzystać.
Michał | 2 cze 2009 | Odpowiedz
A ja rozumiem dlaczego pyta i mimo, że sam odmawiam tłumacząc za co są rabaty to często o nie u innych pytam gdy jestem u kogos pierwszy raz. Zwykle udaje mi się rozpoznać tych którzy dają często robaty od reszty. Troche głupio by było nie skorzystać.
Michał | 2 cze 2009 | Odpowiedz
A ja rozumiem dlaczego pyta i mimo, że sam odmawiam tłumacząc za co są rabaty to często o nie u innych pytam gdy jestem u kogos pierwszy raz. Zwykle udaje mi się rozpoznać tych którzy dają często robaty od reszty. Troche głupio by było nie skorzystać.
Michał | 2 cze 2009 | Odpowiedz
A ja rozumiem dlaczego pyta i mimo, że sam odmawiam tłumacząc za co są rabaty to często o nie u innych pytam gdy jestem u kogos pierwszy raz. Zwykle udaje mi się rozpoznać tych którzy dają często robaty od reszty. Troche głupio by było nie skorzystać.
Michał | 2 cze 2009 | Odpowiedz
A ja rozumiem dlaczego pyta i mimo, że sam odmawiam tłumacząc za co są rabaty to często o nie u innych pytam gdy jestem u kogos pierwszy raz. Zwykle udaje mi się rozpoznać tych którzy dają często robaty od reszty. Troche głupio by było nie skorzystać.
faustyna | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Bardzo ciekawie napisana historia.
pim | 2 cze 2009 | Odpowiedz
A jak to przeczytają twoi klienci?
-A mogę dostać rabat?
-Rabat? Za co?
-Proszę już bez tych swoich sztuczek, na mnie to nie działa. To co z rabatem?
;)
christobal | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Po pierwsze rabatu nie dostaje się na ładne oczy i naturalnym jest, że trzeba prośbę o takowy czymś uzasadnić. Ktoś kto myśli inaczej, powinien czym prędzej zwinąć biznes, nim trafi na falę rabatowców, którzy go rozłożą w kilka tygodni.
Po drugie, żeby móc cokolwiek rzeczowo powiedzieć o firmie, także negatywnie, trzeba mieć z firmą do czynienia nieco bardziej niż “zrobili mi wysoką wycenę” bo się można bardzo smutno przekonać, że czarny PR także jest karany w sądach.
Tomek | 2 cze 2009 | Odpowiedz
- Z jakim rabatem? (wielkie oczy…)
;)
serwis iphone | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Paweł, strzał w dziesiątkę :)
WYKOP KURWA!!!! | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Chciałbym podziękować panie Pawle, za bardzo ciekawy i dobrze napisany artykuł.
Serdecznie pozdrawiam!
michal | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Jesteś kimś wyjątkowym? – a nie? jestem TWOIM KLIENTEM!!! Cebanie;P
Paweł Tkaczyk | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Nie zawsze wszystko rozbija się o cenę. W mojej branży (usługi projektowe, doradztwo) „taniej” można znaleźć prawie zawsze. Ale czy lepiej? To już zależy od oceny Klienta. Jeśli uważa, że tam gdzie jest taniej jest „wystarczająco dobrze”, może kupić gdzie indziej. Ale jeśli chce korzystać z moich usług, płaci moją cenę.
Paweł Tkaczyk | 2 cze 2009 | Odpowiedz
W psychologii nazywa się to „efektem kwaśnych winogron”. Nie stać mnie na coś, więc wymyślam powody, dla których uważam to za niewarte mojego czasu/pieniędzy. Na tej samej zasadzie ktoś, kogo nie stać na Mercedesa mówi „I tak bym go nie kupił, bo jest brzydki i dużo pali” :)
Paweł Tkaczyk | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Znam takich Klientów. Targują się dla samego targowania i chcą rabat dla samego rabatu. Wysokość rabatu jest symboliczna, chodzi o to, żeby coś utargować. Jeśli wyczuję takie zachowanie, to się poddaję (daję rabat). Ale jest to naprawdę symboliczna kwestia (ostatnio: 200 PLN od 10.000 PLN).
Paweł Tkaczyk | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Och, mojemu Klientowi bym dał rabat. Ale na razie to „ktoś z ulicy” ;)
Max | 2 cze 2009 | Odpowiedz
No tak, wszystko pięknie ładnie gdy ma się już wyrobioną markę. A co gdy jestem nieznany?
smitu | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Trochę chyba nie bardzo.
W krajach pofenicjańskich jeżeli nie utargujesz ze sprzedawcą przynajmniej połowy ceny to dopiero jesteś śmieszny :D
smitu | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Trochę chyba nie bardzo.
W krajach pofenicjańskich jeżeli nie utargujesz ze sprzedawcą przynajmniej połowy ceny to dopiero jesteś śmieszny :D
Paweł Tkaczyk | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Moim zdaniem to kwestia szanowania się od początku, ustalania zasad, a nie upustów. Jeśli Klient odchodzi, nie akceptując Twojej ceny, to znaczy, że żądasz za dużo. Następnym razem spróbuj niższej ceny…
Filip | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Z mojej strony jako klienta zawsze pytam o rabat przy drozszych rzeczach. Ostatni przyklad:
kupuje wanne, cena wyjsciowa 10500, ide do sklepu pytam sie jaka cene moze mi zaoferowac i dowiaduje sie ze moge miec ta wanne za 8800. Oczywiscie zapytalem czy to ostateczna oferta i otrzymalem odpowiedz twierdzaca. Dzien pozniej zlazlem ta sama wanne za 8400 w innym sklepiem i tam ja zamowilem po czym na nastepny dzien dzwoni do mnie osoba z pierwszego sklepu i pyta sie czy bede zamawial ta wanne. Na moja odpowiedz ze znalazlem 500pln taniej uslyszalem ze czemu do nich nie zadzwonilem bo oni tez mogli dac taka cene…
Stad moj wniosek, ze w obecnych czasach w sklepach szuka sie frajera, ktory zaplaci cene wyjsciowa.
Paweł Tkaczyk | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Sądząc po takich właśnie działaniach sprzedających, wniosek słuszny :)
Filip | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Stad wiec tez tylko klientow pytajacych o rabat. Nie chca wyjsc na frajerow placych cene wyjsciowa… To samo tyczy sie sprzedawcow automatycznie obnizajacych cene na haslo “allegro” i “internet”
AtoMan | 2 cze 2009 | Odpowiedz
- Jak to “z jakim?” (wielkie oczy…)
:P
Piotr K. | 2 cze 2009 | Odpowiedz
Ogólnie 90% tekstu jest OK. Natomiast ten sposób z 'wielkimi oczami” i “za co?!” TO jest zwykłe nie szanowanie klienta i nieznajomość rynku. To normalna sprawa, że ktoś chce wynegocjować rabat, a klient który otrzymał tego typu zachętę wróci z pewnością. Polecam przestudiować zagadnienia z dziedziny marketingu.
Administrare | 3 cze 2009 | Odpowiedz
a czego dokładnie dotyczyło to zlecenie za 10k jeśli oczywiście można spytać? :)
Jórek Ogurek | 3 cze 2009 | Odpowiedz
Dlaczego mądry? Sprzeciwiam się powszechnemu zjawisku przyznawania racji osobie, która potrafi narzucać innym swoje zdanie. To tylko wycinek bardzo szerokiego zagadnienia, ale znamienne jest to, że tak wielu internautów zainteresował ten temat.
Jórek Ogurek | 3 cze 2009 | Odpowiedz
Oj, biedny Pan jest Panie Pawle, Jeżeli klient z ulicy nie jest Pana klientem, to powinien Pan się zajmować czymś innym, niż handlem. Jak się domyślam jest Pan projektantem i to Pan powinien robić, a zatrudnić handlowca, który wie że nie CO a KTO to jest klient.
Dwarf | 3 cze 2009 | Odpowiedz
Jak ktoś by na mnie zastosował technikę 'wielkich oczu' to kupiłbym ten produkt za normalną cenę, ale do sklepu, biura (czy czego tam jeszcze) już bym nie wrócił. Pytając o rabat chcę nawiązać długą współpracę. Jeżeli otrzymałbym odpowiedź, że przy następnym zakupie dostanę, to na pewno bym wrócił.
A tak ogólnie z takim podejściem do klienta, to życzę długiego okresu prosperity dla autora.
Alex | 3 cze 2009 | Odpowiedz
Paweł napisał bardzo dobry post i dziwie się Komentującym, którym przeszkadza metoda “wielkich oczu”. Nie mówimy przecież o sprzedaży skarpetek a o świadczeniu usług z górnej półki. Przynajmniej tak chcemy pozycjonować się w oczach klientów i to zaczyna sie od szanowania się. Wole mieć opinię topowego dostawcy, którego wręcz nie wypada zapytać o rabat, niż kogoś, kto “zdobywa” klientów rabatem.
Mnie już dawno o rabat nie pytano, ale kiedyś na pytanie “jaki rabat mi dasz?” pytałem “po co Ci rabat?”. Musielibyście wtedy zobaczyć oczy rozmówców :-)
Pozdrawiam
Alex
Paweł Tkaczyk | 4 cze 2009 | Odpowiedz
Identyfikacji dla firmy.
christobal | 4 cze 2009 | Odpowiedz
Klient idzie do salonu Jaguara.
Nie chce wyjść na biednego frajera, więc płaci tyle, ile wołają.
Potem jedzie z żoną/kochanką do drogiej restauracji.
Nie chce być przez znajomych wzięty za skąpego frajera, więc bez mrugnięcia okiem płaci rachunek a dla większego szpanu dodaje wysoki napiwek.
Gdy kupuje garnitur, krawat, zegarek, biżuterię dla kochanki/żony, nie targuje się, by przypadkiem nie wyjść na biednego i skąpego frajera.
Co sprawia, że płacąc za wysokiej jakości usługę projektową zostaje nagle frajerem bo cena jest wysoka i niema rabatu na ładne oczy?
WociechTaras | 8 cze 2009 | Odpowiedz
Upust? Za co?: http://bit.ly/Q3kRc
This comment was originally posted on Twitter
weronkaka | 9 cze 2009 | Odpowiedz
hm, no ale to można zawsze rozwiązać tak-
że gdy klient ci mówi, że nie ma tyle kasy,
no to należy ograniczyć opcje wyjściowe,
zrezygnować z migających tekstów i takie tam…
przykład:
ostatnio byłam w empiku celem nabycia jakichś filmów przyrodniczych w ramach geschenku.
sprzedawca zaproponował mi jakieś koszmarnie drogie (acz cudownie piękne) filmy bbc.
po rozmowie- wybraliśmy inny zestaw- bbc,
i sprzedawca dorzucił mi jakiś 5 czy 10% upust.
bez żadnych magicznych kart- zresztą to minus emipku, że po odejściu od premiumclub- nie wymyślili jeszcze własnego sposobu na punktowanie klientów.
a gdyby- nie rozsądny sprzedawca, pewnie nabyłabym ten strasznie drogi komplet filmów z pierwszej opcji, ręka by mi zadrżała :-)
a tak- sądzę, że wszyscy są zadowoleni…
trzeba klienta czasem przekonać, że migający tekst do niczego mu się nie przyda :-)
układarki poboczy | 3 lip 2009 | Odpowiedz
A co w przypadku gdy klient pyta sie o rabat przez komunikator internetowy lub e-mail?
Paweł Tkaczyk | 3 lip 2009 | Odpowiedz
Wtedy trzeba użyć odpowiedniej emotikony ;)