Kilka tygodni temu wykonałem ciekawy eksperyment. Wyłączyłem powiadomienia o nowych SMS-ach w telefonie (nadal przychodzą, ale nie odciągają mnie od niczego), natomiast e-mail przełączyłem w tryb „push” (powiadomienie o nowej poczcie dostaję na telefon natychmiast, kiedy przyjdzie, nie muszę „sprawdzać maila”). Łatwo sobie wyobrazić, że natłok „przeszkadzajek” wzrósł potężnie. Dlaczego to zrobiłem? Wyobraźcie sobie pracę, kiedy co 5 minut dostajecie SMS-a, który odciąga Was od tego, co aktualnie robicie. Tak jest w przypadku pracy z ciągle włączonym programem pocztowym. Postanowiłem doprowadzić e-mail do takiego poziomu, żeby dało się pracować z włączonym programem pocztowym, a pozostawienie poczty niesprawdzanej przez kilka dni nie oznaczało jakiejś wielkiej katastrofy. Kilka rzeczy z pewnością się Wam przyda.
Każdy szanujący się program pocztowy potrafi filtrować przychodzące wiadomości. Kilku dostawców poczty (w tym darmowy GMail) oferuje także możliwość filtrowania poczty jeszcze na serwerze. Spora część poczty, którą dostaję to wszelkiego rodzaju powiadomienia. „Masz nową wiadomość na GoldenLine”, „Ktoś dodał Cię do znajomych na Facebooku” czy firmowe „Nowe pliki pojawiły się w projekcie X”. Nie są to sprawy życia i śmierci, jednak miło wiedzieć, które serwisy odwiedzić w poszukiwaniu nowych wydarzeń. Ale wtedy, kiedy ja mam na to czas, a nie kiedy serwis wyśle mi powiadomienie. Wszystkie „alerty” wylądowały w osobnym folderze, omijając główną skrzynkę. Taki sam los spotkał wszelkie newslettery, z których nie zdecydowałem się wypisać (o newsletterach będzie niżej). Listy, które nie były zaadresowane bezpośrednio do mnie trafiły do folderu „Mało ważne”, również omijając skrzynkę odbiorczą. Efekt? 80% mojej poczty to były właśnie alerty i newslettery. W skrzynce zapanował względny spokój.
Filtry poczty na poziomie serwera mają tę zaletę, że wędrują z Tobą od komputera do komputera. Jeśli odbierasz pocztę jednocześnie na kilku urządzeniach, są niezastąpione.
Alias to inna nazwa Twojej skrzynki pocztowej. Nadal masz jedną skrzynkę, ale możesz odbierać maile przychodzące np. na pawel@firma.pl i tkaczyk@firma.pl. Możliwość tworzenia aliasów mają praktycznie wszystkie płatne konta pocztowe, ma także darmowy GMail (jeśli oczywiście znajdziecie nazwę, której wcześniej ktoś już nie zajął). Aliasy pomagają utrzymać porządek w skrzynce. Kiedy zapisuję się na nowy newsletter, podaję adres pawel.newsletter@firma.pl. Jakikolwiek mail, który przychodzi na ten adres powinien wylądować w skrzynce z newsletterami (nie podaję go nigdy „żywym” osobom, tylko robotom). Jeśli zbyt duża ilość spamu zaczyna Ci dokuczać, po prostu kasujesz alias i listy wysyłane na ten adres lądują „nigdzie”.
Nie czytałem większości newsletterów, które otrzymywałem. Czasem otrzymywałem takie, na które nie pamiętam, żebym się zapisywał. Przez miesiąc skrupulatnie wypisywałem się zatem z każdego newslettera, który trafił do mojej skrzynki. Zostawiłem sobie tylko kilka związanych z marketingiem i typografią, o których wiedziałem, że przychodzą w miarę rzadko i regularnie (raz na dwa tygodnie). Przy okazji znalazłem kilka takich… z których nie dało się wypisać ;) Powiadomiłem autorów o tym fakcie i poprosiłem o usunięcie adresu z bazy. W ostateczności (jeden przypadek) przefiltrowałem jeden newsletter bezpośrednio do kosza.
Jeśli strona oferuje możliwość zapisania się na RSS zamiast na newsletter, zrób to. Pod warunkiem, oczywiście, że regularnie korzystasz z czytnika RSS. Przewaga RSS nad zwykłym mailingiem jest dwojaka. Po pierwsze: wszystkie „newsy” są w jednym miejscu (jeśli używasz Google Readera, Twoja lista newsów wędruje razem z Tobą od komputera do komputera). Po drugie, wiadomości czytam wtedy, kiedy ja mam na to czas, a nie wtedy, kiedy ktoś zdecyduje się je do mnie wysłać. Bonus: RSS-y nie zaśmiecają skrzynki pocztowej, w której powinna być prawdziwa korespondencja z prawdziwymi ludźmi.
Poprzednie punkty dotyczyły pozbycia się „automatycznej” korespondencji z mojej skrzynki. Teraz czas użyć automatyki, by usprawnić pracę w rozmowie z żywymi ludźmi. Spora część mojej korespondencji to odpowiedzi na zapytania ofertowe. Odpowiedzi te są długie, ale ich treść jest w miarę standardowa. „Co znajduje się w oferowanym przez Was projekcie WWW?” czy „Co znajduje się w pakiecie identyfikacji wizualnej?” to dość częste pytania, na które muszę udzielać szczegółowych odpowiedzi. Narzędzie typu TextExpander (albo inne, pozwalające wysyłać szablony maili) ogranicza moją odpowiedź do odpowiedniego uzupełnienia wcześniej przygotowanej odpowiedzi. 10 uderzeń w klawisze zamiast stukania dwóch stron to olbrzymia oszczędność czasu.
Dostawca internetu, którego używam, pozwala na zdefiniowanie automatycznych odpowiedzi w interfejsie webmaila. Mogę zatem korzystać z nich nawet wtedy, kiedy nie siedzę przy swoim komputerze. GMail też to potrafi.
Jeśli używasz programu pocztowego, możesz sprawdzać pocztę za pomocą dwóch głównych protokołów: POP3 oraz IMAP. Konfiguracja POP3 jest prostsza, jednak warto poświęcić czas na ustawienie odbioru poczty przez IMAP (jeśli Twój dostawca internetu na to pozwala). Podstawową różnicę widać, kiedy korzystasz z kilku komputerów do odbierania poczty (np. komputer i palmtop, komórka, komputer w pracy i w domu) lub kiedy kupujesz zupełnie nowy komputer i konfigurujesz go do odbioru poczty. W przypadku IMAP wiadomość przeczytana na dowolnym komputerze, jest oznaczana jako przeczytana na serwerze – dowolne inne urządzenie również widzi ją jako przeczytaną. W przypadku POP, jeśli sprawdziłeś pocztę w pracy, w domu i tak wszystkie wiadomości przyjdą do Ciebie jako nieprzeczytane. W takim przypadku IMAP oszczędza sporo czasu.
Jeśli Twój program pocztowy piszczy co 5-10 minut o nowym mailu (nieważne, czy jest to coś istotnego, czy jakiś bezsensowny newsletter), nie jesteś w stanie efektywnie skupić się na niczym innym. Można oczywiście wyłączyć program pocztowy całkowicie, ale jeśli Twoja praca polega na pisaniu maili, potrzebujesz tego narzędzia. Dlaczego zatem nie zmniejszyć częstotliwości sprawdzania maili do np. raz na 20 minut czy nawet raz na godzinę? Jeśli nie pracujesz w centrum obsługi Klienta i mail nie jest Twoim jedynym narzędziem pracy, nic się nie stanie, jeśli ktoś po drugiej stronie poczeka pół godziny na Twoją odpowiedź. A Ty będziesz się w stanie skupić przez 20 minut np. na napisaniu dobrego artykułu ;)
Ta porada jest nieco Mac-centryczna, ale jestem pewien, że w innych programach pocztowych też można coś takiego zrealizować. Domyślnie Mail.app wyświetla w docku powiadomienie o liczbie nieprzeczytanych maili. Jeśli coś tam się świeci, kusi mnie, żeby zajrzeć i przeczytać, kto do mnie napisał. Nie wszystkie jednak maile są ważne – te z folderów „Alerty”, „Newslettery” czy „Reklamy”, przefiltrowane automatycznie, mogą zaczekać. Stworzyłem zatem inteligentną skrzynkę pocztową, która wyświetla tylko nieprzeczytane maile z folderów innych, niż „Alerty”, „Newslettery” itp. Następnie ustawiłem Mail.app, aby w docku pokazywał liczbę nieprzeczytanych wiadomości z inteligentnej skrzynki pocztowej. Dzięki temu program przypomina o sobie tylko wtedy, kiedy przyjdzie jakiś „niespodziewany” mail.
Efekt? Po miesiącu takich zabiegów mogę spokojnie pracować. Push e-mail w telefonie, który myślałem, że będę musiał wyłączyć, zachowuje się całkiem spokojnie. A ja mogę produktywnie spędzać czas bez dzwonka „Nowy e-mail” brzęczącego co 5 minut.
To każdy twórca stron internetowych powinien mieć wyryte na monitorze, jako te 10 przykazań Mojżeszowych :)
Ciekawy wpis, który powinno przeczytać grono osób, które chce mieć ‘fajną’ stronę, aby się przekonało, że strony nie robią dla siebie, ale dla odwiedzających. Chociaż w większości przypadków, pewnie taki tekst ich nie przekona do ’swoich racji’.
Z większością punktów się zgadzam. Dodam tylko, że również nie lubię stron całkowicie zrobionych we flashu, gdy nie jest to konieczne, ale w przypadku galerii zdjęć flash nie jest niemile widziane. Nie lubię przeglądać zdjęć na ‘tradycyjnych stronach’, które muszą się całe przeładować, abym mógł zobaczyć kolejne zdjęcie. Oczywiście podobny efekt do flasha mogą dać skrypty JavaScript, ale flash przy tego typu stronach jest dla mnie jak najbardziej akceptowalny.
10 rzeczy, które ulepszą Twoją witrynę internetową http://ff.im/-fshPy
This comment was originally posted on Twitter
Zgadzam się w pełni, zwłaszcza jeśli chodzi o intro, muzykę (pierwsze co robię to szukam gdzie wyłączyć, bo mi się gryzie z moją muzą, jak nie mogę wyłączyć to wychodzę) i samoodpalające się filmiki :)
Zamierzam zastosować się do porad we własnym projekcie :)
@Michał Górecki: Nawet ambientowa muzyka w tle przeszkadza, jeśli słucham własnej muzyki. Tu nawet nie chodzi o to, że jest, ale że ja jej nie włączyłem…
[...] „10 rzeczy, które ulepszą Twoją witrynę internetową” zapoczątkował cały cykl o roboczej nazwie „nisko wiszące owoce”, który będzie pojawiał [...]
@Paweł ale niektóre strony to wręcz kreacje artystyczne i nie można ich nagle obcinać z warstwy dźwiękowej. To bez sensu.
http://www.jimcarrey.com/
http://promo.prius.ru/
Zresztą kurcze, wystarczy wziąć kilka pierwszych lepszych sajtów z FWA…
@Michał Górecki: Zgadzam się, dotyczy to większości, nie wszystkich stron. Zawsze jest ta część, która łamie reguły, by być lepsza niż przeciętnie. Ale umówmy się, w większości przypadków to zupełnie niepotrzebne :)
Wszystko oczywiście tak, oprócz punktu przedostatniego (szkoda, że lista nie jest numerowana :) ). Mało kto zapamiętuje z adresu coś więcej niż nazwę i domenę – dlatego moim zdaniem argument jest nietrafiony.
Adresacja powinna odwzorowywać nawigację w serwisie, poza tym ostatnio wraca się do dodawania .html na końcu adresów – bo takie adresy ludzie znają i są do nich przyzwyczajeni, boją się klikać w skomplikowane adresy.
[...] paweltkaczyk.midea.pl/…/2010/02/05/10-rzeczy-ktore-ulepsza-twoja-witryne-internetow… wzbudza zainteresowanie! Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co pisze [...]
@Jakub Kułak: Ja bym się jednak upierał przy upraszczaniu. Zamiast kombinować, mogę spróbować trafić – microsoft.com/windows, microsoft.com/office, apple.com/ipod – prowadzę mnie dokładnie tam, gdzie chcę iść, bez konieczności używania nawigacji. Przydaje się zwłaszcza w przypadku firm, w których ta nawigacja jest obszerna… Kiedy masz cztery podstrony w menu, rzeczywiście nie ma to większego znaczenia.
Great lesson Jay. verse 6 form above says: 6 “Therefore, say to the Israelites: ‘I am the LORD, and I will bring you out from under the yoke of the Egyptians. I will free you from being slaves to them, and I will redeem you with an outstretched arm and with mighty acts of judgment. 7 I will take you as my own people, and I will be your God. Then you will know that I am the LORD your God, who brought you out from under the yoke of the Egyptians. 8 And I will bring you to the land I swore with uplifted hand to give to Abraham, to Isaac and to Jacob. I will give it to you as a possession. I am the LORD.’”
You put God’s statements that “I will bring you out… I will redeem you… I will take you as my own people, and I will be your God in bold print. May I suggest that those that emphasize the sovereignty of God do exactly the same thing. They place the emphasis on what God does and regard it as primary and regard what man does as secondary and the result of what God does. Someone has said that even Pelagians like Calvinism until someone points it out and then they back off of it. Thus they take a little of the credit and glory that belongs to God and appropriate it to themselves for making the right choice and deciding to give their lives to Jesus. Granted, they don’t see it that way, but it is logical to see it like that when they say the difference between them and a lost person is their free will choice. Calvinists do not deny man making a choice and being responsible for the choice he makes. They just believe the credit for their choice belongs to God rather than themselves.
A second point has to do with Jesus drinking the cup of wrath. NT Wright seems to be the darling of many progressives in the CofC as well as the emerging church movement. I can’t get my head wrapped around his teaching that Jesus is my substitute but NOT a penal substitute. I wish someone could explain it to me better than what I’ve heard. In your post above Jesus certainly drinks the cup of wrath that is intended for, and deserved by sinners. This seems altogether consistent with the Calvinistic doctrine of penal substitution atonement. That is, he paid the penalty for my sin and his righteousness is imputed to me through faith. Did you intend for us to understand it that way?
Peace,
Randall
This comment was originally posted on One In Jesus.info
bardzo pożyteczna lista – niby tak oczywiste i proste, a nawet “topowym” agencjom zdarza się ich nie rozumieć, jeśli w efekcie tworzą takie serwisy http://www.plannazycie.pl/
@ Jakub:
najcześciej problemy ze skomplikowanymi adresami to wada CMSu, który nie tworzy linków przyjaznych wyszukiwarce
Dodałabym jeszcze – Nie blokuj przeglądania Twojej strony przez przeglądarki internetowe, których nie lubisz.
Zdarza się, że niektórzy blokują chrome ;)
NO NO NO! to quote Paul in this instance leaves us with an empty hope.
Paul was given progressive revelation. The offering of the kingdom was still in his sight. That is why is went to the synagogue first and then to the teaching of a new message that salvation was being offered to the Gentiles. Remember what he said about another gospel? That was mixing law and grace together. The old testament is used to study from a point of where have we come from. Not to be used on where are we going. I really don’t do communion any more because of its Jewish nature you just explained.
This comment was originally posted on One In Jesus.info
Considering that this whole thing is just a tradition of the elders and that Jesus and the apostles had a tendency of disregarding those, I don’t think any of this is accurate.
Fascinating article, I never knew that. Um, according to your article, “one-cuppers” would be totally un-biblical in their practice.
Anyone who is literate can clearly see that he only said “This is the New Covenant ratified by my blood over one cup” regardless however many other cups they had at the Passoever. For example, with the first cup mentioned in Luke he doesn’t ascribe this meaning to it. Only to the second. Just sayin.
“This seems altogether consistent with the Calvinistic doctrine of penal substitution atonement.” Leave it to a Cavinist to make every discussion about bashing God’s grace.
“I really don’t do communion any more because of its Jewish nature you just explained.” What does that mean ‘really don’t do communion’?
This comment was originally posted on One In Jesus.info
Heavenbound,
If I insisted on Passover as a condition to salvation, that might be another gospel. Understanding the Jewish history behind communion is not remotely another gospel.
It’s unfathomable to me that you reject communion because of its Jewish roots. Faith has a Jewish nature. So does the concept of a Messiah/Christ. So does Jesus. Christianity has a Jewish nature.
(Rom 11:24) After all, if you were cut out of an olive tree that is wild by nature, and contrary to nature were grafted into a cultivated olive tree, how much more readily will these, the natural branches, be grafted into their own olive tree!
We Gentiles were grafted into a Jewish tree. We therefore have and should honor our Jewish roots.
This comment was originally posted on One In Jesus.info
Odnośnie Flash’a na stronie. Z ciekawości wszedłem na stronę Midea.pl i zobaczyłem dwa duże białe bloki z klockiem po środku i napisem “kliknij tutaj, aby pobrać wtyczkę”.
Sytuacje ratuje trochę fakt, że na dole strony są linki do podstron.
@Wojciech Ignaczewski: He, he, wiedziałem, że w końcu ktoś poruszy tę kwestię. Jestem świadom tego, jak Flash został użyty na stronie MIDEA. Pracujemy nad zmianą tego :)
@ndemi: Tak, Safari też często blokują, choć potrafi więcej, niż IE czy Opera :)
Oj, Panowie Marketerzy. Negując flasha negujecie cały olbrzymi obszar reklamy bazujący na emocjach :) Napisano całe opasłe tomy na temat kontekstu kulturowego reklam, wasza wizja przypomina mi trochę narzucanie całemu światu wizji belgijskiej – najlepiej gdyby wszystko było po prostu tabelką z porównaniem cech :) To tak nie działa. Istnieją całe obszary gdzie ważne będą emocje, gdzie wazny będzie ambient, animacja, detale, video, dźwięk, muzyka, nastrój, emocje. Niezależnie od wybranego medium (no tak, na outdoorze trudno to uzyskać, ale w internecie akurat – nie). Więc dopóki HTML5 nie dojrzeje, to tak, będzie to full flash. I muzyka.
@Michał Górecki: Tak właśnie napisałem ;) „Nie stosuj Flasha tam, gdzie nie jest to potrzebne”. Ambient, o którym piszesz, nadal wymaga Flasha, ale nawigacja na stronie z prostym rolloverem już dawno nie. Znam mnóstwo stron, które są całe zrobione we Flashu, a wyświetlają tylko teksty. Mają samodzielnie projektowane scroll-bary, które nie reagują na kręcenie kółkiem myszki. To wkurza strasznie :)
Heavenbound,
You stated, “I really don’t do communion any more because of its Jewish nature you just explained.”
Is that the reason you give Jesus in the assembly when you decide not to take communion? Do you express that thought to Jesus when communion is served? Are you telling me that . . . had you been in the upper room when Jesus was serving the communion meal . . . that you would have said, “No thanks.”
I don’t understand your reasoning. Anyway, didn’t Jesus say, “Do this in memory of me.” Isn’t the bread and the wine something to embrace? Something To cherish? I would think that someone who was heavenbound would cherish this gift Jesus gave us.
Some other questions for you:
My god is the god of Abraham, Isaac, and Jacob. Is not my god your god? You wouldn’t reject my god would you . . . seeing that he was their god first?
Wasn’t the “prophet like me” prophesied by the prophet speaking in Deuteronomy 18 . . . Moses the lawgiver? You wouldn’t reject The Prophet Greater Than Moses would you . . . seeing that the very god at work in Moses brought to completion that which Moses prophesied?
Didn’t Paul tell us to study the scriptures . . . the Jewish scriptures? You wouldn’t reject the Psalms would you?
This comment was originally posted on One In Jesus.info
@Michał Górecki: absolutnie nie rozumiem Twojego argumentu co do muzyki w tle.
Po pierwsze kwestia implementacji nie robi tu żadnej różnicy. Czy to mid, czy flash, czy cokolwiek innego, NIE KOMPONUJE się w żaden sposób z muzyką, którą mam w swoim foobarze.
Piszesz: “ale niektóre strony to wręcz kreacje artystyczne i nie można ich nagle obcinać z warstwy dźwiękowej.”
Jakbym szukał kreacji artystycznej, w pierwszej kolejności sprawdziłbym co mają do zaofeorwania okoliczne muzea.
Jeżeli strona bez warstwy dzwiękowej (i tu mam na myśli dzwięki, które mają budować nastrój – nie przekazują jakiejś ważnej treści) traci dużo, to ktoś tu najwidoczniej dał ciała.
Pół biedy jeżeli muzyka zacznie się dopiero w momencie jak zacznę przeglądać akurat tą stronę (bo zwykle mam sporo zakładek otwartych) i widzę od razu gdzie mogę ją wyłączyć.
Każda inna wersja dla mnie jest zła.
Mogę się mylić, ale jak na razie nie padł żaden argument z Twojej strony, który mógłby wnieść coś na obronę autoodtwarzania. Nawiasem mówiąc, z niczyjej strony taki argument nie padł.
Z przytoczonych linków obejrzałem tylko pierwszą – jak zobaczyłem, że to mnie nie przekonuje to założyłem, że kolejna również nie przekona.
@Michał Fikus: Ja byłbym jednak skłonny zgodzić się z Michałem Góreckim. Nie wszystkie strony są projektowane tylko dla informowania (jak większość stron firmowych). Są witryny projektowane jak filmy czy teledyski – ich zadaniem jest zrobić wrażenie. Odcięcie od takiej strony warstwy wizualnej czy muzycznej po prostu sprawia, że wrażenie jest gorsze. Oczywiście fajnie by było, gdyby taka akurat strona była poprzedzona ostrzeżeniem w stylu „skup się, wyłącz muzykę i inne zakładki, dopiero wtedy wejdź”.
@Paweł Tkaczyk: mówisz o wrażeniu, emocji – masz rację, taki jest cel niektórych stron.
Tylko pytanie, czy realizują cel.
Jakie mogę mieć pierwsze wrażenie, jakie emocje wywoła we mnie nieoczekiwana i niechciana muzyka? Czy aby na pewno za te emocje i takie wrażenie klient chce płacić?
Ja bym nie chciał.
Additional comments powered by BackType
Wszystko się zgadza, oprócz punktu 2. To zbyt duża generalizacja. Owszem, zaembedowany .mid to jakaś straszna masakra, ale sajty flashowe z warstwą dźwiękową to jak najbardziej wskazana rzecz – oczywiście wszystko zależy od tematu, założeń, itp.