Lubię inspirować, często to powtarzam. Jest jednak spora różnica pomiędzy inspiracją – poszerzaniem wiedzy, namawianiem do kreatywnego zmierzenia się z problemem – a bezmyślnym kopiowaniem. To ostatnie szczególnie łatwo namierza się w przypadku kradzieży tekstów – Google przecież indeksuje wszystko i jeśli umieścisz kradzione teksty na witrynie internetowej, prędzej czy później się wyda. Tym bardziej podziwiam naiwność ludzi, którzy jednak to robią. Naiwność lub bezczelność – a to ostatnie trzeba piętnować.
Plagiat na stronie strefareklamy.com
„Jak Cię widzą, tak Cię piszą” – to powiedzenie szczególnie sprawdza się, jeśli rozmawiamy o firmach i ich wizerunku. Jeśli źle dobierzesz ubranie, mogą Cię nie wpuścić do eleganckiej restauracji.
Tak zaczyna się tekst o ofercie na identyfikację na stronie MIDEA. Plagiat na stronie strefareklamy.com nie tylko zaczyna się tak samo, ale ciągnie się dość długo. Każdy kawałek tekstu na tej stronie pochodzi z midea.pl. Rozumiem kopiowanie kawałka tekstu, ale cały zakres usług? Marcin Skrzypczak, właściciel firmy, w swoim profilu na GoldenLine ma zapisany cel na rok 2009: „uruchomienie strony strefareklamy.com”. Cel na 2010 proponuję: „nie będę kradł tekstów od innych”.
Plagiat na stronie z-design.pl
Na końcu strona, od której wszystko się zaczęło. Dostałem dziś po południu maila z pytaniem, dlaczego pozwalamy na takie praktyki – tekst o ulotkach, folderach, drukach reklamowych czy opakowaniach jest żywcem ukradziony z naszej witryny. Do tego strona z-design wygląda jak strona firmy-krzak – nie ma na niej żadnego nazwiska, jedyną formą kontaktu jest e-mail i telefon komórkowy. Autor plagiatu, Robert Zawadzki, nie ma nawet profilu na GL (ma za to na nk – czyż internet nie jest pięknym miejscem?).
Siódme: nie kradnij
Teksty na stronach internetowych są chronione prawem autorskim (chyba, że licencja stanowi inaczej – np. teksty z tego blogu są udostępniane na licencji Creative Commons), a ludziom naruszającym to prawo grozi odpowiedzialność. Rozumiem ignorancję czy brak poszanowania prawa do niematerialnych wartości w przypadku przysłowiowego pana Rysia, który sprzedaje maszyny rolnicze – dla niego „pomysł” niekoniecznie musi mieć wartość (co wcale go nie usprawiedliwia, mówię tylko, że jestem w stanie go zrozumieć). Ale w branży, która żyje z pomysłów? Spodziewałem się czegoś innego…




Pingback: paweltkaczyk.midea.pl: Lubię inspirować ;) O plagiatowaniu tekstów słów (gorzkich) kilka : | flaker.pl