Krótkie notki
Powoli dojrzewam do umieszczenia gdzieś z boku „miniblogu” – krótkich notatek, które nie są warte poważnych notek. Twitter to jednak trochę za mało. Ale póki co:
- InDesign obchodzi 10-te urodziny.
- Na stronie MIDEA na Facebook trwa konkurs, w którym można wygrać identyfikację wizualną. Chcesz? Masz czas do piątku!
Lubię inspirować ;) O plagiatowaniu tekstów słów (gorzkich) kilka
Lubię inspirować, często to powtarzam. Jest jednak spora różnica pomiędzy inspiracją – poszerzaniem wiedzy, namawianiem do kreatywnego zmierzenia się z problemem – a bezmyślnym kopiowaniem. To ostatnie szczególnie łatwo namierza się w przypadku kradzieży tekstów – Google przecież indeksuje wszystko i jeśli umieścisz kradzione teksty na witrynie internetowej, prędzej czy później się wyda. Tym bardziej podziwiam naiwność ludzi, którzy jednak to robią. Naiwność lub bezczelność – a to ostatnie trzeba piętnować.
Co to jest „backchannel”?
Przy okazji podsumowania konferencji Internet Beta, chciałbym opowiedzieć o nowym zjawisku, zwanym backchannel. W Rzeszowie można je było obserwować szczególnie wyraźnie.
Nie metro, nie gastro: retroseksualny :)
Amerykański Time Magazine prezentuje ciekawy artykuł o „narodzinach nowego trendu”, czyli zjawisku „retroseksualnych”. Kim są? To ludzie, którzy odnajdują swoje dawne miłości z czasów szkoły średniej, być może studiów i umawiają się z nimi. W artykule podanych jest kilka przypadków, m.in. 37-letniej menedżerki, która poślubiła niedawno chłopaka, z którym pierwszy raz się całowała jako nastolatka.
W USA trend ten powoli dojrzewa, dzieje się tak za sprawą „starzenia się” pierwszego pokolenia, które używało Facebooka, a także za sprawą popularyzacji tego serwisu wśród innych grup społecznych, niż tylko studenci college’ów. Ciekaw jestem, jak sprawa ta wygląda na naszym rodzimym gruncie – adopcja naszej-klasy odbyła się (jak mi się wydaje) masowo i od początku można było tam znaleźć trzydziesto- i trzydziestopięciolatków. Czy u nas „retroseksualni” pojawili się wcześniej, niż w USA? :)
Niecierpliwie czekam na debatę na ten temat w „Telewizji śniadaniowej” ;)
Mamy polski Facebook, kiedy LinkedIn?
W listopadzie zeszłego roku pisałem o tym, że Facebook – wraz z wprowadzeniem polskiej wersji – rozpoczyna walkę o rząd dusz polskich użytkowników serwisów społecznościowych. Prognoza okazała się trafna, Facebook już na początku roku pojawił się w rankingu Megapanel.
Globalne serwisy internetowe coraz częściej dostrzegają polski rynek i próbują (z lepszym lub gorszym skutkiem) go podbijać. Udało się „zlokalizować” Google, nie udało się AOL… Kto następny?
Gdybym miał postawić pieniądze, postawiłbym na LinkedIn. Ten ogólnoświatowy serwis profesjonalnych społeczności rozwija się bardzo dynamicznie, dodaje nowe, bardzo przydatne funkcje, których próżno szukać w naszych rodzimych odpowiednikach (np. GoldenLine i Profeo). Już dziś można na LinkedIn spotkać wielu Polaków, dla pozostałych barierą jest język – dokładnie tak samo, jak w przypadku Facebook’a. Czekam więc niecierpliwie na pojawienie się LinkedIn po polsku. To jest serwis, który może zatrząść sporym segmentem polskiego internetu.
Wepchnij się z reklamą na wakacyjne fotki
OK, urządzenie, o którym napiszę nie zostało zaprojektowane z myślą o reklamie. Ale jestem pewien, że ktoś wkrótce wpadłby także i na taki pomysł jego wykorzystania…
Czytaj więcej
Wirusy na Makach
Na komputerach z nadgryzionym jabłkiem nie ma potrzeby instalowania programu antywirusowego. Te programy, które są na rynku usuwają np. wirusy podczepione do plików DOC czy JPG po to, by ratować Twoich pecetowych kolegów. Twojemu Makowi wirusy nie zaszkodzą.
Wirusy na Maki oczywiście są, ale jakie! Taki Newton na przykład jest pokazywany w Museum of Modern Art jako dzieło sztuki. I to zasłużenie. Zobaczcie, jak wygląda Newton w działaniu :)
John Cleese w polskiej reklamie
Transfer do Wielkiej Brytanii nie jest jednostronny. Wczoraj u Maćka podpatrzyłem reklamę naszego banku BZ WBK z gwiazdą grupy Monty Pythona, Johnem Cleese. Nie mogłem się powstrzymać, żeby nie przekleić ;-)
Moja ciocia jest z Pcimia ;-)
Design Police (rany, jak mam czasem ochotę to zrobić)
Zbyszek Czapnik podesłał mi link w sam raz na piątkowe popołudnie :)
Nie macie czasem ochoty rozszarpać „tfurcy”, który zaśmieca publiczną przestrzeń projektami, które wołają o pomstę do nieba? Jeśli macie chwilę czasu i odrobinę humoru, można zaprojektować polskie wersje takich naklejek i przeprowadzać lokalne akcje :)




