<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Paweł Tkaczyk &#187; Social media</title>
	<atom:link href="http://paweltkaczyk.midea.pl/category/marketing-branding/social-media-marketing-branding/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://paweltkaczyk.midea.pl</link>
	<description>Branding, marketing, reklama i social media. The Jedi way.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 20:00:29 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>Subskrypcje: narzędzie Facebooka dla… interesujących ludzi</title>
		<link>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/facebook-subskrypcje/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=facebook-subskrypcje</link>
		<comments>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/facebook-subskrypcje/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Sep 2011 20:25:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Tkaczyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Social media]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[kanał]]></category>
		<category><![CDATA[nowości]]></category>
		<category><![CDATA[social media]]></category>
		<category><![CDATA[subskrypcje]]></category>
		<category><![CDATA[zmiany]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paweltkaczyk.midea.pl/?p=2953</guid>
		<description><![CDATA[Facebook jest nie tylko narzędziem do utrzymywania kontaktów z ludźmi znanymi z „realnego świata”. Coraz częściej jest także narzędziem autopromocji, czy – jak kto woli – autokreacji. Problem polega na tym, że jeśli zdecydujemy się używać Facebooka jako narzędzia do zdobywania popularności, wśród naszych „znajomych” znajdzie się mnóstwo ludzi, których tak naprawdę nie znamy. Dodajemy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>
<a href="http://paweltkaczyk.midea.pl/wp-content/gallery/obrazki/facebook-logo-768129.jpg" title="" class="shutterset_singlepic63" >
	<img class="ngg-singlepic ngg-right" src="http://paweltkaczyk.midea.pl/wp-content/gallery/cache/63__320x240_facebook-logo-768129.jpg" alt="Logo Facebook" title="Logo Facebook" />
</a>

<p>Facebook jest nie tylko narzędziem do utrzymywania kontaktów z ludźmi znanymi z „realnego świata”. Coraz częściej jest także narzędziem autopromocji, czy – jak kto woli – autokreacji. Problem polega na tym, że jeśli zdecydujemy się używać Facebooka jako narzędzia do zdobywania popularności, wśród naszych „znajomych” znajdzie się mnóstwo ludzi, których tak naprawdę nie znamy. Dodajemy ich tylko dlatego, żeby mogli widzieć rzeczy, które piszemy właściwie do wszystkich. Słowem: w przypadku niektórych ludzi stara prawda mówiąca o tym, że „Kowalski zna mnie, co nie oznacza, że ja znam Kowalskiego” jest bardziej prawdziwa, niż u innych.</p>
<p>Facebook powstał jako narzędzie do przenoszenia prawdziwych, istniejących w realnym świecie relacji do świata wirtualnego. Niesymetryczne relacje zawsze stanowiły problem. <a href="http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/zrozumiec-google-plus/" title="Zrozumieć Google+">Eleganckie rozwiązanie</a> zaproponował Google+, a Facebook usiłuje dotrzymać mu kroku. Subskrypcje – funkcja wprowadzona w tym tygodniu – ma pomóc imperium Zuckerberga ściągnąć z powrotem nie tylko użytkowników Google+, ale i… Twittera.</p>
<p><span id="more-2953"></span><br />
<script type="text/javascript"><!--
google_ad_client = "pub-8962081979829958";
google_ui_features = "rc:0";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
google_ad_format = "468x60_as";
google_ad_type = "text_image";
google_alternate_ad_url = "?adsensem-benice=468x60";
google_color_border = "FFFFFF";
google_color_bg = "FFFFFF";
google_color_link = "0000FF";
google_color_text = "000000";
google_color_url = "";

//--></script>
<script type="text/javascript" src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"></script>
</p>
<h2>Dla kogo subskrypcje?</h2>
<p>Jeśli jesteś blogerem, który ma coś ciekawego do powiedzenia, dziennikarzem, mikrocelebrytą albo po prostu chcesz wśród znajomych trzymać tylko tych naprawdę bliskich (a z dalszymi nadal dzielić się interesującymi informacjami, budować swoją pozycję eksperta), subskrypcje są właśnie dla Ciebie. Jeśli zaś traktujesz Facebooka wyłącznie jako narzędzie utrzymywania kontaktu z ludźmi, których znasz (i nie masz problemu z masą zaproszeń od nieznajomych), możesz spokojnie zignorować tę funkcję.</p>
<h2>Jak włączyć subskrypcje?</h2>
<p>Na stronie Twojego profilu w menu po lewej stronie pod sekcjami „Tablica”, „Informacje”, „Zdjęcia” itd. pojawił się nowy element: „Subskrypcje” właśnie. Po kliknięciu w zakładkę po raz pierwszy ukaże Ci się taki mniej-więcej komunikat.</p>
<p><img src="http://paweltkaczyk.midea.pl/wp-content/uploads/FB-subskrypcje.png" alt="Facebook subskrypcje" title="Facebook subskrypcje" width="718" height="192" class="aligncenter size-full wp-image-2957" /></p>
<p>Jeśli klikniesz „Zezwalaj na subskrypcję”, nieznajomi wchodzący na Twój profil zobaczą – poza standardowymi guzikami „Dodaj znajomego” i „Wiadomość” także guzik „Subskrybuj”. Wciśnięcie tego guzika sprawi, że na ich tablicach będą pojawiać się Twoje wpisy oznaczone jako „Publiczne”, ale Ty nie musisz potwierdzać znajomości (nie musisz robić tak naprawdę nic). Wpisy, które oznaczysz jako „Znajomi” nie będą widoczne dla nikogo, kogo nie masz wśród znajomych. </p>
<p>W ustawieniach subskrypcji (które pokażą się po wciśnięciu guzika „Zezwalaj na subsrkypcję”) możesz zdecydować, czy ludzie spoza Twoich znajomych mogą komentować Twoje publiczne statusy oraz czy chcesz otrzymywać powiadomienie o każdym nowym subskrybencie.</p>
<p><img src="http://paweltkaczyk.midea.pl/wp-content/uploads/ustawienia_sub.png" alt="Facebook: Ustawienia subskrypcji" title="Facebook: Ustawienia subskrypcji" width="555" height="276" class="aligncenter size-full wp-image-2961" /></p>
<h2>Jak zobaczyć, kto widzi określone rzeczy?</h2>
</p>
<p>Google+ od początku swojego istnienia miało świetną funkcję: można było zobaczyć własny profil tak, jak widzi go określona osoba czy grupa ludzi. Mogłem zatem zobaczyć, ile moich informacji widzą obcy, ile zalogowani użytkownicy, ile ludzie np. z kręgu „rodzina”, a ile ci z kręgu „praca”. </p>
<p>Facebook właśnie dorobił się bardzo podobnej funkcji. Kiedy wejdziesz na własny profil, to obok guzika „Edytuj profil” znajdziesz także „Wyświetl jako…” i możesz wpisać nazwisko konkretnej osoby by zobaczyć to, co ona widzi na Twoim profilu. Myślę, że wielu ludzi kliknie to choćby z ciekawości, a pomoże im to zrozumieć ideę dzielenia się różnymi informacjami z różnymi ludźmi.</p>
<h2>Jak subskrybować powiadomienia innych?</h2>
<p>Przede wszystkim: niewiele osób jeszcze wie o subskrypcjach, zatem niewiele osób ich używa. Jeśli wejdziesz na profil nieznajomego i nie widzisz obok guzika „Dodaj znajomego” guzika „Subskrybuj” możesz… dodać znajomego (i liczyć, że ta osoba Cię przyjmie) albo… dać jej link do tego artykułu ;-)</p>
<h2>Modyfikowanie subskrypcji… znajomych</h2>
<p><img src="http://paweltkaczyk.midea.pl/wp-content/uploads/sub_art.png" alt="Facebook: Ustawienia subskrypcji znajomych" title="Ustawienia subskrypcji znajomych" width="300" height="441" class="alignright size-full wp-image-2959" /></p>
<p>Świetną nową rzeczą jest większa kontrola nad tym, jakie wpisy Facebook ukrywa przed Tobą. O tym, że ukrywa (i nie mówi Ci tego) pisałem <a href="http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/facebook-niektorzy-znajomi/" title="Facebook zacieśnia Twoje więzi społeczne. Tylko zapomniał Ci o tym powiedzieć.">tutaj</a>. Teraz odzyskujesz kontrolę nad tym, czyje aktualności są dla Ciebie ważne. Jeśli zatem chcesz mieć pewność, że nie przegapisz żadnego wpisu od osób, na których Ci zależy musisz:</p>
<ul>
<li>najechać na imię i nazwisko znajomego (np. na tablicy przy jednym z jego wpisów)</li>
<li>pojawi się wyskakujące okienko z większą liczbą detali oraz linkiem „Subskrypcja”</li>
<li>po najechaniu na link „Subskrypcja” będziesz mógł zdecydować, jak dużo informacji od konkretnej osoby chcesz widzieć na swojej ścianie.</li>
</ul>
<p>Proste? Proste.</p>
<p>Subskrypcje rozwiązują problem, który zaczynają mieć np. politycy czy celebryci mocno obecni na Facebooku. Ich profil może mieć maksymalnie 5.000 znajomych, zaczynają zatem prowadzić jednocześnie profil i fanpage. Po wpisaniu w wyszukiwarkę np. Waldemara Pawlaka czy Ilony Felicjańskiej dostaniemy zarówno link do profilu jak i fanpage. Strony fanów w założeniu mają być nie-ludzkie (zatem firmy, produkty, idee). Teraz, jeśli polityk lub celebryta udostępni subskrypcje, może dzielić się swoimi statusami publicznie, bez wpływu na liczbę znajomych. I co ważniejsze, część wpisów pozostaje bardziej prywatna, niż inne. Używanie Facebooka dla tych ludzi stanie się dużo łatwiejsze.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/facebook-subskrypcje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Narzędzia social media: Bizo Switchboard</title>
		<link>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/narzedzia-social-media-bizo-switchboard/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=narzedzia-social-media-bizo-switchboard</link>
		<comments>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/narzedzia-social-media-bizo-switchboard/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Sep 2011 07:00:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Tkaczyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Social media]]></category>
		<category><![CDATA[bizo]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[narzędzia social media]]></category>
		<category><![CDATA[social media]]></category>
		<category><![CDATA[switchboard]]></category>
		<category><![CDATA[twitter]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paweltkaczyk.midea.pl/?p=2901</guid>
		<description><![CDATA[Firmy i ludzie, którzy dzielą się w mediach społecznościowych ciekawymi informacjami nie robią tego tylko i wyłącznie dla Ciebie. Budują swój social capital, czyli kapitał społeczny, który wykorzystają potem, by między interesującymi reklamami przemycić Ci ofertę reklamową. Tak działa marketing w społecznościach. A gdyby można było robić to jednocześnie? To znaczy: dzielić się interesującą treścią, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://paweltkaczyk.midea.pl/wp-content/uploads/bizo_logo-300x123.jpg" alt="Logo Bizo" title="Logo Bizo" width="300" height="123" class="alignright size-medium wp-image-2902" />Firmy i ludzie, którzy dzielą się w mediach społecznościowych ciekawymi informacjami nie robią tego tylko i wyłącznie dla Ciebie. Budują swój <em>social capital</em>, czyli kapitał społeczny, który wykorzystają potem, by między interesującymi reklamami przemycić Ci ofertę reklamową. Tak działa marketing w społecznościach. A gdyby można było robić to jednocześnie? To znaczy: dzielić się interesującą treścią, a jednocześnie przekazywać nieinwazyjne komunikaty reklamowe? To właśnie robi <a href="http://a.sw.io/NR9tpw" title="Bizo Switchboard">Bizo Switchboard</a>.</p>
<p><span id="more-2901"></span><br />
<script type="text/javascript"><!--
google_ad_client = "pub-8962081979829958";
google_ui_features = "rc:0";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
google_ad_format = "468x60_as";
google_ad_type = "text_image";
google_alternate_ad_url = "?adsensem-benice=468x60";
google_color_border = "FFFFFF";
google_color_bg = "FFFFFF";
google_color_link = "0000FF";
google_color_text = "000000";
google_color_url = "";

//--></script>
<script type="text/javascript" src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"></script>
</p>
<h2>Więcej, niż skracanie linków</h2>
<p>O narzędziach do skracania linków pisałem w cyklu „Narzędzia <em>social media</em>” dwa tygodnie temu. Bizo w swej podstawowej funkcjonalności pozwala nam właśnie zalogować się (za pomocą konta Twittera) i skracać linki, oferując standardowe dodatki, takie jak analiza ich popularności. Czym zatem różni się od innych, podobnych na rynku?</p>
<p>Linki, które skracasz (i którymi w konsekwencji się dzielisz) są otwierane w taki sposób, że na górze strony pozostaje mały pasek. Możesz go zamknąć, klikając w krzyżyk w prawym górnym rogu. Po lewej stronie są guziki, które umożliwiają ponowne tweetnięcie o tym, czym się dzielisz oraz przycisk „Follow”, dzięki któremu odbiorcy mogą zacząć Cię obserwować na Twitterze. Najbardziej interesujący jest środek…</p>
<p>Na środku paska możesz zdefiniować miejsce, w którym wyświetlają się Twoje kampanie reklamowe. Bizo pozwala na zdefiniowanie dowolnej ich ilości (nazywają się <em>offers</em>), a następnie serwowanie ich użytkownikom, którzy otwierają twoje linki. Jeśli użytkownik skończy czytać Twoją informację może zamknąć stronę, albo… może kliknąć w Twój link. Co Ci szkodzi spróbować?</p>
<p>Moje małe badania przeprowadzone w sierpniu (używam tej usługi od czasu do czasu) pokazały całkiem niezłą skuteczność tych reklam. Bizo oczywiście oferuje statystyki Twoich kampanii – moje kliknięcia kształtowały się na poziomie 10-12%, co jest naprawdę wysokim wskaźnikiem.</p>
<p>Małą wadą tego narzędzia jest integracja jedynie z Twitterem – tylko tam możemy automatycznie publikować skrócone linki. Ale jeśli skorzystamy z dobrodziejstw schowka, możemy skrócone linki przeklejać w dowolne miejsce.</p>
<p>Jeśli zatem budując swój kapitał społeczny masz już gotową ofertę sprzedaży dla Twoich fanów, warto spróbować, jak działa <a href="http://a.sw.io/NR9tpw">Bizo Switchboard</a> (link wygenerowałem przez Bizo, zobaczysz od razu, jak to wygląda). </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/narzedzia-social-media-bizo-switchboard/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Narzędzia social media: Google Link Builder</title>
		<link>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/narzedzia-social-media-google-link-builder/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=narzedzia-social-media-google-link-builder</link>
		<comments>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/narzedzia-social-media-google-link-builder/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Sep 2011 07:00:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Tkaczyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Social media]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[google]]></category>
		<category><![CDATA[google analytics]]></category>
		<category><![CDATA[google link builder]]></category>
		<category><![CDATA[social media]]></category>
		<category><![CDATA[twitter]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paweltkaczyk.midea.pl/?p=2896</guid>
		<description><![CDATA[Prowadzenie kampanii bez mierzenia jej efektywności jest wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Skuteczność Twoich działań jest wyznacznikiem tego, czy warto je kontynuować. A jednak wielu marketerów pracuje „na czuja” sądząc, że „jakoś to będzie”. Otóż, w dłuższej perspektywie, nie będzie. Jeśli mamy zintegrowaną kampanię, którą prowadzimy jednocześnie przy użyciu SEO/SEM, mediów społecznościowych i tradycyjnych mediów, ciężko [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Prowadzenie kampanii bez mierzenia jej efektywności jest wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Skuteczność Twoich działań jest wyznacznikiem tego, czy warto je kontynuować. A jednak wielu marketerów pracuje „na czuja” sądząc, że „jakoś to będzie”. Otóż, w dłuższej perspektywie, nie będzie.</p>
<p>Jeśli mamy zintegrowaną kampanię, którą prowadzimy jednocześnie przy użyciu <abbr title="Search Engine Optimization">SEO</abbr>/<abbr title="Search Engine Marketing">SEM</abbr>, mediów społecznościowych i tradycyjnych mediów, ciężko dowiedzieć się, która reklama przyciągnęła konsumenta np. na <em>landing page</em>, czyli stronę sprzedażową produktu lub usługi. A robienie osobnych stron dla każdego kanału reklamowego także nie ma sensu. Jak zatem mierzyć zaangażowanie klientów w poszczególnych kanałach?</p>
<p><span id="more-2896"></span><br />
<script type="text/javascript"><!--
google_ad_client = "pub-8962081979829958";
google_ui_features = "rc:0";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
google_ad_format = "468x60_as";
google_ad_type = "text_image";
google_alternate_ad_url = "?adsensem-benice=468x60";
google_color_border = "FFFFFF";
google_color_bg = "FFFFFF";
google_color_link = "0000FF";
google_color_text = "000000";
google_color_url = "";

//--></script>
<script type="text/javascript" src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"></script>
</p>
<h2>Wybuduj osobny link dla każdego kanału</h2>
<p>Jeśli Twoje działania mają za zadanie promocję konkretnej strony (strona produktu, usługi), to na pewno jest ona podłączona już do <a href="http://google.com/analytics">Google Analytics</a>, najlepszego na rynku systemu analizy ruchu na stronach internetowych. Jeśli nie jest, przerwij czytanie i zrób to czym prędzej, gdyż inaczej nie wiesz, co ludzie robią na Twojej witrynie.</p>
<p>Docelowy adres witryny, tzw. <abbr title="Universal Resource Locator">URL</abbr> można wzbogacić o dodatkowe dane na temat źródła, z którego przyszli klienci, nazwy kampanii i medium – wszystko w taki sposób, by dane te były zrozumiałe dla Google Analytics. Do wzbogacania URL-a o te dane służy narzędzie <a href="http://www.google.com/support/analytics/bin/answer.py?answer=55578">Google Link Builder</a> (czy po naszemu: narzędzie do budowania adresów). </p>
<p>Jak działa? Dziecinnie prosto. Po wpisaniu bazowego adresu URL mamy możliwość wzbogacenia go o następujące informacje:</p>
<ul>
<li>źródło kampanii (np. Google, Facebook, Twitter, Newsletter, GoldenLine)</li>
<li>medium kampanii (kampania płatna CPC, e-mail, banner)</li>
<li>hasło kampanii (płatne słowa kluczowe, które zadziałały w konkretnym przypadku, można zostawić puste)</li>
<li>treść kampanii (jeśli w ramach jednej kampanii kierujesz różne reklamy np. do kobiet i mężczyzn, możesz tu wpisać identyfikatory dla poszczególnych reklam, także może pozostać puste)</li>
<li>nazwa kampanii (identyfikuje produkt, który reklamujesz)</li>
</ul>
<p>Po wypełnieniu potrzebnych pól i kliknięciu „Generuj adres URL”, otrzymasz długi, rozszerzony adres zawierający dodatkowe dane. Ludzie, którzy w niego klikną będą w Analytics przyporządkowani do konkretnego segmentu. Warto więc zrobić osobne adresy dla kampanii w <em>social media</em> (z podziałem na Facebooka, Twittera i inne, jeśli chcesz), dla kampanii e-mail oraz dla tradycyjnych mediów (wtedy ludzie nie klikają, tylko przepisują adres, który im wydrukujesz lub wyświetlisz).</p>
<p>Przykładowy link, który wygenerowałem wygląda tak:<br />
<code><a href="http://www.midea.pl/?utm_source=blog&#038;utm_medium=social&#038;utm_content=glb&#038;utm_campaign=midea">http://www.midea.pl/?utm_source=blog&#038;utm_medium=social&#038;utm_content=glb&#038;utm_campaign=midea</a></code></p>
<p>Źródło kampanii to „blog”, medium „social”, treść reklamy to „glb”, czyli wpis o Google Link Builder, a nazwa kampanii to „midea” (link prowadzi na stronę MIDEA). Kiedy klikniesz w ten link, Google Analytics przyporządkuje Cię jako osobę przychodzącą z blogu, z wpisu o Google Link Builder.</p>
<p>Oczywiście, taki długi URL nie ma sensu, jeśli mamy przekazać go za pomocą Twittera czy np. reklamy prasowej. Dlatego tak skonstruowany URL powinien wylądować w… narzędziach do skracania linków, o których pisałem w zeszłym tygodniu.</p>
<p>Niezależnie od tego, czy prowadzisz kampanię dla siebie, czy dla innych, jej efekty powinny być <strong>mierzalne</strong>. Tylko w taki sposób przekonasz się, że to, co robisz ma sens, a Ty rozwijasz się jako marketer. Powodzenia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/narzedzia-social-media-google-link-builder/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kto dostaje wejściówkę na Internet Beta 2011?</title>
		<link>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/kto-dostaje-wejsciowke-na-internet-beta-2011/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=kto-dostaje-wejsciowke-na-internet-beta-2011</link>
		<comments>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/kto-dostaje-wejsciowke-na-internet-beta-2011/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 31 Aug 2011 07:18:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Tkaczyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Social media]]></category>
		<category><![CDATA[internetbeta]]></category>
		<category><![CDATA[konkurs]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paweltkaczyk.midea.pl/?p=2920</guid>
		<description><![CDATA[Wiem wiem, obiecałem rozstrzygnięcie w poniedziałek. Kajam się. Od poniedziałku byłem w nieustającej podróży (m.in. z powodu tego). Przepraszam. Ale już jestem i biorę się za obowiązki. Zatem, ahem… Wysoka Komisja zdecydowała, co następuje: Najlepszy limeryk (zarówno pod względem treści, jak i formy) nagrał Mirek Burnejko. Gratulacje! Ale ponieważ Mirek zrzekł się nagrody głównej (bo ma [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://paweltkaczyk.midea.pl/wp-content/uploads/internetbeta-300x102.jpg" alt="Internet Beta 2011" title="Internet Beta 2011" width="300" height="102" class="alignright size-medium wp-image-2878" />Wiem wiem, obiecałem rozstrzygnięcie w poniedziałek. Kajam się. Od poniedziałku byłem w nieustającej podróży (m.in. z powodu <a href="http://www.tvncnbc.pl/10222895,0,0,1,1,ulotka-na-kryzys,tvn_cnbc.html" title="Ulotka na kryzys – Paweł Tkaczyk w TVN CNBC">tego</a>). Przepraszam. Ale już jestem i biorę się za obowiązki. Zatem, ahem…</p>
<p>Wysoka Komisja zdecydowała, co następuje:</p>
<ul>
<li>Najlepszy limeryk (zarówno pod względem treści, jak i formy) nagrał <strong>Mirek Burnejko</strong>. Gratulacje! Ale ponieważ Mirek zrzekł się nagrody głównej (bo ma inne plany na ten termin), wędrują do niego obydwie nagrody pocieszenia: książka „Zafascynuj ich!” oraz „Sześć pikseli rozdzielenia” (obie wkrótce zostaną zrecenzowane i będą też do wygrania na blogu). Mirek, świetna robota!</li>
<li>Dalej było już ciężej. Ale pierwszą wejściówkę za niestandardową formę i ciekawą treść dostaje <strong>Anna Elwart</strong> (masz szczęście, że nie ucierpiał żaden tablet!).</li>
<li>Druga wejściówka – komisja stwierdziła, że zdecydował „mocny morał” (sysadmin z rurką walący w kolano złamie hasło dużo szybciej, niż cracker z superkomputerem) – idzie do <strong>Mrkdmnk</strong>. Gratulacje. I trzymaj się ode mnie z dala z tym łomem ;-)</li>
</ul>
<p>Bardzo Wam dziękuję za udział. Zadanie było trudne i ilość zgłoszeń i tak przeszła moje oczekiwania. Dlatego załatwiłem z Mateuszem dwie wejściówki. A jeśli ktoś z Was wybiera się do Rzeszowa, obowiązkowo wpadnijcie powiedzieć „cześć” ;-)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/kto-dostaje-wejsciowke-na-internet-beta-2011/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Narzędzia social media: bit.ly i inni</title>
		<link>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/narzedzia-social-media-bitly/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=narzedzia-social-media-bitly</link>
		<comments>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/narzedzia-social-media-bitly/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Aug 2011 07:00:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Tkaczyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Social media]]></category>
		<category><![CDATA[analiza]]></category>
		<category><![CDATA[bit.ly]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[linki]]></category>
		<category><![CDATA[narzędzia]]></category>
		<category><![CDATA[skracanie]]></category>
		<category><![CDATA[social media]]></category>
		<category><![CDATA[twitter]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paweltkaczyk.midea.pl/?p=2888</guid>
		<description><![CDATA[Jak budować swoją pozycję na Twitterze, Facebooku czy – ogólnie – w social media? Mówiąc najprościej: trzeba angażować i wzbudzać zainteresowanie. Kluczem do wzbudzania zainteresowania jest kombinacja informacji i rozrywki. Zatem warto wyszukiwać informacje ważne dla Twoich odbiorców i dzielić się nimi. I nie mogą to być jedynie informacje o Tobie, Twojej marce – taka strategia daleko Cię nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://paweltkaczyk.midea.pl/wp-content/uploads/Bit.ly_Logo.png" alt="bit.ly logo" title="bit.ly logo" width="275" height="157" class="alignright size-full wp-image-2889" />Jak budować swoją pozycję na Twitterze, Facebooku czy – ogólnie – w <em>social media</em>? Mówiąc najprościej: <strong>trzeba angażować i wzbudzać zainteresowanie</strong>. Kluczem do wzbudzania zainteresowania jest kombinacja <strong>informacji i rozrywki</strong>. Zatem warto wyszukiwać informacje ważne dla Twoich odbiorców i dzielić się nimi. I nie mogą to być jedynie informacje o Tobie, Twojej marce – taka strategia daleko Cię nie zaprowadzi.</p>
<p>Ale skąd wiadomo, że informacje, które podajesz są interesujące dla Twoich obserwatorów? Odpowiedź jest prosta: <strong>mierzyć to</strong>. Jednak o ile mierzenie, ile osób kliknęło i weszło na naszą stronę jest proste (mamy od tego Google Analytics), o tyle jak mierzyć kliknięcia, które prowadzą na obcą stronę? Z pomocą przychodzą <strong>serwisy do skracania linków</strong>. Nie tylko pozwalają zmieścić długi adres <abbr title="Universal Resource Locator">URL</abbr> w 140-znakowym tweecie, ale także zmierzą, ile osób kliknęło w udostępniony przez Ciebie link.</p>
<p>Serwisów do skracania linków jest wiele, zajmiemy się najpopularniejszym z nich: <a href="http://bitly.com" title="bit.ly">bit.ly</a>. </p>
<p><span id="more-2888"></span><br />
<script type="text/javascript"><!--
google_ad_client = "pub-8962081979829958";
google_ui_features = "rc:0";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
google_ad_format = "468x60_as";
google_ad_type = "text_image";
google_alternate_ad_url = "?adsensem-benice=468x60";
google_color_border = "FFFFFF";
google_color_bg = "FFFFFF";
google_color_link = "0000FF";
google_color_text = "000000";
google_color_url = "";

//--></script>
<script type="text/javascript" src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"></script>
</p>
<p>Obsługa bit.ly jest dziecinnie prosta – po stworzeniu konta system poprosi o autoryzację na Facebooku i Twitterze (można dodawać więcej, niż jedno konto). I to właściwie wszystko, jeśli chodzi o podstawową konfigurację. Wklejasz link, bit.ly zamienia go na formę skróconą i możesz dzielić się nim w sieciach społecznościowych (jeśli skopiujesz link do schowka, możesz go wrzucać w inne miejsca, np. GoldenLine czy nk, bit.ly nadal będzie mierzył kliknięcia).</p>
<h2>Analiza</h2>
<p>Jeśli ludzie klikają w Twoje linki, w panelu administracyjnym bit.ly masz dostęp do natychmiastowych statystyk. Widać nie tylko ilość kliknięć, ale także serwisy, w których Twoja wiadomość wzbudza największe zaangażowanie. Szybka analiza pokazuje na przykład, że Facebook jest w Polsce dużo lepszym źródłem kliknięć, niż Twitter. Możesz też porównywać inne serwisy, analizować kraje, z których ludzie klikają w linki itp.</p>
<p>Bit.ly potrafi jednak dużo więcej…</p>
<h2>Własny skrót</h2>
<p>Kiedy skracasz linki, bit.ly domyślnie przedstawia je w formacie <code>bit.ly/R4ks1</code>. Ciężkie do zapamiętania, prawda? Jeśli używasz linku tylko raz, nie ma z tym problemu. Ale co, jeśli chcesz się nim dzielić często? Część za <code>bit.ly</code> można dostosować, nadając jej unikalną nazwę. Zobacz to: <code><a href="http://bit.ly/BartleTest" target="_blank">bit.ly/BartleTest</a></code> – to link do adresu z testem osobowości graczy Bartle&#8217;a, który stworzyłem na potrzeby szkolenia. Dużo łatwiejsze do zapamiętania (i podyktowania słuchaczom), niż pełny adres, prawda?</p>
<p>Głęboko zagrzebany <em>landing page</em> czy link do aukcji na Allegro będą wyglądały krócej i bardziej elegancko dzięki temu.</p>
<h2>Bundle, czyli wiele linków na raz</h2>
<p>Wyobraź sobie, że chcesz opowiedzieć za pomocą Twittera historię, która składa się z wielu wątków. Przykład: 27 sierpnia w papierowej „Gazecie Wyborczej” ukazał się artykuł Miłady Jędrysik na temat reakcji internautów na odejście Steve&#8217;a Jobsa z Apple. Artykuł zawierał kilka przykładów – oczywiście w formie linków. Wszystkie dotyczyły jednej historii. Jak zebrać to razem? Bit.ly oferuje funkcjonalność tzw. „paczki” (ang. <em>bundle</em>), dzięki której wszystkim linkom możemy dać jeden adres. Odbiorca może obejrzeć wszystkie linki (z tytułami, opisami) w takiej kolejności, w jakiej je zaplanowałeś. A na dole jest nawet miejsce na dyskusję o nich. Jak to wygląda? <a href="http://bitly.com/p0BvR6" title="Ewangelia według Stefana" target="_blank">Ewangelia według Stefana</a> jako <em>bundle</em>.</p>
<p>Przykładowe zastosowania? Jeśli robisz strony www, możesz w jednym linku umieścić całe swoje portfolio z opisami. Jeśli przygotowujesz ofertę dla Klienta, możesz w jednej paczce pokazać mu kilka opcji w Twoim katalogu online do wyboru… Możliwości są nieograniczone.</p>
<h2>Własna domena</h2>
<p>Jeśli drażni Cię domena bit.ly, możesz skonfigurować narzędzie tak, by używało Twojej własnej. Dzięki temu Twoje linki mogą być naprawdę unikalne. Konfiguracja własnej domeny wymaga jednak dostępu do DNS-ów i jeśli nie jesteś koncernem medialnym, który dzieli się dziesiątkami lub setkami linków dziennie, nie ma sensu tego robić. Pamiętaj jednak, że możesz.</p>
<h2>Integracja z zewnętrznymi narzędziami</h2>
<p>OK, możesz pomyśleć. Ale kolejne narzędzie? Czyli teraz znajdę link, muszę go skopiować, wrzucić na bit.ly, skrócić, wrzucić na Twittera? Strasznie dużo pracy… Twórcy bit.ly pomyśleli dokładnie to samo. Dlatego dzięki <abbr title="Application Programming Interface">API</abbr> zewnętrzne programy mogą się integrować z Twoim kontem bit.ly i „zliczać” udostępniane przez nie linki jako Twoje własne. Popularne narzędzia do zarządzania obecnością w <em>social media</em>, takie jak Tweetdeck, Tweetbot czy Sprout Social radzą sobie z tym bez problemu. Bit.ly zatem działa w tle i… wystarczy tylko oglądać statystyki. Więcej informacji o narzędziach znajdziesz na <a href="https://bitly.com/pages/partners" target="_blank">tej stronie</a>.</p>
<p>Mam nadzieję, że bit.ly pomoże Ci lepiej zrozumieć, co interesuje Twoich fanów w <em>social media</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/narzedzia-social-media-bitly/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Internet Beta 2011: Wygraj wejściówkę wartą 990 PLN</title>
		<link>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/internet-beta-2011-wejsciowka/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=internet-beta-2011-wejsciowka</link>
		<comments>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/internet-beta-2011-wejsciowka/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Aug 2011 12:04:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Tkaczyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Social media]]></category>
		<category><![CDATA[internet beta]]></category>
		<category><![CDATA[konferencja]]></category>
		<category><![CDATA[konkurs]]></category>
		<category><![CDATA[social media]]></category>
		<category><![CDATA[wejściówka]]></category>
		<category><![CDATA[zaproszenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paweltkaczyk.midea.pl/?p=2876</guid>
		<description><![CDATA[Internet Beta to jedna z najlepszych konferencji, w jakich zdarzało mi się uczestniczyć w ciągu ostatnich lat. Z wielu powodów, o których za chwilę. Na początek jednak informacja: wg oficjalnej strony internetowej konferencji, wszelkie zniżki na wejściówki skończyły się 23 sierpnia (czyli dzisiaj). Jeśli chcesz wybrać się do Rzeszowa, będzie Cię to kosztować 990 PLN [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://paweltkaczyk.midea.pl/wp-content/uploads/internetbeta-300x102.jpg" alt="Internet Beta 2011" title="Internet Beta 2011" width="300" height="102" class="alignright size-medium wp-image-2878" /><a href="http://www.internetbeta.pl" title="Internet Beta 2011">Internet Beta</a> to jedna z najlepszych konferencji, w jakich zdarzało mi się uczestniczyć w ciągu ostatnich lat. Z wielu powodów, o których za chwilę. Na początek jednak informacja: wg oficjalnej strony internetowej konferencji, <strong>wszelkie zniżki na wejściówki skończyły się 23 sierpnia</strong> (czyli dzisiaj). Jeśli chcesz wybrać się do Rzeszowa, będzie Cię to kosztować 990 PLN (warto, wierzcie mi…). Albo… Możesz spróbować <strong>wygrać jedno zaproszenie ode mnie</strong>. Jak to zrobić? Ha! Nie będzie to proste, bo i nagroda jest wartościowa.</p>
<p><strong>Update (31 sierpnia 2011):</strong> Lista zwycięzców jest <a href="http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/kto-dostaje-wejsciowke-na-internet-beta-2011/">tutaj</a>.</p>
<p><span id="more-2876"></span><br />
<script type="text/javascript"><!--
google_ad_client = "pub-8962081979829958";
google_ui_features = "rc:0";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
google_ad_format = "468x60_as";
google_ad_type = "text_image";
google_alternate_ad_url = "?adsensem-benice=468x60";
google_color_border = "FFFFFF";
google_color_bg = "FFFFFF";
google_color_link = "0000FF";
google_color_text = "000000";
google_color_url = "";

//--></script>
<script type="text/javascript" src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"></script>
</p>
<h2>Dlaczego Internet Beta jest taka fajna?</h2>
<p>Nie wiem, czy dla wszystkich jest tak samo atrakcyjna, powiem Ci, dlaczego jest fajna dla mnie. </p>
<p>Po pierwsze, jest <strong>interdyscyplinarna</strong>. To znaczy, że o internecie mówią ludzie z różnych zakątków nauki: od programistów po humanistów. Znajdziemy zatem internet w ujęciu socjologicznym, marketingowym. Dowiemy się, jak patrzą na niego ludzie od bezpieczeństwa i ci, którzy robią startupy. Pojawią się przedstawiciele świata <em>venture capital</em> i goście od reklamy. Nigdy nie wiadomo, na co się trafi… W kontekście walki z <a href="http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/google-facebook-filter-bubble/" title="Bańka filtrów">bańką filtrów</a> to niesamowite doświadczenie.</p>
<p>Po drugie: <strong>jest w Rzeszowie</strong>. Wbrew pozorom, taka odległa lokalizacja to zaleta. Kilka razy zdarzyło mi się być na konferencji, na której chciałem pogadać z kimś, kto też się tam zapowiedział. Ale albo ja, albo ta druga osoba (a najczęściej obie strony) wpadaliśmy na konferencję, robiliśmy swoje i znikaliśmy do dalszych obowiązków. Bo było blisko, można się było urwać z pracy na chwilę, zajrzeć na konferencję i wyjść. W Rzeszowie nic z tego nie wyjdzie. Trzeba zarezerwować sobie bite trzy dni, co oznacza, że z każdym można pogadać – nie tylko zawodowo, ale i prywatnie. A organizatorzy naprawdę dbają, by zarówno czas oficjalny konferencji, jak i ten mniej oficjalny były wypełnione atrakcjami. „Impreza, na którą nie wpada uzbrojona jednostka komandosów, to nie jest dobra impreza.” To powiedzenie pojawiło się w moim słowniku po zeszłorocznym pobycie w Rzeszowie. Nie pytajcie, nie jesteście gotowi…</p>
<p>Po trzecie w końcu, <strong>goście</strong>. Mateusz Tułecki, <em>spiritus movens</em> całego przedsięwzięcia zawsze dba o to, by wystąpienia były najwyższej jakości. Nie da się obejrzeć wszystkich, ale niezależnie od tego, którą ścieżkę wybierzesz, czeka Cię intelektualna uczta i mnóstwo rozrywki. Dość powiedzieć, że gośćmi poprzedniej edycji byli Alexander Bard (filozof, niegdyś członek skandalizującej grupy Army of Lovers, dziś autor książek o społeczeństwie informacyjnym) czy prof. Lawrence Lessig, autor koncepcji Creative Commons.</p>
<h2>OK, jak zdobyć wejściówkę?</h2>
<p>Nie jesteście gotowi… Ale możecie spróbować. Jak napisałem, Internet Beta to konferencja interdyscyplinarna, nie jest przeznaczona jedynie dla zatwardziałych geeków, którzy śnią w asemblerze. Zatem zadanie, które mam dla Ciebie, wymaga także interdyscyplinarnego zacięcia. Jest trudne, ale jest o co walczyć.</p>
<p>Oto, co musisz zrobić. <strong>Chcę filmu.</strong> Ale nie byle jakiego.</p>
<ul>
<li><strong>Chcę limeryk.</strong> Nie wiesz, co to? Mówiłem, że nie będzie łatwo… Limeryk to krótki wierszyk, miniaturka liryczna o określonej konstrukcji. Przede wszystkim zaś, to zabawa – limeryk bez humoru, bez „jaja” się nie liczy. <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Limeryk" title="Limeryk">Przeczytaj definicję</a>, potem <a href="http://limeryki.blog.pl/" title="Limeryki">obejrzyj przykłady</a>, w końcu napisz coś… o sobie. Przedstaw się za pomocą tej formy literackiej, opowiedz swoją historię, rozśmiesz, skuś…</li>
<li>…następnie <strong>nagraj swój limeryk w formie wideo</strong>. Nie chcę go czytać, chcę obejrzeć. Recytacja, melodeklamacja, rap – wszystkie chwyty dozwolone. Kamerka internetowa w laptopie, kamera na trawniku czy studio telewizyjne – nie dyskryminuję żadnej formy.</li>
<li><strong>Link do filmu wrzuć do komentarza</strong>. Deadline: piątek, <strong>26 sierpnia, w samo południe</strong>, zamykam komentarze. Przez weekend Wysoka Komisja obejrzy wszystkie filmy i wyłoni szczęśliwego zwycięzcę lub zwyciężczynię.</li>
<li><strong>Ogłoszenie wyników</strong> nastąpi w poniedziałek.</li>
</ul>
<p>Oficjalnie jest <strong>jedna wejściówka</strong>, ale jeśli wepniecie się na wyżyny kreacji, Mateusz powiedział, że <strong>mogę rozdać dwie</strong>. Plus, <strong>dorzucę jakieś nagrody od siebie</strong>, bo wiem, że zadanie do łatwych nie należy. Zatem, nie zawiedźcie, mocno wierzę, że dwie na Was czekają.</p>
<p>Powodzenia. A jeśli znacie kogoś, kto powinien o tym wiedzieć, pod wpisem są guziki do dzielenia się.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/internet-beta-2011-wejsciowka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Narzędzia social media: CoTweet</title>
		<link>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/narzedzia-social-media-cotweet/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=narzedzia-social-media-cotweet</link>
		<comments>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/narzedzia-social-media-cotweet/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Aug 2011 07:00:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Tkaczyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[01. Marketing & branding]]></category>
		<category><![CDATA[Social media]]></category>
		<category><![CDATA[cotweet]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[narzędzia social media]]></category>
		<category><![CDATA[social media]]></category>
		<category><![CDATA[twitter]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paweltkaczyk.midea.pl/?p=2855</guid>
		<description><![CDATA[Jak wygląda „wejście w social media” w większości firm? Scenariusze są dwa. W pierwszym prezes przychodzi do działu marketingu i mówi „Wiecie, czytałem o tych fejsbukach, tłiterach, my też tam musimy być”. Pracownik marketingu nie ma innego wyjścia, jak „wgryźć się w temat” – najczęściej bez żadnego wsparcia czy szkolenia… Drugi scenariusz (nazwijmy go „oddolnym”) [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://cotweet.com"><img src="http://paweltkaczyk.midea.pl/wp-content/uploads/cotweet_logo.png" alt="CoTweet" title="CoTweet" width="175" height="51" class="alignright size-full wp-image-2857" /></a>Jak wygląda „wejście w <em>social media</em>” w większości firm? Scenariusze są dwa. W pierwszym <strong>prezes przychodzi do działu marketingu</strong> i mówi „Wiecie, czytałem o tych fejsbukach, tłiterach, my też tam musimy być”. Pracownik marketingu nie ma innego wyjścia, jak „wgryźć się w temat” – najczęściej bez żadnego wsparcia czy szkolenia… Drugi scenariusz (nazwijmy go „oddolnym”) wygląda tak, że jeden z pracowników, entuzjasta mediów społecznościowych <strong>sam zakłada konta na Twitterze, Facebooku</strong> i zaczyna promować firmę. Znowu – bez żadnego wsparcia wewnątrz samej firmy…</p>
<p><span id="more-2855"></span><br />
<script type="text/javascript"><!--
google_ad_client = "pub-8962081979829958";
google_ui_features = "rc:0";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
google_ad_format = "468x60_as";
google_ad_type = "text_image";
google_alternate_ad_url = "?adsensem-benice=468x60";
google_color_border = "FFFFFF";
google_color_bg = "FFFFFF";
google_color_link = "0000FF";
google_color_text = "000000";
google_color_url = "";

//--></script>
<script type="text/javascript" src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"></script>
</p>
<p>Jakiego wsparcia miałby się spodziewać? Poza szkoleniami bardzo przydaje się… wiedza o tym, co firma planuje, jakie ma procedury itp. Bo pół biedy, jeśli do mediów społecznościowych siada przedstawiciel małej firmy, o której nikt jeszcze tam nie wspomina. <strong>Gorzej, kiedy klienci już np. firmę obgadują</strong>, a <em>social media</em> mają być narzędziem do ratowania reputacji. Wtedy szybka odpowiedź, zawierająca dokładne dane, może firmie przyprowadzić zadowolonego klienta albo… zapobiec eskalacji kryzysu.</p>
<h2>Obsługa klienta przez Twittera</h2>
<p>Wyobraź sobie, że pracujesz w firmie oferującej lokalną sieć – internet, telefon, telewizję. Jeśli ludzie dowiedzą się, że firma ma konto na Twitterze, <strong>będą zadawać pytania</strong>. Jak choćby „Kiedy wprowadzicie 20 Mbps światłowody?” albo „Kabel od ściany do waszego modemu idzie do lewego czy prawego gniazdka?” Jest spora szansa, że pracownik marketingu tego nie wie, ale jeśli na Twitterze czy Facebooku występuje jako „Firma X”, <strong>klienta nie powinno obchodzić, kto obsługuje to konto</strong>. Klient oczekuje, że jego problem zostanie rozwiązany.</p>
<p>Człowiek, który zdaje sobie sprawę z potęgi dbania o klienta przez <em>social media</em> odpowie natychmiast „dowiem się”, a potem zadzwoni lub pójdzie do odpowiedniej osoby w firmie i <strong>spróbuje rozwiązać problem</strong>. Jednak taka komunikacja nie jest optymalnym rozwiązaniem – wszyscy bawiliśmy się w dzieciństwie w „głuchy telefon”, prawda? A co, jeśli klient zada dodatkowe pytanie, znowu trzeba będzie zadzwonić lub pofatygować się osobiście…</p>
<h2>CoTweet, czyli drużynowe <em>social media</em></h2>
<p>Tego rodzaju problemy rozwiązuje narzędzie o nazwie <a href="http://cotweet.com" title="CoTweet">CoTweet</a>. Służy dokładnie do tego, na co wskazuje jego nazwa, czyli do <strong>wspólnej obsługi jednego konta na Twitterze</strong> lub Facebooku. I nie chodzi tu tylko o możliwość zalogowania się wielu osób na jedno konto – do tego wystarczy sam Twitter i podzielenie się hasłem. CoTweet oferuje <strong>dodatkowe funkcje</strong>, które mocno ułatwiają pracę w zespole.</p>
<p>Po pierwsze, ludzie pracujący w firmie <strong>nie muszą mieć konta na Twitterze</strong>, wystarczy założenie konta na CoTweet. To bardzo wygodne – jeśli ktoś jest np. księgowym i nie ma zamiaru zgłębiać tematów <em>social media</em>, konto na Twitterze tylko by mu przeszkadzało. CoTweet jest dla niego po prostu kolejnym narzędziem, takim jak CRM czy system zarządzania projektami – zrobi swoje i wychodzi.</p>
<p>Właśnie, a&#8217;propos „zrobi swoje”. CoTweet pozwala na <strong>przydzielenie zadań poszczególnym członkom zespołu</strong> – zadania to najczęściej odpowiedzi na pytania zadawane przez <em>social media</em>. Czyli: koordynator mediów społecznościowych w firmie otrzymuje pytanie związane z fakturami, przydziela je wewnątrz CoTweet do odpowiedzenia komuś z działu księgowości. Pytanie techniczne? Przydzielamy komuś z działu IT. I tak dalej… Firma na zewnątrz jawi się jako jeden byt, ale za to <strong>kompetentny</strong> w każdej dziedzinie.</p>
<p>Skąd firma będzie wiedziała o tym, że ktoś o niej mówi? CoTweet oferuje <strong>narzędzia do monitoringu Twittera czy Facebooka</strong> (ten ostatni w płatnej wersji Enterprise). Monitorujemy słowa kluczowe, tagi lub konkretnych użytkowników. A zanim wdamy się w rozmowę z kimś, kto np. zaczął na nas psioczyć czy chwalić naszą firmę, za pomocą jednego kliknięcia <strong>dowiemy się, czy dana osoba jest wpływowa</strong> (CoTweet jest zintegrowany z <a href="http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/narzedzia-social-media-klout/" title="Narzędzia social media: Klout">Klout</a>, o którym pisałem wcześniej).</p>
<p>Ciekawą funkcją jest <strong>OnDuty, czyli „na straży”</strong>. CoTweet pozwala zdefiniować pracownika, który ma „dyżur <em>social media</em>” i za każdym razem, kiedy pojawia się nowa rzecz warta uwagi, taka osoba otrzymuje maila (nie musi więc siedzieć i gapić się w monitor, może się zająć swoimi sprawami). Dyżury można zaplanować z wyprzedzeniem, więc dokładnie wiadomo, kto kiedy pełni wachtę przy Twitterze…</p>
<p>Jeśli dorzucimy do tego możliwość <strong>planowania wpisów</strong> oraz <strong>zaawansowane statystyki</strong>, dostajemy całkiem potężny kombajn do obsługi <em>social media</em>, z którego mogą korzystać nie tylko firmy, ale i agencje PR-owe obsługujące różne marki. Najlepiej zaś sprawdzają się zespoły wielofirmowe – czyli np. ludzie z agencji, bo „czują” media społecznościowe plus ludzie z firmy, bo mają wiedzę na specyficzne tematy. Nic więc dziwnego, że na liście klientów CoTweet są takie korporacje jak Coca-cola czy McDonald.</p>
<p>Ile to kosztuje? Wersja <strong>Standard</strong> (obsługuje tylko Twittera, można dodać do 5 kont) jest <strong>darmowa</strong>. Wersja <strong>Enterprise</strong> jest pozbawiona wszelkich ograniczeń, a dodatkowo oferuje obsługę Facebooka (zarówno konta indywidualne, jak i strony). Jej cena zależy od liczby stron i kont, ustalana jest indywidualnie. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/narzedzia-social-media-cotweet/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Narzędzia social media: Klout</title>
		<link>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/narzedzia-social-media-klout/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=narzedzia-social-media-klout</link>
		<comments>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/narzedzia-social-media-klout/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Aug 2011 05:41:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Tkaczyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[01. Marketing & branding]]></category>
		<category><![CDATA[Social media]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[klout]]></category>
		<category><![CDATA[narzędzia]]></category>
		<category><![CDATA[social media]]></category>
		<category><![CDATA[twitter]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paweltkaczyk.midea.pl/?p=2829</guid>
		<description><![CDATA[„Kto powiedział, że spanie w zapleśniałym mieszkaniu jest dla Ciebie złe? Horizon uważa, że to w porządku.” Tweet o takiej treści wysłała Amanda Bonnen, niezadowolona klientka firmy developerskiej Horizon z Chicago. Był rok 2009, firmy nie do końca wiedziały, jak radzić sobie z „tym czymś, co nazywają social media”, a rozpowszechnianie w internecie informacji o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>„Kto powiedział, że spanie w zapleśniałym mieszkaniu jest dla Ciebie złe? Horizon uważa, że to w porządku.”</strong> Tweet o takiej treści wysłała Amanda Bonnen, niezadowolona klientka firmy developerskiej Horizon z Chicago. Był rok 2009, firmy nie do końca wiedziały, jak radzić sobie z „tym czymś, co nazywają <em>social media</em>”, a rozpowszechnianie w internecie informacji o zapleśniałych mieszkaniach mogło się skończyć kryzysem dla firmy, prawda? Jak zareagował Horizon?</p>
<p><span id="more-2829"></span><br />
<script type="text/javascript"><!--
google_ad_client = "pub-8962081979829958";
google_ui_features = "rc:0";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
google_ad_format = "468x60_as";
google_ad_type = "text_image";
google_alternate_ad_url = "?adsensem-benice=468x60";
google_color_border = "FFFFFF";
google_color_bg = "FFFFFF";
google_color_link = "0000FF";
google_color_text = "000000";
google_color_url = "";

//--></script>
<script type="text/javascript" src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"></script>
</p>
<h2>Kryzys w social media! A może nie?</h2>
<p>Horizon zareagował tak, jak zareagowałaby każda większa firma bez znajomości specyfiki mediów społecznościowych – Amanda otrzymała <strong>pismo od prawników</strong> z żądaniem usunięcia tweeta. Na pismo od prawników także poskarżyła się na Twitterze i… temat podchwyciły media. <strong>Informacje o „zapleśniałych mieszkaniach”</strong> firmy Horizon (podane oczywiście w kontekście walki lokatorki z korporacją) <strong>ukazały się w mass mediach</strong> – historię opisały m.in. „Chicago Tribune”, „ABC News” czy Associated Press.</p>
<p>W całej tej „wojnie o tweet” nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt, że… <strong>Amanda miała 20 znajomych na Twitterze</strong>. Nie była więc kimś wpływowym i gdyby firma po prostu zostawiła sprawę, nic wielkiego by się nie stało. </p>
<p>Lekcja na przyszłość? Jeśli podejmujesz dyskusję w mediach społecznościowych (lub poza nimi, wysyłając prawników, jak Horizon), dobrze jest wiedzieć, czy masz do czynienia z kimś wpływowym, czy nie.</p>
<h2>Klout. Do mierzenia wpływu.</h2>
<p><a href="http://www.klout.com"><img src="http://paweltkaczyk.midea.pl/wp-content/uploads/logo.png" alt="Klout logo" title="Klout logo" width="182" height="51" class="alignright size-full wp-image-2832" /></a>Skąd masz wiedzieć, że ktoś jest wpływowy? Cóż, nie ma jednego narzędzia, które powie Ci to na pewno. Ale jest kilka, które służą podpowiedzią. Jednym z nich jest <a href="http://klout.com" title="Klout">Klout</a>. Jak działa?</p>
<p>W dużym skrócie: Klout usiłuje znaleźć dane na temat użytkownika w <em>social media</em>, a następnie ustalić, <strong>jak bardzo wpływowa jest dana osoba</strong> (ilu innych go słucha). Klout bierze pod uwagę największe globalne sieci społecznościowe: Facebook, Twitter, LinkedIn, FourSquare, YouTube. Wkrótce pojawią się także Google+ oraz facebookowe strony fanów.</p>
<p>Wynikiem tego poszukiwania jest tzw. <strong>„Klout score”</strong>, czyli liczba w przedziale od 1 do 100 (gdzie 100 jest wartością najwyższą), która oznacza, jak bardzo wpływowym użytkownikiem <em>social media</em> jest dana osoba.</p>
<h3>Dodatkowe informacje</h3>
<p>Poza ogólnym „Klout score” narzędzie to podpowie Ci także, w jakich dziedzinach dana osoba uchodzi za autorytet (na podstawie analizy tematów, o których pisze), na jaką liczbę osób ma realny wpływ (na podstawie tego, kto z nią dyskutuje, retweetuje itp.), a nawet… na których konkretnie użytkowników delikwent ma wpływ, a kto wpływa na niego. Bardzo przydatne w sytuacji, kiedy np. wpływowy użytkownik zaczyna rozpowszechniać negatywne informacje o Tobie – możesz znaleźć kogoś, kto jest dla niego autorytetem i wspólnie próbować przekonać go, by zmienił zdanie.</p>
<h3>Kto jest najbardziej wpływowy?</h3>
<p>Szybka analiza wpływu Klout pokazuje, że najbardziej wpływową kategorią ludzi w mediach społecznościowych są celebryci, którzy umiejętnie potrafią używać nowych technologii. Maksymalny „Klout score” mają np. Lady Gaga czy Justin Bieber. „Ludzie <em>social media</em>” tacy jak Robert Scoble nie osiągają takich wyników (Scoble ma 85 punktów).</p>
<h3>Czego brakuje w Klout?</h3>
<p>Klout jest narzędziem globalnym, optymalizowanym dla anglojęzycznego internetu. O ile zatem dobrze radzi sobie w globalnych sieciach (Facebook, Twitter, YouTube), o tyle <strong>w ogóle nie bierze pod uwagę lokalnych bytów</strong> – mnie osobiście najbardziej brakuje jakiejś integracji z GoldenLine, typowo polską „zawodową” społecznościówką. Niestety, Klout nie ma także odpowiednika na naszym rodzimym rynku, pozostaje zatem czekać, aż deweloperzy otworzą platformę i będzie można np. dopisać plug-in do Klouta, który pozwala mierzyć także inne sieci. Zwłaszcza, że Klout powoli staje się standardem, z jego analiz korzystają inne narzędzia <em>social media</em> (będę je opisywał w ramach cyklu artykułów), choćby takie jak CoTweet czy Sprout Social.</p>
<p>Podsumowując: jeśli następnym razem znajdziesz na Twitterze lub Facebooku negatywny komentarz, sprawdź, z kim masz do czynienia, zanim zaczniesz dyskusję.</p>
<p><em>P.S. Jeśli szukasz pracy w social media, pokazanie wysokiego Klout score może być lepsze, niż jakiekolwiek CV. Popracuj nad tym…</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/social-media-marketing-branding/narzedzia-social-media-klout/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ekonomia „Dziękuję”</title>
		<link>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/ksiazki-marketing-branding/thank-you-economy/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=thank-you-economy</link>
		<comments>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/ksiazki-marketing-branding/thank-you-economy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Jul 2011 11:04:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Tkaczyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[01. Marketing & branding]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Social media]]></category>
		<category><![CDATA[amazon]]></category>
		<category><![CDATA[gary vaynerchuk]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[thank you economy]]></category>
		<category><![CDATA[zappos]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paweltkaczyk.midea.pl/?p=2805</guid>
		<description><![CDATA[Potrafisz sobie wyobrazić, jak ludzie prowadzili swoje małe sklepiki w przedwojennym miasteczku? Bez reklamy, internetu, biznes był przede wszystkim lokalny. Sprzedawali jabłka czy buty ludziom, których doskonale znali. Ba, czasem znali nawet ich rodziców i dzieci. Najlepszą rekomendacją było dobre słowo przy kolacji o tym, jak rzeźnik Henryk zważył więcej szynki lub dorzucił gratis odrobinę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://paweltkaczyk.midea.pl/wp-content/uploads/book-cover-181x300.png" alt="Thank You Economy" title="The Thank You Economy" width="181" height="300" class="alignright size-medium wp-image-2806" />Potrafisz sobie wyobrazić, jak ludzie prowadzili swoje małe sklepiki w przedwojennym miasteczku? Bez reklamy, internetu, biznes był przede wszystkim lokalny. Sprzedawali jabłka czy buty ludziom, których doskonale znali. Ba, czasem znali nawet ich rodziców i dzieci. Najlepszą rekomendacją było dobre słowo przy kolacji o tym, jak rzeźnik Henryk zważył więcej szynki lub dorzucił gratis odrobinę kaszanki dla Azorka… Biznes oznaczał troszczenie się o klientów, bo klientami byli np. Twój lekarz czy nauczycielka Twojego dziecka. Wieść o tym, że nie troszczysz się wystarczająco rozniosłaby się szybko i zniszczyła Twój biznes niemal z dnia na dzień. Oczywiście, zdarzały się potknięcia, ale jeśli miałeś prawdziwe, szczere relacje z Twoimi klientami, byli Ci w stanie wybaczyć więcej, niż obcemu.</p>
<p>Potem nadszedł czas wielkich fabryk. Ludzie zaczęli jeździć do pracy do miasta – pracowali wśród dziesiątek innych, których nie znali i którzy się o nich nie troszczyli. Kupowali „po drodze”, w biegu, gdzie popadnie. Sklep, który sprzedawał przypadkowym klientom nie troszczył się o budowanie relacji z nimi, bo prawdopodobieństwo, że wrócą, było niewielkie. A i zdolności pojedynczego robotnika do narzekania na to, że konkretny sklep go „przekręcił” ograniczały się jedynie do rodziny przy kolacji. Klient stał się petentem, korporacje zaczęły inwestować w zwiększenie efektywności sprzedawców, zamiast w budowanie relacji z klientami… A potem…</p>
<p><span id="more-2805"></span><br />
<script type="text/javascript"><!--
google_ad_client = "pub-8962081979829958";
google_ui_features = "rc:0";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
google_ad_format = "468x60_as";
google_ad_type = "text_image";
google_alternate_ad_url = "?adsensem-benice=468x60";
google_color_border = "FFFFFF";
google_color_bg = "FFFFFF";
google_color_link = "0000FF";
google_color_text = "000000";
google_color_url = "";

//--></script>
<script type="text/javascript" src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"></script>
</p>
<p>A potem stał się internet. Każdy klient zyskał możliwość opowiedzenia całemu światu o swoim niezadowoleniu. To tak, jakby na jego rodzinnej kolacji zebrali się wszyscy mieszkańcy planety. Do każdego sklepu w internecie jest tak samo blisko, a każdy z klientów ma możliwość poskarżyć się innym, jeśli nie zostanie potraktowany z wystarczającą troską. Aby przetrwać w tej ekonomii, musisz prowadzić swój biznes na skalę globalną, ale troszczyć się o klientów tak, jakby każdy z nich był nauczycielem Twojego dziecka lub Twoim dentystą, do którego będziesz musiał udać się z wizytą za kilka dni.</p>
<p>Taki sposób robienia interesów Gary Vaynerchuk nazywa <strong>ekonomią „dziękuję”</strong> (ang. <em>Thank You Economy</em>). W swojej <a href="http://thankyoueconomybook.com/" title="The Thank You Economy">książce</a> (pod tym samym tytułem) opisuje, w jaki sposób udało mu się rozwinąć sklep z winami swojego ojca na skalę globalną – właśnie przez to, że troszczy się o swoich klientów, nawet tych, którzy są oddaleni o tysiące kilometrów. Vaynerchuk zasłynął dzięki swojemu nowatorskiemu wykorzystaniu mediów społecznościowych (Twittera, Facebooka i innych) do nawiązania relacji „1 do 1” ze swoimi klientami. W sprytny sposób połączył sztukę zadowolenia klienta znaną z lokalnego sklepu oraz nowoczesne technologie.</p>
<p>Gary podaje przykłady firm, które kwitną dzięki trosce o klientów. Np. internetowy sklep Zappos, który sprzedawał w niektórych kategoriach produktów więcej, niż Amazon, sprzedając jednocześnie… drożej, niż Amazon. Wszystko dzięki specyficznej kulturze, która stawiała zadowolenie klienta ponad wszystko. Dziś Zappos został kupiony przez Amazon, jednak jego odrębna kultura nadal pozostaje źródłem zadowolenia klientów na całym świecie.</p>
<p>Także w branży usługowej, czyli działaniach prowadzonych niekoniecznie przez internet, polityka troszczenia się o Klienta bardziej, niż inni, przynosi rewelacyjne rezultaty. Większość dzisiejszych firm działa albo w usługach, albo usługami obudowuje swoje produkty. „Thank You Economy” jest lekturą także dla nich.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/ksiazki-marketing-branding/thank-you-economy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Marketing polityczny: grywalizacja w kampanii wyborczej</title>
		<link>http://paweltkaczyk.midea.pl/moje-najmojsze/polityka-i-politycy/marketing-polityczny-grywalizacja-kampania-wyborcza/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=marketing-polityczny-grywalizacja-kampania-wyborcza</link>
		<comments>http://paweltkaczyk.midea.pl/moje-najmojsze/polityka-i-politycy/marketing-polityczny-grywalizacja-kampania-wyborcza/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Jul 2011 08:10:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Tkaczyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Grywalizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka i politycy]]></category>
		<category><![CDATA[Social media]]></category>
		<category><![CDATA[grywalizacja]]></category>
		<category><![CDATA[kampania wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[social media]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://paweltkaczyk.midea.pl/?p=2737</guid>
		<description><![CDATA[Al Gore, były wiceprezydent USA oraz laureat Pokojowej Nagrody Nobla potrafi przekonywać ludzi do swojej idei. To człowiek, który ma świetne wyczucie środków, które należy dobrać, aby jego komunikat dotarł do konkretnej grupy odbiorców. Warto zatem zwrócić uwagę na to, co Gore powiedział o grywalizacji podczas czerwcowej konferencji Games For Change na Uniwersytecie Nowego Jorku: Powszechna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.flickr.com/photos/ncaranti/4856007467/" title="Not My President by Niccolò Caranti, on Flickr"><img src="http://farm5.static.flickr.com/4116/4856007467_42500a0789.jpg" width="200" alt="Not My President" style="float:right; padding:10px;"/></a>Al Gore, były wiceprezydent USA oraz laureat Pokojowej Nagrody Nobla potrafi przekonywać ludzi do swojej idei. To człowiek, który ma świetne wyczucie środków, które należy dobrać, aby jego komunikat dotarł do konkretnej grupy odbiorców. Warto zatem zwrócić uwagę na to, co Gore powiedział o grywalizacji podczas czerwcowej konferencji <em>Games For Change</em> na Uniwersytecie Nowego Jorku:</p>
<blockquote><p>Powszechna obecność gier nieuchronnie spowoduje, że polityczni liderzy zaczną zdawać sobie sprawę z ich wagi dla naszej kultury i cywilizacji. Zawsze przychodzi taka chwila, kiedy ludzie to „łapią” i próbują znaleźć odpowiednie zastosowanie. Kombinacja grywalizacji i mediów społecznościowych to potężna mieszanka o olbrzymim potencjale.</p></blockquote>
<p>Gore ma rację – media społecznościowe (używane właściwie – większość polityków ma z tym dziś problem) i grywalizacja to potężna kombinacja, która może wpłynąć na wyniki wyborów. Przyjrzyjmy się zatem temu, jak można wykorzystać grywalizację w kampanii wyborczej.</p>
<p><span id="more-2737"></span><br />
<script type="text/javascript"><!--
google_ad_client = "pub-8962081979829958";
google_ui_features = "rc:0";
google_ad_width = 468;
google_ad_height = 60;
google_ad_format = "468x60_as";
google_ad_type = "text_image";
google_alternate_ad_url = "?adsensem-benice=468x60";
google_color_border = "FFFFFF";
google_color_bg = "FFFFFF";
google_color_link = "0000FF";
google_color_text = "000000";
google_color_url = "";

//--></script>
<script type="text/javascript" src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js"></script>
</p>
<h2 id="zdobywaniezaangaowaniainowychwyborcw">Zdobywanie zaangażowania i nowych wyborców</h2>
<p>Mark Penn, specjalista od marketingu politycznego, który doradzał m.in. Billowi Clintonowi czy Tony&#8217;emu Blairowi. Za jeden ze swoich największych sukcesów uważa wytropienie pośród wyników badań demograficznych grupy tzw. <em>soccer moms</em>, czyli kobiet, które prowadzą dom, mają dzieci w wieku szkolnym, nierzadko łączą pracę w domu z pracą zawodową. Są przy tym bardzo wpływowymi wyborcami – potrafią przekonać do swoich racji członków rodziny, bliskie kręgi znajomych. <strong>Skierowanie komunikatu wyborczego bezpośrednio do nich przyczyniło się mocno do zwycięstwa Billa Clintona w wyborach prezydenckich.</strong></p>
<p>Penn w 2007 roku wydał książkę pt. <em>Mikrotrendy</em> (recenzja <a href="http://paweltkaczyk.midea.pl/marketing-branding/ksiazki-marketing-branding/mark-penn-mikrotrendy/">tutaj</a>), w której opisuje więcej „znalezisk”, które wytropił w badaniach zlecanych na potrzeby kampanii politycznych. Wśród nich są tzw. <em>swing voters</em> (czyli „zmienni wyborcy”) – to ci, którzy np. w wyborach prezydenckich głosowali na kandydata Demokratów, by potem w parlamentarnych głosować na ludzi Republikanów. Trend ten występuje również w naszej polityce – każda partia ma określoną pulę tzw. „twardych” wyborców (w przypadku PO i PiS jest to ok. 10-20% ogółu wyborców). Dla nich głosowanie na inną partię jest nie do pomyślenia, stoi w sprzeczności z ich światopoglądem. Jest jednak spora grupa, która nie ma tak wielkiego problemu ze zmianą zdana, jeśli obietnice składane przez daną partię będą jej bardziej odpowiadać. Grywalizacja i <em>social media</em> mają coś do zaoferowania obu tym grupom.</p>
<h2 id="przekonaniezdecydowanychwcignniezaangaowanych">Przekonać niezdecydowanych, wciągnąć niezaangażowanych</h2>
<p>Dlaczego ludzie nie angażują się w politykę, nie chodzą na wybory? <strong>Bo nie widzą w tym realnych korzyści dla siebie.</strong> <em>Swing voters</em> głosują nierzadko na „wrażenie”, jakie robi na nich konkretny polityk – podoba im się uśmiech Donalda Tuska czy rzeczowe podejście Jarosława Kaczyńskiego. Lubią młodość Napieralskiego czy <em>poker face</em> Waldemara Pawlaka. Dzieje się tak dlatego, że nie interesuje ich polityka jako taka – <strong>rozmowa o budżecie czy bezrobociu jest dla nich abstrakcją</strong>. Jeśli jednak problem sprowadzi się ze skali makro do konkretnego zagadnienia, które interesuje wyborcę i jego znajomych, można stworzyć dyskusję, która prowadzi do zmiany poglądów i postaw, a w efekcie do zaangażowania się (pójścia na wybory) lub zmiany preferowanej partii (w przypadku niezdecydowanych). </p>
<p>Sprytnym wybiegiem, który zastosował Penn było właśnie przeniesienie dyskusji z poziomu „nasz kraj musi mieć lepszy system edukacyjny” do „Twoje dziecko zasługuje na lepszą szkołę”. I skierowanie tej dyskusji bezpośrednio do <em>soccer moms</em>, które wciągnęły w nią swoje kręgi znajomych. Dziś także mamy do czynienia z tym zjawiskiem, a <em>social media</em> dały ludziom, którzy chcą dyskutować nowe, potężne narzędzia.</p>
<p>Kiedy zakładasz konto w portalu społecznościowym takim jak Facebook czy LinkedIn, system „wysyła Cię na ścieżkę” która nazywa się „spraw, by Twój profil był w 100% kompletny”. Krok pierwszy: dodaj zdjęcie. Krok drugi: dodaj co najmniej pięciu znajomych. Krok trzeci: napisz coś na swojej tablicy… To nic innego, jak mechanizm grywalizacyjny.</p>
<p><strong>Jak grywalizacja może być wykorzystana w przypadku dyskutujących o polityce?</strong> Można spróbować uczynić dyskusję bardziej konstruktywną poprzez nakierowanie dyskutujących na określone działania, które dają pozytywny efekt np. partii politycznej. Dziś np. taki zaangażowany dyskutant marnuje swój czas na pyskówki z osobami, których nie da się przekonać. Wciągnięcie go w grę oznacza wyznaczenie mu bardziej konstruktywnych zadań – np. porozmawiaj o tym twarzą w twarz z dwiema nowymi osobami w tygodniu. Jeśli spotkasz gdzieś w sieci dyskusję na ten temat, namów dyskutantów, by zapisali się na konkretny newsletter. </p>
<h2 id="niezapomnijohistorii">Nie zapomnij o historii</h2>
<p>Czy ludzie dadzą się wciągnąć w tę grę? To zależy. Niektórzy będą grali choćby dlatego, że – jak pisałem wyżej – głosowanie na PO czy PiS jest częścią ich tożsamości. Chcąc pokazać tę tożsamość na zewnątrz chętnie zaangażują się w działalność firmowaną przez „ich” partię. </p>
<p>Część wciągnie się dlatego, że <strong>grają ich znajomi</strong> – ludzie, z których opinią się liczą. Jeśli np. Twoja żona czy mąż spróbują wciągnąć Cię w dyskusję o edukacji, ciężko będzie im odmówić, prawda? Są ludzie, którzy potrafią tak angażować dziesiątki innych osób… Dotarcie do nich jest bardzo ważną częścią sukcesu kampanii opartej o <em>social media</em>. </p>
<p>Jednak dużo większa grupa <strong>zacznie grać, jeśli esencją gry będzie historia</strong>, która po prostu dotyczy ich bezpośrednio. Może ich nie interesować np. polityka transportowa państwa, ale nie chcieliby stać w korkach w mieście czy tłoczyć się na autostradach zapchanych przez TIR-y. Jeśli uda Ci się przenieść dyskusję z poziomu ogólnego na osobisty, dostaniesz zaangażowanych graczy.</p>
<h2 id="jestwicej">Jest więcej…</h2>
<p>Zaplanowanie strategii grywalizacji dla kampanii to dość skomplikowany proces. Omówione wyżej przykłady to jedynie malutki fragment tego, co można zrobić. Najlepsze jest jednak to, że <strong>grywalizację można wprowadzać zarówno odgórnie</strong> (centralna inicjatywa partii, jedna gra dla wszystkich) <strong>jak i oddolnie</strong> (gra dla regionu, województwa, okręgu wyborczego). Zaangażowanie zawsze zaczyna się od jednej osoby…</p>
<p><strong>Barack Obama wykorzystywał grywalizację by mobilizować swoich wyborców.</strong> I zadziałało – jego zwolennicy chodzili od domu do domu, pnąc się w rankingach „zaangażowania”, poszczególne okręgi wyborcze rywalizowały ze sobą o ilość zebranych podpisów. Efekt? Bardziej intensywna praca sztabów w poszczególnych okręgach. A o to chodzi, prawda?</p>
<p>Jeśli temat grywalizacji w ogóle Cię interesuje, zapraszam na stronę <a href="http://www.grywalizacja.pl">grywalizacja.pl</a>, gdzie znajdziesz ciekawostki, filmy i artykuły związane z tym tematem. A jeśli interesuje Cię grywalizacja w polityce, chcesz dowiedzieć się więcej, <a href="http://paweltkaczyk.midea.pl/o-mnie/">napisz do mnie</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://paweltkaczyk.midea.pl/moje-najmojsze/polityka-i-politycy/marketing-polityczny-grywalizacja-kampania-wyborcza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

