Już 23 września premiera nowej generacji oprogramowania Adobe, które… niekoniecznie będzie się nazywać Creative Suite 4. O ile w Internecie ta nazwa funkcjonuje potocznie, o tyle przedstawiciele Adobe mówią np. „Photoshop CS Next”. Co zobaczymy? Przyjrzyjmy się na początek flagowej aplikacji, czyli Photoshopowi.
1. Kontrowersyjne logo
Pierwsza rzecz, która rzuci się w oczy każdemu, zanim jeszcze nawet zakupi czy odpali Photoshopa jest nowe logo. Stylizowane na połączenie dymku komiksowego i litery P z hasłem „See what’s possible” ma być symbolem nowego kierunku, jaki wyznacza Photoshop. Nazwa nie ma być już tylko synonimem programu dla profesjonalistów, ma się kojarzyć z jakąkolwiek obróbką cyfrowych obrazów. Czy się uda? Zobaczymy. Mnie bardziej podobało się „typograficzne” podejście do Creative Suite pokazane w CS3.
2. Rodzina programów
Photoshop od jakiegoś czasu nie jest już tylko jednym programem i Adobe zamierza kontynuować ten trend. Niezależnie od tego, jak bardzo zaawansowaną obróbkę obrazu wykonujesz, znajdzie się Photoshop dla Ciebie. I tak mamy:
- Photoshop Express jako usługa sieciowa dla najmniej wymagających użytkowników. Program łączy w sobie aspekty obróbki zdjęć, tworzenia galerii i pokazywania jej światu oraz modnego ostatnio „cloud computing” (przechowywanie Twoich zdjęć w Sieci, a nie na lokalnym dysku i dysponowanie nimi stamtąd).
- Photoshop Elements dla amatorów pstrykania, którzy potrzebują w miarę sprawnego programu na swoim komputerze. Elements jest nie tylko programem do retuszu, ale (przede wszystkim nawet) programem do składowania i zarządzania amatorską kolekcją fotek. Funkcjonalnie bardzo odpowiada iPhoto Apple’a: umożliwia stworzenie ze zdjęć galerii www, albumu, odbitek itp. Do tego Adobe na Photoshopie Elements testuje najnowsze technologie w obróbce obrazu, które muszą zostać dopracowane, zanim trafią do „dorosłego” Photoshopa. Już dzisiejsza wersja PS Elements potrafi rzeczy, które można określić słowem „magia”: potrafi np. wymienić oczy czy usta na fotce w pełni automatycznie, wtapiając je w nowe zdjęcie bez żadnej ingerencji ze strony użytkownika. W nowej wersji ma być jeszcze piękniej.
- Photohsop Lightroom dla profesjonalnych fotografów. Lightroom nie ma zastąpić Photoshopa, a jedynie uzupełnić go o funkcje potrzebne profesjonalnym fotografom, jak zarządzanie dużą kolekcją zdjęć czy generowanie prezentacji dla Klientów (w formie pokazu slajdów na ekranie, galerii na www czy stykówek do druku). Lightroom nie jest częścią pakietu Creative Suite i jest rozwijany niezależnie od niego, ostatnio miała miejsce premiera wersji 2.0, więc tu żadnych nowości na razie nie zobaczymy.
- Photoshop właściwy pozostaje narzędziem dla profesjonalnych grafików i projektantów, jego głównym zadaniem jest manipulacja i kreacja (wstępny retusz fotek przejął Lightroom). O nowościach tutaj przeczytaj niżej.
- Photoshop Extended to też narzędzie do manipulacji obrazem, jednak poszerzone o funkcje, których graficy standardowo nie potrzebują, jak np. możliwość edycji obrazów 3D, postprodukcja materiałów filmowych czy zaawansowana analiza obrazu. W wersji CS4 możliwości rosną, o tym niżej.
3. Photoshop.com
Ponownie „cloud computing” dla Photoshopa. Usługa Photoshop.com będzie się składała z przestrzeni dyskowej do przechowywania plików, możliwości tworzenia galerii online z zaawansowanymi funkcjami pokazywania i dzielenia się fotkami, plus na pewno czekają nas jakieś dodatkowe niespodzianki. Adobe kontynuuje trend dodawania usług online do swoich produktów (działa już witryna Acrobat.com, która jest uzupełnieniem Adobe Acrobata). Photoshop.com będzie prawdopodobnie oferował część usług za darmo, a rozszerzony pakiet za dodatkową opłatą (model abonamentowy).
4. Szybkość i jeszcze raz szybkość
Największą zmianą, na którą stawia Adobe w kolejnej wersji Photoshopa jest ta niewidoczna dla oczu. Cała wewnętrzna architektura programu została zoptymalizowana pod kątem szybkości i obróbki dużych plików. Na demonstracjach firma pokazuje 2GB plik, który Photoshop płynnie powiększa i obrabia — to rzeczywiście robi wrażenie. Photoshop nareszcie zaczął wykorzystywać potężną moc procesorów kart graficznych (wcześniej korzystał tylko z mocy procesora, ignorując kompletnie nierzadko potężniejsze GPU). Lepiej późno, niż wcale :) W każdym razie program jest naprawdę szybki.
5. Pixel Bender
Technologia ta (zwana wcześniej Hydra) pozwala na pisanie skomplikowanych filtrów do manipulacji obrazu, które są jednocześnie — jak to określili inżynierowie Adobe — „wicked fast”, czyli „diabelnie szybkie”. Wynika to z tego, o czym pisałem w poprzednim punkcie: Pixel Bender wykorzystuje moc GPU kart graficznych, a nie samego procesora. Co to oznacza? Obraz jest przekształcany niemal w czasie rzeczywistym, nie ma mowy o czekaniu na „zaaplikowanie” filtra. Im szybciej machasz suwakiem, tym szybciej widzisz rezultaty :) Do tego firma udostępnia API Pixel Bendera, więc każdy programista może pisać swoje diabelnie szybkie filtry.
6. Nowe algorytmy maskowania
Przy retuszowaniu fotografii maskowanie jest jedną z najczęściej wykonywanych czynności, a od precyzji maski zależy efekt końcowy obróbki. Dlatego w każdej wersji Photoshopa debiutują kolejne usprawnienia maskowania. W wersji CS3 mieliśmy rewelacyjne nowe narzędzie łączące malowanie maską z magiczną różdżką. W wersji CS Next zobaczymy przede wszystkim zwiększoną dokładność zarówno magicznej różdżki jak i Quick Mask. Podczas demonstracji inżynierowie pokazywali np. kudłatego psiaka, którego da się wymaskować (razem z włosami, które zawsze sprawiały problem) tylko za pomocą magicznej różdżki. Robi wrażenie, naprawdę.
7. Nowe algorytmy skalowania
A skoro już przy algorytmach i photoshopowej „magii” jesteśmy, w nowej wersji pojawi się ciekawe narzędzie do skalowania fotek. Nie będzie to skalowanie proporcjonalne, ale — z braku lepszego słowa — kompresja przestrzeni. Photoshop potrafi sam wykryć, gdzie na obrazie jest wolna przestrzeń, a gdzie są ważne elementy. I jeśli mamy np. zdjęcie z trójką ludzi stojących obok siebie, a potrzebujemy je zwęzić, Photoshop potrafi wykryć ludzi na zdjęciu i podczas zwężania nie będzie zmieniał ich proporcji (odchudzał ich), a jedynie przysunie ich do siebie, kompresując wolną przestrzeń między nimi. Jeśli będę chciał pokazać „efekt WOW” w PS CS Next, to będzie murowany kandydat ;)
8. Nowe możliwości 3D
W Photoshopie CS Extended mamy możliwość zaimportowania modelu 3D do płaskiego pliku i ustawienia go odpowiednio, wkomponowania w naszą scenę. Mamy także możliwość otwarcia tekstury tego pliku w osobnym oknie i domalowania czegoś, tekstura następnie zostanie nałożona ponownie z naszymi modyfikacjami. W kolejnej wersji inżynierowie poszli o krok dalej i pozwalają… na malowanie po teksturze bez konieczności jej otwierania w osobnym oknie. Jeśli zatem chcesz coś namalować na trójwymiarowej etykiecie nałożonej na puszkę, możesz to zrobić bezpośrednio na swojej kompozycji. Do tego istnieje możliwość regulowania wartości oświetlenia obiektu 3D bezpośrednio z wnętrza Photoshopa.
9. Configurator
Photoshop (zwłaszcza wersja Extended) jest napakowany funkcjami, których spora część z nas nie będzie używać. Adobe zdaje sobie z tego sprawę, dlatego oddaje nam narzędzie, które będzie umożliwiało całkowite dostosowanie interfejsu Photoshopa do naszych potrzeb. Będziemy mogli tworzyć palety zawierające tylko narzędzia, które są nam potrzebne, ukrywając pozostałe. Co ciekawe, konfiguracje te będzie można rozdawać innym za pomocą dedykowanego serwisu. Sam Configurator będzie miał premierę już po pokazaniu CS Next, a pełnię możliwości rozwinie być może dopiero w następnej wersji, ale sam pomysł jest bardzo interesujący.
10. Single-window interface
Ostatnią, najbardziej oczywistą zmianę, zostawiłem na koniec. Adobe eksperymentuje z interfejsem Photoshopa i jednym z najbardziej widocznych efektów tego eksperymentu jest „pojedyncze okno”, czyli Photoshop, w którym jeden plik zajmuje cały ekran, a przełączamy się pomiędzy plikami za pomocą zakładek. W przypadku Windows nie jest to może tak bardzo znacząca zmiana (windowsowe aplikacje tak czy inaczej muszą mieć swoje okno, a dopiero w nim inne okna), jednak w przypadku macowych standardów jest to dość spora rewolucja (w Mac OS kilka dokumentów jednej aplikacji może leżeć sobie w osobnych oknach bezpośrednio na desktopie). Zmiana jest na tyle kontrowersyjna, że w Photoshopie jest możliwość wyłączenia jej. Czy się przyjmie? Zobaczymy…



