Miło mi, kiedy ktoś chwali moją firmę. Ale pochwały wolę otrzymywać w formie referencji czy też biletów NBP, niż w formie plagiatu. A plagiat naszej twórczości znalazł ostatnio nasz Klient na… stronie konkurencji. Na stronie firmy Milleniadent z Krakowa żyją sobie teksty, które napisaliśmy dla firmy Prestige Dent.
Całościowa komunikacja marketingowa gabinetu stomatologicznego Prestige Dent to jedno z tych zleceń, w których Klient zaufał nam całkowicie, powierzając nam zaprojektowanie kompletu materiałów, ale przede wszystkim właśnie założeń komunikacji. W jaki sposób dentysta powinien porozumiewać się ze swoimi pacjentami? Jak powinien reklamować swoje usługi? To wszystko wymyśliliśmy dla Prestige Dent (chwaliłem się tym w case study we wrześniu, prace trwały niemal rok). No i chwyciło – Prestige Dent był bardzo zadowolony.
A dziś okazało się, że ta komunikacja „chwyciła” nie tylko w Prestige Dent, ale i u konkurencji. Na stronie Milleniadent znalazłem dziś zdania wzięte żywcem ze strony głównej Prestige Dent.
Dwa zrzuty ekranu, jeden ze strony głównej Prestige Dent, drugi ze strony „Gabinet” Milleniadent.


Ja wiem, że piratuje się wszystko, nawet życzenia świąteczne, ale tekst na witrynie internetowej podlega takiej samej ochronie jak grafika i jego kradzież powinna być piętnowana. Na stronie Milleniadent jest napis „MilleniaDent 2009 ©”. Nie wiem, co jest na tej stronie chronione prawami autorskimi, na pewno nie nasze teksty ;)
Oczywiście, jeśli MilleniaDent chciałaby mieć na swojej stronie tak dobre teksty, żeby inni aż nie mogli się powstrzymać przed kopiowaniem ich, znam świetną agencję, która może im w tym pomóc ;) Próbowałem dzwonić, ale akurat nie odbierają telefonu… Dodzwoniłem się za to do agencji, która tę stronę wykonywała. Teksty dostali podobno od Klienta, więc na „tym froncie” jest OK ;)
Update: Kilka godzin po publikacji zadzwonił do mnie pan z agencji, która robiła stronę. Zawiadomił już swojego Klienta o sytuacji i teksty na pewno szybko znikną ze strony. Ukłony dla agencji za profesjonalizm, a Klient ma nauczkę, że tekstów nie można „brać z internetu” ;)
Update 2 (13 sierpnia 2010): W komentarzu od Marioli pojawił się znowu wątek plagiatu. Człowiek podobno uczy się na błędach. Czyżby były wyjątki? Porównajcie screeny ze strony Gabinet przy meczecie z Gdańska oraz plagiatora. Poniżej jeszcze obrazki ;)
![]()




Pingback: popularne-strony: Plagiat najwyższą formą uznania. Milleniadent, dziękujemy! | Paweł Tkaczyk | flaker.pl