Attention Marketplace (z Grillem IT 4 w tle)
Tomek Karwatka zapraszał mnie od pierwszej edycji, ale nawał obowiązków nie pozwalał mi na pojawienie się. A szkoda, bo — jak się okazuje — Grill IT to doskonała impreza, okazja do poszerzenia wiedzy i nawiązania ciekawych kontaktów.
Czwarta edycja odbyła się we wtorek, 6 marca w hotelu Best Western. Ilość uczestników zaskoczyła chyba wszystkich, nawet organizatorów — zabrakło miejsc siedzących, a wszyscy ledwo zmieścili się w sali prezentacyjnej. Nie zmienia to faktu, że było bardzo interesująco.
Dla nieobeznanych z tematem: Grill IT to cykliczna impreza mająca na celu wymianę doświadczeń pośród ludzi zajmujących się szeroko pojętym IT — od „sprzętowców” przez programistów, na specach od marketingu interaktywnego czy usability kończąc. Grill jest tylko w nazwie, bo oczywiście o grillowaniu w zimie mowy być nie może (za to latem, owszem). W części oficjalnej mamy prezentacje (połączone z ciekawymi dyskusjami), a w części nieoficjalnej mamy wyżej wymieniony grill (lub w trudnych warunkach jakiś bar).
Prezentacje są różne — zainteresowanych odsyłam na stronę grilla, gdzie niedługo pojawią się materiały wideo (jeśli nagranie się udało). W czwartej edycji rozmawialiśmy np. o nowym graczu na rynku hostingowym, który zawita do nas w kwietniu z zielonej Irlandii, o nowym projekcie start-up łączącym cechy YouTube z GoldenLine czy narzędziu zawiadamiającym kupujących o zmianie ceny w sklepie internetowym. Przedstawiciel Gazeta.pl pochwalił się ich nowym narzędziem do agregacji blogów o nazwie Syndykat.
Mnie osobiście najbardziej zainteresowała pierwsza prezentacja, traktująca o sortowaniu masy napływających do nas wiadomości. Prowadził ją Sebastian Kwiecień z Janmedia. Nie da się ukryć, że coraz większa liczba blogów, kanałów RSS, witryn z newsami itp. powoduje tłok. Ten tłok powiększają również niskie bariery wejścia na „rynek informacyjny” — kiedyś, żeby wysłać newsa w świat trzeba było przebić się do agencji informacyjnej. Dziś wystarczy wstawić stronę na Digg-a i czekać na odzew.
Ten tłok powoduje, że posortowanie informacji, „oddzielenie ziarna od plew” zajmuje nam cenny czas (a tego zasobu nie da się kupić). Pojawia się więc nowy rynek (w prezentacji nazwany „attention market”, czyli rynek rzeczy wartych uwagi). Wyspecjalizowane firmy będą pracować dla zajętych ludzi, odpowiednio sortując dla nich informacje na podstawie uzgodnionych wcześniej preferencji. W zamian za oszczędzanie czasu będą pobierać pieniądze. Koncepcja nie jest nowa, ale dopiero dzisiejszy lawinowo rosnący szum informacyjny sprawia, że to „odsiewanie” nabiera realnej wartości.
Oczywiście do odsiewania informacji można się wziąć samemu, a można to robić na dwa sposoby. Pierwszy jest w pełni automatyczny — możemy korzystać z możliwości dawanych przez serwisy agregujące newsy, dzięki którym automatycznie sortujemy nasze wiadomości (np. subskrybujemy w Technorati tylko wiadomości oznaczone konkretnym tagiem). Kolejnym rozwiązaniem tego typu jest Google Alerts — dostajemy maila, kiedy odpowiednie słowo pojawi się w konwersacjach na grupach dyskusyjnych.
Drugi sposób to wykorzystanie potęgi „social web” (czyli ludzi, a nie automatów). Na stronie głównej Digg-a znajdują się już przefiltrowane wiadomości, które odpowiednio duża grupa ludzi uznała za interesujące. Ta grupa (o trafności jej sądów możemy oczywiście dyskutować) wykonuje za nas część pracy. Kolejną część wykonuje automat (zapisujemy się na newsy tylko z określonej kategorii). Efektem jest zmniejszenie szumu. Oczywiście ma to swoją cenę — docierają do Ciebie tylko „mainstreamowe” informacje, które interesują ogół, a uciekają „perełki”, które większość odrzuca (a mogłyby zainteresować właśnie Ciebie). Cóż, coś za coś…
Dość rewolucyjnym narzędziem do radzenia sobie z tłokiem informacji jest uruchomiona ostatnio usługa Yahoo! Pipes. Łączy ona oba opisane przeze mnie wyżej podejścia, pozwalając stworzyć wysoce spersonalizowane kanały informacji. Do tej pory nie zauważyłem obszernej recenzji w polskich blogach, a technologia ta naprawdę zasługuje na uwagę. Stay tuned zatem.





A mnie nikt nie zaprosił :(
Dawid Gatti: Zaprosił. Zaproszenie dla wszystkich jest tutaj.
„Przedstawiciel Gazeta.pl pochwalił się ich nowym narzędziem do agregacji blogów o nazwie Syndykat.”
O agregacji była mowa wcześniej. A sydykaz z Gazety.pl to program zarabiania piniędzy na blogowaniu :)
Mrtn: Semantyka :) Agregacja to „zbieranie do kupy” i to właśnie robi Syndykat — zbiera do kupy i wyróżnia najciekawsze (zdaniem redakcji) bloxy. Zarabianie to raczej jego poboczna funkcja. Tak mi się wydaje :)
Paweł Tkaczyk: ale nyc mi nie powiedziałeś ze coś takiego jest :(
hellp!