The Blog

Bierzmy przykład z Norwegii

Norweski minister modernizacji (oj, przydałoby się takie stanowisko w naszym rządzie) Morten Andreas Meyer pod koniec czerwca zaprezentował w parlamencie program eNorge 2009. Zakłada on dużo nowości, ale jedną z najważniejszych kwestii programu jest: „Zakmknięte formaty plików nie będą więcej akceptowaną formą komunikacji pomiędzy rządem a obywatelem”.

Minister bardzo uważał na to, by w jego wystąpieniu nie padła nazwa Microsoft, ale kilka z jego stwierdzeń dało jasny obraz tego, że praktyki koncernu z Redmond nie będą już mile widziane w Norwegii. Meyer powiedział m.in., że „to ostatni raz, kiedy jego wystąpienie jest transmitowane w formacie WindowsMedia™ Video” czy odnosił się do „arkusza kalkulacyjnego, którego wszyscy używają”.

Ja wiem, że to, co Norwegia wprowadza w 2009 roku może się u nas pojawić jakieś dziesięć lat później, ale ludzie odpowiedzialni za naszą rodzimą politykę informatyczną (mamy coś takiego?) powinni zwrócić uwagę na kierunek, w jakim podąża świat. Bo co mamy dzisiaj u nas? Weźmy pierwszy z brzegu przykład komunikacji między rządem a obywatelem…

Każdy przedsiębiorca musi się rozliczać z ZUS-em, od jakiegoś czasu ma obowiązek robić to w formie elektronicznej. Niestety, dostarczany przez państwo program Płatnik tylko pozornie jest darmowy. Prokom Software (autorzy Płatnika) napisali tylko wersję pod Windows i nie planują wersji dla jakichkolwiek innych systemów operacyjnych. Czyli nawet jeśli jestem typową agencją reklamową, projektuję na komputerach Apple™, muszę kupić jednego peceta (i Windows™!) tylko po to, żeby rozliczać się z ZUS-em. Każda firma musi obowiązkowo mieć przynajmniej jedne Windows™, niezależnie od tego, czy potrzebuje ich, czy nie.

O wersji na Linuksa mogę również tylko pomarzyć. Teoretycznie jeśli państwo narzuca mi jakieś obowiązki, powinno też dać narzędzia do ich wypełnienia. Ale OK, rozumiem, że państwo ma ważniejsze sprawy, niż troszczenie się o moje „fanaberie” (jak nazywa się używanie Linuksa w firmie). W porządku, grupa programistów zebrała się i stwierdziła, że pomoże państwu — napiszą darmowy program o nazwie Janosik, który będzie robił dokładnie to samo co Płatnik, ale będzie działał pod wszystkimi systemami operacyjnymi.

Państwo powinno być wdzięczne za wyręczanie go, prawda? Niestety, tylko w teorii. Bo wystarczy, żeby programiści poprosili ZUS o specyfikację protokołu, jakim Płatnik porozumiewa się z centralą, a zaczęły się prawnicze boje. ZUS również nie chce zaakceptować transmisji z Janosika — nawet pomimo tego, że dla centrali są nie do odróżnienia!

Otwarte formaty plików to bardzo ważna sprawa. Jeśli nie będziemy wiedzieć, co wysyłamy do urzędu — a przy zamkniętych formatach plików musimy polegać tylko na opinii producenta programu — może się okazać, że nasz program dolicza 20% podatku na rzecz tegoż producenta. A tego byśmy nie chcieli, prawda? ;)

  • http://www.dreston.webas.pl Undercode

    spoko

  • http://www.dreston.webas.pl Undercode

    spoko