Będę piętnował, bo mnie to denerwuje. Kupiłem wczoraj (skądinąd rewelacyjną) płytę Smak słów grupy Goya. Na pudełku oczywiście napis, że nagranie zawiera zabezpieczenie przed kopiowaniem. I rzeczywiście: po włożeniu do czytnika w Windows wyświetlają się dwa utwory: promujący płytę singiel Smak słów i… reszta płyty w drugim wielkim pliku. A co, jeśli chcę słuchać nagrań w innej kolejności?
Mój drogi zespole Goya, szanowni wydawcy płyty!
Poszedłem uczciwie do sklepu i zapłaciłem za tę płytę. Mam prawo (w ramach tzw. fair use):
- słuchać jej w komputerze, na stacjonarnym playerze i w moim odtwarzaczu MP3!
- jeśli moja zmywarka dostanie kiedyś funkcję odtwarzania płyt podczas zmywania, mam prawo odtwarzać nawet w zmywarce!
- słuchać jej w dowolnej kolejności, a nawet od tyłu!
- zrobić sobie z któregoś utworu dzwonek do telefonu!
- podwiesić ją pod lusterkiem jako „antyradar”!
- zrobić z niej podstawkę pod telewizor!
- podarować komuś w prezencie!
Tak naprawdę powinienem płytę zwrócić jako uszkodzoną, bo nie pozwala mi na bezproblemowe korzystanie z moich praw. Tylko dlaczego mam robić awanturę Bogu ducha winnemu pracownikowi Media Marktu? Wolę powiedzieć to głośno tutaj, może usłyszy ktoś, kto rzeczywiście odpowiada za taki stan rzeczy. To nie jest uczciwe traktowanie uczciwego konsumenta! Dlaczego nawet po zakupie płyty jestem traktowany jako potencjalny złodziej?
Linuksowy ripper nie ma problemu z płytą (pisałem o tym wcześniej). Jeśli zatem ktoś chce odsłuchać (skądinąd rewelacyjnej) płyty na swoim odtwarzaczu MP3, proszę pokazać mi dowód zakupu płyty. Chętnie powiem, jak to zrobić, a nawet (jeśli będę miał pewność, że rzeczywiście masz legalną płytę), podzielę się plikami.








Pingback: Paweł Tkaczyk