Serwis silicon.com zamieścił interesujący artykuł na temat praw autorskich do bloga. Chodzi tu przede wszystkim o coraz popularniejsze na Zachodzie blogi pracownicze — powstające pod egidą (a często także na serwerach i oprogramowaniu) korporacji, tworzone przez ich pracowników.
W Polsce mamy do czynienia z inną sytuacją. Prawo pracy mówi, że wszelkie prawa autorskie (nie tylko te majątkowe!) do dzieła wykonanego w czasie pracy, na komputerze pracodawcy, w ramach stosunku pracy należą do pracodawcy.
Oznacza to, że — teoretycznie — jeśli pracodawca dowiódłby, że wpis na Twoim blogu powstał w godzinach pracy, mógłby rościć sobie do niego pretensje. Mógłby zażądać usunięcia niewygodnych dla siebie treści albo też — jeśli np. byłoby to cieszące się dużą popularnością opowiadanie — wydać je jako własną produkcję, a Tobie zabronić jego rozpowszechniania.
Nie wiem, czy za dzieło wykonane w ramach stosunku pracy można uznać twórczość blogową (która przecież nie jest zapisana w zakresie obowiązków służbowych). Potrzebna by była wiedza i praktyka prawnicza, a tej nie posiadam. Warto jednak dwa razy się nad tym zastanowić, zanim wyślesz na swojego bloga coś z komputera Twojego pracodawcy ;-)



