W pierwszym odcinku podcastu „Mała Wielka Firma” rozmawialiśmy o kosztach przy zakładaniu nowej firmy. Jednym z wniosków, jaki pojawił się w trakcie rozmowy było „zamieniać jak najwięcej kosztów stałych na zmienne”. Dziś kilka pomysłów na to, jak to osiągnąć. A dokładnie dwie implementacje jednego pomysłu: software as a service (SaaS), czyli „oprogramowanie jako usługa”.
Tytułowa „chmura” to usługi, z których korzystamy, nie inwestując w infrastrukturę. Nie ma zatem fizycznego szkieletu (nie kupujemy serwera), a kupujemy jedynie efekty jego działania (moc obliczeniową, przestrzeń na dysku). Nie obchodzi nas, gdzie jest utrzymywany, z ilu fizycznie procesorów się składa, ani gdzie jest zapasowe zasilanie. Płacimy tylko za tyle mocy obliczeniowej, ile potrzebujemy.
Przykładem takiej „odległej” infrastruktury są usługi Google. GMail czy Kalendarz Google to niemal pełnoprawne programy, które uruchamiamy bez instalacji – potrzebujemy jedynie przeglądarki i połączenia z internetem. Takich programów/usług jest więcej, dziś chciałbym zwrócić uwagę na dwa z nich.
InFakt.pl
InFakt jest usługą, która pozwala na przeniesienie „do chmury” procesu zarządzania dokumentami w firmie. Zanim odkryłem InFakt, miałem „pudełkowy” program do wystawiania faktur. Kosztował całkiem sporo, ale kiedyś było to jedyne dostępne na rynku rozwiązanie. Jego wady? Miał kilka. Po pierwsze, był „przywiązany” do jednego komputera. Kiedy byłem w Warszawie, nie miałem możliwości sprawdzić zaległych faktur (albo brałem program ze sobą na laptopie, a w firmie nikt nie mógł tego sprawdzić). Po drugie, był przywiązany do konkretnego systemu operacyjnego. Kiedy przesiedliśmy się w firmie na Maki, musieliśmy instalować Windows w wirtualnych maszynach, tylko po to, żeby uruchomić program do fakturowania. InFakt rozwiązuje oba te problemy, a do tego roczny abonament kosztuje ułamek ceny „pudełkowego” oprogramowania.
Oczywiście InFakt ma także wady… Bez połączenia z internetem wiele w nim nie zwojujemy. Warto wziąć to pod uwagę, myśląc o „mobilności”. Do tego nie mamy pełnej kontroli nad naszymi danymi – są trzymane na odległym serwerze i jeśli firma zarządzająca serwerem zbankrutuje, nasze dane mogą przepaść z dnia na dzień (rozwiązaniem tego problemu jest robienie sobie kopii zapasowych, InFakt pozwala np. na ściąganie faktur w plikach PDF, więc w razie czego mamy z czego odtworzyć utracone dane). Jednak jest to obawa, którą także należy rozważyć.
Dla mnie jednak te wady nie są zbyt groźne, a korzyści z InFakt-a z nawiązką mi to rekompensują.
Creamflow
Creamflow to nowa usługa, w fazie betatestów znana jako Flux. Czym jest Creamflow? Mówiąc najkrócej, pozwala na przeniesienie „w chmurę” większości biurowych aplikacji w firmie, pozwalając jednocześnie na korzystanie z dobrodziejstw współdzielenia informacji. Użytkownik Creamflow dostaje do dyspozycji pocztę, kalendarz, książkę adresową, listę zadań oraz system notatek (który można nazwać początkiem CRM-u). Całość wewnątrz okna przeglądarki internetowej. Creamflow potrafi zaciągnąć pocztę z istniejącego konta użytkownika (choć w moim przypadku jeszcze się to nie udało, intensywnie walczymy z tym wspólnie z developerami programu), a następnie dodać do niej notatki, zadania, spotkania… To jak posiadanie serwera Exchange z dowolnym kontem pocztowym… Do tego oczywiście mamy możliwość współdzielenia zadań, kontaktów, kalendarzy i notatek z naszymi współpracownikami. Jeśli jesteś małą firmą i nie chcesz inwestować w strukturę informatyczną, Creamflow może spełnić wiele Twoich oczekiwań.
Cechą charakterystyczną SaaS jest to, że oprogramowanie „rozwija się” z czasem. Dopóki płacimy abonament, mamy zawsze najnowszą wersję. Oprogramowanie pudełkowe starzeje się, jeśli nie kupimy uaktualnienia, SaaS jest zawsze aktualny. Dobrze to widać w przypadku Creamflow. Nowa funkcjonalność jest dodawana niemal codziennie. Kilku oczywistych rzeczy jeszcze brakuje (najważniejszy dla mnie jest import kontaktów z jakiegoś istniejącego rozwiązania), ale jestem pewien, że w ciągu kilku dni problem ten zostanie rozwiązany.
Dlaczego piszę o tych konkretnych usługach? Bo są bardzo obiecujące i są polskie. Kiedyś, żeby skorzystać z dobrodziejstw SaaS, trzeba było zwracać się ku zachodnim rozwiązaniom, które nie do końca były dostosowane do wymagań naszych rodzimych firm (amerykański program do wystawiania faktur nijak nie dał się przekonać do robienia tego po polsku). Dziś sytuacja się zmienia, zmienia się bardzo szybko. Zanim zatem postanowisz udać się do sklepu po kolejne pudełko z oprogramowaniem, zastanów się, czy nie taniej (i wygodniej) będzie zrobić to samo za pomocą przeglądarki internetowej i jakiegoś dostawcy SaaS.




Pingback: wpigulce.net
Pingback: hazan wrzucił link na Flakera | flaker.pl
Pingback: Creamflow Blog
Pingback: Funnela Blog » Blog Archive » Creamflow chwilę po starcie