Jak dziko by to nie brzmiało, inwestorzy Google’a są znani z tego, że mają nosa do sieciowych interesów. Tym raze zdecydowali się zainwestować 16 milionów dolarów w projekt o bezsensownie brzmiącej nazwie (to chyba reguła dla Uniwersytetu Stanford) Zazzle.
Zazzle jest „czymś pomiędzy serwisem aukcyjnym eBay, a producentem komputerów Dell” — jak wyraził się jeden z inwestorów. Można tam wybrać obraz (pośród tysięcy dostępnych obrazów niezależnych artystów są też dzieła partnerów Zazzle’a, jak postaci z kreskówek Disneya) a następnie umieścić go według własnego uznania na koszulce, w ramce czy na innym gadżecie… Tym sposobem konsumenci sami decydują o ofercie, mogą tworzyć mody i trendy.
Czy Google i tym razem zamieni projekt (który powstał nie w garażu, ale dla odmiany — w basenie) w kurę znoszącą złote jaja?



