The Blog

Google kupi Operę?

Plotki o Google Browser (przeglądarce stworzonej przez Google) przewijają się przez sieć od jakiegoś czasu. Wyszukiwarka zatrudniła kilku ludzi z Mozilla Foundation i nadal poszukuje programistów z tego obszaru. A może Google planuje coś innego?

Pierre Chapaz (były szef Yahoo Europe) na swoim blogu pisze o rozmowach, jakie Opera prowadzi z Google (blog jest po francusku). Według Chapaza dobrze poinformowane źródła potwierdzają te plotki.

Wbrew pozorom to wcale nie jest takie mało prawdopodobne. To właśnie dzięki układowi z Google Opera jest dostępna za darmo, bez reklam (wcześniej były to właśnie reklamy Google). Nowy model biznesu założony przez Opera Software przewiduje umacnianie jej pozycji na rynku urządzeń przenośnych — rynku nie opanowanym jeszcze przez Gecko i inne przeglądarki. I pozycja Opery jest tam dość mocna. Ten rynek stanowi łakomy kąsek dla potentata wyszukiwania.

Na razie to tylko plotki, ale coś w tym jest :) Chętnie zobaczyłbym moją ulubioną przeglądarkę „dopalaną przez Google”.

  • http://byte.livenet.pl byte

    Mało prawdopodobne. Po kiego grzyba Google ma wydawać pieniądze, skoro Gecko czy KHTML są za darmo? Rynek przenośny nie jest taki pewny – nie wszedł tam jeszcze MS.

    Reszta na http://operawatch.blogspot.com/

  • http://byte.livenet.pl byte

    Mało prawdopodobne. Po kiego grzyba Google ma wydawać pieniądze, skoro Gecko czy KHTML są za darmo? Rynek przenośny nie jest taki pewny – nie wszedł tam jeszcze MS.

    Reszta na http://operawatch.blogspot.com/

  • http://byte.livenet.pl byte

    W ogóle jakoś nie wydaje mi się prawdopodobne, żeby Google chciało mieć własną przeglądarkę. Po co? FF i Opera i tak korzystają domyślnie z Googlacza.

  • http://byte.livenet.pl byte

    W ogóle jakoś nie wydaje mi się prawdopodobne, żeby Google chciało mieć własną przeglądarkę. Po co? FF i Opera i tak korzystają domyślnie z Googlacza.

  • http://nbw.jogger.pl nbw

    Po to, żeby mieć rynek Webowy pod kontrolą.

    A co byś, byte, powiedział, na przeglądarkę, której prawie nie musisz instalować na komputerze?

    Google zmierza w stronę WebOSa, którego opisywał Kottke m.in.

  • http://nbw.jogger.pl nbw

    Po to, żeby mieć rynek Webowy pod kontrolą.

    A co byś, byte, powiedział, na przeglądarkę, której prawie nie musisz instalować na komputerze?

    Google zmierza w stronę WebOSa, którego opisywał Kottke m.in.

  • http://byte.livenet.pl byte

    Z tym kierunkiem to bym nie był taki pewien. OpenOffice miał być w wersji online – nie ma. Miał być GoogleFox – nie ma. I o co chodzi z tą przeglądarką, której nie trzeba instalować? Tak to tylko w Erze dobiorą :)

  • http://byte.livenet.pl byte

    Z tym kierunkiem to bym nie był taki pewien. OpenOffice miał być w wersji online – nie ma. Miał być GoogleFox – nie ma. I o co chodzi z tą przeglądarką, której nie trzeba instalować? Tak to tylko w Erze dobiorą :)

  • http://nbw.jogger.pl nbw

    Wyobraź sobie komputer, który nie ma właściwie rzeczy takich jak dysk twardy, może nawet cdrom czy stacja dysków. Wszystkie potrzebne dane trzymasz w bazie danych (Google Base?), programy instalujesz natychmiast korzystając z jakiegoś serwisu (sklepy?), masz zintegrowanego klienta pocztowego (GMail), RSS (Google Reader), przeglądarkę (która jest jedynym softem zainstalowanym na Twoim komputerze, choć niecałkiem – jej komponenty mogą być online). Masz dostęp do wszystkich aplikacji z poziomu Sieci.

    Jedynie z czego składa się Twój komputer to monitor i klawiatura.

    Tak, projekt taki już kiedyś był, ale teraz mamy odpowiednią technologię, by to zrealizować. I wg mnie Google też o tym wie.

  • http://nbw.jogger.pl nbw

    Wyobraź sobie komputer, który nie ma właściwie rzeczy takich jak dysk twardy, może nawet cdrom czy stacja dysków. Wszystkie potrzebne dane trzymasz w bazie danych (Google Base?), programy instalujesz natychmiast korzystając z jakiegoś serwisu (sklepy?), masz zintegrowanego klienta pocztowego (GMail), RSS (Google Reader), przeglądarkę (która jest jedynym softem zainstalowanym na Twoim komputerze, choć niecałkiem – jej komponenty mogą być online). Masz dostęp do wszystkich aplikacji z poziomu Sieci.

    Jedynie z czego składa się Twój komputer to monitor i klawiatura.

    Tak, projekt taki już kiedyś był, ale teraz mamy odpowiednią technologię, by to zrealizować. I wg mnie Google też o tym wie.

  • Jakub81

    I po cholerę coś takiego realizować? A bezpieczeństwo danych? A szybkość aplikacji?

    Co do tematu posta, mam nadzieję, że to tylko plotki. Googel SUX.

  • Jakub81

    I po cholerę coś takiego realizować? A bezpieczeństwo danych? A szybkość aplikacji?

    Co do tematu posta, mam nadzieję, że to tylko plotki. Googel SUX.

  • http://byte.livenet.pl byte

    @nbw: uuuuuuuuuuuuu…. Sun się kiedyś na tym potknął. Za wcześnie IMO. A już na pewno nie na polskie warunki.

  • http://byte.livenet.pl byte

    @nbw: uuuuuuuuuuuuu…. Sun się kiedyś na tym potknął. Za wcześnie IMO. A już na pewno nie na polskie warunki.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    byte: Ja wiem czy nie na polskie warunki? IMO polska infrastruktura idzie szybko do przodu, to dostawcy contentu nawalają. Chętnie ściągnąłbym film z legalnej wypożyczalni, czy kupił trochę muzyki w iTMS — mam szerokopasmowy internet i nie mam co z nim zrobić. Na razie nic z tego :(

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    byte: Ja wiem czy nie na polskie warunki? IMO polska infrastruktura idzie szybko do przodu, to dostawcy contentu nawalają. Chętnie ściągnąłbym film z legalnej wypożyczalni, czy kupił trochę muzyki w iTMS — mam szerokopasmowy internet i nie mam co z nim zrobić. Na razie nic z tego :(

  • http://nbw.jogger.pl nbw

    Kiedyś wiele rzeczy było nie do pomyślenia. 6 lat temu marzyłem o 8MB RAM, teraz mam 2GB. Kiedyś czytałem o wyszukiwarce Altavista, która miała serwer z kilkoma olbrzymimi dyskami 200GB w RAID. Teraz sam mam prawie 1TB w domowym komputerze, wpięty w sprzętowy RAID. Kiedyś 640KB miało wystarczyć każdemu.

    Nie twierdzę, że to jest dobra droga, bo w każdej szczytnej idei jest najsłabsze ogniwo – człowiek. Już widzę jak taki system stałby się „ponętną blondynką” w grze wielkich (rządów np), którą każdy chciałby posiąść.

    Ale jest to koncepcja, która na pewno jest coraz bardziej realna, i która ma swoje zalety. Jedziesz na łono natury, nie możesz wziąć komputera ze sobą, laptopa też nie, bo nie miałbyś jak naładować baterii, ale masz komórkę. Łączysz się ze swoim systemem WebOS i odpalasz film na telefonie komórkowym. To nie jest ważne, że Twoja komórka nie ma odpowiedniego hw by pociągnąć dekodowanie filmu – tak naprawdę, film odgrywa się na serwerze WebOS, Ty masz tylko stream. I tu pojawia się kwestia szybkości aplikacji: _żaden_ domowy komputer nie mógłby dorównać takiem klastrowi. A wydajność łącz? 2 lata temu miałem demona prędkości na warunki domowe: 256kbps w górę i w dół. Dziś mam 1mbit, a 12mbit już nikogo nie dziwi.

  • http://nbw.jogger.pl nbw

    Kiedyś wiele rzeczy było nie do pomyślenia. 6 lat temu marzyłem o 8MB RAM, teraz mam 2GB. Kiedyś czytałem o wyszukiwarce Altavista, która miała serwer z kilkoma olbrzymimi dyskami 200GB w RAID. Teraz sam mam prawie 1TB w domowym komputerze, wpięty w sprzętowy RAID. Kiedyś 640KB miało wystarczyć każdemu.

    Nie twierdzę, że to jest dobra droga, bo w każdej szczytnej idei jest najsłabsze ogniwo – człowiek. Już widzę jak taki system stałby się „ponętną blondynką” w grze wielkich (rządów np), którą każdy chciałby posiąść.

    Ale jest to koncepcja, która na pewno jest coraz bardziej realna, i która ma swoje zalety. Jedziesz na łono natury, nie możesz wziąć komputera ze sobą, laptopa też nie, bo nie miałbyś jak naładować baterii, ale masz komórkę. Łączysz się ze swoim systemem WebOS i odpalasz film na telefonie komórkowym. To nie jest ważne, że Twoja komórka nie ma odpowiedniego hw by pociągnąć dekodowanie filmu – tak naprawdę, film odgrywa się na serwerze WebOS, Ty masz tylko stream. I tu pojawia się kwestia szybkości aplikacji: _żaden_ domowy komputer nie mógłby dorównać takiem klastrowi. A wydajność łącz? 2 lata temu miałem demona prędkości na warunki domowe: 256kbps w górę i w dół. Dziś mam 1mbit, a 12mbit już nikogo nie dziwi.

  • lotan

    Firefox i Konqueror to Wolne Oprogramowanie. Nie można ich kupić, czy kontrolować. Natomiast Opera jest tylko jedna i wykupienie jej jest możliwe. Google zawsze było delekowzroczne i dobrze kombinowało, a szybko wzrastającyge rynku urządzeń przenośnych może pomnożyć googlową fortunę.

    Nawet jeśli to Opera stanie się ulubieńcem Google, to nie sądzę, żeby mieli coś przeciw pozostałym nowoczesnym przeglądarkom. Najbardziej straciłby na tym główny konkurent – Microsoft. Jedyne co mnie przeraża to fakt, że nadchodzi koleny monopol – jedyna słuszna wyszukiwarka. Może być on groźniejszy od wszystkich dotychczasowych.

  • lotan

    Firefox i Konqueror to Wolne Oprogramowanie. Nie można ich kupić, czy kontrolować. Natomiast Opera jest tylko jedna i wykupienie jej jest możliwe. Google zawsze było delekowzroczne i dobrze kombinowało, a szybko wzrastającyge rynku urządzeń przenośnych może pomnożyć googlową fortunę.

    Nawet jeśli to Opera stanie się ulubieńcem Google, to nie sądzę, żeby mieli coś przeciw pozostałym nowoczesnym przeglądarkom. Najbardziej straciłby na tym główny konkurent – Microsoft. Jedyne co mnie przeraża to fakt, że nadchodzi koleny monopol – jedyna słuszna wyszukiwarka. Może być on groźniejszy od wszystkich dotychczasowych.

  • http://costa.kofeina.net/ CoSTa

    boże chroń nas przed rozwiązaniami, o których tu czytam. sorry, ja wysiadam. jakie by to nie było wygodne po prostu nie wyobrażam sobie trzymania głęboko prywatnych plików na serwerach jakiejś firmy, która diabli wiedzą co z nimi zrobi, nawet jeśli deklaruje, że zrobi im dobrze.

    wielki brat nadchodzi. będziemy patrzyli na twoje pliki, będziemy wiedzieli jakiej muzyki słuchasz, co oglądasz, jakie strony odwiedzasz, jakie, do kogo i o jakiej treści maile wysyłasz/odbierasz, co jesz, co pijesz, ile zarabiasz, dlaczego chorujesz, ile miałeś wytrysków w ostatnim miesiącu… niedługo otworzysz lodówkę a tam zaintegrowana usługa google poinformuje cię seksownym damskim głosem o prawdopodobnym uszkodzeniu rury z gazem bo stężenie metanu wzrosło nadzwyczajnie. a to tylko twój kot/pies/dzieciak/żona/whoever puści bąka.

    pytanko: ile jeszcze google musi opanować sfer życia człowieka, żeby zacząć się mocno zastanawiać w jakim to kierunku zmierza?

    po co ten długi wywód? a bo mam świadomość, że pieniądz gorszy wypiera lepszy i pomysły rodem z roku 1984 przejdą bez echa, bo przecież tak jest wygodniej, dostępniej i w ogóle rewelacyjniej. być może tak być musi ale to nie oznacza, że trzeba się na to bezkrytycznie godzić. grunt to poznanie swoich potrzeb. mnie naprawdę do szczęścia nie jest potrzebna skrzynka pocztowa o nieograniczonej pojemności, z której nie będę musiał wyrzucać maili. do nieczego też nie jest mi potrzebny zestaw biurowy online. po co to komu? i to w epoce coraz bardziej taniejących laptopów i ogólnego rozwoju urządzeń przenośnych…

  • http://costa.kofeina.net/ CoSTa

    boże chroń nas przed rozwiązaniami, o których tu czytam. sorry, ja wysiadam. jakie by to nie było wygodne po prostu nie wyobrażam sobie trzymania głęboko prywatnych plików na serwerach jakiejś firmy, która diabli wiedzą co z nimi zrobi, nawet jeśli deklaruje, że zrobi im dobrze.

    wielki brat nadchodzi. będziemy patrzyli na twoje pliki, będziemy wiedzieli jakiej muzyki słuchasz, co oglądasz, jakie strony odwiedzasz, jakie, do kogo i o jakiej treści maile wysyłasz/odbierasz, co jesz, co pijesz, ile zarabiasz, dlaczego chorujesz, ile miałeś wytrysków w ostatnim miesiącu… niedługo otworzysz lodówkę a tam zaintegrowana usługa google poinformuje cię seksownym damskim głosem o prawdopodobnym uszkodzeniu rury z gazem bo stężenie metanu wzrosło nadzwyczajnie. a to tylko twój kot/pies/dzieciak/żona/whoever puści bąka.

    pytanko: ile jeszcze google musi opanować sfer życia człowieka, żeby zacząć się mocno zastanawiać w jakim to kierunku zmierza?

    po co ten długi wywód? a bo mam świadomość, że pieniądz gorszy wypiera lepszy i pomysły rodem z roku 1984 przejdą bez echa, bo przecież tak jest wygodniej, dostępniej i w ogóle rewelacyjniej. być może tak być musi ale to nie oznacza, że trzeba się na to bezkrytycznie godzić. grunt to poznanie swoich potrzeb. mnie naprawdę do szczęścia nie jest potrzebna skrzynka pocztowa o nieograniczonej pojemności, z której nie będę musiał wyrzucać maili. do nieczego też nie jest mi potrzebny zestaw biurowy online. po co to komu? i to w epoce coraz bardziej taniejących laptopów i ogólnego rozwoju urządzeń przenośnych…

  • Zet

    e? Chetnie bys zobaczyl opere PODPALONĄ przez Google?
    Zle sie dzieje.

  • Zet

    e? Chetnie bys zobaczyl opere PODPALONĄ przez Google?
    Zle sie dzieje.

  • http://www.halski.egm.pl Halski

    A po co im Opera? :>

  • http://www.halski.egm.pl Halski

    A po co im Opera? :>

  • http://nbw.jogger.pl nbw

    Ja nie mam zamiaru bawić się w Nostradamusa czy kasandrycznym głosem wróżyć nadejście 1984 roku, ale tego typu scenariusze są teraz bardziej realne niż kiedykolwiek.

    W dodatku cała masa ludzi ślepo wierzy, że firma taka jak Google nigdy by ich danych czy ich samych nie skrzywdziła.
    Ale im większa firma, tym większe obowiązki względem udziałowców, akcjonariuszy itp. Ot, im większa firma, tym większe pieniądze i większe pieniądze potrzebne dla zadowolenia wszystkich stron.

    A świat jak nigdy dotąd zmierza w stronę centralizacji. Brak papierowych pieniędzy – karta chipowa, która jest twoim dowodem osobistym, kartą płatniczą itp. Firma telekomunikacyjna „dla twojej wygody”, pobiera pieniądze bezpośrednio z konta. Nie musisz się więc martwić, że zapomnisz o 2giej w nocy, pisząc smsa do ukochanej, że zapomniałeś zasilić. Ileż mniej nieporozumień!

    Jak to napisałem kiedyś w jednej ze swoich starszych notek:

    Już Homo nie musisz Sapiens by być całkiem „kul” i „elo”.

    Pomyślą za ciebie, powiedzą co lepsze, dadzą gotowe rozwiązania…

  • http://nbw.jogger.pl nbw

    Ja nie mam zamiaru bawić się w Nostradamusa czy kasandrycznym głosem wróżyć nadejście 1984 roku, ale tego typu scenariusze są teraz bardziej realne niż kiedykolwiek.

    W dodatku cała masa ludzi ślepo wierzy, że firma taka jak Google nigdy by ich danych czy ich samych nie skrzywdziła.
    Ale im większa firma, tym większe obowiązki względem udziałowców, akcjonariuszy itp. Ot, im większa firma, tym większe pieniądze i większe pieniądze potrzebne dla zadowolenia wszystkich stron.

    A świat jak nigdy dotąd zmierza w stronę centralizacji. Brak papierowych pieniędzy – karta chipowa, która jest twoim dowodem osobistym, kartą płatniczą itp. Firma telekomunikacyjna „dla twojej wygody”, pobiera pieniądze bezpośrednio z konta. Nie musisz się więc martwić, że zapomnisz o 2giej w nocy, pisząc smsa do ukochanej, że zapomniałeś zasilić. Ileż mniej nieporozumień!

    Jak to napisałem kiedyś w jednej ze swoich starszych notek:

    Już Homo nie musisz Sapiens by być całkiem „kul” i „elo”.

    Pomyślą za ciebie, powiedzą co lepsze, dadzą gotowe rozwiązania…

  • http://nbw.jogger.pl nbw

    Co do tej ślepej wiary jeszcze – niedawno przebudowywałem stronę klientowi z USA. Psuł ciągle stronę, ponieważ chciał korzystać z templateów we Front Page. Powiedziałem mu, że to nie jest najlepszy pomysł i że zawsze zepsuje tym programem, nieumiejętnie operując, stronę. Opowiedziałem mu dlaczego Front Page tworzy sieczkę w kodzie, opowiedziałem o browser wars, a on z oczami jak 5zł zapytał: ale dlaczego Microsoft miałby tworzyć program niezgodny ze standardami?!

  • http://nbw.jogger.pl nbw

    Co do tej ślepej wiary jeszcze – niedawno przebudowywałem stronę klientowi z USA. Psuł ciągle stronę, ponieważ chciał korzystać z templateów we Front Page. Powiedziałem mu, że to nie jest najlepszy pomysł i że zawsze zepsuje tym programem, nieumiejętnie operując, stronę. Opowiedziałem mu dlaczego Front Page tworzy sieczkę w kodzie, opowiedziałem o browser wars, a on z oczami jak 5zł zapytał: ale dlaczego Microsoft miałby tworzyć program niezgodny ze standardami?!

  • http://byte.livenet.pl byte

    nbw: wierz mi, infrastruktura jest głęboko w tyle, nie tylko w Polsce. Praca z „cienkimi klientami” była do niedawna dla mnie codziennością. Komputery stały na parterze a serwer na piętrze, całość spięta siecią 100 Mb/s. Naprawdę, nie chcesz wiedzieć jak to ślamazarnie działało.

    Co do łącz: ja mam 256 kb/s i słabe widoki na lepsze.

  • http://byte.livenet.pl byte

    nbw: wierz mi, infrastruktura jest głęboko w tyle, nie tylko w Polsce. Praca z „cienkimi klientami” była do niedawna dla mnie codziennością. Komputery stały na parterze a serwer na piętrze, całość spięta siecią 100 Mb/s. Naprawdę, nie chcesz wiedzieć jak to ślamazarnie działało.

    Co do łącz: ja mam 256 kb/s i słabe widoki na lepsze.

  • http://piotr.mikolajski.net Mikołaj

    Cóż, łącze 256kbps z brakiem limitów to w Polsce nadal przedmiot zazdrości dla setek tysięcy (jeśli nie milionów) użytkowników. I pewnie pozostanie takim jeszcze przez dość długi czas…

  • http://piotr.mikolajski.net Mikołaj

    Cóż, łącze 256kbps z brakiem limitów to w Polsce nadal przedmiot zazdrości dla setek tysięcy (jeśli nie milionów) użytkowników. I pewnie pozostanie takim jeszcze przez dość długi czas…