Instant Messaging (IM), czyli błyskawiczne wiadomości stały się częścią naszego cyber-życia. Dziś wiele osób nie potrafi sobie wyobrazić Internetu bez Gadu-Gadu, Tlena czy innego komunikatora. Ich możliwości rosną — producenci dodają rozmowy głosowe, współdzielenie stron internetowych, możliwość dzwonienia na tradycyjne telefony. Pozostaje tylko jeden problem. Kompatybilność.
Nie od dziś wiadomo, że użytkownicy ICQ nie mogą bez problemu rozmawiać z użytkownikami MSN Messengera. Istnieją co prawda multi-komunikatory (jak Miranda) czy tzw. bramki (łączące jeden protokół z drugim), ale żadne z tych rozwiązań nie pozwala na wykorzystanie pełni zalet innego protokołu.
Tu mała dygresja: polski rynek komunikatorów jest dość wyjątkowy. Żaden z „komunikatorowych gigantów” (Yahoo!, MSN, ICQ, AOL) nie był obecny na naszym rynku w czasie, gdy programy te zdobywały popularność. Dlatego króluje u nas niepodzielnie Gadu-Gadu — program lokalny i niekompatybilny z żadnym innym. Do tego oparty o zamknięty protokół — przez co dość trudno pisać dla niego rozszerzenia do innych komunikatorów. Drugim graczem jest Tlen — oparty o lekko zmodyfikowany protokół Jabbera. Ten przynajmniej ma „bramki” do innych komunikatorów — ale nie jest to rozwiązanie optymalne. Nie zmienia to faktu, że nasz „komunikatorowy rynek” jest w ogromnej większości hermetyczny i niekompatybilny z resztą świata.
Ta niekompatybilność to nie nasza wyłącznie sprawa. Konkurencja pomiędzy „wielkimi” na innych rynkach sprawiła, że ciężko jest utrzymać kontakty z ludźmi z całego świata, nie instalując kilku komunikatorów (lub jednego „multikomunikatora”).
Pewnym rozwiązaniem jest wspomniany wyżej Jabber. Jego otwarta architektura sprawia, że bez większego problemu można pisać do niego wtyczki i rozszerzenia. Dzięki temu każdy „szanujący się” serwer Jabbera ma „bramki” do innych komunikatorów. Wystarczy zainstalować jeden program i rozmawiać ze wszystkimi.
Nie wszystko jednak wygląda tak różowo. O ile tekstowe rozmowy działają bez problemu, o tyle bardziej skomplikowane funkcje (rozmowy wideo, przesyłanie plików, rozmowy głosowe) nie działają w ogóle. Ta sytuacja może się jednak niedługo zmienić.
Google — internetowy potentat, który ostatnio wyznacza trendy rozwoju Sieci — wybrał właśnie Jabbera jako „szkielet” swojego własnego komunikatora, Google Talk. Użytkownicy innych programów (opartych o Jabbera) mogą bez problemu rozmawiać z użytkownikami Google Talk. Ale oryginalny Talk pozwala także na rozmowy głosowe, a także — wkrótce — na rozmowy video i VoIP. Te rozszerzenia Google zamierza upublicznić i ustandaryzować. Biblioteka o nazwie Jingle (libjingle) została już udostępniona na licencji BSD (co oznacza, że można z niej korzystać nawet w komercyjnych programach), więc możemy się wkrótce spodziewać wtyczek Google Talk w innych komunikatorach (i multikomunikatorach).
Dodatkowo, niedawno podpisana umowa pomiędzy AOL i Google (Google nabył 5% akcji AOL) zaowocowała planami zunifikowania Google Talk i AOL Messengera (z jego największą na świecie bazą użytkowników — ponad 50 milionów). Wydaje się, że dzięki temu ruchowi popularność Jabbera i jego rozszerzeń osiągnie „masę krytyczną” i użytkownicy przestaną traktować go jako „dodatkowy komunikator”.
A ja na swojej liście kontaktów będę mógł zastąpić większość „słoneczek” lepszymi „żaróweczkami” — czego i Wam życzę :-)




Pingback: Houtlog :: non-profit communicatie en design