Podczas wczorajszej prezentacji Apple pokazało, jak wyobraża sobie rozwój iPhone’a. W skrócie? iPhone dla dużego biznesu oraz iPhone jako platforma do gier. A dokładniej? Przeczytajcie i obejrzyjcie poniżej.
1. Narzędzia dla dużego biznesu
Dla mnie osobiście iPhone (czy też iPod Touch, oparty o tę samą technologię) to naprawdę rewolucyjne gadżety. I to nie ze względu na zastosowane technologie — są inne urządzenia z wbudowanym dotykowym wyświetlaczem. Nie ze względu na parametry techniczne — zapewne spora część geeków wytknie iPhone’owi brak 3G (nad czym sam boleję) czy brak obsługi czegośtam… Dla mnie iPhone jest rewolucyjny ze względu na połączenie technologii w sprzęcie i błysku geniuszu w oprogramowaniu. Każdy, kto korzystał z aplikacji do wysyłania poczty na smartfonie a potem na iPhone lub iPodzie Touch, wie doskonale, o czym mówię. Spójny, przemyślany, łatwy w obsłudze interfejs, który zawojował świat.
Jednak trzeba oddać sprawiedliwość — iPhone nie potrafi wszystkiego. Nie ma usług optymalizowanych dla dużych przedsiębiorstw. O ile aplikacja Mail dogaduje się pięknie z każdym niemal kontem pocztowym, nie działa dobrze (właściwie w ogóle) z serwerami Microsoft Exchange. Nie potrafi pobierać z nich poczty, kalendarzy, kontaktów. Nie ma zdalnej konfiguracji, niezbędnej do zaktualizowania dziesiątek czy setek urządzeń za pomocą jednego kliknięcia. A jeśli pracownik zgubi telefon z ważnymi kontaktami i mailami, nie ma możliwości zdalnego wykasowania tych danych.
Do czasu. Konkretnie, do końca czerwca, kiedy Apple udostępni za darmo aktualizację oprogramowania do iPhone. Wersja 2.0 zawiera m.in. natywną obsługę serwerów Microsoft Exchange. I to nie za pomocą jakiejś protezy — Apple po prostu licencjonował tę technologię od Microsoftu.
Dostaniemy zatem push e-mail znany z urządzeń Blackberry, wspólne kalendarze, wspólne kontakty itp. Dostaniemy możliwość zdalnego instalowania, konfigurowania i wymazywania telefonów. A to wszystko zintegrowane z istniejącymi już aplikacjami iPhone’a — Mail, książką adresową, iCal itp.
2. iPhone jako platforma do gier
Podczas drugiej części prezentacji Apple pokazał iPhone SDK, czyli zestaw narzędzi programistycznych pozwalających budować natywne aplikacje dla iPhone’a. Do tej pory programiści mieli możliwość pisania aplikacji opartych o standardy sieciowe (JavaScript, AJAX, CSS), uruchamiane wewnątrz przeglądarki Safari. Dzięki SDK będzie można napisać dowolną niemal aplikację, pracującą natywnie w systemie operacyjnym.
Jako pierwszy przykład inżynier z Apple pokazał… grę. W pełni trójwymiarową kosmiczną strzelankę sterowaną — podobnie jak Nintendo Wii — za pomocą ruchów kontrolera (czyli samego telefonu). iPhone i iPod Touch mają wbudowany pełny trójosiowy czujnik położenia, który można programistycznie wykorzystywać. I gry właśnie aż proszą się o coś takiego. Muszę powiedzieć, że sterowanie małym samolocikiem za pomocą ruchów iPhone’a wyglądało naturalnie i intuicyjnie. A grafika? Sprzętowe wspomaganie 3D robi swoje, całość wyglądała naprawdę rewelacyjnie. W narzędziach do produkcji oprogramowania dla iPhone’a jest jeszcze (oprócz Core Animation i OpenGL-a) kolejny ukłon w stronę producentów gier — przestrzenne miksowanie dźwięku.
Aby pokazać, jak proste jest tworzenie aplikacji dla iPhone’a, Apple zaprosił do testów programistów z zewnętrznych firm. W ciągu dwóch tygodni mieli nauczyć się nowego narzędzia i pokazać jakiś program. Wśród czterech prezentacji znaleźli się dwaj przedstawiciele rynku gier — Electronic Arts pokazał Spore dla iPhone, a programiści z Sega pokazali „małpią” zręcznościówkę.
Możliwości iPhone’a jako platformy do gier naprawdę zadziwiają i niecierpliwie czekam na jakieś przenośne cacka ;-)
3. Sprzedaż programów dla iPhone
Podczas prezentacji SDK pokazano także kilka innych przydatnych programów, jak choćby natywny komunikator czy aplikacje wspomagające pracę lekarzy (identyfikacja leków, dostęp do bazy niepożądanych efektów ubocznych) czy handlowców.
Wszystkie te programy będzie można kupić (lub ściągnąć za darmo) za pomocą kolejnej funkcji oprogramowania iPhone 2.0 — sklepu z aplikacjami. Można się do niego będzie dostać bezpośrednio z iPhone’a lub Toucha albo za pośrednictwem iTunes.
Warunki? Programiści ustalają cenę aplikacji, Apple bierze z tego 30%. Jeśli aplikacja jest darmowa, Apple hostuje i udostępnia ją w sklepie bez żadnych opłat. Apple może zablokować „niepożądane” aplikacje — przedstawiciele firmy wymienili aplikacje szkodliwe, pornograficzne lub za bardzo obciążające łącza. Dokładnych warunków jednak nie podano.
Jeśli chcesz obejrzeć prezentację, kliknij tutaj (wymagany Quick Time).
Co myślę? Apple pokazało więcej, niż się spodziewałem. O ile napisanie komunikatora czy innych „zwykłych” aplikacji było tylko kwestią czasu i spodziewałem się tego, o tyle iPhone jako przenośna platforma do gier naprawdę zwalił mnie z nóg.
Oczywiście to wszystko ładne, piękne i… nie dla nas. Nie ma jeszcze planów wprowadzenia iPhone’a na polski rynek. Sprowadzać z zagranicy, hakować i używać nie zamierzam — w końcu po to jest Apple, żeby „działało”, a nie wymagało grzebania. Jak będę chciał pogrzebać, zainstaluję Linuksa ;-) Tym bardziej cieszę się, że także iPod Touch (którego mam i bardzo lubię) skorzysta na otwarciu platformy. Chętnie pogram w kosmiczną strzelankę w pociągu ;) Choć i tu jest przykra niespodzianka — za uaktualnienie 2.0 do iPoda Touch trzeba będzie zapłacić. Apple nie ma profitów z żadnych abonamentów przy Touchu, więc traktuje go nieco inaczej. Trudno. Uważam, że gry są warte 20 dolarów.



