Microsoft opiera swoją nową kampanię na… pomyśle Apple
W Sieci jakiś czas temu zrobiło się głośno o zaangażowaniu przez Microsoft do nowej kampanii reklamowej komika Jerry’ego Seinfelda. Seinfeld miał pomóc zmienić wizerunek Microsoftu, a partnerować mu miał sam Bill Gates. Jednak po emisji dwóch spotów reklamowych okazało się, że odbiorcy nie rozumieją nowych reklam koncernu z Redmond. Jerry Seinfeld został więc zwolniony, a kolejne kreacje reklamowe Microsoftu zaczynają się… jak reklamy Apple :)
Nowy wizerunek Microsoftu: pierwsze starcie
Powiem szczerze: podobała mi się pierwsza linia nowej kampanii. Pierwsza reklama (w której Seinfeld pomaga Gatesowi kupić buty) była co prawda bardzo niejasna, ale wyznaczyła pewien kierunek, który doskonale był kontynuowany w drugiej reklamie.
Pierwsza reklama:
Microsoft jako firma, która jest obecna w życiu praktycznie wszystkich próbuje odgadnąć, jak uczynić to życie lepszym. Do tego dyskretny humor — to naprawdę było dobre. Zresztą, zobaczcie sami.
Nagły zwrot akcji
Co zatem się stało? Czyżby firma sama przestraszyła się swojej własnej kampanii reklamowej? Bo na rzeczowe wyniki badań dla takiej kampanii chyba zdecydowanie za wcześnie…
W każdym razie, Seinfeld zniknął. A pojawiła się nowa linia reklam, moim zdaniem zdecydowanie gorsza. Oto one:
Oraz druga:
Ogólnie rzecz biorąc, reklamy nie są złe. Ale są… „zwykłe” i mają parę rzeczy, które mnie osobiście się nie podobają:
- Hasło reklamowe: Windows: life without walls (Windows: życie bez ścian). Jeśli się nad tym dobrze zastanowić, nie ma sensu. Gdzie niby miałyby być te okna, gdyby nie było ścian?
- Początek reklamy „Hi, I’m a PC” jest bezpośrednim nawiązaniem do kampanii reklamowej „Get a Mac” firmy Apple. Żeby zrozumieć wydźwięk kampanii Microsoftu… trzeba najpierw obejrzeć reklamy Apple (tutaj, gdyby ktoś nie widział).
- Apple wymyślił personifikację komputerów na potrzeby tej kampanii. Jaki jest sens kopiować pomysł kampanii, zamiast zrobić coś nowego i oryginalnego?
- Reklamy w kampanii Get a Mac coś mówiły, obiecywały. Były lepsze i gorsze, ale każda miała jasny przekaz. „Możesz uruchomić Office na Macu”, „Nie bój się przeniesienia danych, zajmie się tym nasz ekspert” czy „Możesz robić świetne filmy na tym, co dostajesz z systemem operacyjnym”. Na tym polega siła tych reklam: prosty i jasny przekaz. Reklamy I’m a PC Microsoftu oglądałem po kilka razy i nie udało mi się wyłowić komunikatu. No, może taki, że „my, użytkownicy PC, nie chcemy być wtłoczeni w stereotypy, my też jesteśmy kreatywni i coś potrafimy”.
- No właśnie, „my też”. Coś tu nie gra, prawda? To Microsoft jest firmą, która ma potężny udział w rynku i powinna tworzyć trendy. Robienie kampanii pod hasłem „my też” czy „możemy być tak dobrzy jak Apple” to chyba strzelanie sobie w kolana.
Jeśli Microsoft chciał zrobić reklamę, która będzie podobna do kampanii I’m a Mac, mógł pokazać coś, w czym Maki nie są dobre. Np. gry. O, proszę, ktoś już to zrobił ;-)
Microsoft ma jeden z najlepszych działów badań na świecie. Robią naprawdę niesamowite rzeczy (jeśli nie widzieliście jeszcze demonstracji Photosynth, bardzo polecam). Dlaczego zatem nie pochwalą się tym, tylko robią miałkie reklamy, nawiązujące do oryginalnej kampanii konkurencji? Mam szczerą nadzieję, że pójdą po rozum do głowy, bo konkurencja na rynku systemów operacyjnych to świetna rzecz.
A co Ty myślisz o nowych reklamach Microsoftu?





Poprzednia seria (no dobrze, dwa odcinki) była tragiczna, ten drugi to już prawie film fabularny, problem w tym, że przegadany i taki dość… protekcjonalny.
Druga seria to faktycznie zaledwie odpowiedź na reklamy Apple, w dodatku słaba odpowiedź.
Mam propozycję: może ktoś w końcu zabierze się do roboty nad programowaniem a w reklamie szczerze na przykład przyzna, że Vista to był strzał we własną stopę? Szczerość się ludziom podoba. Autoironii trochę.
Kampania Microsoftu moim zdaniem nie jest aż taka tragiczna. Jak się dobrze przyjrzeć to składa się nawet w pewną całość.
1. Pierwsze dwa spoty z Seinfeledm były kiepskie (zgdoda), ale pokazały, że Microsoft jest oderwany od rzeczywistości
2. Kolejne reklamy (I’m a PC) są nawiązaniem do Get a Mac, a nawet do kampanii Switch, ale pokazują zwykłych ludzi, którzy korzystają z PC (tu minus, bo nie podkreśla to marki Microsfotu) i są z tego dumni. I co ważne nie czują się gorsi dlatego, że nie mają Apple, które ok jest ładne, ale strasznie drogie.
Zgadzam się, że nawiązywanie do kampanii Apple jest ryzykowne, ale z drugiej strony skoro już zdecydowali się na odpowiedź to taki bezpośredni kontakt jest dosyć ciekawy.
A ja się przekonuję z każdą ich reklamówką, że coś, co kiedyś wpadło mi w oko i było niewiarygodnie wręcz idiotyczne, na tyle, że zastanawiałem się czy w ogóle wyszło do od Microsoftu – przekonuje się, że to chyba było na serio – http://tinyurl.com/3tfv4e
Nie mam pojęcia kto tej firmie robi wizerunek ale tego kogoś trzeba szybko zmienić. Bardzo szybko. Matko, z takim budżetem można do cholery wypromować jedzenie kupy jako cool czynność dostępną tylko wybranym a nie robić takie dziwactwa.
Mi też podobała się pierwsza linia, a zwłaszcza druga reklama – już myślałem, że nowej agencji naprawdę udało się pchnąć MS w zupełnie nowym kierunku.
No ale niestety, o drugiej serii nie ma co gadać.
„Zwykli ludzie” w reklamie? Apple też już tam był, patrz Ellen Feis:) Natomiast ludzie w reklamach MS wyglądają jakby byli z katalogu stock photos.
Pierwszy raz sie uwaznie przyjrzalem filmikom.
Pierwsze dwie reklamy z Seinfeldem byly pierwszorzedne i przewrotne (od uzywania Windowsa nie jestes lepszy, jestes taki sam, moze jak kupisz maka doloza nowa tesciowa?). Tylko wygladaly na reklame Seinfelda z goscinnym wystepem Billa. Win, jak samochodom Forda i Pepsi, brakuje czegos. Tego czegos, co ma Ap…, co ma Cola. Dzieki temu czemus opowiadasz dluga historie o chinskim sklepie zelaznym, na koniec wykonujesz „kryptoseksualne”ruchy obiema rekami i wszystko jasne.
To byly do de reklamy Visty!!! To byly reklamy Apple! One nawoluja faceta (?), ktory chce kupic MacBooka do kupienia peceta i teraz na pewno kupi Macbooka. Znaczy fajne reklamly ale, przez wdawanie sie w dyskusje z Apple, staly sie reklamami nie tego, co trzeba.
Jezeli kto dobrze ocenia nowe reklamy, to jest z kraju pszenno-buraczanego i nie ogladal „Kronik…”, „Roseanne” i „Grace under Fire”. To sa dobre reklamy kremu z Q10 a nie przelomu wizerunku.
Maja tez kilka dobych sekund nowe reklamy: „…and I have a beard… …(pause)… …(dzampanie szarka)…”
„O, proszę, ktoś już to zrobił ;-)”
John Cleese, two Ronnies and Frost – 45 lat temu. 42.
http://www.youtube.com/watch?v=vV218WaFJJU