The Blog

OpenSource

Dygresja. Rosyjskie linie lotnicze za czasów głębokiego komunizmu. Wsiada przyzwyczajony do demokracji (a więc wyboru) Amerykanin. Stewardessa podchodzi i pyta: „Czy życzy pan sobie obiad?” „A jaki jest wybór?” pyta Amerykanin. Stewardessa bez namysłu odpowiada: „Tak i nie” ;-)

Oprogramowanie Open Source nierzadko wyprzedziło już swoje komercyjne odpowiedniki. Przykłady możnaby mnożyć, podam tylko kilka najprostszych, tych docenianych przez „normalnego” użytkownika (nie będzie więc o serwerach poczty czy WWW).

Po pierwsze: komunikatory internetowe. Używasz Gadu-Gadu, prawda? Lub któregoś z jego klonów (Tlena na przykład). GG jest darmowe, ale jeśli coś nie działa (bądź po prostu denerwuje Cię), nie możesz nic na to poradzić. Wybór ogranicza się do „tak i nie” – „używam bądź nie używam”. Wolne oprogramowanie to wybór: np. multikomunikator Gaim, Kopete czy choćby GNU Gadu. Druga sprawa to sam protokół. Jeśli GG zdecydowałoby się pobierać opłaty za korzystanie z serwera, wybór znowu ograniczałby się do „tak” i „nie” – kochaj albo rzuć. A jest przecież Jabber – rewelacyjny, „wolny” protokół IM. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby go zainstalować na swoim własnym serwerze – i używać do końca życia :-)

Po drugie: poczta elektroniczna i zarządzanie informacją. Outlook z jego zintegrowanym kalendarzem, kontaktami, filtrowaniem antyspamowym itp. kosztuje sporo. Jego „wolne” odpowiedniki to np. Evolution (nie ustępujący mu funkcjonalnością, a darmowy) czy Thunderbird. Potrafią filtrować pocztę, są bezpieczniejsze (wirusy się ich raczej nie czepiają), oferują szyfrowanie i cyfrowe podpisy…


Po trzecie: przeglądarka internetowa. Firefox (darmowa przeglądarka Open Source) wdziera się szturmem na desktopy internautów, bo przewyższa IE praktycznie pod każdym względem. Osobiście nie potrafię już żyć bez przeglądania stron w zakładkach – to jak słownik w SMS-ach w komórce. To samo z bezpośrednim dostępem do Googla w górnym pasku. Kto raz spróbował i się przyzwyczaił, nie wróci już do poprzedniego stylu :)


MS Office od dawna nie jest jedynym wyborem jeśli chodzi o oprogramowanie biurowe. OpenOffice nieuchronnie zbliża się do wersji 2. Dla korporacyjnych użytkowników zapewnia wszystko to, co ma komercyjna konkurencja, ale nie kosztuje nic. Jeśli jest dla Ciebie za duży, zawsze możesz użyć np. AbiWorda. Mały program, który doskonale nadaje się do pisania listów, sprawdza pisownię itp., a nie ma modułu korespondencji seryjnej, z którego nie będziesz nigdy korzystać. Dostępny dla Windows, Maca i Linuksa. Za darmo. To właśnie wolne oprogramowanie.

Nie omijaj szerokim łukiem programu tylko dlatego, że nie kosztuje grubych pieniędzy. Zainstaluj Firefoksa, Thunderbirda, OpenOffice. Jeśli Ci się spodobają – używaj ich. Zgrzytniesz kilka razy zębami, bo czasem działają inaczej, niż to, co znasz. Ale pomyśl wtedy, ile razy zgrzytasz zębami, kiedy wirus skasuje całą Twoją pocztę bądź zawartość twardego dysku. Z Wolnym Oprogramowaniem to Cię raczej nie spotka.

Nie rzucam słów na wiatr, nie jestem naiwnym idealistą. Duże firmy też dostrzegają potęgę ruchu Wolnego Oprogramowania. Reagują różnie. Niektóre – forsują patenty na swoje (bądź po prostu oczywiste) rozwiązania. O tym jeszcze napiszę. Inne – jak choćby Adobe – przyłączają się do idei. Udostępniają swoje oprogramowanie na platformę linuksową, udostępniają swoje własne patenty społeczności Wolnego Oprogramowania.

Nie chciałbym prowadzić świętej wojny. Wiem, do czego dobre są Windows, a do czego nie nadają się najlepiej. „Zwykłe” stacje robocze w mojej firmie pracują pod Linuksem – nie ma wirusów, nie ma „śmieci” z sieci, systemy uaktualniam z jednego, centralnego komputera. Jest Office, jest poczta, jest komunikator internetowy – wszystko, czego w firmie potrzeba. Stacje graficzne pracują pod kontrolą Windows – póki co nie ma Photoshopa pod Linuksa ;-) Wszyscy żyją sobie w zgodzie, bo większość oprogramowania (OpenOffice, AbiWord, Gaim, Jabber, Firefox, Thunderbird, Adobe Reader, Skype) działa identycznie na każdej platformie.

Wystarczy chcieć coś zmienić :-)

Bądźmy w kontakcie

Zapisz się na powiadomienia o nowych wpisach lub połącz się ze mną w sieciach społecznościowych.

  • Adam

    EEEEE………. Paweł połamało cię??, skąd ten Father i Husband????

  • Adam

    EEEEE………. Paweł połamało cię??, skąd ten Father i Husband????

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Pewnie dlatego, że mam żonę i synka? :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Pewnie dlatego, że mam żonę i synka? :)

  • http://youtube.pl Aleksander Skrzyński

    Witaj ! W zupełności popieram twoje poglądy. Jednak mam pewien problem bo chciałbym opatentować silnik spalinowy na dowolne paliwo alkohol benzyna ropa a nawet powietrze i paliwa stale o wydajnosci do 75% jednak nie mam pieniedzy na opatentowanie go i nie mam zamiaru pobierac pieniedzy za jego wynalezienie. Co w tym momencie zrobic dofinansowanie z unii ?

  • http://youtube.pl Aleksander Skrzyński

    Witaj ! W zupełności popieram twoje poglądy. Jednak mam pewien problem bo chciałbym opatentować silnik spalinowy na dowolne paliwo alkohol benzyna ropa a nawet powietrze i paliwa stale o wydajnosci do 75% jednak nie mam pieniedzy na opatentowanie go i nie mam zamiaru pobierac pieniedzy za jego wynalezienie. Co w tym momencie zrobic dofinansowanie z unii ?