W dniu premiery darmowej Opery 8.5 postanowiłem przesiąść się na nią całkowicie (porzucając Firefoksa i Thunderbirda). I nie żałuję.
Firefox jako przeglądarka internetowa spełniał moje potrzeby praktycznie „na całej linii”. Ważne jest dla mnie prawidłowe wyświetlanie stron oraz współpraca np. z moim bankiem internetowym. O takich podstawowych rzeczach jak blokowanie pop-upów czy flashowych reklam nie warto wspominać, w porządnych przeglądarkach to już standard :)
Przed przesiadką do tej pory powstrzymywały mnie właśnie błędy Opery w wyświetlaniu stron. Próbowałem już kilka razy (od wersji 7), ale zawsze trafiałem na „niezbędną mi” stronę, która odmawiała współpracy z Operą. W wersji 8.5 jest inaczej. Nie wiem, na ile odpowiedzialni są twórcy programu, a na ile projektanci, trzymający się bardziej sieciowych standardów — w każdym razie do tej pory nie było „problematycznych” stron. Jednak prawidłowa obsługa wyświetlanych stron to jeszcze nie powód, żeby się przesiadać z innej przeglądarki, która też wyświetla prawidłowo, prawda? Tu zatem Opera po prostu robi, co do niej należy.
Podoba mi się jednak sposób wyświetlania stron — słynna już „szybkość” Opery. Widać to szczególnie na wolnych i obciążonych łączach. Opera wyświetla tekst z pliku HTML jeszcze zanim zacznie go formatować. Style i pozycje tekstu „dociąga” potem. Jeśli łącze jest wolne i strona idzie „partiami”, możemy zacząć czytać na długo przed dokończeniem transferu. Sprytne i bardzo się przydaje, kiedy np. surfuję z pociągu przez powolny GPRS :)
Od programu pocztowego wymagam, niestety, dużo więcej. Dlatego m.in. ciągle szukałem alternatywy dla Thunderbirda. Powolne wyświetlanie i przeszukiwanie setek maili skutecznie mnie od niego odciąga.
M2 (kodowa nazwa klienta poczty Opery) to jednak nie jest „tradycyjny” program pocztowy. Bardzo podoba mi się koncepcja meta-folderów (zaimplementowanych też w Thunderbirdzie, ale działających powoli i zdecydowanie gorzej). Wszystkie listy mam w jednej, globalnej skrzynce odbiorczej. Jednak te, które są firmowe mogę obejrzeć klikając na „folder” MIDEA. We właściwościach folderu definiuję, czy listy są wyświetlane z wątkami, jaki zakres dat wyświetlać itp. Mam więc folder „ten tydzień”, mam folder „przyjaciele” itp. — wszystkie dynamiczne. Najlepsze jest to, że listy nie są fizycznie kopiowane do konkretnego folderu, po prostu są w nim wyświetlane. Jeśli więc mam 10MB załącznik, który należy do kategorii „midea” i „przyjaciele”, to Opera trzyma fizycznie jedną kopię listu, ale wyświetla go w dwóch miejscach.
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby filtry zachowywały się jak zwykłe foldery — przesunięcie listu z jednego do drugiego usuwa go ze wszystkich innych widoków. Mam dwa takie „filtry-foldery” — „newsletters” i „reklamy”. Dzięki temu nawet w globalnej skrzynce nie błąkają mi się reklamy i newslettery — automatycznie lądują tam, gdzie ich miejsce. Oczywiście jest też osobny folder „spam” :)
Moja ulubiona funkcja w M2? „Aktywne kontakty”. Mając podświetlonego maila, mogę wcisnąć A — widok zmienia się natychmiast w historię korespondencji (od i do) aktywnego kontaktu. Nie muszę szukać po folderach: jeśli coś do tej osoby napisałem (albo ona do mnie), będzie wyświetlone.
Wyszukiwanie konkretnych maili jest dużo szybsze, niż w Thunderbirdzie — i to jest dla mnie bardzo ważne. Ważniejsze nawet od braku integracji z PGP, na którą narzekałem już wcześniej.
Dużym plusem jest integracja. Mam przeglądarkę, czytnik poczty i grup dyskusyjnych w jednym programie. Zainteresowani mogą używać Opery także jako klienta IRC (nie korzystam) i czytnika RSS (używam FeedDemona). Dzięki temu Opera sprawdza pocztę, kiedy przeglądam strony, a kiedy nic z nią nie robię, mogę ją schować do systemowego traya obok zegarka (TB też można, ale za pomocą zewnętrznego programu), żeby powiadamiała o nowej poczcie.
Minusy? Bardzo niewiele: Opera potrafi zeżreć prawie 100% mocy procesora, kiedy ściąga olbrzymi załącznik do poczty. Zdarza się rzadko, ale się zdarza. Plus kilka razy na początku potrafiła się samoczynnie zamknąć — ale tu podejrzewam raczej betę QuickTime’a, bo po aktualizacji nie miałem z tym do czynienia.
Jeśli nadal używasz tandemu Internet Explorer/Outlook Express, przesiądź się czym prędzej. Dostajesz nowoczesną, bezpieczną aplikację, która pozwoli na bezproblemowe surfowanie po Sieci i korzystanie z poczty. Jeśli z jakichś powodów Thunderbird nie spełnia Twoich oczekiwań, również możesz przyjrzeć się M2.
Używam niemal miesiąc i póki co — tak pozostanie.




Pingback: diary.urzenia.net
Pingback: myGeeBlog » Blog Archive » ewolucja