Przeskocz do zawartości

20 sierpnia 2005

Otwarte formaty plików

Dla „zwykłych” użytkowników komputera termin „otwarte formaty plików” nie ma większego znaczenia, a głoszone przez zwolenników otwartego oprogramowania teorie o „zmierzchu MS Worda” uznają za niedorzeczność. Czym są otwarte formaty plików i dlaczego to powinno być dla Ciebie ważne? Przeczytaj.

Odrobina historii
Jakieś 12 lat temu w świecie pecetów królował jeszcze DOS, poprzednik systemu Windows. Komputery w polskich biurach służyły za maszyny do pisania, arkusze kalkulacyjne dopiero zaczynały zdobywać użytkowników. W wielu firmach nie było sieci wewnętrznej (o Internecie też nie było co marzyć), więc jeśli pani Krysia z kadr chciała wydrukować swój dokument, nagrywała go na dyskietkę i niosła do księgowości. Tam pan Mietek wkładał dyskietkę do stacji, uruchamiał TAG-a, otwierał jej dokument i drukował.

Szef z kolei przychodził do pana Mietka po raporty księgowe. Pan Mietek nagrywał mu na dyskietce odpowiedni arkusz Lotusa 1-2-3, a szef otwierał go u siebie, wprowadzał poprawki i oddawał księgowemu.

Nikt nie myślał o „otwartych formatach plików” — przecież wszyscy mieli TAG-a i Lotusa, prawda? Nikt nie wyobrażał sobie, że kiedyś mogą zniknąć z rynku — o wiele bardziej realne było zagrożenie związane z „pluskwą roku 2000″.

Co Ty wiesz o TAG-u?
Trzask, prask, czasy współczesne. Rok 2005, pluskwa milenijna okazała się strachem z wielkimi oczami. Pytania do Ciebie, Czytelniku: Widziałeś kiedyś na oczy TAG-a? A Lotusa 1-2-3 pod DOS? Słyszałeś w ogóle o TAG-u? Jeśli poproszę Cię o wymienienie najbardziej znanego edytora tekstu, usłyszę „Microsoft Word”. Arkusz kalkulacyjny? „Microsoft Excel” — odpowiesz. Ba, niektórzy nie potrafią wymienić żadnych innych edytorów czy arkuszy. Nie winię ich, pan Mietek i pani Krysia też nie potrafili.

Informacje na komputerach zapisujemy codziennie. Nie wszystkie będą musiały przetrwać 10 lat, ale jest sporo takich (jak np. dane firmy, dane statystyczne, raporty pogodowe, akta sądowe itp.), które muszą przetrwać dużo więcej. Zapisywanie ich jako DOC dziś wydaje się dobrym pomysłem — wszyscy mają MS Worda, wszystkie programy czytają MS Worda… Hmm… 10 lat temu tak samo dobrym pomysłem było zapisywanie w TAG-u.

Czym są otwarte formaty plików?
Zatrzymajmy się na krótkie podsumowanie. Chcemy zapisywać pliki w taki sposób, aby móc je bez problemu otwierać i edytować na dowolnej platformie, być niezależni od konkretnego producenta lub właściciela patentu (a najlepiej oddać nadzór nad formatem jakiejś organizacji standaryzacyjnej, np. ISO) oraz — w razie czego — być w stanie samodzielnie „wyciągnąć” informacje ze starego pliku. Potrzebny nam otwarty standard plików.

Aby format plików mógł być nazwany „otwartym standardem” powinien spełniać kilka kryteriów:

  • nie powinien być obwarowany żadnymi patentami ani licencjami — dzięki temu nie jesteśmy zależni od konkretnej firmy, nikt nie może nagle zabronić nam używać danego formatu ani żądać opłat licencyjnych za korzystanie z niego;
  • jego pełna dokumentacja powinna być publicznie dostępna — dzięki temu każdy będzie w stanie sprawdzić, czy format nie zawiera rażących błędów lub luk w zabezpieczeniach (bardzo ważne w przypadku przechowywania ważnych informacji);
  • powinien być uznany przez międzynarodowy organ normalizacyjny (np. ISO) — aby różni producenci nie próbowali „ciągnąć” formatu w swoją stronę rozbijając go na dziesiątki niekompatybilnych ze sobą wersji;
  • powinien być „human readable” (czyli tekstowy, a nie binarny) — aby w ostateczności można było „wyciągnąć” informacje za pomocą zwykłego edytora tekstowego.

Przykłady otwartych formatów
Przykładem takiego otwartego formatu jest HTML. Nad jego rozwojem czuwa konsorcjum W3C, dzięki czemu język rozwija się wraz z rozwojem technologii. Specyfikacja techniczna jest dostępna publicznie dla każdego — każdy może się dowiedzieć, jak działa HTML i korzystać z niego. Dzięki temu dokument HTML można bez problemu oglądać i modyfikować w olbrzymiej ilości programów — od standardowego Notatnika po zaawansowany pakiet typu Macromedia Dreamweaver.

Otwarte formaty to nie tylko tekst — grafikę bitmapową możemy zapisywać w postaci np. plików PNG (UWAGA: format nie jest tekstowy, tylko binarny), a wektorową np. w postaci plików SVG. Za „otwarty” można też uznać format JPEG oraz PDF.

Otwarte formaty ważne są też w plikach muzycznych. WMA czy MP3 możesz co prawda słuchać za darmo, ale są to technologie obwarowane patentami. Za program do tworzenia WMA czy MP3 trzeba już zwykle zapłacić opłaty licencyjne. A przecież ich „wolne” odpowiedniki (np. OGG Vorbis) są w pełni udokumentowane i dostępne (do tworzenia i odtwarzania) całkowicie za darmo.

Czy to takie ważne?
Jeśli zapisujesz swoje dane w formacie, którego dokumentacja nie jest publicznie dostępna, prosisz się o kłopoty. Wiem, że dziś mówisz sobie, że MS Word nie zniknie z dnia na dzień i — jakby co — to się przekonwertuje. Ale zastanów się, ile takich dokumentów dziennie produkujesz? Ile potrwa konwersja? Będzie Ci się chciało? Będziesz pamiętać o wszystkich plikach?

Odpowiem Ci: współpracuję z wydawnictwem, które ma mnóstwo książek opracowanych 10 lat temu. „Suchy” tekst jest w… TAG-u, a gotowe książki w PolType (kolejny DOS-owy dinozaur). Jeśli wydawnictwo potrzebuje np. zrobić kolejne wydanie starej książki, to najlepszą opcją są wydruki i klisze. Ich ponowne wskanowanie i obróbka jest łatwiejsza, niż grzebanie się w DOS-owych programach, których dziś już nikt nie zna i nie pamięta.

Więc co zamiast DOC-a i XLS-a?
OpenDocument to format zapisu plików „biurowych” — pochodzących z edytora tekstu, arkusza kalkulacyjnego, programu do prezentacji czy prostych grafik. Rozwijany przez organizację o nazwie OASIS (której członkami są takie firmy jak IBM, Microsoft, Oracle czy Sun) jest zalecanym przez Komisję Europejską formatem przechowywania danych „rządowych”.

Dokumentacja OpenDocument jest oczywiście publicznie dostępna — dzięki temu już dziś mamy narzędzia, które bez problemu tworzą i czytają ten format. OpenDocument jest domyślnym formatem zapisu nowej wersji pakietu OpenOffice.org oraz linuksowego pakietu biurowego KOffice. Inni producenci będą powoli dostosowywać swoje programy do nowego standardu. Dzięki temu dokument OpenDocument będzie wyglądał i edytował się dokładnie tak samo w OpenOffice, MS Wordzie czy jakimkolwiek innym edytorze. Mało tego, format OpenDocument będzie można importować do bardziej zaawansowanych programów do składu i łamania (jak Adobe InDesign czy Quark XPress).

Ponieważ specyfikacja techniczna jest jawna i nie obwarowana żadnymi patentami, każdy będzie mógł — w miarę potrzeb i możliwości — tworzyć narzędzia do edycji i wyświetlania OpenDocument. Oznacza to możliwość tworzenia takich dokumentów nawet na najbardziej egzotycznych systemach operacyjnych. Oznacza to także, że wcale nie będziemy już musieli korzystać z płatnego (lub za drogiego) oprogramowania. Jeśli znajdą się chętni (a doświadczenie pokazuje, że się znajdują), edytory OpenDocument-ów będą dostępne jako Open Source, za darmo. To bardzo ważne w przypadku wymiany informacji państwo-obywatel. Dziś firmy są zmuszane do kupna Windows, bo program Płatnik nie jest dostępny na inne platformy (a rozliczenie z ZUS jest obowiązkowe). Gdyby specyfikacja formatu była dostępna publicznie, na pewno znalazłby się ktoś, kto napisałby Płatnika pod Linuksa czy Mac OS.

Co możesz zrobić?
Wiele osób może myśleć, że OpenDocument to sprawa jutra, dziś nadal dominuje MS Word. Nieprawda. W wielu firmach używa się np. OpenOffice, ale zapisuje pliki jako DOC przed wysłaniem „ze względu na kompatybilność”. Po okresie „dzikiego piractwa” nadal pokutuje u nas przekonanie, że „każdy ma MS Worda”. To błędne koło, prawda? Ja mam OpenOffice, Ty masz OpenOffice, a wysyłamy sobie pliki MS Worda. Głupie :)

Miej odwagę powiedzieć swoim odbiorcom czy współpracownikom, że nie masz MS Worda. Bo nie chcesz mieć pirackiego oprogramowania, a nie chcesz wydawać kilku tysięcy na program, który robi to samo, co jego darmowe odpowiedniki. OpenOffice jest dostępny za darmo, dla każdego, na każdą platformę. Nie ma rozsądnych argumentów za tym, aby go nie używać.

Miej odwagę wysłać do ludzi plik ODT (OpenDocument Text) lub choćby PDF zamiast DOC-a. A jeśli ktoś poprosi o DOC-a, odeślij go do tego artykułu. Postaraj się wytłumaczyć rozmówcy, że nie musisz mieć Worda.

A jeśli używasz (legalnego lub nie) MS Office, zastanów się nad zmianą. OpenOffice w wersji 2 osiągnął już taką dojrzałość, że spokojnie i bez wielkiego wysiłku będziesz w stanie go używać. Całkowicie po polsku, z doskonałym polskim słownikiem i dzieleniem wyrazów. Do pobrania np. stąd (82 MB).

Możesz też czekać na następną wersję MS Office, która będzie bez trudu otwierała i edytowała dokumenty OpenDocument. Ale czy na pewno warto płacić kilka tysięcy za pół roku za to, co możesz dostać za darmo już dziś? :-)

Przeczytaj więcej o 04. Komputery itp.
View Comments Napisz komentarz
  1. nowin
    lut 21 2007

    Najbardziej podobają mi się teksty typu: wyslę promotorowi pracę i niech sam dojdzie jak otworzyć, wyslę klientowi ofertę i niech się głowi. Problem jest taki, że nie dociera do Was, że w większości nikomu nie robicie łaski.
    Większość promotorów nie otworzy a tym samym nie odczyta, poprostu cię wywali i nie zaliczy. Pani Krysia nie otworzy oferty i weźmie kolejną, ty co najwyżej nie weźmiesz udziału w przetargu a już na pewno nie wygrasz go. Strasznie robicie komuś na złość ;-) A jeżeli faktycznie kiedyś word nie będzie priorytetem to znajdą się firmy, które wszystkie twoje pliki przekonwertują, jeżeli nie będzie cię stać zrobisz to wtedy sam. A tak apropo Word został stworzony w 1983 r. zatem prawie ćwierć wieku temu:-) Powodzenia w ODT

  2. misiek
    lut 28 2007

    ja powiem krótko i nie bede sie rozpisywał , wiecej czasu spedzilem nad szukaniem programu który mi otworzy ten plik odt, tracąc czas i nerwy !!! a nie powiem ostatnio mało mam czasu !! niech on chociaż bedzie kompatybilny do worda ! a czytajac niektóre wypowiedzi ze komus chce sie zygać MSoffice to smieć mi sie chce, ciekawe jaka firma uzywa openoffice ?? pewnie pare procent ze wszystkich, ludzie zastanowcie sie, P.S. sorry jak na was najechałem ale wkurzyło mnie szukanie programu do odt !!! i wkoncu dałem sobie spokuj !!!

  3. misiek
    lut 28 2007

    sorki za błędy

  4. Pieniadz
    mar 1 2007

    nie moge otworzyc pliku doc!!!
    pomocy!!!!

  5. mar 8 2007

    Bardzo ciekawy i uświadamiający artykuł! Pozwoliłem sobie na podanie na mojej stronie linka. Sam tekst świetnie wpisuje się w to, co od jakiegoś czasu próbuje uświadamiać znajomym.
    Od blisko 2 lat używam open office. Na początku spokojnie na przemian z wordem żeby zobaczyć co robi się inaczej, co tak samo. Po paru miesiącach całkowicie przesiadłem się na program darmowy.
    Open office ma jedną wielką przewagę nad konkurentem ze stajni MS -> Math. Genialny program do pisania równań.
    Śmiać mi się chce jak czytam komentarze ludzi pokroju miśka! Nie umiesz? Nie potrafisz? Od czego masz google? Człowieku pierwszy link prowadzi Cię do strony na której możesz się dowiedzieć czym otworzyć .odt. Załamka:)
    Ze swojego doświadczenia wiem, że każdego można przekonać do open offica:) Ważna jest tylko motywacja:) Na swojej stronie internetowej umieszczam sporo dokumentów i od jakiegoś czasu stosuję pewien trik:) Chcesz zobaczyć dokument, wydrukować go – ściągasz .pdf, chcesz zrobić coś więcej – ściągasz .odt. Oczywiście jest informacja czym go otworzyć.

  6. Adam
    mar 22 2007

    OO jest bardzo dobry, ale jeśli ma się otwierać w nim pliki worda, to można się zawieść srogo. zwłaszcza jeśli ma się coś do zrobienia „na wczoraj” a tu się tabelki krzaczą w oo. od prawie roku mam samego linuksa ale teraz jestem zmuszony korzystać także z winshita i niestety nic z tym nie mogę zrobić…

  7. kosik
    mar 29 2007

    a jak sie otwiera plik FB!

  8. Łukasz
    kwi 7 2007

    a jak się otwiera pliki ODT? bo mam problem z tym faktem

  9. Staszek
    kwi 13 2007

    Dlaczego warto kupić OpenOffice.ux.pl:? Tam prowadzi link w zdaniu ” Do pobrania np. stąd (82 MB). ” Więc po co to…?

  10. kwi 22 2007

    OpenOffice może nie jest doskonały ale co byśmy bez niego zrobili? Jaka byłaby alternatywa? Lepiej nie myśleć…

  11. Splifka
    maj 7 2007

    Z perspektywy użytkownika rozumiem, że nikomu nie chce sie szukać programów do otwierania „dziwnych” plików. Rozumiem podejście jednego z moich klientów, który co jakiś czas ma z tym problem i prosi mnie, „żeby mu zainstalować taki program co wszystko otwiera”. Normalny użytkownik nie będzie się męczył, wywali plik do kosza, często nie dlatego, że mu się nie chce, tylko, że nie potrafi. Nie macie pojęcia jak zwykli użytkownicy są nieporadni. Większość ludzi nawet nie wie, co to jest „rozszerzenie” pliku. To jest zadanie dla helpdesków, adminów itp. A co szkodzi zainstalować klientowi OpenOffice obok Worda? Ten sam mój klient na domowym komputerze ma OpenOffice i nie widzi różnicy! On nawet nie bardzo wie, jak to się nazywa – dla niego ma się otwierać i już.
    Dzisiaj obudził mnie telefon, bo ważny przetarg a tu coś się nie otwiera w biurze. Patrzę, a tu *.odt. Następnym razem jak będę robił backup w biurze, to wrzucę OpenOffice na kompa i pani Grażynka będzie miała mniej stresu. A różnicy nie zauważy :)

  12. Dawid
    maj 9 2007

    Zgadzam się w 100% z przedmówcą. Użytkownicy komputerów to w większości ludzie którym ma się włączać program/gra i wszystko musi działać. Jeżeli nie działa, to wtedy (jeśli potrafią) formatują komputer i już. Taka jest zwyczajna procedura w prawie każdym domu- wiem z doświadczenia podczas chodzenia po rodzinie bo „coś się zepsuło i nie działa”.
    Jak słusznie zauważył Splifka- większość nie wie nawet co to jest rozszerzenie. Bo przecież w Windowsie trzeba włączyć opcję w ustawieniach, a nie daj boże coś się przy tych zmianach zepsuje czy jeszcze skasuje się coś potrzebnego… Tak myślą ludzie, którzy nie interesują się komputerami.
    Przykre, ale prawdziwe…

  13. maj 16 2007

    ALE K…. OPEN’A TEZ NIE KAZDY MA wiec moze by sie ludzie nauczycili wysylac w PDFach !!

    tym bardziej ze jednym kliknieciem mozna wyeksportowac dokument do PDF w Open Office

  14. Sławek
    cze 30 2007

    Witam,
    Obrazek pierwszy:
    „Dostałem plik doc i nie mogę go otworzyć! Co mam zrobić!”. Odpowiedź jest prosta: „Kup sobie MS Worda, a najlepiej całego MS Office, bo za chwilę możesz dostać plik xls, ppt, pps itd. To zaledwie jakieś 1500 zł. W czym problem? Taniocha!”. OK, mam sklep komputerowy nieopodal i nim minęła godzina kupiłem ten MS Office (teraz nie mam na chleb, ale nic to). Ale nadal mam problem. Ten MS Office nie chce się zainstalować w moim Linuksie. Co robić? Odpowiedź jest prosta: „Kup sobie MS Windows, a najlepiej w wersji BOX, bo za chwilę możesz chcieć zmodernizować swój stary komputer albo kupić nowy i będziesz musiał kupić drugi Windows. To zaledwie jakieś 900 zł. W czym problem? Taniocha!”. OK, pobiegłem do tego samego sklepu, ale tam mówią, że mają tylko Windows OEM :/ Znalezienie sklepu, gdzie mieli wersję BOX zajęło mi pół dnia, ale wreszcie kupiłem ten MS Windows. Dokupiłem jeszcze drugi dysk (300 zł), bo na swoim nie miałem wolnej partycji. Zainstalowanie Windows trwało godzinę, do tego komplet sterowników – druga godzina. MS Office w pół godzinki i wreszcie otworzyłem ten plik doc. Fajnie! Poświęciłem na to tylko jeden dzień i cała operacja kosztowała mnie zaledwie 2700 zł (nie licząc biletów na tramwaje). To tylko 2 moje pensje – drobiazg.
    Obrazek drugi:
    „Tym razem dostałem plik odt i nie mogę go otworzyć! Wydałem masę pieniążków na MS Office, ale on sobie z tym plikiem nie radzi. Co mam zrobić!”. Odpowiedź jest prosta: „google”. OK, wpisałem w google hasło „odt”. Pierwszy znaleziony link wskazał na stronę Wikipedii. Po jej otworzeniu znalazłem akapit „Programy obsługujące OpenDocument”. Część z nich jest mi nieznana, ale KOffice, StarOffice, OpenOffice brzmią znajomo. Wybrałem OpenOffice. Pod hasłem OpenOffice w Wikipedii znalazłem linki do pl.openoffice.org. Ze znalezionych stron dowiedziałem się też, że OpenOffice jest dostępny na MS Windows, Linuksa, Mac OS X i kilku innych systemów. Pobrałem program dla Linuksa. Mam słabe łącze do internetu, więc trwało to pół dnia. Instalacja pół godzinki i wreszcie otworzyłem ten plik odt. Fajnie! Poświęciłem na to pół dnia i cała operacja kosztowała mnie zaledwie 0 zł (na tramwaje już nie wydałem).
    Podsumowanie:
    Mam teraz dwa systemy operacyjne i dwa pakiety biurowe. Ten darmowy z internetu otwiera mi zarówno pliki odt, jak i doc. Ten Microsoftu otwiera mi tylko pliki doc. Zastanawiam się po co kupowałem drugi dysk twardy, po co ten MS Windows i po co ten MS Office? Na co ja wydałem 2 moje pensje? Co ja będę jadł przez następne 2 miesiące?

    Konkluzja:
    Powiedzcie mi teraz proszę w jakiej sytuacji znalazłem się otrzymując dokument w pliku doc, a w jakiej gdy otrzymałem plik odt? Która sytuacja była bardziej kłopotliwa? Czy gdybym od samego początku miał system MS Windows sytuacja byłaby dużo lepsza?

    Pozdrawiam serdecznie.

  15. Robert
    wrz 4 2007

    Postaraj się wytłumaczyć że nie każdy musi miec OpenOffice … i nie kazdy ma czas na czytanie tego artykułu…

  16. Erazmus
    wrz 17 2007

    A ja kupiłem oryginalny MS Office za 199 zł i teraz szukam możliwości otwierania plików odt pod nim ;-)

  17. Patek
    wrz 26 2007

    a ja właśnie przesiadłam sie na OO i powiem wam…że lepiej zrobić nie mogłam!
    artykuł bardzo dobry i trafiłam tu w poszukiwaniu opinii o OO…
    jeśli chodzi o możliwość otwierania plików .odt pod MS Office to znalazłam go już w pierwszym linku z google: http://di.com.pl/archiwum/15859.html
    a plug-in który sobie z tym radzi dla MS Office 2003 jest do pobrania na stronie: javashoplm.sun.com
    jak więc widać poszukiwanie było krótkie i nie wiem skąd te problemy…
    co do stwierdzenia: „niech on chociaż bedzie kompatybilny do worda!” mogę powiedzieć jedno: niech chociaż word będzie kompatybilny do niego, bo zauważmy, że OpenOffice.org writer otwiera pliki zarówno .doc (czyli wordowskie- nazwijmy je obce) jak i .odt (czyli OpenDocumentText- nazwijmy je własne) jak i wiele wiele innych, natomiast word otwiera tylko pliki „swoje” formatu .doc…. i kto tu jest niekompatybilny??
    obsługa choćby edytora tekstu writer jest bardzo intuicyjna i podobna do popularnego worda, rzekłabym, że nawet bardziej przystępna… w razie wątpliwości zawsze „pomocą służy POMOC” która również jest bardzo przejrzysta tylko nie bójmy się z niej korzystać!
    poza tym podobają mi się ikonki plików dla OO ;)
    co do używania tego pakietu w firmach to jest coraz częstszy i to nie tylko w jakiś malutkich bo w moim mieści nawet panie w urzędzie skarbowym na nim pracują :)
    dla mnie nowości są ciekawe i program w pełni sie sprawdza!
    mam tylko nadzieję że jego popularność po takich artykułach jak ten i dzięki uświadamianiu przez innych będzie sukcesywnie wzrastać, a format jak choćby .odt nie będzie stanowił powszechnego problemu…

  18. oko sledzia
    paź 1 2007

    Tylko nikt z was nie wziął pod uwagę, że niektórzy ludzie nie mają czasu na pierdoły i ściągania programików, a są zmuszeni do natychmiastowego odczytywania wiadomości. A większość ludzi w polskiej jak i europejskiej nauce używa pdfów i doców zamiast ODT.

    Ja nie przestawię na OO, bo to jak przesiadać się na drugi rower, tylko dlatego, że nie jest MS.
    Kompletnie bezsensu. A wy albo jesteście bardzo bogaci, albo utrzymują was rodzice, skoro macie tyle czasu do zmarnowania

    Pzdr.

  19. user
    gru 3 2009

    Zrezygnowałem z M$ Worda na rzecz OpenOfficea i wreszcie mam spokój. Otwiera mi się wszystko, zapisuje wszystko, kosztowało nic – okrągłe tłuściutkie NIC = ZERO PLN. To jest wspaniałe w końcu nie mam problemu z plikami sprzed lat, z różnych źródeł i mam święty spokój. I jestem zgodny ze standardem administracji. Jest to obowiązkowe dla wszystkich, którzy poważnie myślą o komputeryzacji i społeczeństwie informatycznym.

  20. user
    gru 3 2009

    Przepraszam – miałem na myśli społeczeństwo informacyjne, którego podzbiorem jest informatyczne. Dodam że jestem kompatybilny ze wszystkim co do mnie trafia od Wordowców, a oni bez problemu otwierają wszystko co ja im wysyłam – nawet nie zauważyli… W ten sposób przetrwałem kilka ich dramatycznych zmian Windowsów i Wordów: do mnie dzwonili po pomoc!! Żebym im przekonwertował stare pliki na nowo bo ich edytor tego nie potrafi…. Bez komentarza. Podobnie z językami: u mnie wszystkie i bez problemu. U nich………….. (milczenie z uśmiechem) ;)

Trackbacki i pingbacki

  1. anghan :: Jogger
  2. eRiZ’s weblog » Uczciwość?
  3. Otwarte, czy zamknięte? :: Czytelnia

Powiedz, co myślisz, wpisz komentarz.

(required)
(required)

Uwaga:Znaczniki HTML są dozwolone. Twój adres nigdy nie będzie udostępniony.

Zapisz się na powiadomienia o komentarzach

blog comments powered by Disqus