Plaxo
Zaniedbałem ostatnio bloga. Najpierw przeinstalowałem system na laptopie (dawno mu się należało), potem wybraliśmy się z Patrycją w góry, a potem przenosiłem dane do nowego gadżetu ;-)
Przy każdej takiej przeprowadzce po raz kolejny doceniam Plaxo. Dzisiejsza bajka będzie zatem o tym.
W dużym skrócie o Plaxo pisałem tutaj, ale dla przypomnienia i rozwinięcia tematu:
Plaxo to usługa, która pozwala na przechowywanie książki adresowej, kalendarza i zadań na serwerze oraz ich synchronizację — z MS Outlookiem, Outlook Expressem czy Thunderbirdem. Niby nic wielkiego, prawda? Nie do końca.
Potęgą Plaxo jest swoiste „połączenie” książek adresowych. Każdy użytkownik ma swoją wirtualną „wizytówkę” (rozpoznawaną po adresie e-mail). Jeśli ktoś inny doda np. mnie do swojej książki adresowej, zamiast statycznego wpisu dostanie dynamiczną wizytówkę, która uaktualnia się samoczynnie za każdym razem, kiedy np. przeprowadzę się, ożenię czy zmienię numer telefonu. Zatem wizytówki „członków Plaxo” w mojej książce zawsze są aktualne.
Kolejną świetną funkcją jest zbiorowa aktualizacja książki adresowej. Ludzie się przeprowadzają, kończą studia, gubią telefony itp. Dzięki Plaxo wystarczy znać ich e-mail, aby automatycznie wysłać do nich prośbę o aktualizację danych. Co więcej, nie muszę sam pilnować tej aktualizacji — jeśli adresat skorzysta z dołączonego do maila formularza, moja książka adresowa zrobi wszystko za mnie :) Potem wystarczy tylko włączyć synchronizację i… gotowe. Można też spokojnie wyeksportować całą książkę w plikach VCF lub innych — bez problemu importuje się ją potem do innego komputera.
Mogę kogoś usunąć z telefonu, zmieniać programy pocztowe — dopiero kiedy ktoś zniknie z książki Plaxo, może się czuć skazany na zapomnienie ;)
Usługa w swojej podstawowej wersji (dostęp online, integracja z OE, Outlookiem i Thunderbirdem) są za darmo. W wersji premium dostaje się optymalizację książki adresowej (wyszukiwanie duplikatów) i parę innych usług. Płatny jest też mobilny dostęp (niestety, bez możliwości przetestowania, choć jest gwarancja zwrotu pieniędzy).
Sam korzystam tylko z funkcji związanych z książką adresową (do tego został stworzony Plaxo). Jeśli lubisz eksperymentować z komputerem (jak ja) albo potrzebujesz dostępu do swoich adresów z różnych komputerów — Plaxo jest rozwiązaniem dla Ciebie :)
No i daj mi znać, kiedy dodasz mnie do Twojej książki adresowej :)





Problem z automatycznym uaktualnianiem polega na tym, że coraz więcej ludzi boi się o swoją prywatność i usuwają wszelakie dane z katalogów i serwisów. Nie chcę któregoś dnia obudzić się z pustą książką adresową tylko dlatego, że moje kontakty postanowiły ograniczyć dostęp do swoich danych adresowych.
Nie ma to jednak jak stara dobra kartka i ołówek :D Zresztą skoro masz maila, to po co ci więcej danych? :)
To prawda, troche sie Pan zapuscil. A szkoda… Zapraszam do mnie: http://mediacafepl.blogspot.com/
Patrys: Zgadzam się, dlatego mam kopię zapasową książki w plikach VCF. Ale Plaxo też udostępnia „historię zmian” — nawet jak ktoś „się skasuje” to można ręcznie edytować kartę :)
Co do Plaxo – to bardzo fajna rzecz. Używałem tego i faktycznie:
1) Pozwala wymusić aktualizację danych przez Twoich znajomych :)
2) Zapamiętuje urodziny
3) Pozwala łatwo przenosić informacje pomiędzy komputerami
To były plusy. Minusy:
1) Prywatność
2) Zapewnienie komuś(firmie PLAXO) możliwości generowania niesamowitych statystyk. Takie dane osobowe i zależności pomiędzy tymi osobami to prawdziwy skarb, a jeszcze aktualizowane na bierząco…
To tyle w firmie PLAXO jest popularne – do danych osobistych jendak nie używam PLAXO ;)