Tom Taulli na łamach amerykańskiego Forbesa zastanawia się, jaki model biznesu byłby najlepszy do zarabiania na podcastach. Czy sprawdziłoby się to także w Polsce?
Zacznijmy od tego, czym w ogóle jest tajemniczy podcasting. Jakiś czas temu pisałem o badaniach Pew Institute — większość internautów nie ma pojęcia, co oznacza ten termin.
Podcast to nic innego jak nagranie dźwiękowe (swego rodzaju „audycja radiowa”), którą można ściągnąć do komputera albo bezpośrednio na urządzenie przenośne (np. iPod). Przewaga podcastu nad tradycyjnym radiem jest taka, że tego pierwszego można wysłuchać w dowolnie wybranym momencie — będzie czekał na Ciebie, aż znajdziesz czas np. w drodze do pracy. Podcasting to właśnie udostępnianie podcastów online. Wśród internetowej społeczności panuje powszechne przekonanie, że podcasty są rozszerzeniem blogów — tak jak blogi umożliwiły autorom napisanie o tym, co ich interesuje, tak podcasty pozwalają na wzbogacenie tej „transmisji” o dźwięk (a wkrótce także i video).
Na tradycyjnych blogach — jeśli uda się z nimi przebić do szerszej publiczności — można zarabiać. Najczęstszą formą są oczywiście bannery i wszelkiego rodzaju reklamy w treści. Duża część blogerów umieszcza na swoich stronach Google AdSense itp. Czasem firmy próbują negocjować z autorami blogów tzw. product placement, czyli recenzowanie (bądź tylko umieszczanie w notkach) konkretnych produktów, konkretnych marek. A co z podcastami?
Forbes przytacza cztery rodzaje reklam, które już znajdują zastosowanie:
- Umieszczanie reklam w samej audycji czyli kopiowanie rozwiązań z tradycyjnego radia. Takie reklamy powinny być jednak krótsze od radiowych — użytkownik z łatwością może przewinąć blok reklamowy, czy nawet 30-sekundowy spot. „Wtręt” powinien zatem być na tyle krótki, żeby nie opłacało się wyjmować odtwarzacza i szukać przycisku „przewiń” — ok. 7 do 10 sekund, jak twierdzi Stan Sorensenm na łamach artykułu.
- Darmowe i płatne kanały a więc kopiowanie większości zarabiających na treści serwisów internetowych. Użytkownik dostaje darmowy dostęp do podstawowych audycji, a za pozostałe (np. analizy czy wywiady) musi zapłacić. Może płacić za pojedynczą audycję, albo zamówić „prenumeratę”. Tylko czy autorom serwisu starczy zapału, by przekonać odbiorców, że każda audycja jest na tak wysokim poziomie, że warto za nią płacić?
- Model „enterprise” czyli sprzedawanie zaawansowanych technicznie produktów nie dla szerokich mas, ale dla wyspecjalizowanych, wymagających odbiorców. Takie podcasty musiałyby być np. zabezpieczone przed kopiowaniem i rozpowszechnianiem, a mogłyby zawierać np. specjalistyczne materiały szkoleniowe przeznaczone dla wąskiego kręgu słuchaczy.
- Tradycyjna reklama dziś najczęściej spotykana, ale też najmniej oryginalna. Użytkownicy podcastów z pewnością spodziewają się czegoś więcej, a i oprogramowanie do odbioru audycji będzie miało możliwość omijania tradycyjnych bloków reklamowych — tak samo jak odbiorniki TiVo umożliwiają to w przypadku audycji telewizyjnych.
Dodatkowo będziemy potrzebowali jeszcze jednego narzędzia — rodzimego katalogu podcastów, który umożliwi nam wybranie wartościowych audycji spośród milionów, jakie będą powstawać. Tak jak Technorati próbuje uporządkować blogi, sortując je według tematyki i popularności, tak samo powstaną wyszukiwarki i katalogi podcastów. Zaistnienie w takim katalogu będzie otwierało autorowi drogę do szerszej widowni. Zagraniczne (czy może „światowe”) wyszukiwarki podcastów to m.in. podcast.net, Podcast Directory czy w końcu Apple iTunes Music Store, który ostatnio dołożył możliwość wyszukiwania i ściągania podcastów.
W Polsce podcasting jest bardzo mało popularny — przede wszystkim za sprawą małej penetracji rynku przez przenośne odtwarzacze, na których można słuchać internetowych audycji. Brak również wspomnianych wyżej katalogów, które mogłyby samą technologię nagłośnić i pokazać, że podcasty — tak jak blogi — to już nie tylko nagrania audio ze szkolnej uroczystości, ale czasem bardzo wartościowe materiały, z których korzystają profesjonaliści.
Należy też wspomnieć o tym, że samych podcastów w rodzimym języku jest jak na lekarstwo, nie mówiąc już o tych wartościowych. Na rynku jest zatem miejsce, w które można się stosunkowo niewielkim kosztem „wstrzelić”. Chętnie dowiem się, że ktoś „podjął rękawicę”. A jeśli trafię na interesujący polski podcast, z pewnością o tym poinformuję.



