The Blog

Prawo autorskie i dozwolony użytek

Pod wpisem o płycie Goya wywiązała się ciekawa dyskusja na temat robienia kopii na użytek własny — definiowanej w prawie autorskim jako „dozwolony użytek”. Ponieważ temat wymaga obszerniejszego omówienia, przeniosłem go z komentarzy do osobnego wpisu.

Noday pyta, jak szerokie zastosowanie ma „dozwolony użytek” (czy też „fair use”, na który powoływałem się na początku dyskusji). Artykuł 23 ustawy o prawie autorskim mówi:

  1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego.
  2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

Zatem jeśli zrobisz kopię swojej legalnej płyty i dasz żonie do słuchania w odtwarzaczu MP3 lub samochodzie, jak najbardziej podpada to pod „dozwolony użytek” i nikt nie może Cię z tego powodu pociągać do odpowiedzialności.

Zabezpieczanie płyt przez producentów nie ma żadnego umocowania w prawie, a nawet stoi gdzieś na jego granicy. Jeśli kupuję płytę, na której nie jest wyraźnie napisane, że np. nie da się jej odtwarzać w nowych napędach Macintosha (były takie przypadki), mogę ją z czystym sumieniem zwrócić producentowi jako wadliwą i zażądać zwrotu pieniędzy. Nie wiem, czy zdarzało się w Polsce, ale na pewno takie przypadki były w USA, gdzie ochrona mediów cyfrowych jest jeszcze bardziej restrykcyjna, niż u nas.

Nie mogę natomiast zażądać wymiany jej na inną, która będzie dobrze działała z moim Makiem — godzę się na warunki producenta, albo rezygnuję z zakupu. Osobiście uważam, że jest to nadużycie ze strony producentów — dlaczego traktuje się mnie z góry jako złodzieja i utrudnia legalne i zgodne z prawem użycie zakupionego produktu? Rozumiem walkę z piractwem, ale uważam, że metody nie są najlepsze. Pirat i tak znajdzie sposób na skopiowanie płyty (skoro ja sam go znalazłem), a cierpią na tym legalni użytkownicy. Tak samo sprzeciwiam się wszelkim praktykom związanym z technologią DRM (Digital Rights Management).

Jeśli natomiast zdecyduję się „kombinować”, aby egzekwować należne mi prawa (z ripowaniem u kolegi czy bazgraniem po płycie czarnym markerem włącznie), nie może to zostać uznane za jakieś nielegalne akcje.

Noday nie ma racji pisząc „jest tez jakis akt prawny (ustawa?) traktujacy o zabezpieczeniach elektronicznych, zgodnie z ktorym wszelkie omijanie oraz zdejmowanie zabezpieczen jest nielegalne”. Nie ma takiego aktu, ale wiem, z czym Ci się pomyliło :)

Instalując oprogramowanie komputerowe, zawsze zgadzasz się na postanowienia licencji. Większość z tych licencji (poza GPL, oczywiście) zabrania modyfikowania kodu programu (to jest wprowadzania patchy i poprawek, dekompilacji itp.) pod rygorem utraty licencji. Zatem „patchowane” demo nie jest już legalne.

Jeśli chodzi o płyty z muzyką (czy jakiekolwiek inne dzieła chronione przez prawo autorskie), prawo zabrania modyfikowania treści bez zezwolenia autora, ale rygor ten dotyczy zmiany utworu a nie nośnika. No i nie dotyczy „dozwolonego użytku”. W domowym zaciszu możesz więc miksować swoje legalne utwory do woli, nagrywać na inne płyty, kopiować książki itp. — pod warunkiem, że nie będziesz z tego potem czerpać korzyści.

Dziękuję za uwagę i zapraszam do komentowania :)

  • http://www.jursz.com Henryk Jursz

    Co do fragmentu: „Noday nie ma racji pisząc ?jest tez jakis akt prawny (ustawa?) traktujacy o zabezpieczeniach elektronicznych, zgodnie z ktorym wszelkie omijanie oraz zdejmowanie zabezpieczen jest nielegalne?. ” podaję za ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych, rozdział 14, art 118(1)
    1. Kto wytwarza przedmioty przeznaczone do niedozwolonego usuwania lub obchodzenia technicznych zabezpieczeń przed odtwarzaniem, przegrywaniem lub zwielokrotnianiem utworu, bądź też służące do nielegalnego odbioru nadawanych programów, przeznaczonych dla zamkniętego grona odbiorców, uzyskujących do nich dostęp po zapłaceniu wynagrodzenia usługodawcy, albo dokonuje obrotu takimi przedmiotami, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
    2. Kto posiada, przechowuje lub wykorzystuje przedmioty, o których mowa ust. 1, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

    Źródła:
    http://www.iase.wroc.pl/2000_4/AKTYA.htm
    http://www.rzecznik.pnet.pl/download/Ustawa%20-%20Prawo%20autorskie%20i%20prawa%20pokrewne.doc

  • http://www.jursz.com Henryk Jursz

    Co do fragmentu: „Noday nie ma racji pisząc ?jest tez jakis akt prawny (ustawa?) traktujacy o zabezpieczeniach elektronicznych, zgodnie z ktorym wszelkie omijanie oraz zdejmowanie zabezpieczen jest nielegalne?. ” podaję za ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych, rozdział 14, art 118(1)
    1. Kto wytwarza przedmioty przeznaczone do niedozwolonego usuwania lub obchodzenia technicznych zabezpieczeń przed odtwarzaniem, przegrywaniem lub zwielokrotnianiem utworu, bądź też służące do nielegalnego odbioru nadawanych programów, przeznaczonych dla zamkniętego grona odbiorców, uzyskujących do nich dostęp po zapłaceniu wynagrodzenia usługodawcy, albo dokonuje obrotu takimi przedmiotami, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
    2. Kto posiada, przechowuje lub wykorzystuje przedmioty, o których mowa ust. 1, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

    Źródła:
    http://www.iase.wroc.pl/2000_4/AKTYA.htm
    http://www.rzecznik.pnet.pl/download/Ustawa%20-%20Prawo%20autorskie%20i%20prawa%20pokrewne.doc

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    I znowu (przez dwa linki) przeleżakowało w poczekalni…

    Ale do rzeczy: IMO (nie jestem prawnikiem) kluczowym słowem jest tu niedozwolone usuwanie i obchodzenie zabezpieczeń. „Fair use” mówi wyraźnie, że mogę zrobić kopię mojego CD. Jeśli więc kopia jest legalna, to i środki do jej wykonania powinny być legalne, prawda? Inaczej mielibyśmy procesy przeciwko producentom CD-ROM-ów (bo są tak samo winni, jak autor rippera czy ja).

    Proszę jednak zauważyć, że ten sam ripper w świetle prawa przestaje być legalny, kiedy kopia jest nielegalna (np. przeznaczona na sprzedaż). Na tej podstawie za oceanem RIAA próbowała pozywać producentów P2P. Z różnym skutkiem, jak wiemy.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    I znowu (przez dwa linki) przeleżakowało w poczekalni…

    Ale do rzeczy: IMO (nie jestem prawnikiem) kluczowym słowem jest tu niedozwolone usuwanie i obchodzenie zabezpieczeń. „Fair use” mówi wyraźnie, że mogę zrobić kopię mojego CD. Jeśli więc kopia jest legalna, to i środki do jej wykonania powinny być legalne, prawda? Inaczej mielibyśmy procesy przeciwko producentom CD-ROM-ów (bo są tak samo winni, jak autor rippera czy ja).

    Proszę jednak zauważyć, że ten sam ripper w świetle prawa przestaje być legalny, kiedy kopia jest nielegalna (np. przeznaczona na sprzedaż). Na tej podstawie za oceanem RIAA próbowała pozywać producentów P2P. Z różnym skutkiem, jak wiemy.

  • polka

    co to za strona

  • http://eska.pl; polka

    co to za strona