The Blog

Przestawianie firmy na Linuksa

Wbrew pokutującym nadal opiniom, Linux jest już systemem, który z powodzeniem można stosować w biurach i urzędach. Zarządzałem migracją w dwóch firmach (w tym własnej), więc podzielę się kilkoma wskazówkami i przemyśleniami.

Ludzie stawiają opór zmianom — o tym wiedzą wszyscy spece od zarządzania. Usunięcie z większości (nie zawsze da się z wszystkich) komputerów systemu Windows i zastąpienie go darmowym odpowiednikiem jest dużą zmianą. Należy się do niej porządnie przygotować, a także przygotować do niej pracowników.

Dlaczego firmy migrują na Linuksa?
Powodów przejścia na Linuksa może być kilka. Najczęstszym są jednak oszczędności — Windows XP Professional kosztuje dziś w sklepie Promise 1.155 PLN. Office 2003 Professional PL w tym samym sklepie kosztuje 1.814 PLN. Netto, żeby nie było niedomówień. Czyli — chcąc wyposażyć komputer w „wiodący system operacyjny” i „wiodący pakiet biurowy” trzeba do niego dołożyć 2.969 PLN netto (czyli 3.622,18 PLN brutto). Jestem niemal pewien, że sam komputer kosztował mniej :)

Do tego dochodzi jeszcze program antywirusowy — podłączanie komputera z Windows bez niego to proszenie się o kłopoty. Kapsersky (znam i lubię): 295 PLN.

Z drugiej strony mamy Linux — system otwarty, bezpieczny i darmowy. Mniej popularny i nieco „inny” w obsłudze (co wcale nie znaczy, że trudniejszy). Razem z każdą niemal dystrybucją dostajemy pakiet biurowy, komunikator, programy do obsługi poczty — wszystko to, czego potrzeba w biurze. Problem stanowią przyzwyczajenia użytkowników oraz specyficzne zadania (jak choćby rozliczanie z ZUS-em), które ciężko będzie zrealizować gdzie indziej, niż w Windows.

Zaangażuj samych użytkowników
Poproś każdego, kto posługuje się w firmie komputerem o przygotowanie listy zadań, które za jego pomocą wykonuje w pracy. Redaktor musi np. odbierać pocztę i edytować manuskrypty, pani w dziale handlowym musi rozliczać kontrahentów (np. przy użyciu arkusza kalkulacyjnego) oraz również korzystać z poczty. Cała firma na pewno będzie używać komunikatorów.

Przejrzyj te zadania i sprawdź, jakich programów używają dziś Twoi pracownicy. Sprawdź, czy ich odpowiedniki są w Linuksie i na ile są funkcjonalne. Aplikacje biurowe (edytor tekstów, arkusz kalkulacyjny, program do prezentacji) znajdziesz bez problemu. Tak samo aplikacje internetowe (komunikator, przeglądarka internetowa, czytnik poczty i newsów). Jeśli użytkownik ogranicza się tylko do używania powyższego zestawu (w klasycznym biurze obejmuje to chyba 80% wszystkich użytkowników komputera), możesz spokojnie zabrać się u nich za wprowadzanie zmian.

Dzięki bezpośredniemu zaangażowaniu samych użytkowników, będzie Ci łatwiej tłumaczyć, dlaczego dana aplikacja tak samo lub lepiej spełni ich oczekiwania. To bardzo pomoże przy następnym kroku.

Wprowadzaj aplikacje po kolei
Badania pokazują, że problemem przy migracji wcale nie jest obsługa systemu operacyjnego, ale dołączonych do niego aplikacji. Użytkownik dużo częściej będzie tworzył dokumenty i drukował je, niż dodawał drukarkę i zmieniał jej parametry. To ostatnie można zresztą powierzyć administratorowi — za zaoszczędzone na systemach pieniądze możesz sobie na to pozwolić :)

Wracając do systemu i aplikacji. Większość linuksowych programów ma swoje windowsowe odpowiedniki. Wprowadzaj je po kolei — zamiast IE każ ludziom używać Firefoksa, zamiast Outlook Express-a niech używają Mozilla Thunderbirda. MS Office możesz z powodzeniem zastąpić okienkową wersją OpenOffice. Pamiętaj: nie wszystko na raz. Zacznij od przeglądarki, pokaż jej zalety (praca w zakładkach, blokowanie reklam). Kiedy ludzie się przyzwyczają, zmień czytnik poczty — również podkreślając jego zalety i wyjaśniając powody zmian (automatyczne sortowanie spamu, większe bezpieczeństwo). Na końcu możesz zmienić pakiety biurowe.

Tu mała uwaga: Migracja z MS Office do OpenOffice w wersji 1 może rzeczywiście nastręczać sporo trudności. Te same funkcje były w tym ostatnim umieszczone mniej intuicyjnie niż u komercyjnego konkurenta. Sytuacja ta zmieniła się diametralnie z chwilą pokazania OpenOffice 2.0 — pakiet jest dużo bardziej przyjazny użytkownikowi, a migracja z MS Office jest niemal bezbolesna. Jeśli zatem planujesz zmianę pakietu biurowego, zacznij od razu od OpenOffice 2.

Kiedy skończysz te stopniową migrację programów, zostanie Ci tylko „podmiana” systemu operacyjnego na końcu. Pod Linuksem użytkownicy będą mieli dokładnie te same aplikacje do poczty, Internetu i biura — gwarantuję Ci, że spora ich część zauważy tylko, że system startuje nieco inaczej (a z doświadczenia wiem, że pingwinek podoba się bardziej, niż bezduszne kwadraciki) ;)

Problemy i trudności
Na pewno nie obejdzie się bez nich. W początkowym okresie „transformacji” dobrze jest mieć w okolicy kogoś, kto będzie mógł na bieżąco prostować i wyjaśniać użytkownikom ich trudności. Istnieją wyspecjalizowane firmy świadczące pomoc techniczną — możesz skorzystać z ich usług. Możesz też rozejrzeć się za studentem informatyki — dość spora ich część zna i używa Linuksa. Zatrudnienie takiego studenta przez kilka pierwszych miesięcy (nawet na pół etatu) może Ci oszczędzić masę kłopotów. Użytkownicy lubią wiedzieć, że „złota rączka” jest gotowa w każdej chwili przyjść im z pomocą — a również i nauczyć nowych rzeczy.

Pół roku pensji dla studenta na pół etatu wyniesie Cię mniej więcej tyle, ile wyposażenie jednego komputera w Windows, MS Office i program antywirusowy. Moim zdaniem się opłaca :)

Argumenty za Linuksem
A tu kilka argumentów, które pomogą przekonać Twoich użytkowników, że nie jest to zmiana „na gorsze”.

  • Linux jest tańszy w eksploatacji, czego dowiedliśmy wyżej. Każdy pracownik powinien dążyć do poprawienia kondycji finansowej swojej firmy — w dłuższym okresie to się pewnie przełoży na pensje :)
  • Do dyspozycji mamy te same aplikacje, co w Windows, więc migracja nie będzie wielkim szokiem dla użytkowników. Pod Linuksem można też słuchać muzyki, oglądać filmy na DVD, wypalać płyty czy rozmawiać przez Skype. Nie ma się czego bać.
  • Pod Linuksem nie ma wirusów, a te które krążą po Sieci działają przede wszystkim na Windows. Na dzień dzisiejszy nie odnaleziono jeszcze linuksowego wirusa. Każdy, kto kiedyś stracił dane w wyniku działania jakiegoś złośliwego robaka, z pewnością to doceni.
  • Linuksa nie można zepsuć nie mając praw administratora. Wielu użytkowników boi się uczyć czegoś nowego na swoim firmowym komputerze, bo boją się go zepsuć (w wielu przypadkach słusznie). W prawidłowo skonfigurowanym Linuksie użytkownik może robić sobie wszystko — system sam go zatrzyma pytaniem o hasło administracyjne, kiedy zabawa stanie się niebezpieczna dla komputera.

Argumenty przeciw przesiadce:
Nie zawsze i dla każdego jednak migracja jest możliwa czy opłacalna. Przyjrzyj się dokładnie swojej firmie, zwłaszcza pod kątem poniższych wad Linuksa:

  • Brak odpowiednich programów na Linuksa — przy specyficznych zadaniach musimy użyć konkretnych programów (np. Photoshopa do obróbki zdjęć, InDesigna do składu itp.), a nie ma ich linuksowych odpowiedników (lub są, ale za mało funkcjonalne). Jeśli pracownik potrzebuje takich aplikacji — nie przesiadaj się na siłę.
  • Brak sterowników do sprzętu — duża część producentów zapewnia wsparcie dla Linuksa, ale jest też spora ilość sprzętu, który nie będzie działał dobrze, np. pewne skanery czy drukarki oraz urządzenia specjalistyczne. Jeśli musisz ich używać — zostań przy Windows.

Cóż mogę dodać? Miłego migrowania :)

Tags: , ,

  • http://diary.urzenia.net MySZ

    @Mikolaj: nie zgadzam sie. jesli ktos sie zna na tym co robi, to poradzi sobie zawsze. i bez az takich przesadzonych problemow. vide moj byly szef. jest grafikiem. pracowal przede wszystkim na windowsie, do wektorow uzywal bodajze wlasnie corela, do rastrow photoshopa (a jakzezby inaczej). gdy zaczelem dla niego pracowac, dostalem najpierw 2-4 (nie pamietam dokladnie) tygodnie, na nauke pracy (jako programisty) na linuksie. nauczylem sie. krotko pozniej ramzes zaczal sie przekonywac do tego systemu, sprobowal raz czy drugi windowsowej wersji gimpa, openoffice. i szybko sie stalo, zaczal uzywac linuksa. na poczatku szlo znacznie wolniej, ale nie przesadzajmy o spadku wydajnosci do zera! jezeli ma sie pojecie o tym, co sie chce zrobic, to sie to zrobi. w jego przypadku, mysle ze nawet w paint’cie by sobie poradzil z wiekszoscia rzeczy. cala grafe na strony, czy tez inne projekty, robi w gimpie. do wektorow nie wiem nawet czego uzywa – czasem chyba draw z openoffice, czasem inkscape – ale dokladnie nie wiem. _czasem_ potrzebuje windy – np zeby zrobic prezentacje, jako ze nie znalazl dla siebie sensownego odpowiednika adobe premiere. ale to ze wzgledu na funkcjonalnosc – a o tym Marvel pisal.
    na dzien dzisiejszy, po poczatkowym okresie, kiedy siedzialem przy biurku naprzeciwko niego i mu pomoglem z poczatkami (Marvel pisal o szkoleniu i przechodzeniu etapami na nowy soft), teraz nie widzi swiata poza linuksem – jak ma pracowac na windowsie, to szlag go trafia – tak jak mnie. brak wirtualnych pulpitow, brak pelnosprawnej konsoli… tak, wiem, stery nvidii dodaja wirtualne pulpity (a wlasciwie namiastke, bo wygoda korzystania z tego jest zadna, a i wydajnosc sprzetu dla nich musi byc wysoka). minusow jest wiecej. ale to powie Ci tylko osoba pracujaca juz jakis czas na linuksie.

    ale to jest to co pisalem wczesniej: trzeba chciec. miec motywacje. i nie oczekiwac tego samego ale innego… bo linuks po prostu jest _inny_. inna filozofia pracy. inne zalozenia. inny system i inny soft.

    ja tez mialem duzy problem, jak zaczynalem prace w vimie zamiast mojego ukochanego editplusa… i wcale nie bylo prosto. ale _chcialem_. i rozumialem, ze to nie to samo co W, tylko cos _zupelnie_ innego. i na tym sie wszystko rozbija…

  • http://diary.urzenia.net MySZ

    @Mikolaj: nie zgadzam sie. jesli ktos sie zna na tym co robi, to poradzi sobie zawsze. i bez az takich przesadzonych problemow. vide moj byly szef. jest grafikiem. pracowal przede wszystkim na windowsie, do wektorow uzywal bodajze wlasnie corela, do rastrow photoshopa (a jakzezby inaczej). gdy zaczelem dla niego pracowac, dostalem najpierw 2-4 (nie pamietam dokladnie) tygodnie, na nauke pracy (jako programisty) na linuksie. nauczylem sie. krotko pozniej ramzes zaczal sie przekonywac do tego systemu, sprobowal raz czy drugi windowsowej wersji gimpa, openoffice. i szybko sie stalo, zaczal uzywac linuksa. na poczatku szlo znacznie wolniej, ale nie przesadzajmy o spadku wydajnosci do zera! jezeli ma sie pojecie o tym, co sie chce zrobic, to sie to zrobi. w jego przypadku, mysle ze nawet w paint’cie by sobie poradzil z wiekszoscia rzeczy. cala grafe na strony, czy tez inne projekty, robi w gimpie. do wektorow nie wiem nawet czego uzywa – czasem chyba draw z openoffice, czasem inkscape – ale dokladnie nie wiem. _czasem_ potrzebuje windy – np zeby zrobic prezentacje, jako ze nie znalazl dla siebie sensownego odpowiednika adobe premiere. ale to ze wzgledu na funkcjonalnosc – a o tym Marvel pisal.
    na dzien dzisiejszy, po poczatkowym okresie, kiedy siedzialem przy biurku naprzeciwko niego i mu pomoglem z poczatkami (Marvel pisal o szkoleniu i przechodzeniu etapami na nowy soft), teraz nie widzi swiata poza linuksem – jak ma pracowac na windowsie, to szlag go trafia – tak jak mnie. brak wirtualnych pulpitow, brak pelnosprawnej konsoli… tak, wiem, stery nvidii dodaja wirtualne pulpity (a wlasciwie namiastke, bo wygoda korzystania z tego jest zadna, a i wydajnosc sprzetu dla nich musi byc wysoka). minusow jest wiecej. ale to powie Ci tylko osoba pracujaca juz jakis czas na linuksie.

    ale to jest to co pisalem wczesniej: trzeba chciec. miec motywacje. i nie oczekiwac tego samego ale innego… bo linuks po prostu jest _inny_. inna filozofia pracy. inne zalozenia. inny system i inny soft.

    ja tez mialem duzy problem, jak zaczynalem prace w vimie zamiast mojego ukochanego editplusa… i wcale nie bylo prosto. ale _chcialem_. i rozumialem, ze to nie to samo co W, tylko cos _zupelnie_ innego. i na tym sie wszystko rozbija…

  • http://www.mikolajski.net Mikołaj

    MySZ, między „bezproblemowym przejściem”, a „radzeniem sobie bez aż takich przesadzonych problemów” jest bardzo wielka przestrzeń. Dla jednych zmiana narzędzia i filozofii tworzenia to żaden problem, dla innych może to być niemal tragedia. Życie nie jest czarno-białe, zatem uogólnianie jednostkowego przypadku Ramzesa na wszystkich grafików nie ma najmniejszego sensu. Równie dobrze mógłbyś napisać, że GIMP jest lepszy od Photoshopa, bo Ramzes go używa. Zapominasz też, że Ramzes miał przy biurku obok innego użytkownika Linuksa, którego nie będzie miał ktoś, kto ma jednoosobową firmę i pracuje w domu.

    Poza tym z Twoich komentarzy płynie myśl mniej więcej taka – „w Linuksie każdy musi się zakochać, a jak się nie zakochał i mu się Linuks nie podoba, to znaczy że jest leniwa lama, której się nie chciało”.
    Żeby było jeszcze śmieszniej, to atakujesz inną filozofię działania Windows, zaś problemy z Linuksem takąż inną filozofią działania tłumaczysz. Nie wydaje Ci się to bezsensowne i zbliżone do cytowanego przeze mnie „znafcy Linuxa”? Nie sądzisz, że tak naprawdę robisz Linuksowi antyreklamę? Ludzie z natury są oporni i jeżeli usłyszą „Windowsa używają tylko lamerzy” z przekory przy tym Windowsie pozostaną?
    Zaś kwestia plusów i minusów systemu operacyjnego to zupełnie inna bajka. Mówiąc o wirtualnych pulpitach i pełnosprawnej konsoli schodzisz na argumentację „przyszczatego linuksiarza” – mówisz o rzeczach, które nie są potrzebne do szczęścia 95% userów kompa. Żeby poznać rzeczywistość, wystarczy popracować w jakimś helpdesku czy być pomocą dla wielu osób, które zawodowo nie są związane z kompami. Ludzie wciąż nie bardzo rozumieją potrzebę korzystania z firewalla, wysyłają obrazki wklejone w dokumenty Worda i mają problemy z wyszukaniem czegokolwiek w Necie, a Ty chcesz ich przekonać do korzystania z konsoli.
    Zejdź na ziemię.

  • http://www.mikolajski.net Mikołaj

    MySZ, między „bezproblemowym przejściem”, a „radzeniem sobie bez aż takich przesadzonych problemów” jest bardzo wielka przestrzeń. Dla jednych zmiana narzędzia i filozofii tworzenia to żaden problem, dla innych może to być niemal tragedia. Życie nie jest czarno-białe, zatem uogólnianie jednostkowego przypadku Ramzesa na wszystkich grafików nie ma najmniejszego sensu. Równie dobrze mógłbyś napisać, że GIMP jest lepszy od Photoshopa, bo Ramzes go używa. Zapominasz też, że Ramzes miał przy biurku obok innego użytkownika Linuksa, którego nie będzie miał ktoś, kto ma jednoosobową firmę i pracuje w domu.

    Poza tym z Twoich komentarzy płynie myśl mniej więcej taka – „w Linuksie każdy musi się zakochać, a jak się nie zakochał i mu się Linuks nie podoba, to znaczy że jest leniwa lama, której się nie chciało”.
    Żeby było jeszcze śmieszniej, to atakujesz inną filozofię działania Windows, zaś problemy z Linuksem takąż inną filozofią działania tłumaczysz. Nie wydaje Ci się to bezsensowne i zbliżone do cytowanego przeze mnie „znafcy Linuxa”? Nie sądzisz, że tak naprawdę robisz Linuksowi antyreklamę? Ludzie z natury są oporni i jeżeli usłyszą „Windowsa używają tylko lamerzy” z przekory przy tym Windowsie pozostaną?
    Zaś kwestia plusów i minusów systemu operacyjnego to zupełnie inna bajka. Mówiąc o wirtualnych pulpitach i pełnosprawnej konsoli schodzisz na argumentację „przyszczatego linuksiarza” – mówisz o rzeczach, które nie są potrzebne do szczęścia 95% userów kompa. Żeby poznać rzeczywistość, wystarczy popracować w jakimś helpdesku czy być pomocą dla wielu osób, które zawodowo nie są związane z kompami. Ludzie wciąż nie bardzo rozumieją potrzebę korzystania z firewalla, wysyłają obrazki wklejone w dokumenty Worda i mają problemy z wyszukaniem czegokolwiek w Necie, a Ty chcesz ich przekonać do korzystania z konsoli.
    Zejdź na ziemię.

  • http://diary.urzenia.net MySZ

    schodze. nie chce mi sie ciagnac tego watku. EOT

  • http://diary.urzenia.net MySZ

    schodze. nie chce mi sie ciagnac tego watku. EOT

  • http://bronikowski.com opi

    Dyskusja jest deczko bezcelowa. Każdy, kto nie ma klapek na oczach, widzi problemy związane z Linuksem i problemy związane z Windowsem. Przykładem niech będzie firma, w której pracuję. Wszystkie komputery programistów i administratorów biegają pod Linuksem. Komputer grafika pod Windowsem. Nie będę go przesadzał na Linuksa (mimo że go zna i używa w domu) bo potrzebne mu są narzędzia, które są dostępniejsze pod Win32 właśnie.

    Nie gole się kamieniem, nie jem zupy widelcem, nie stawiam serwerów na Windows, nie zmuszam grafików do Linuksa.

  • http://bronikowski.com opi

    Dyskusja jest deczko bezcelowa. Każdy, kto nie ma klapek na oczach, widzi problemy związane z Linuksem i problemy związane z Windowsem. Przykładem niech będzie firma, w której pracuję. Wszystkie komputery programistów i administratorów biegają pod Linuksem. Komputer grafika pod Windowsem. Nie będę go przesadzał na Linuksa (mimo że go zna i używa w domu) bo potrzebne mu są narzędzia, które są dostępniejsze pod Win32 właśnie.

    Nie gole się kamieniem, nie jem zupy widelcem, nie stawiam serwerów na Windows, nie zmuszam grafików do Linuksa.

  • Pingback: hiperblog » Przesiadka na GNU/Linuxa, łatwo powiedzieć…

  • Archanioł

    wszyscy tak chwala linux-a a probowal ktos wrzucic radiowke firmy D-link np. DWL 510. totalna masakra zadnych zastepczych sterow pod tym wzgledem tworcy zadnej z dystrybucji nie odrobili lekcji. pozdrawiam wszystkich i jak ktos zna jakis prosty sposob na w/w karte to z checia bym skorzystal

  • Archanioł

    wszyscy tak chwala linux-a a probowal ktos wrzucic radiowke firmy D-link np. DWL 510. totalna masakra zadnych zastepczych sterow pod tym wzgledem tworcy zadnej z dystrybucji nie odrobili lekcji. pozdrawiam wszystkich i jak ktos zna jakis prosty sposob na w/w karte to z checia bym skorzystal

  • Darek

    Na zakończenie, panowie nie ciśnieniujmy się, wolność polega na prawie wyboru, szanujmy wybór każdego, nawet jeżeli wydaje nam zły. Mała uwaga na temat programów CAD, czy ktoś używał BRL-CAD? Dla tych co nie wiedzą, jest to „uwolniony” zaawansowany program typu CAD, program Made in USArmy :) (dostępny dla win/lin :)

  • Darek

    Na zakończenie, panowie nie ciśnieniujmy się, wolność polega na prawie wyboru, szanujmy wybór każdego, nawet jeżeli wydaje nam zły. Mała uwaga na temat programów CAD, czy ktoś używał BRL-CAD? Dla tych co nie wiedzą, jest to „uwolniony” zaawansowany program typu CAD, program Made in USArmy :) (dostępny dla win/lin :)

  • Mich

    Nie musisz zmieniac wszystkich partycji.
    Wystarczy, ze przeznaczysz troche dysku, nowego, lub wydzielisz starego na partycje linuxowa podstawowa i swap i mozesz zostawic partycje windy, zarowno fat jak i ntsc.

    Wszystkie nowe edycje Linuxa maja obsluge partycji windy. Po prostu montuje sie partycje windy i Linux widzi je jako dodatkowe dyski.

    Nowe edycje Linuxa, jak np w Kubuntu maja tak juz to zautomatyzowane, ze przy instalacji systemu, automatycznie system wykrywa wszystkie partycje, a potem wystarczy juz tylko kliknac na dysk, i dysk sie montuje (nie terzeba nic wpisywac z konsoli – mount itd).

    Polecam dystrybucje Debiana, jak np Ubuntu.
    Dzieci redhata jak Fedora tez sa fajne.

    Debian i jego pochodne jak Kubuntu ma ta zalete ze łatwo instaluje sie nowy software, co prawda wpisujac standardowe polecenie z terminala, ale reszta juz idzie automatycznie, lacznie ze sciagnieciem i instalacja.

    W Fedorze z kolei sa rpmy, ktore tez latwo sie instaluje po sciagnieciu z sieci (wystarczy swykle je po prostu kliknac)

  • Mich

    Nie musisz zmieniac wszystkich partycji.
    Wystarczy, ze przeznaczysz troche dysku, nowego, lub wydzielisz starego na partycje linuxowa podstawowa i swap i mozesz zostawic partycje windy, zarowno fat jak i ntsc.

    Wszystkie nowe edycje Linuxa maja obsluge partycji windy. Po prostu montuje sie partycje windy i Linux widzi je jako dodatkowe dyski.

    Nowe edycje Linuxa, jak np w Kubuntu maja tak juz to zautomatyzowane, ze przy instalacji systemu, automatycznie system wykrywa wszystkie partycje, a potem wystarczy juz tylko kliknac na dysk, i dysk sie montuje (nie terzeba nic wpisywac z konsoli – mount itd).

    Polecam dystrybucje Debiana, jak np Ubuntu.
    Dzieci redhata jak Fedora tez sa fajne.

    Debian i jego pochodne jak Kubuntu ma ta zalete ze łatwo instaluje sie nowy software, co prawda wpisujac standardowe polecenie z terminala, ale reszta juz idzie automatycznie, lacznie ze sciagnieciem i instalacja.

    W Fedorze z kolei sa rpmy, ktore tez latwo sie instaluje po sciagnieciu z sieci (wystarczy swykle je po prostu kliknac)