The Blog

Przestawianie firmy na Linuksa

Wbrew pokutującym nadal opiniom, Linux jest już systemem, który z powodzeniem można stosować w biurach i urzędach. Zarządzałem migracją w dwóch firmach (w tym własnej), więc podzielę się kilkoma wskazówkami i przemyśleniami.

Ludzie stawiają opór zmianom — o tym wiedzą wszyscy spece od zarządzania. Usunięcie z większości (nie zawsze da się z wszystkich) komputerów systemu Windows i zastąpienie go darmowym odpowiednikiem jest dużą zmianą. Należy się do niej porządnie przygotować, a także przygotować do niej pracowników.

Dlaczego firmy migrują na Linuksa?
Powodów przejścia na Linuksa może być kilka. Najczęstszym są jednak oszczędności — Windows XP Professional kosztuje dziś w sklepie Promise 1.155 PLN. Office 2003 Professional PL w tym samym sklepie kosztuje 1.814 PLN. Netto, żeby nie było niedomówień. Czyli — chcąc wyposażyć komputer w „wiodący system operacyjny” i „wiodący pakiet biurowy” trzeba do niego dołożyć 2.969 PLN netto (czyli 3.622,18 PLN brutto). Jestem niemal pewien, że sam komputer kosztował mniej :)

Do tego dochodzi jeszcze program antywirusowy — podłączanie komputera z Windows bez niego to proszenie się o kłopoty. Kapsersky (znam i lubię): 295 PLN.

Z drugiej strony mamy Linux — system otwarty, bezpieczny i darmowy. Mniej popularny i nieco „inny” w obsłudze (co wcale nie znaczy, że trudniejszy). Razem z każdą niemal dystrybucją dostajemy pakiet biurowy, komunikator, programy do obsługi poczty — wszystko to, czego potrzeba w biurze. Problem stanowią przyzwyczajenia użytkowników oraz specyficzne zadania (jak choćby rozliczanie z ZUS-em), które ciężko będzie zrealizować gdzie indziej, niż w Windows.

Zaangażuj samych użytkowników
Poproś każdego, kto posługuje się w firmie komputerem o przygotowanie listy zadań, które za jego pomocą wykonuje w pracy. Redaktor musi np. odbierać pocztę i edytować manuskrypty, pani w dziale handlowym musi rozliczać kontrahentów (np. przy użyciu arkusza kalkulacyjnego) oraz również korzystać z poczty. Cała firma na pewno będzie używać komunikatorów.

Przejrzyj te zadania i sprawdź, jakich programów używają dziś Twoi pracownicy. Sprawdź, czy ich odpowiedniki są w Linuksie i na ile są funkcjonalne. Aplikacje biurowe (edytor tekstów, arkusz kalkulacyjny, program do prezentacji) znajdziesz bez problemu. Tak samo aplikacje internetowe (komunikator, przeglądarka internetowa, czytnik poczty i newsów). Jeśli użytkownik ogranicza się tylko do używania powyższego zestawu (w klasycznym biurze obejmuje to chyba 80% wszystkich użytkowników komputera), możesz spokojnie zabrać się u nich za wprowadzanie zmian.

Dzięki bezpośredniemu zaangażowaniu samych użytkowników, będzie Ci łatwiej tłumaczyć, dlaczego dana aplikacja tak samo lub lepiej spełni ich oczekiwania. To bardzo pomoże przy następnym kroku.

Wprowadzaj aplikacje po kolei
Badania pokazują, że problemem przy migracji wcale nie jest obsługa systemu operacyjnego, ale dołączonych do niego aplikacji. Użytkownik dużo częściej będzie tworzył dokumenty i drukował je, niż dodawał drukarkę i zmieniał jej parametry. To ostatnie można zresztą powierzyć administratorowi — za zaoszczędzone na systemach pieniądze możesz sobie na to pozwolić :)

Wracając do systemu i aplikacji. Większość linuksowych programów ma swoje windowsowe odpowiedniki. Wprowadzaj je po kolei — zamiast IE każ ludziom używać Firefoksa, zamiast Outlook Express-a niech używają Mozilla Thunderbirda. MS Office możesz z powodzeniem zastąpić okienkową wersją OpenOffice. Pamiętaj: nie wszystko na raz. Zacznij od przeglądarki, pokaż jej zalety (praca w zakładkach, blokowanie reklam). Kiedy ludzie się przyzwyczają, zmień czytnik poczty — również podkreślając jego zalety i wyjaśniając powody zmian (automatyczne sortowanie spamu, większe bezpieczeństwo). Na końcu możesz zmienić pakiety biurowe.

Tu mała uwaga: Migracja z MS Office do OpenOffice w wersji 1 może rzeczywiście nastręczać sporo trudności. Te same funkcje były w tym ostatnim umieszczone mniej intuicyjnie niż u komercyjnego konkurenta. Sytuacja ta zmieniła się diametralnie z chwilą pokazania OpenOffice 2.0 — pakiet jest dużo bardziej przyjazny użytkownikowi, a migracja z MS Office jest niemal bezbolesna. Jeśli zatem planujesz zmianę pakietu biurowego, zacznij od razu od OpenOffice 2.

Kiedy skończysz te stopniową migrację programów, zostanie Ci tylko „podmiana” systemu operacyjnego na końcu. Pod Linuksem użytkownicy będą mieli dokładnie te same aplikacje do poczty, Internetu i biura — gwarantuję Ci, że spora ich część zauważy tylko, że system startuje nieco inaczej (a z doświadczenia wiem, że pingwinek podoba się bardziej, niż bezduszne kwadraciki) ;)

Problemy i trudności
Na pewno nie obejdzie się bez nich. W początkowym okresie „transformacji” dobrze jest mieć w okolicy kogoś, kto będzie mógł na bieżąco prostować i wyjaśniać użytkownikom ich trudności. Istnieją wyspecjalizowane firmy świadczące pomoc techniczną — możesz skorzystać z ich usług. Możesz też rozejrzeć się za studentem informatyki — dość spora ich część zna i używa Linuksa. Zatrudnienie takiego studenta przez kilka pierwszych miesięcy (nawet na pół etatu) może Ci oszczędzić masę kłopotów. Użytkownicy lubią wiedzieć, że „złota rączka” jest gotowa w każdej chwili przyjść im z pomocą — a również i nauczyć nowych rzeczy.

Pół roku pensji dla studenta na pół etatu wyniesie Cię mniej więcej tyle, ile wyposażenie jednego komputera w Windows, MS Office i program antywirusowy. Moim zdaniem się opłaca :)

Argumenty za Linuksem
A tu kilka argumentów, które pomogą przekonać Twoich użytkowników, że nie jest to zmiana „na gorsze”.

  • Linux jest tańszy w eksploatacji, czego dowiedliśmy wyżej. Każdy pracownik powinien dążyć do poprawienia kondycji finansowej swojej firmy — w dłuższym okresie to się pewnie przełoży na pensje :)
  • Do dyspozycji mamy te same aplikacje, co w Windows, więc migracja nie będzie wielkim szokiem dla użytkowników. Pod Linuksem można też słuchać muzyki, oglądać filmy na DVD, wypalać płyty czy rozmawiać przez Skype. Nie ma się czego bać.
  • Pod Linuksem nie ma wirusów, a te które krążą po Sieci działają przede wszystkim na Windows. Na dzień dzisiejszy nie odnaleziono jeszcze linuksowego wirusa. Każdy, kto kiedyś stracił dane w wyniku działania jakiegoś złośliwego robaka, z pewnością to doceni.
  • Linuksa nie można zepsuć nie mając praw administratora. Wielu użytkowników boi się uczyć czegoś nowego na swoim firmowym komputerze, bo boją się go zepsuć (w wielu przypadkach słusznie). W prawidłowo skonfigurowanym Linuksie użytkownik może robić sobie wszystko — system sam go zatrzyma pytaniem o hasło administracyjne, kiedy zabawa stanie się niebezpieczna dla komputera.

Argumenty przeciw przesiadce:
Nie zawsze i dla każdego jednak migracja jest możliwa czy opłacalna. Przyjrzyj się dokładnie swojej firmie, zwłaszcza pod kątem poniższych wad Linuksa:

  • Brak odpowiednich programów na Linuksa — przy specyficznych zadaniach musimy użyć konkretnych programów (np. Photoshopa do obróbki zdjęć, InDesigna do składu itp.), a nie ma ich linuksowych odpowiedników (lub są, ale za mało funkcjonalne). Jeśli pracownik potrzebuje takich aplikacji — nie przesiadaj się na siłę.
  • Brak sterowników do sprzętu — duża część producentów zapewnia wsparcie dla Linuksa, ale jest też spora ilość sprzętu, który nie będzie działał dobrze, np. pewne skanery czy drukarki oraz urządzenia specjalistyczne. Jeśli musisz ich używać — zostań przy Windows.

Cóż mogę dodać? Miłego migrowania :)

Tags: , ,

Bądźmy w kontakcie

Zapisz się na powiadomienia o nowych wpisach lub połącz się ze mną w sieciach społecznościowych.

  • http://komarek.blogspot.com Paweł

    Dodam jeszcze, tak od siebie, że na Linuxa jest wiele programów w wersji darmowej, które dla Windowsa są płatne. Programy do wypalania płyt, narzędzia edycyjne itp. :D

    Tylko ta migracja. Mnie najbardziej boli (i powiem szczerze, boję się) zmiana partycji na linyxowe, bo mam już trochę danych, a szkoda byłoby to wszystko stracić :(

  • http://komarek.blogspot.com Paweł

    Dodam jeszcze, tak od siebie, że na Linuxa jest wiele programów w wersji darmowej, które dla Windowsa są płatne. Programy do wypalania płyt, narzędzia edycyjne itp. :D

    Tylko ta migracja. Mnie najbardziej boli (i powiem szczerze, boję się) zmiana partycji na linyxowe, bo mam już trochę danych, a szkoda byłoby to wszystko stracić :(

  • http://chlopczyk.ir.pl chłopczyk

    Nic dodać nic ująć !!! A przy zamianie na partycje Linuxowe sugeruję system plików EXT3 z księgowaniem.

  • http://chlopczyk.ir.pl chłopczyk

    Nic dodać nic ująć !!! A przy zamianie na partycje Linuxowe sugeruję system plików EXT3 z księgowaniem.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Paweł: Nikt Ci nie każe zmieniać partycji od razu :) Zrób sobie jedną partycję dla Linuxa, potestuj sobie. Większość dystrybucji bez problemu czyta dane z NTFS-owych partycji Windows.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Paweł: Nikt Ci nie każe zmieniać partycji od razu :) Zrób sobie jedną partycję dla Linuxa, potestuj sobie. Większość dystrybucji bez problemu czyta dane z NTFS-owych partycji Windows.

  • http://www.hiperblog.blogspot.com hiperblog

    Coraz więcej ludzi otwiera oczy i zdaje sobie sprawę z linuksowych korzyści. Myślę, że masowa migracja to kwestia czasu. A takie notki, zwłaszcza pisane z pozycji kogoś, kto sam przeprowadzał firmę, czy organizację na Linuksa, są jak najbardziej potrzebne. I chyba nawet bardziej wartościowe niż namawianie nas przez dystrybutorów i twórców Linuksa.

    Sam się ostatnio przesiadłem na Suse Professional 9.3, chociaż od czasu do czasu korzytsam z okien, ponieważ nie mam sterowników do drykarki- Canona Linux nie obchodzi, niestety.

    Na jaką dystrybucję „przesiadłeś” firmę?

  • http://www.hiperblog.blogspot.com hiperblog

    Coraz więcej ludzi otwiera oczy i zdaje sobie sprawę z linuksowych korzyści. Myślę, że masowa migracja to kwestia czasu. A takie notki, zwłaszcza pisane z pozycji kogoś, kto sam przeprowadzał firmę, czy organizację na Linuksa, są jak najbardziej potrzebne. I chyba nawet bardziej wartościowe niż namawianie nas przez dystrybutorów i twórców Linuksa.

    Sam się ostatnio przesiadłem na Suse Professional 9.3, chociaż od czasu do czasu korzytsam z okien, ponieważ nie mam sterowników do drykarki- Canona Linux nie obchodzi, niestety.

    Na jaką dystrybucję „przesiadłeś” firmę?

  • http://komarek.blogspot.com Komarek

    Pewnie na red hata ;) Co? :P

    W sumie testowałem Linuxa na Virtual PC ;) I jestem oczarowany, wszystko takie logiczne i bezpieczne :D Chociaż raz po kompilacji ze źródeł wywaliło mi jakimś cudem konto roota (przynajmniej tak to wyglądało :D)Aha, zapomniałem dodać, że ja pracowałem i zamierzam narazie dosiąść Mandarynki :D Linux Mandrake 10 Powerpack mam za gazety za 15 zł na DVD :D

    Jedyny minus i zapora, której narazie nie przeskoczę, to niestety brak zamienników dla moich koniecznych programów – Flash i Miranda :D Oj gdyby nie to…

    Paweł, tak spytam z ciekawości, bo pewnie macie w firmie tablety Wacoma – działają pod Linuxem?

  • http://komarek.blogspot.com Komarek

    Pewnie na red hata ;) Co? :P

    W sumie testowałem Linuxa na Virtual PC ;) I jestem oczarowany, wszystko takie logiczne i bezpieczne :D Chociaż raz po kompilacji ze źródeł wywaliło mi jakimś cudem konto roota (przynajmniej tak to wyglądało :D)Aha, zapomniałem dodać, że ja pracowałem i zamierzam narazie dosiąść Mandarynki :D Linux Mandrake 10 Powerpack mam za gazety za 15 zł na DVD :D

    Jedyny minus i zapora, której narazie nie przeskoczę, to niestety brak zamienników dla moich koniecznych programów – Flash i Miranda :D Oj gdyby nie to…

    Paweł, tak spytam z ciekawości, bo pewnie macie w firmie tablety Wacoma – działają pod Linuxem?

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    hiperblog: Na początku była Fedora Core. W tej chwili powoli migrujemy (w miarę aktualizacji poszczególnych komputerów) na Ubuntu. Dużo lepiej dopasowany dla „biurkowego” użytkownika, do tego szybko się instaluje i aktualizuje (nie ma choćby problemów z MP3, jak wczesne Fedory). Oglądałem Suse i Mandrivę, ale jakoś wolę pochodne Debiana. Nawet Fedory wolałem uaktualniać przez APT, a w Debianach to jest standard, a nie proteza :)

    Komarek: Zamienników Mirandy (przewyższających ją możliwościami) jest w Linuksie kilka: choćby rewelacyjny Kopete (dla środowiska KDE) i Gaim (odpowiednio dla Gnome). Co do Flasha — połączone siły Adobe i Macromedii na pewno coś knują ;) Słyszałem też coś o opensourcowym projekcie, ale w tej chwili nie pamiętam. Tablety Wacoma są podłączone do windowsowych stacji graficznych — póki co nie ma Photoshopa i InDesigna na Linuksa, więc tych maszynek nie zamierzam przestawiać. Ale czytałem w paru miejscach, że działają bez problemu.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    hiperblog: Na początku była Fedora Core. W tej chwili powoli migrujemy (w miarę aktualizacji poszczególnych komputerów) na Ubuntu. Dużo lepiej dopasowany dla „biurkowego” użytkownika, do tego szybko się instaluje i aktualizuje (nie ma choćby problemów z MP3, jak wczesne Fedory). Oglądałem Suse i Mandrivę, ale jakoś wolę pochodne Debiana. Nawet Fedory wolałem uaktualniać przez APT, a w Debianach to jest standard, a nie proteza :)

    Komarek: Zamienników Mirandy (przewyższających ją możliwościami) jest w Linuksie kilka: choćby rewelacyjny Kopete (dla środowiska KDE) i Gaim (odpowiednio dla Gnome). Co do Flasha — połączone siły Adobe i Macromedii na pewno coś knują ;) Słyszałem też coś o opensourcowym projekcie, ale w tej chwili nie pamiętam. Tablety Wacoma są podłączone do windowsowych stacji graficznych — póki co nie ma Photoshopa i InDesigna na Linuksa, więc tych maszynek nie zamierzam przestawiać. Ale czytałem w paru miejscach, że działają bez problemu.

  • http://chlopczyk.ir.pl chłopczyk

    http://www.ubuntulinux.org

    Wystarczy wejść w dział „Shipit – Free CDs” i można zamówić dowolną ilość Ubuntu, które jest oprate na dystrybucji Debian. Ja zamówiłem 100 sztuk, trochę rozdam rodzinie i znajomym, a resztę rozdam na wykładach dot. Linuksa, które oraganizujemy wraz z kumplami na uczeli :) Coś po Polsku o projekcie Ubuntu

  • http://chlopczyk.ir.pl chłopczyk

    http://www.ubuntulinux.org

    Wystarczy wejść w dział „Shipit – Free CDs” i można zamówić dowolną ilość Ubuntu, które jest oprate na dystrybucji Debian. Ja zamówiłem 100 sztuk, trochę rozdam rodzinie i znajomym, a resztę rozdam na wykładach dot. Linuksa, które oraganizujemy wraz z kumplami na uczeli :) Coś po Polsku o projekcie Ubuntu

  • http://sadovarr.cal.pl sadovarr

    Niestety wirusy pod linuxa są :( ALE jest ich o wiele mniej niż pod Windowsa, trudniej się rozprzestrzeniają pod Linuxem i są mniej niebezpieczne, od tych Windowsowych.
    Istnieje też oprogramowanie antywirusowe pod Linuxa. Darmowe np. clam antivirus.

  • http://sadovarr.cal.pl sadovarr

    Niestety wirusy pod linuxa są :( ALE jest ich o wiele mniej niż pod Windowsa, trudniej się rozprzestrzeniają pod Linuxem i są mniej niebezpieczne, od tych Windowsowych.
    Istnieje też oprogramowanie antywirusowe pod Linuxa. Darmowe np. clam antivirus.

  • http://chlopczyk.ir.pl chłopczyk

    Tak, tylko czy są to wirusy, które zdalnie połączą się przez otwarty port, zainfekują komputer i będą rozsyłać się po siecie, albo zrobią z komputera serwer FTP z dostępem do wszystkich katalogów ?

    Ps. Linux bardzo dobrze radzi sobie również z partycjami FAT32, więc dane mogą spokojnie zostać i Linux będzie mógł z nich korzystać :)

  • http://chlopczyk.ir.pl chłopczyk

    Tak, tylko czy są to wirusy, które zdalnie połączą się przez otwarty port, zainfekują komputer i będą rozsyłać się po siecie, albo zrobią z komputera serwer FTP z dostępem do wszystkich katalogów ?

    Ps. Linux bardzo dobrze radzi sobie również z partycjami FAT32, więc dane mogą spokojnie zostać i Linux będzie mógł z nich korzystać :)

  • http://www.mikolajski.net Mikołaj

    Sorry Marvel, ale ten tekst to w dużej mierze demagogiczny rodzaj propagandy, jaki nazywam „microsoftowym”.
    Ograniczasz się do przypadku firmy, która jest najłatwiejsza do przesiadki. System, pakiet biurowy, parę prostych programów i koniec, już można używać Linuksa. Podobnie Microsoft prezentuje swoje wyroby „udowadniając”, że są najlepsze i zawsze są słusznym wyborem.

    Zgadzam się, że wiele firm / instytucji spokojnie może używać Linuksa. Ba, sam przez czas jakiś pracowałem w jednej z instytucji wchodzących w skład MSWiA. Nie było w niej laptopów dla inspektorów jeżdżących w teren, ale była kasa na kupno OfficeXP dla kogoś, kto mógł do pisania paru pisemek używać Write’a.

    Chciałbym wreszcie zobaczyć tekst zwolenników Linuksa, który oferuje mi zamienniki dla:
    - TheBata!, bo Thunderbird jest ubogi;
    - Photoshopa, bo GIMP to zabawka;
    - Corela, bo SodiPodi etc. to nie ta bajka;
    - kombajnów typu Maya czy AutoCAD;
    - specjalistycznych programów typu RAL Classic Colour Data czy Munsell Conversion;
    - pomniejszych programów (edytory tekstu, oprogramowanie dla komórek etc.);

    Ciągle też bagatelizowane są problemy ze sprzętem, do którego nie ma sterowników pod Linuksa. Czasem widuję zapewnienie, że „coraz więcej producentów wspiera Linuksa”, czasem tylko dobrą radę „wspieraj te firmy, które dbają o Linuksa”. Ani jedno, ani drugie nie zapewni mi automagicznie wsparcia dla sprzętu, który stoi na biurku. Wymiana sprzętu często nie wchodzi w grę z przyczyn finansowych, a gdyby nawet, to w imię czego mam kupić np. gorszy skaner?

    Napiszę jeszcze raz. Nic tak źle nie robi Linuksowi, jak propaganda zamiast faktów. Przecież jeżeli na takiej przesiadce sparzy się ktoś, kto używa Photoshopa, to już zawsze będzie niechętnie patrzył na Linuksa. On powinien od razu wiedzieć, że na razie nie ma co się przesiadać.

  • http://www.mikolajski.net Mikołaj

    Sorry Marvel, ale ten tekst to w dużej mierze demagogiczny rodzaj propagandy, jaki nazywam „microsoftowym”.
    Ograniczasz się do przypadku firmy, która jest najłatwiejsza do przesiadki. System, pakiet biurowy, parę prostych programów i koniec, już można używać Linuksa. Podobnie Microsoft prezentuje swoje wyroby „udowadniając”, że są najlepsze i zawsze są słusznym wyborem.

    Zgadzam się, że wiele firm / instytucji spokojnie może używać Linuksa. Ba, sam przez czas jakiś pracowałem w jednej z instytucji wchodzących w skład MSWiA. Nie było w niej laptopów dla inspektorów jeżdżących w teren, ale była kasa na kupno OfficeXP dla kogoś, kto mógł do pisania paru pisemek używać Write’a.

    Chciałbym wreszcie zobaczyć tekst zwolenników Linuksa, który oferuje mi zamienniki dla:
    - TheBata!, bo Thunderbird jest ubogi;
    - Photoshopa, bo GIMP to zabawka;
    - Corela, bo SodiPodi etc. to nie ta bajka;
    - kombajnów typu Maya czy AutoCAD;
    - specjalistycznych programów typu RAL Classic Colour Data czy Munsell Conversion;
    - pomniejszych programów (edytory tekstu, oprogramowanie dla komórek etc.);

    Ciągle też bagatelizowane są problemy ze sprzętem, do którego nie ma sterowników pod Linuksa. Czasem widuję zapewnienie, że „coraz więcej producentów wspiera Linuksa”, czasem tylko dobrą radę „wspieraj te firmy, które dbają o Linuksa”. Ani jedno, ani drugie nie zapewni mi automagicznie wsparcia dla sprzętu, który stoi na biurku. Wymiana sprzętu często nie wchodzi w grę z przyczyn finansowych, a gdyby nawet, to w imię czego mam kupić np. gorszy skaner?

    Napiszę jeszcze raz. Nic tak źle nie robi Linuksowi, jak propaganda zamiast faktów. Przecież jeżeli na takiej przesiadce sparzy się ktoś, kto używa Photoshopa, to już zawsze będzie niechętnie patrzył na Linuksa. On powinien od razu wiedzieć, że na razie nie ma co się przesiadać.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Mikołaj: Przecież ja od razu napisałem, że nie ma Photoshopa pod Linuksa i stacje graficzne pracują (i póki co będą pracowały) pod Windows. Tak samo jak komputer księgowego z nieszczęsnym „Płatnikiem”.

    Wydaje mi się, że nie używałeś ostatnio Linuksa :) Jeśli Thunderbird jest dla Ciebie zbyt ubogi, możesz spróbować Evolution czy KMail-a. Akurat o tę kategorię się nie boję. SodiPodi został zastąpiony przez InkScape — sądzę, że mógłby Cię już zainteresować. Maya AFAIK jest również na Linuksa :) Jest też jakieś (nie używałem) oprogramowanie dla komórek. Nie trzeba się przesiadać za wszelką cenę. Ale jeśli można — to warto. I takie właśnie (a nie propagandowe) miało być przesłanie tego artykułu. Jeśli nie udało mi się tego osiągnąć, piszę to w tym miejscu.

    Co do wsparcia sprzętu: pamiętaj, że Linux jest systemem rozwijanym w znacznej mierze przez grupę ochotników. Często nie mają oni środków ani wiedzy, aby napisać sterownik do specyficznego sprzętu, którego przecież sami nie zaprojektowali. Dlatego mówienie „wspieraj firmy, które dbają o Linuksa” nie jest czczą gadaniną. Jeśli Ty jako konsument przemówisz portfelem, firma dwa razy się zastanowi, zanim nie uwzględni Linuksa przy pisaniu sterowników. Wiem, że nie pomoże to sprzętowi, który stoi u Ciebie na biurku, ale nikt nie każe Ci się przesiadać dzisiaj.

    Starałem się być obiektywny i — moim zdaniem — nie ocierałem się nawet o propagandę. Napisałem uczciwie, gdzie Linux w firmie jest, a gdzie go nie ma. Nie ukrywam jednak, że wierzę w oprogramowanie open source i wierzę, że im więcej osób o nim usłyszy, tym ono będzie lepsze. Zatem w tym kontekście tak — mój tekst był trochę propagandą :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Mikołaj: Przecież ja od razu napisałem, że nie ma Photoshopa pod Linuksa i stacje graficzne pracują (i póki co będą pracowały) pod Windows. Tak samo jak komputer księgowego z nieszczęsnym „Płatnikiem”.

    Wydaje mi się, że nie używałeś ostatnio Linuksa :) Jeśli Thunderbird jest dla Ciebie zbyt ubogi, możesz spróbować Evolution czy KMail-a. Akurat o tę kategorię się nie boję. SodiPodi został zastąpiony przez InkScape — sądzę, że mógłby Cię już zainteresować. Maya AFAIK jest również na Linuksa :) Jest też jakieś (nie używałem) oprogramowanie dla komórek. Nie trzeba się przesiadać za wszelką cenę. Ale jeśli można — to warto. I takie właśnie (a nie propagandowe) miało być przesłanie tego artykułu. Jeśli nie udało mi się tego osiągnąć, piszę to w tym miejscu.

    Co do wsparcia sprzętu: pamiętaj, że Linux jest systemem rozwijanym w znacznej mierze przez grupę ochotników. Często nie mają oni środków ani wiedzy, aby napisać sterownik do specyficznego sprzętu, którego przecież sami nie zaprojektowali. Dlatego mówienie „wspieraj firmy, które dbają o Linuksa” nie jest czczą gadaniną. Jeśli Ty jako konsument przemówisz portfelem, firma dwa razy się zastanowi, zanim nie uwzględni Linuksa przy pisaniu sterowników. Wiem, że nie pomoże to sprzętowi, który stoi u Ciebie na biurku, ale nikt nie każe Ci się przesiadać dzisiaj.

    Starałem się być obiektywny i — moim zdaniem — nie ocierałem się nawet o propagandę. Napisałem uczciwie, gdzie Linux w firmie jest, a gdzie go nie ma. Nie ukrywam jednak, że wierzę w oprogramowanie open source i wierzę, że im więcej osób o nim usłyszy, tym ono będzie lepsze. Zatem w tym kontekście tak — mój tekst był trochę propagandą :)

  • http://www.mikolajski.net Mikołaj

    Akurat „Płatnik” jest skandalem i ktoś powinien za to siedzieć. Wracając jednak do rzeczy:

    „Wydaje mi się, że nie używałeś ostatnio Linuksa :)”
    O tyle, o ile. Nie jestem z nim na bieżąco, ale od czasu do czasu sprawdzam, czy nadaje się do moich zastosowań. Ostatnio chciałem sobie ściągnąć Lindowsa (czy jak to się tam zwie), ale mi nie wyszło. Trudno, płakał nie będę.

    „Jeśli Thunderbird jest dla Ciebie zbyt ubogi, możesz spróbować Evolution czy KMail-a. Akurat o tę kategorię się nie boję.”
    Sęk w tym, że ja chcę TheBata. Dawno temu uważałem, że płacenie za program pocztowy to głupota, ale w tym przypadku się przekonałem. Nawet jeśli brać pod uwagę zamianę, to obadwa powyższe jeszcze go nie zastąpią. Może za jakiś czas. Obawiam się, że podobnie będzie z innymi, bo user przy przesiadce musi dostać przynajmniej to samo, żeby nie marudzić.

    „SodiPodi został zastąpiony przez InkScape ? sądzę, że mógłby Cię już zainteresować.”
    Jeszcze nie. Pomijając toporność wyglądu, to większość programów ma spore problemy z importem plików ze sporej części programów Windowsowych (w tym wypadku pliki Corela oraz Illustratora). Ja mogę używać Linuksa, ale mój kontrahent nie i plików od niego nie otworzę.

    „Maya AFAIK jest również na Linuksa :)”
    A AutoCAD? A szereg innych tego typu programów? Tu naprawdę nie chodzi o pojedyncze przypadki, ale o zasadę. Zastąpienie Windows Linuksem ma sens jedynie dla części zastosowań.

    Jest też jakieś (nie używałem) oprogramowanie dla komórek.
    Widzisz, problem polega na tym, że w przypadku Windows mam gwarancję, że płytka dorzucona do komórki będzie działać. W przypadku Linuksa tej pewności nie mam. W przypadku Windowsa mam pewność, że wspomniane przeze mnie konwertery graficzne RAL czy Munsell będą działać. Pod Linuksa ich nie dostanę. I tak można jeszcze dość długo, co oczywiście nie ma najmniejszego sensu. Ponadto dochodzi problem „pod Windows mam w zestawie, pod Linuksa muszę znaleźć i przetestować”. Wiele osób nie ma na to czasu, chęci czy umiejętności i jeszcze długo mieć ich nie będzie.

    Nie trzeba się przesiadać za wszelką cenę. Ale jeśli można ? to warto. I takie właśnie (a nie propagandowe) miało być przesłanie tego artykułu.
    No właśnie moim zdaniem to Ci kompletnie nie wyszło i powstał jeszcze jeden tekst na miarę „pryszczatych linuksiarzy”. Widzę same zalety Linuksa, zaś wady są niemal nieistotne. A zamiast czegoś takiego wolałbym widzieć tekst naprawdę rzetelny, gdzie byłyby również wymienione wady Linuksa. Wady, których jest sporo.

    „Co do wsparcia sprzętu: pamiętaj, że Linux jest systemem rozwijanym w znacznej mierze przez grupę ochotników. Często nie mają oni środków ani wiedzy, aby napisać sterownik do specyficznego sprzętu, którego przecież sami nie zaprojektowali.”
    Ależ ja o tym doskonale pamiętam. Sęk w tym, że mnie to absolutnie nie obchodzi. U mnie sprzęt ma działać, a skoro nie ma sterownika dla mojego bulbulatora, to jest to wada Linuksa. Nie moja, nie sprzętu, nie producenta, ale Linuksa, ktokolwiek by za nim nie stał.

    „Dlatego mówienie ?wspieraj firmy, które dbają o Linuksa? nie jest czczą gadaniną. Jeśli Ty jako konsument przemówisz portfelem, firma dwa razy się zastanowi, zanim nie uwzględni Linuksa przy pisaniu sterowników.”
    No, to jest czcza gadanina. Nie stać mnie na kupowanie byle czego. Sprzęt zawsze dobieram starannie, wybierając najlepszy będący w zasięgu mojego portfela. Nie mogę sobie pozwolić na wybieranie „najlepszego sprzętu spośród wspierających Linuksa”, bo szkoda mi czasu / oczu / pieniędzy / whatever.
    Pomijam już fakt, że myślenie „producent pomyśli dwa razy” jest czysto życzeniowe. Mam w kompie zgromadzone biuletyny Gemiusa od maja 2003 roku i oto małe porównanie badania z okresu 6.V.2003 – 12.V.2003 oraz 30.VIII.2005 – 5.IX.2005:

    Próba: 4274110; Polska: 0,8%; Świat: 0,6%;
    Próba: 8486650; Polska: 0,8%; Świat: 0.7%;

    Tłumacząc to na twardą rzeczywistość, w ciągu dwóch lat liczba kompów z Linuksem wzrosła z nieco ponad 34 tysięcy do niecałych 70 tysięcy. Z punktu widzenia używających Linuksa to wzrost o 100%, ale z punktu widzenia reszty świata użytkownicy Linuksa to wciąż liczba w okolicy błędu statystycznego. Obawiam się, że żaden producent nie zauważy „bojkotu” swojego produktu przez tak liczną grupę użytkowników.

    Starałem się być obiektywny i ? moim zdaniem ? nie ocierałem się nawet o propagandę.
    A weź przeczytaj swój tekst jeszcze raz. Naprawdę nie widzisz, że nie ma w nim właściwie nic o problemach, o których napisałem w komentarzach?

    Nie ukrywam jednak, że wierzę w oprogramowanie open source i wierzę, że im więcej osób o nim usłyszy, tym ono będzie lepsze.
    Ale Open Source / Freeware to zupełnie inna bajka. Jeżeli mogę, to takiego oprogramowania używam. Mozilla, Firefox, FileZilla, WinHTTrack, PSPad, Sunbird, OpenOffice, Mambo, WordPress, Apache i dziesiątki innych to mój chleb powszedni. Staram się pomagać przy tworzeniu OS, odrobinę swoich rzeczy też na tej zasadzie udostępniłem światu. I nadal będę używał OS, podobnie jak nadal będę dorzucał się do rozwoju tej idei. Zawsze jednak będę uważał, że użyszkodnikowi należy się rzetelna informacja, pozbawiona propagandy. Wolę użytkownika nieprzekonanego, niż przekonanego na chwilę, który się sparzył. Pierwszy zawsze może się sam do OS przekonać / może zostać przekonany. Drugi będzie OS zwalczał biernie/czynnie i przekonać go ponownie będzie znacznie ciężej.

  • http://www.mikolajski.net Mikołaj

    Akurat „Płatnik” jest skandalem i ktoś powinien za to siedzieć. Wracając jednak do rzeczy:

    „Wydaje mi się, że nie używałeś ostatnio Linuksa :)”
    O tyle, o ile. Nie jestem z nim na bieżąco, ale od czasu do czasu sprawdzam, czy nadaje się do moich zastosowań. Ostatnio chciałem sobie ściągnąć Lindowsa (czy jak to się tam zwie), ale mi nie wyszło. Trudno, płakał nie będę.

    „Jeśli Thunderbird jest dla Ciebie zbyt ubogi, możesz spróbować Evolution czy KMail-a. Akurat o tę kategorię się nie boję.”
    Sęk w tym, że ja chcę TheBata. Dawno temu uważałem, że płacenie za program pocztowy to głupota, ale w tym przypadku się przekonałem. Nawet jeśli brać pod uwagę zamianę, to obadwa powyższe jeszcze go nie zastąpią. Może za jakiś czas. Obawiam się, że podobnie będzie z innymi, bo user przy przesiadce musi dostać przynajmniej to samo, żeby nie marudzić.

    „SodiPodi został zastąpiony przez InkScape ? sądzę, że mógłby Cię już zainteresować.”
    Jeszcze nie. Pomijając toporność wyglądu, to większość programów ma spore problemy z importem plików ze sporej części programów Windowsowych (w tym wypadku pliki Corela oraz Illustratora). Ja mogę używać Linuksa, ale mój kontrahent nie i plików od niego nie otworzę.

    „Maya AFAIK jest również na Linuksa :)”
    A AutoCAD? A szereg innych tego typu programów? Tu naprawdę nie chodzi o pojedyncze przypadki, ale o zasadę. Zastąpienie Windows Linuksem ma sens jedynie dla części zastosowań.

    Jest też jakieś (nie używałem) oprogramowanie dla komórek.
    Widzisz, problem polega na tym, że w przypadku Windows mam gwarancję, że płytka dorzucona do komórki będzie działać. W przypadku Linuksa tej pewności nie mam. W przypadku Windowsa mam pewność, że wspomniane przeze mnie konwertery graficzne RAL czy Munsell będą działać. Pod Linuksa ich nie dostanę. I tak można jeszcze dość długo, co oczywiście nie ma najmniejszego sensu. Ponadto dochodzi problem „pod Windows mam w zestawie, pod Linuksa muszę znaleźć i przetestować”. Wiele osób nie ma na to czasu, chęci czy umiejętności i jeszcze długo mieć ich nie będzie.

    Nie trzeba się przesiadać za wszelką cenę. Ale jeśli można ? to warto. I takie właśnie (a nie propagandowe) miało być przesłanie tego artykułu.
    No właśnie moim zdaniem to Ci kompletnie nie wyszło i powstał jeszcze jeden tekst na miarę „pryszczatych linuksiarzy”. Widzę same zalety Linuksa, zaś wady są niemal nieistotne. A zamiast czegoś takiego wolałbym widzieć tekst naprawdę rzetelny, gdzie byłyby również wymienione wady Linuksa. Wady, których jest sporo.

    „Co do wsparcia sprzętu: pamiętaj, że Linux jest systemem rozwijanym w znacznej mierze przez grupę ochotników. Często nie mają oni środków ani wiedzy, aby napisać sterownik do specyficznego sprzętu, którego przecież sami nie zaprojektowali.”
    Ależ ja o tym doskonale pamiętam. Sęk w tym, że mnie to absolutnie nie obchodzi. U mnie sprzęt ma działać, a skoro nie ma sterownika dla mojego bulbulatora, to jest to wada Linuksa. Nie moja, nie sprzętu, nie producenta, ale Linuksa, ktokolwiek by za nim nie stał.

    „Dlatego mówienie ?wspieraj firmy, które dbają o Linuksa? nie jest czczą gadaniną. Jeśli Ty jako konsument przemówisz portfelem, firma dwa razy się zastanowi, zanim nie uwzględni Linuksa przy pisaniu sterowników.”
    No, to jest czcza gadanina. Nie stać mnie na kupowanie byle czego. Sprzęt zawsze dobieram starannie, wybierając najlepszy będący w zasięgu mojego portfela. Nie mogę sobie pozwolić na wybieranie „najlepszego sprzętu spośród wspierających Linuksa”, bo szkoda mi czasu / oczu / pieniędzy / whatever.
    Pomijam już fakt, że myślenie „producent pomyśli dwa razy” jest czysto życzeniowe. Mam w kompie zgromadzone biuletyny Gemiusa od maja 2003 roku i oto małe porównanie badania z okresu 6.V.2003 – 12.V.2003 oraz 30.VIII.2005 – 5.IX.2005:

    Próba: 4274110; Polska: 0,8%; Świat: 0,6%;
    Próba: 8486650; Polska: 0,8%; Świat: 0.7%;

    Tłumacząc to na twardą rzeczywistość, w ciągu dwóch lat liczba kompów z Linuksem wzrosła z nieco ponad 34 tysięcy do niecałych 70 tysięcy. Z punktu widzenia używających Linuksa to wzrost o 100%, ale z punktu widzenia reszty świata użytkownicy Linuksa to wciąż liczba w okolicy błędu statystycznego. Obawiam się, że żaden producent nie zauważy „bojkotu” swojego produktu przez tak liczną grupę użytkowników.

    Starałem się być obiektywny i ? moim zdaniem ? nie ocierałem się nawet o propagandę.
    A weź przeczytaj swój tekst jeszcze raz. Naprawdę nie widzisz, że nie ma w nim właściwie nic o problemach, o których napisałem w komentarzach?

    Nie ukrywam jednak, że wierzę w oprogramowanie open source i wierzę, że im więcej osób o nim usłyszy, tym ono będzie lepsze.
    Ale Open Source / Freeware to zupełnie inna bajka. Jeżeli mogę, to takiego oprogramowania używam. Mozilla, Firefox, FileZilla, WinHTTrack, PSPad, Sunbird, OpenOffice, Mambo, WordPress, Apache i dziesiątki innych to mój chleb powszedni. Staram się pomagać przy tworzeniu OS, odrobinę swoich rzeczy też na tej zasadzie udostępniłem światu. I nadal będę używał OS, podobnie jak nadal będę dorzucał się do rozwoju tej idei. Zawsze jednak będę uważał, że użyszkodnikowi należy się rzetelna informacja, pozbawiona propagandy. Wolę użytkownika nieprzekonanego, niż przekonanego na chwilę, który się sparzył. Pierwszy zawsze może się sam do OS przekonać / może zostać przekonany. Drugi będzie OS zwalczał biernie/czynnie i przekonać go ponownie będzie znacznie ciężej.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Mikołaj: Nie miałem zamiaru Ciebie (ani nikogo) przekonywać do Linuksa. Twierdzę tylko, że warto się zastanowić. Ciebie nie obchodzi brak sterowników czy zastąpnienie Bat-a innym programem (a tak naprawdę — co on takiego potrafi, czego nie ma żaden inny program? nigdy nie używałem, więc jestem ciekaw) — OK, nie przesiadaj się, Linux nie jest dla Ciebie, tak samo jak nie jest dla moich stacji graficznych.

    Ja patrzę z perspektywy właściciela firmy — mogę parę razy zgrzytnąć zębami w zamian za oszczędność kilkuset złotych (czy kilku tysięcy) na oprogramowaniu. Plus nie muszę się martwić wirusami czy aktualizacją systemu. Dla tej wygody jestem w stanie kupować sprzęt, który nie będzie sprawiał problemów pod Linuksem. Ale tak jak powiedziałem na początku: nikt nie musi, warto się tylko temu przyjrzeć.

    Jeszcze o głosowaniu portfelem: to naprawdę działa. W zeszłym roku zrezygnowałem z usług banku (usunąłem konto firmowe i prywatne) dlatego, że nie byłem w stanie korzystać z niego pod Linuksem. Powiedziałem to wyraźnie obsłudze zamykając konta. Wsparcie dla Linuksa pojawiło się dwa miesiące później. Firmy naprawdę słuchają — gdyby do mnie przyszło kilku Klientów i powiedzieli, że nie będą ze mną współpracować, bo nie mam Corela, to bym go kupił (nawet jeśli go nie cierpię). :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Mikołaj: Nie miałem zamiaru Ciebie (ani nikogo) przekonywać do Linuksa. Twierdzę tylko, że warto się zastanowić. Ciebie nie obchodzi brak sterowników czy zastąpnienie Bat-a innym programem (a tak naprawdę — co on takiego potrafi, czego nie ma żaden inny program? nigdy nie używałem, więc jestem ciekaw) — OK, nie przesiadaj się, Linux nie jest dla Ciebie, tak samo jak nie jest dla moich stacji graficznych.

    Ja patrzę z perspektywy właściciela firmy — mogę parę razy zgrzytnąć zębami w zamian za oszczędność kilkuset złotych (czy kilku tysięcy) na oprogramowaniu. Plus nie muszę się martwić wirusami czy aktualizacją systemu. Dla tej wygody jestem w stanie kupować sprzęt, który nie będzie sprawiał problemów pod Linuksem. Ale tak jak powiedziałem na początku: nikt nie musi, warto się tylko temu przyjrzeć.

    Jeszcze o głosowaniu portfelem: to naprawdę działa. W zeszłym roku zrezygnowałem z usług banku (usunąłem konto firmowe i prywatne) dlatego, że nie byłem w stanie korzystać z niego pod Linuksem. Powiedziałem to wyraźnie obsłudze zamykając konta. Wsparcie dla Linuksa pojawiło się dwa miesiące później. Firmy naprawdę słuchają — gdyby do mnie przyszło kilku Klientów i powiedzieli, że nie będą ze mną współpracować, bo nie mam Corela, to bym go kupił (nawet jeśli go nie cierpię). :)

  • http://komarek.blogspot.com Paweł „Komarek” Komarnicki

    :D Ale się zrobił flamewar :D Aż się łezka w oku kręci :)

    A tak na serio – Maya na linuxa jest, Photoshopa w wersji conajmniej 7 mozna bez trudu uruchomić w WINE (nie wspominam już o udoskonalonym CrossOver Office). Jak ci się nie podoba GIMP, to może karz każdemu użytkownikowi komputera i aparatu cyfrowego kupować legalnego photoshopa? ;)

    Ale fakt faktem, Linux i całe oprogramowanie OpenSource ma przyszłość. Ostatnio miałem spory problem z niefirmowym (Pentagram, Aiptek i Trust to to ten sam hard z różnymi sterownikami) tabletem. Od momentu zgłoszenia problemu przeze mnie i kilku innych ludzi, wyszła po niecałych 2 miesiacach nowa wersja biblioteki, w pełni usprawniająca ten problem. W przypadku photoshopa czekałbm rok albo i dłużej. Ja tu widzę znaczną róznicę :D

    Apropo – SodiPodi mi nie chce działać :( Wywala errora, że jakiś moduł w bibliotece coś tam :D (ale InkScape działa :D)

  • http://komarek.blogspot.com Paweł „Komarek” Komarnicki

    :D Ale się zrobił flamewar :D Aż się łezka w oku kręci :)

    A tak na serio – Maya na linuxa jest, Photoshopa w wersji conajmniej 7 mozna bez trudu uruchomić w WINE (nie wspominam już o udoskonalonym CrossOver Office). Jak ci się nie podoba GIMP, to może karz każdemu użytkownikowi komputera i aparatu cyfrowego kupować legalnego photoshopa? ;)

    Ale fakt faktem, Linux i całe oprogramowanie OpenSource ma przyszłość. Ostatnio miałem spory problem z niefirmowym (Pentagram, Aiptek i Trust to to ten sam hard z różnymi sterownikami) tabletem. Od momentu zgłoszenia problemu przeze mnie i kilku innych ludzi, wyszła po niecałych 2 miesiacach nowa wersja biblioteki, w pełni usprawniająca ten problem. W przypadku photoshopa czekałbm rok albo i dłużej. Ja tu widzę znaczną róznicę :D

    Apropo – SodiPodi mi nie chce działać :( Wywala errora, że jakiś moduł w bibliotece coś tam :D (ale InkScape działa :D)

  • http://www.mikolajski.net Mikołaj

    Nie miałem zamiaru Ciebie (ani nikogo) przekonywać do Linuksa. Twierdzę tylko, że warto się zastanowić.
    Ależ oczywiście! Ba, ja naprawdę popieram przechodzenie na Linuksa wszędzie tam, gdzie komp służy do odpalania edytora tekstu i klepania durnych pisemek, czy do równie zaawansowanych zadań. Naprawdę nie widzę sensu stawiania tam XP etc., choćby ze względu na konieczność kupienia znacznie mocniejszej maszyny.
    Zwracam jedynie uwagę na to, że trzeba ludziom o pisać wprost także o wadach Linuksa, czego już nie napisałeś.

    Ciebie nie obchodzi brak sterowników czy zastąpnienie Bat-a innym programem (a tak naprawdę ? co on takiego potrafi, czego nie ma żaden inny program? nigdy nie używałem, więc jestem ciekaw) ? OK, nie przesiadaj się, Linux nie jest dla Ciebie, tak samo jak nie jest dla moich stacji graficznych.
    Ależ ja chętnie bym się na Linuksa przesiadł, mam tylko jeden warunek. Moja praca musi być tak samo bezproblemowa i komfortowa, jak pod XP. Dopóki Linux tego warunku spełniał nie będzie, dopóty ja będę korzystał z Windowsów. I, mówiąc szczerze, wkurzają mnie „pryszczaci linuksiarze”, którzy twierdzą, że pod Linuksem wszystko można wszystkim zastąpić i wszystko zawsze działa tam lepiej. Nazwiskami sypał nie będę, obaj doskonale znamy przynajmniej jednego takiego, który jest „Linunazistą” ;)

    Ja patrzę z perspektywy właściciela firmy ? mogę parę razy zgrzytnąć zębami w zamian za oszczędność kilkuset złotych (czy kilku tysięcy) na oprogramowaniu. Plus nie muszę się martwić wirusami czy aktualizacją systemu.
    E, zaczynasz niebezpiecznie uogólniać i „microsoftyzować” :/
    Oszczędność owszem, choć dla wielu jest iluzoryczna, gdy muszą wydać kasę na admina / pomocnika, o czym sam napisałeś.
    Wirusy nie są straszne do czasu, wszak na Linuksa też się pojawiają i pojawiać będą coraz częściej. Ba, w miarę „uwindowsowienia” Linuksa będzie coraz większa szansa na zainstalowanie sobie jakiegoś trojana przez mniej doświadczonego usera.
    Aktualizacje? Owszem, nie trzeba się nimi martwić, ale na tej samej zasadzie nie trzeba się martwić aktualizacjami Windows, które mogą być automatyczne.
    Pisząc o braku wirusów i aktualizacjach wyrabiasz w ludziach przekonanie, że jest to system bezobsługowy – zupełnie jak Microsoft mówiący o Windows. A przecież każdy system wymaga myślenia, każdy wymaga obsługi i w każdym od czasu do czasu trzeba łatać dziury.

    Dla tej wygody jestem w stanie kupować sprzęt, który nie będzie sprawiał problemów pod Linuksem.
    OK. Co jednak począć, gdy pod Linuksa możesz kupić tylko ten gorszy sprzęt? Jeśli masz do wyboru skaner spełniający 100% Twoich wymagań, ale działający pod Windows, oraz skaner spełniający 70% Twoich wymagań, działający także pod Linuksem, jesteś skazany na ten drugi. Ja mogę dokonać wyboru. Oczywiście takie dysproporcje zdarzają się rzadko, ale tym niemniej istnieją i nie można tego przemilczeć.

    Jeszcze o głosowaniu portfelem: to naprawdę działa.
    O tyle, o ile. Większe znacznie będzie miało marudzenie firmie mailami, niż głosowanie portfelem. Producent skanerów pewnie się nie domyśli, że ma sprzedaż o 0,8% niższą z powodu braku wsparcia dla Linuksa :>

    Firmy naprawdę słuchają ? gdyby do mnie przyszło kilku Klientów i powiedzieli, że nie będą ze mną współpracować, bo nie mam Corela, to bym go kupił (nawet jeśli go nie cierpię). :)
    Tylko że prędzej reagują małe firmy, niż wielkie koncerny. Dla Ciebie zakup Corela to kwestia paru dni, dla koncernu wsparcie Linuksa odpowiednimi sterownikami to może być kilka(naście/dziesiąt) miesięcy. Pan Zenek z firmy ABC tyle czekać nie będzie.

    A generalnie tekst lepiej byłoby napisać z podziałem na zastosowania i sensem przesiadki. Wtedy byłoby widać, że komp biurowy warto postawić na Linuksie, a stacja robocza architekta niech nadal pracuje pod Windows.

  • http://www.mikolajski.net Mikołaj

    Nie miałem zamiaru Ciebie (ani nikogo) przekonywać do Linuksa. Twierdzę tylko, że warto się zastanowić.
    Ależ oczywiście! Ba, ja naprawdę popieram przechodzenie na Linuksa wszędzie tam, gdzie komp służy do odpalania edytora tekstu i klepania durnych pisemek, czy do równie zaawansowanych zadań. Naprawdę nie widzę sensu stawiania tam XP etc., choćby ze względu na konieczność kupienia znacznie mocniejszej maszyny.
    Zwracam jedynie uwagę na to, że trzeba ludziom o pisać wprost także o wadach Linuksa, czego już nie napisałeś.

    Ciebie nie obchodzi brak sterowników czy zastąpnienie Bat-a innym programem (a tak naprawdę ? co on takiego potrafi, czego nie ma żaden inny program? nigdy nie używałem, więc jestem ciekaw) ? OK, nie przesiadaj się, Linux nie jest dla Ciebie, tak samo jak nie jest dla moich stacji graficznych.
    Ależ ja chętnie bym się na Linuksa przesiadł, mam tylko jeden warunek. Moja praca musi być tak samo bezproblemowa i komfortowa, jak pod XP. Dopóki Linux tego warunku spełniał nie będzie, dopóty ja będę korzystał z Windowsów. I, mówiąc szczerze, wkurzają mnie „pryszczaci linuksiarze”, którzy twierdzą, że pod Linuksem wszystko można wszystkim zastąpić i wszystko zawsze działa tam lepiej. Nazwiskami sypał nie będę, obaj doskonale znamy przynajmniej jednego takiego, który jest „Linunazistą” ;)

    Ja patrzę z perspektywy właściciela firmy ? mogę parę razy zgrzytnąć zębami w zamian za oszczędność kilkuset złotych (czy kilku tysięcy) na oprogramowaniu. Plus nie muszę się martwić wirusami czy aktualizacją systemu.
    E, zaczynasz niebezpiecznie uogólniać i „microsoftyzować” :/
    Oszczędność owszem, choć dla wielu jest iluzoryczna, gdy muszą wydać kasę na admina / pomocnika, o czym sam napisałeś.
    Wirusy nie są straszne do czasu, wszak na Linuksa też się pojawiają i pojawiać będą coraz częściej. Ba, w miarę „uwindowsowienia” Linuksa będzie coraz większa szansa na zainstalowanie sobie jakiegoś trojana przez mniej doświadczonego usera.
    Aktualizacje? Owszem, nie trzeba się nimi martwić, ale na tej samej zasadzie nie trzeba się martwić aktualizacjami Windows, które mogą być automatyczne.
    Pisząc o braku wirusów i aktualizacjach wyrabiasz w ludziach przekonanie, że jest to system bezobsługowy – zupełnie jak Microsoft mówiący o Windows. A przecież każdy system wymaga myślenia, każdy wymaga obsługi i w każdym od czasu do czasu trzeba łatać dziury.

    Dla tej wygody jestem w stanie kupować sprzęt, który nie będzie sprawiał problemów pod Linuksem.
    OK. Co jednak począć, gdy pod Linuksa możesz kupić tylko ten gorszy sprzęt? Jeśli masz do wyboru skaner spełniający 100% Twoich wymagań, ale działający pod Windows, oraz skaner spełniający 70% Twoich wymagań, działający także pod Linuksem, jesteś skazany na ten drugi. Ja mogę dokonać wyboru. Oczywiście takie dysproporcje zdarzają się rzadko, ale tym niemniej istnieją i nie można tego przemilczeć.

    Jeszcze o głosowaniu portfelem: to naprawdę działa.
    O tyle, o ile. Większe znacznie będzie miało marudzenie firmie mailami, niż głosowanie portfelem. Producent skanerów pewnie się nie domyśli, że ma sprzedaż o 0,8% niższą z powodu braku wsparcia dla Linuksa :>

    Firmy naprawdę słuchają ? gdyby do mnie przyszło kilku Klientów i powiedzieli, że nie będą ze mną współpracować, bo nie mam Corela, to bym go kupił (nawet jeśli go nie cierpię). :)
    Tylko że prędzej reagują małe firmy, niż wielkie koncerny. Dla Ciebie zakup Corela to kwestia paru dni, dla koncernu wsparcie Linuksa odpowiednimi sterownikami to może być kilka(naście/dziesiąt) miesięcy. Pan Zenek z firmy ABC tyle czekać nie będzie.

    A generalnie tekst lepiej byłoby napisać z podziałem na zastosowania i sensem przesiadki. Wtedy byłoby widać, że komp biurowy warto postawić na Linuksie, a stacja robocza architekta niech nadal pracuje pod Windows.

  • http://www.mikolajski.net Mikołaj

    Heh, zapomniałem skrobnąć o TheBat! Cóż, ma rozbudowaną część indywidualizacji odpowiedzi. Do określonego kontaktu mogę przypisać standardowe formaty listu i odpowiedzi, łącznie ze zwrotami powitalnymi, sygnaturkami oraz kodowaniem. O konfigurowalności samego programu pisać chyba nie ma co, jest naprawdę olbrzymia. Thunderbirda dzielą od niego całe lata świetlne.

  • http://www.mikolajski.net Mikołaj

    Heh, zapomniałem skrobnąć o TheBat! Cóż, ma rozbudowaną część indywidualizacji odpowiedzi. Do określonego kontaktu mogę przypisać standardowe formaty listu i odpowiedzi, łącznie ze zwrotami powitalnymi, sygnaturkami oraz kodowaniem. O konfigurowalności samego programu pisać chyba nie ma co, jest naprawdę olbrzymia. Thunderbirda dzielą od niego całe lata świetlne.

  • http://diary.urzenia.net MySZ

    @Mikolaj: nie chce mi sie az wczytywac we wszystko. ale zastanow sie: piszesz ze dla Ciebie np inkscape jest toporny. nie uwazasz, ze to subiektywne odczucie ? _bardzo_ ? i wystarczy poprobowac, zeby zmienic negatywne nastawienie i sprobowac go polubic ? trzeba _chciec_.

    a sadzac po tej jednej wypowiedzi: jestes nastawiony negatywnie. po prostu.

  • http://diary.urzenia.net MySZ

    @Mikolaj: nie chce mi sie az wczytywac we wszystko. ale zastanow sie: piszesz ze dla Ciebie np inkscape jest toporny. nie uwazasz, ze to subiektywne odczucie ? _bardzo_ ? i wystarczy poprobowac, zeby zmienic negatywne nastawienie i sprobowac go polubic ? trzeba _chciec_.

    a sadzac po tej jednej wypowiedzi: jestes nastawiony negatywnie. po prostu.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Mikołaj: Ty chyba naprawdę jesteś trochę uprzedzony :) Linux kojarzy Ci się z „pryszczatymi linuksiarzami” — to stereotypy. Moja mama ma Ubuntu na laptopie i nigdy nie słyszałem, żeby narzekała. Patrycja ma Ubuntu na komputerze w firmie i stanowczo sprzeciwiła się, kiedy chciałem jej postawić Windows. A obie mają z „geekami” tyle wspólnego co ja z Miss Polonia ;)

    Specjalnie dla Ciebie szukałem w Sieci najświeższych informacji o wirusach linuksowych. Jest jeden! (Nazywa się bliss i jest znany od 1997 roku. Ciekawostka: wirus ma… procedurę leczącą, uruchamianą z linii komend — gdyby ktoś się jednak zaraził, wystarczy jedna komenda i wirus sam się usuwa ;)). Wszelkie zatem dyskusje o linuksowych wirusach uznaję za demagogię :D

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Mikołaj: Ty chyba naprawdę jesteś trochę uprzedzony :) Linux kojarzy Ci się z „pryszczatymi linuksiarzami” — to stereotypy. Moja mama ma Ubuntu na laptopie i nigdy nie słyszałem, żeby narzekała. Patrycja ma Ubuntu na komputerze w firmie i stanowczo sprzeciwiła się, kiedy chciałem jej postawić Windows. A obie mają z „geekami” tyle wspólnego co ja z Miss Polonia ;)

    Specjalnie dla Ciebie szukałem w Sieci najświeższych informacji o wirusach linuksowych. Jest jeden! (Nazywa się bliss i jest znany od 1997 roku. Ciekawostka: wirus ma… procedurę leczącą, uruchamianą z linii komend — gdyby ktoś się jednak zaraził, wystarczy jedna komenda i wirus sam się usuwa ;)). Wszelkie zatem dyskusje o linuksowych wirusach uznaję za demagogię :D

  • http://amag-pl.info/blog amag

    Fajny wpis. Od trzeciego zaczynam naukę w celu bycia wdrożeniowcem i powiem, że kilka ciekawych uwag znalazłem we wpisie.
    Nie chcę sie wdawać w dyskusję ale główną różnicą między linuxem, a windowsami jest oddzielenie przestrzeni jądra od pozostałych aplikacji. W windowsie każdy program może mieć dostęp do krytycznych obszarów systemu (np. gady-gady, które kożystając z bibliotek IE bywało krytyczną furtką w systemie). W linuxie coś takiego nie ma po prostu miejsca- niech ktoś sobie wyobrazi, że np. Kmail odbierając maila nagle zmienia tapetę pulpitu i znikają wszystkie ikony z niego. Dlatego wirusy w linuxie działają jedynie jeśli uda im się wykożystać jakąś lukę w systemie i przeniknąć z obszaru systemowego do innego użytkownika, a później do obszaru roboczego systemu (co wymaga uprawnień roota). Wirusów linuxowych tak naprawdę jest całkiem sporo ale co z tego jeśli taki przykładowy działa np. tylko z dystrybucją SUSE 8.5, która posiada określony glibc, z którego kożysta jakiś mało popularny program? Ms przedstawia ciągle swój produkt jako „user-friendly”, a tak naprawdę to coraz bardziej od tego odchodzi. Ile to ja razy naprawiałem już biednym userom komputery, bo oni weszli tylko na stronę „Hot Free XXX Pics” albo dostali jakiegoś maila od „897Vhgi76ckjlh@yahoo.com” i nagle im wszystko przestało działać/IE nie działa/poczta się nie pokazuje/(mój) komputer nie odpowiada/itd. O ile w 9x dało się objąć rozumkiem zwykłego usera cały system, tak np. w xp trzeba często sięgać do źródeł takie jak dokumentacja, wbudowana pomoc czy fora. Ms zdaje sobie sprawę, że nie da się zrobic systemu prostego, funkcjonalnego i bezpiecznego. Pracowałem sporo w xp professional i bez znajomości „usług systemowych” (demonów po prostu) nie było szans wykonywać czegoś sensownego (czytaj więcej niż klikanie, pisanie i gadanie). W Vista będzie jeszcze bardziej skomplikowanie, bo msowi coraz trudniej ukryć bebechy systemu. Moim zdaniem Linux idzie lepszą drogą bo on (linia poleceń) jest już skomplikowany, a do tego wystarcza napisać GUI (interfejs użytkownika) klikalne.
    Miałem się nie angażować ale mi nie wyszło ;)

  • http://amag-pl.info/blog amag

    Fajny wpis. Od trzeciego zaczynam naukę w celu bycia wdrożeniowcem i powiem, że kilka ciekawych uwag znalazłem we wpisie.
    Nie chcę sie wdawać w dyskusję ale główną różnicą między linuxem, a windowsami jest oddzielenie przestrzeni jądra od pozostałych aplikacji. W windowsie każdy program może mieć dostęp do krytycznych obszarów systemu (np. gady-gady, które kożystając z bibliotek IE bywało krytyczną furtką w systemie). W linuxie coś takiego nie ma po prostu miejsca- niech ktoś sobie wyobrazi, że np. Kmail odbierając maila nagle zmienia tapetę pulpitu i znikają wszystkie ikony z niego. Dlatego wirusy w linuxie działają jedynie jeśli uda im się wykożystać jakąś lukę w systemie i przeniknąć z obszaru systemowego do innego użytkownika, a później do obszaru roboczego systemu (co wymaga uprawnień roota). Wirusów linuxowych tak naprawdę jest całkiem sporo ale co z tego jeśli taki przykładowy działa np. tylko z dystrybucją SUSE 8.5, która posiada określony glibc, z którego kożysta jakiś mało popularny program? Ms przedstawia ciągle swój produkt jako „user-friendly”, a tak naprawdę to coraz bardziej od tego odchodzi. Ile to ja razy naprawiałem już biednym userom komputery, bo oni weszli tylko na stronę „Hot Free XXX Pics” albo dostali jakiegoś maila od „897Vhgi76ckjlh@yahoo.com” i nagle im wszystko przestało działać/IE nie działa/poczta się nie pokazuje/(mój) komputer nie odpowiada/itd. O ile w 9x dało się objąć rozumkiem zwykłego usera cały system, tak np. w xp trzeba często sięgać do źródeł takie jak dokumentacja, wbudowana pomoc czy fora. Ms zdaje sobie sprawę, że nie da się zrobic systemu prostego, funkcjonalnego i bezpiecznego. Pracowałem sporo w xp professional i bez znajomości „usług systemowych” (demonów po prostu) nie było szans wykonywać czegoś sensownego (czytaj więcej niż klikanie, pisanie i gadanie). W Vista będzie jeszcze bardziej skomplikowanie, bo msowi coraz trudniej ukryć bebechy systemu. Moim zdaniem Linux idzie lepszą drogą bo on (linia poleceń) jest już skomplikowany, a do tego wystarcza napisać GUI (interfejs użytkownika) klikalne.
    Miałem się nie angażować ale mi nie wyszło ;)

  • http://www.mikolajski.net Mikołaj

    @MySZ: nie chce Ci się wczytywać, ale oceniasz? :/
    Oczywiście, że Inkscape jest dla mnie programem topornym, ale w końcu wypowiadam się za siebie. Przykro mi, ale po doświadczeniach z Corelem czy Illustratorem uważam Inkscape za program toporny. Tego wrażenia nie zmienią nawet najdłuższe próby, bo wrażenia toporności nabrałem właśnie po próbach. Z tego punktu widzenia Twoje „trzeba chcieć polubić” oznacza „musisz polubić”. Sęk w tym, że ja nic nie muszę, albo mi program odpowiada, albo nie. Żeby było śmieszniej, to stale chcę powymieniać różne programy na OpenSource i testuję je z dużą życzliwością. Niestety, życzliwość nie rekompensuje braku użyteczności.

    „a sadzac po tej jednej wypowiedzi: jestes nastawiony negatywnie. po prostu.”

    No widzisz, gdybyś zadał sobie trud przeczytania całości, to byś takich głupot nie pisał ;P

    @ Marvel
    Mikołaj: Ty chyba naprawdę jesteś trochę uprzedzony :)
    Wręcz przeciwnie. Co jakiś czas staram się sprawdzać, czy Linux odpowiada moim wymaganiom i naprawdę żałuję, że nie udało mi się ściągnąć ISO Lindowsa. Ba, Linuksa zdarza mi się promować i dzięki mojej sugestii w pewnej niedużej stacji telewizyjnej kompy biurowe (do Netu i pisania tekstów) stoją na Linuksie i OpenOffice, zamiast na Windows i Wordzie. Czy to jest uprzedzenie do czegokolwiek?

    Linux kojarzy Ci się z ?pryszczatymi linuksiarzami? ? to stereotypy.
    Nie zrozumiałeś. Twój tekst skojarzył mi się z idiotyczną propagandą „pryszczatych linuksiarzy”, którzy nie widzą właściwie żadnych wad Linuksa. Jeżeli ktoś im nawet jakąś wadę pokaże, to jest ona bagatelizowana lub wręcz zmieniana w zaletę. Nie chce mi się szukać konkretnych postów, ale wystarczy pogooglać na pl.pregierz po „Raf256″. Identyczne idiotyzmy, acz prowindowsowe, były wypisywane m.in. przez osobnika JurekA. Widać tam też moje posty, w których nie idealizuję ani Windows, ani Linuksa.

    Zawsze też z „pryszczatymi linuksiarzami” będą mi się zawsze kojarzyły stwierdzenia w stylu „Linux jest lepszy od Windows, gdyż soft A działa dzięki Wine, B działa po wkompilowaniu czegośtam, C można skonfigurować dzięki paru linijkom skryptu”.
    Zwykły przeciętny user, który nie ma pod ręką wsparcia (Twoja Mama i Patrycja wsparcie mają na wyciągnięcie ręki), nie będzie kombinować z Wine, skryptami, linią komend etc., bo tego nie rozumie i się boi. Podobnie ZU będzie pracował na koncie roota czy psuł system przez wywalanie czegoś na siłę, bo ZU tak ma niezależnie od systemu. W końcu Windows nie jest aż tak niebezpieczny, gdy jest użytkowany zgodnie z zaleceniami. Problem w tym, że zaleceń mało kto przestrzega.

    Nie lubię takiej pisaniny, bo ona de facto odstrasza od Linuksa, Firefoksa czy wręcz całego OpenSource. Dla mnie każda nierzetelna wypowiedź jest szkodnictwem, bo user zawiedziony na programie staje się tego programu przeciwnikiem.

    Ja bym naprawdę chciał, żeby Linux był w Polsce znacznie bardziej popularny. Jednym z pomniejszych powodów jest udowodnienie, że Linux wcale nie jest takim prostym systemem dla ZU, jak bardzo wielu jego propagatorów twierdzi. W tej chwili Linux to raptem 80 tysięcy kompów w Polsce. Przy 800 tysiącach mielibyśmy wiarygodną próbkę z linuksowego życia „pana Zenka, który włożył CD do napędu” i nagle okazałoby się, że człowiek bez porządnej edukacji będzie miał problemy z systemem niezależnie od tego, czy to BeOS, Windows, OS2 czy *ix.

  • http://www.mikolajski.net Mikołaj

    @MySZ: nie chce Ci się wczytywać, ale oceniasz? :/
    Oczywiście, że Inkscape jest dla mnie programem topornym, ale w końcu wypowiadam się za siebie. Przykro mi, ale po doświadczeniach z Corelem czy Illustratorem uważam Inkscape za program toporny. Tego wrażenia nie zmienią nawet najdłuższe próby, bo wrażenia toporności nabrałem właśnie po próbach. Z tego punktu widzenia Twoje „trzeba chcieć polubić” oznacza „musisz polubić”. Sęk w tym, że ja nic nie muszę, albo mi program odpowiada, albo nie. Żeby było śmieszniej, to stale chcę powymieniać różne programy na OpenSource i testuję je z dużą życzliwością. Niestety, życzliwość nie rekompensuje braku użyteczności.

    „a sadzac po tej jednej wypowiedzi: jestes nastawiony negatywnie. po prostu.”

    No widzisz, gdybyś zadał sobie trud przeczytania całości, to byś takich głupot nie pisał ;P

    @ Marvel
    Mikołaj: Ty chyba naprawdę jesteś trochę uprzedzony :)
    Wręcz przeciwnie. Co jakiś czas staram się sprawdzać, czy Linux odpowiada moim wymaganiom i naprawdę żałuję, że nie udało mi się ściągnąć ISO Lindowsa. Ba, Linuksa zdarza mi się promować i dzięki mojej sugestii w pewnej niedużej stacji telewizyjnej kompy biurowe (do Netu i pisania tekstów) stoją na Linuksie i OpenOffice, zamiast na Windows i Wordzie. Czy to jest uprzedzenie do czegokolwiek?

    Linux kojarzy Ci się z ?pryszczatymi linuksiarzami? ? to stereotypy.
    Nie zrozumiałeś. Twój tekst skojarzył mi się z idiotyczną propagandą „pryszczatych linuksiarzy”, którzy nie widzą właściwie żadnych wad Linuksa. Jeżeli ktoś im nawet jakąś wadę pokaże, to jest ona bagatelizowana lub wręcz zmieniana w zaletę. Nie chce mi się szukać konkretnych postów, ale wystarczy pogooglać na pl.pregierz po „Raf256″. Identyczne idiotyzmy, acz prowindowsowe, były wypisywane m.in. przez osobnika JurekA. Widać tam też moje posty, w których nie idealizuję ani Windows, ani Linuksa.

    Zawsze też z „pryszczatymi linuksiarzami” będą mi się zawsze kojarzyły stwierdzenia w stylu „Linux jest lepszy od Windows, gdyż soft A działa dzięki Wine, B działa po wkompilowaniu czegośtam, C można skonfigurować dzięki paru linijkom skryptu”.
    Zwykły przeciętny user, który nie ma pod ręką wsparcia (Twoja Mama i Patrycja wsparcie mają na wyciągnięcie ręki), nie będzie kombinować z Wine, skryptami, linią komend etc., bo tego nie rozumie i się boi. Podobnie ZU będzie pracował na koncie roota czy psuł system przez wywalanie czegoś na siłę, bo ZU tak ma niezależnie od systemu. W końcu Windows nie jest aż tak niebezpieczny, gdy jest użytkowany zgodnie z zaleceniami. Problem w tym, że zaleceń mało kto przestrzega.

    Nie lubię takiej pisaniny, bo ona de facto odstrasza od Linuksa, Firefoksa czy wręcz całego OpenSource. Dla mnie każda nierzetelna wypowiedź jest szkodnictwem, bo user zawiedziony na programie staje się tego programu przeciwnikiem.

    Ja bym naprawdę chciał, żeby Linux był w Polsce znacznie bardziej popularny. Jednym z pomniejszych powodów jest udowodnienie, że Linux wcale nie jest takim prostym systemem dla ZU, jak bardzo wielu jego propagatorów twierdzi. W tej chwili Linux to raptem 80 tysięcy kompów w Polsce. Przy 800 tysiącach mielibyśmy wiarygodną próbkę z linuksowego życia „pana Zenka, który włożył CD do napędu” i nagle okazałoby się, że człowiek bez porządnej edukacji będzie miał problemy z systemem niezależnie od tego, czy to BeOS, Windows, OS2 czy *ix.

  • http://diary.urzenia.net MySZ

    @Mikolaj: co do jednego sie z Toba zgodze: TheBat! to powinien byc standard ;) szybkosc dzialania i mozliwosci wymiataja. tego jedynego softu brakuje mi w L :)

    co do reszty: nie czytalem wszystkiego, bo po co ? Ty chcesz miec Corela na Linuksa, a nie dobrego softu. Inkscape jest dobrym sotem, ale o odmiennej ‘naturze’ – tak samo jak caly linuks. tu jest zupelnie inna, calkiem odmienna filozofia pracy, dzialania. a Ty chcesz miec to samo co na W tylko pod L. normalne, ze nie bedzie. to jest _cos_inego_ i nigdy nie bedzie inaczej.

    mi na poczatku, jakies 2 lata temu, tez bylo bardzo ciezko sie przesiasc – probowalem kilka razy. ale ja zdecydowanie _chcialem_ poznac cos innego, a nie miec to samo tylko inaczej… to jest duza roznica.

    i wlasnie dlatego wiem, ze nie musze czytac calosci Twoich wypowiedzi nt softu Linuksowego – jest inny. czasem lepszy, czasem gorszy. ale inny. a Ty nie jestes gotowy na zmiany ;)

  • http://diary.urzenia.net MySZ

    @Mikolaj: co do jednego sie z Toba zgodze: TheBat! to powinien byc standard ;) szybkosc dzialania i mozliwosci wymiataja. tego jedynego softu brakuje mi w L :)

    co do reszty: nie czytalem wszystkiego, bo po co ? Ty chcesz miec Corela na Linuksa, a nie dobrego softu. Inkscape jest dobrym sotem, ale o odmiennej ‘naturze’ – tak samo jak caly linuks. tu jest zupelnie inna, calkiem odmienna filozofia pracy, dzialania. a Ty chcesz miec to samo co na W tylko pod L. normalne, ze nie bedzie. to jest _cos_inego_ i nigdy nie bedzie inaczej.

    mi na poczatku, jakies 2 lata temu, tez bylo bardzo ciezko sie przesiasc – probowalem kilka razy. ale ja zdecydowanie _chcialem_ poznac cos innego, a nie miec to samo tylko inaczej… to jest duza roznica.

    i wlasnie dlatego wiem, ze nie musze czytac calosci Twoich wypowiedzi nt softu Linuksowego – jest inny. czasem lepszy, czasem gorszy. ale inny. a Ty nie jestes gotowy na zmiany ;)

  • http://diary.urzenia.net MySZ

    btw. na komputer, niezaleznie od tego czy W, czy L, czy tez M powinno byc cos a’la prawo jazdy. bez tego nie powinno byc prawa obslugi takowego. a przynajmniej dostepu do internetu.

  • http://diary.urzenia.net MySZ

    btw. na komputer, niezaleznie od tego czy W, czy L, czy tez M powinno byc cos a’la prawo jazdy. bez tego nie powinno byc prawa obslugi takowego. a przynajmniej dostepu do internetu.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    MySZ: Jakbyśmy poszli tym tropem, to powinno być też na TV, magnetowid czy kuchenkę mikrofalową. Teoretycznie w szkole informatyka jest już dla każdego. Po prostu program nauczania powinien być bardziej „ludzki” (znam ludzi, którzy potrafią programować w Pascalu, a Word sprawia im problemy).

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    MySZ: Jakbyśmy poszli tym tropem, to powinno być też na TV, magnetowid czy kuchenkę mikrofalową. Teoretycznie w szkole informatyka jest już dla każdego. Po prostu program nauczania powinien być bardziej „ludzki” (znam ludzi, którzy potrafią programować w Pascalu, a Word sprawia im problemy).

  • http://komarek.blogspot.com Paweł

    Ja, ja :) Mam problemy z Wordem, bo nienawidzę tego programu :D Swoją drogą ja coś takiego przechodziłem już – zamieniałem Office na OpenOffice :D

    I co? I się udało, mam to co potrzebuję, polskie słowniki, elastyczność, eksport do PDF, podawanie kolorów w CMYK i jedyny minus na jaki mogę się skarżyć, to konieczność tymczasowego działania na wersji angielskiej (w sumie żaden problem), no i nieco odmienne obsługiwanie :D

    GIMP’a też używam, częściej niż Photoshopa, chociażby z tego powodu, że dla mnie bardziej intuicyjne jest korzystanie z szybkiej maski i edytora ścieżek w tym OpenSourcowym GIMPie :D Ale to kwestia gustu i nigdy nie mówiłem „a ty jesteś jakiś inny, bo korzystasz z tych wszystkiejh windowsów, photoshopów itp”…

    Szkoda, że nie udało mi się jeszcze odnaleźć działającego edytora grafiki wektorowej (Sodipodi nie chodzi, a InkScape jest chyba jescze trochę niewystarczające :D)

    Ogólnie żeby dokonać zmian, to trzeba chcieć. Chcieć zmienić coś kosztem naszych wygodnych przyzwyczajeń. Ale gdyby nie to, to nadal byśmy robili strony w notatniku i tylko 2 HTML3. Proste.

  • http://komarek.blogspot.com Paweł

    Ja, ja :) Mam problemy z Wordem, bo nienawidzę tego programu :D Swoją drogą ja coś takiego przechodziłem już – zamieniałem Office na OpenOffice :D

    I co? I się udało, mam to co potrzebuję, polskie słowniki, elastyczność, eksport do PDF, podawanie kolorów w CMYK i jedyny minus na jaki mogę się skarżyć, to konieczność tymczasowego działania na wersji angielskiej (w sumie żaden problem), no i nieco odmienne obsługiwanie :D

    GIMP’a też używam, częściej niż Photoshopa, chociażby z tego powodu, że dla mnie bardziej intuicyjne jest korzystanie z szybkiej maski i edytora ścieżek w tym OpenSourcowym GIMPie :D Ale to kwestia gustu i nigdy nie mówiłem „a ty jesteś jakiś inny, bo korzystasz z tych wszystkiejh windowsów, photoshopów itp”…

    Szkoda, że nie udało mi się jeszcze odnaleźć działającego edytora grafiki wektorowej (Sodipodi nie chodzi, a InkScape jest chyba jescze trochę niewystarczające :D)

    Ogólnie żeby dokonać zmian, to trzeba chcieć. Chcieć zmienić coś kosztem naszych wygodnych przyzwyczajeń. Ale gdyby nie to, to nadal byśmy robili strony w notatniku i tylko 2 HTML3. Proste.

  • http://www.mikolajski.net Mikołaj

    @MySZ: Właśnie w owej „innej filozofii” tkwi problem! Przesadzić bezproblemowo na Linuksa można panią Jadzię, która od lat klepie pisemka w Wordzie. Jej można nawet wcisnąć kit, że to Linux to nowszy Windows, a OpenOffice to nowszy Word (na takiej zasadzie instaluję „paniom Jadziom Firefoksa”) i po dwóch dniach będzie klepała tak, jak dawniej. Ona nie straci nic na wydajności, bo podstawowe narzędzie pracy będzie niemal identyczne lub nawet identyczne, gdy wcześniej używała OO.
    „Inna filozofia” generuje mnóstwo problemów w chwili, gdy musisz zamienić soft grubszego kalibru. Masz firmę, żyjesz ze zleceń i pracujesz w Corelu (podstawić dowolny inny soft, który nie ma równoważnego odpowiednika). Pomijając przestawienie się na nowy system operacyjny, to masz kilka innych problemów:
    - znalezienie odpowiednika Corela (dowolnego innego softu);
    - przetestowanie i wybranie najlepszego;
    - nauczenie się go w takim stopniu, w jakim znasz się na Corelu (dowolnym innym sofcie);
    Nie oszukujmy się, to nie będzie trwać dwa dni. To może potrwać kilka tygodni/miesięcy. Jeżeli żyjesz z Corela (dowolnego innego softu), to nie pozwolisz sobie na to, żeby wydajność spadła Ci do zera i podnosiła się przez kolejnych parę miesięcy. I to nie są żadne wygodne przyzwyczajenia, ale konkretna wiedza i doświadczenie, dzięki którym nie żresz zelówek.

    Dlatego właśnie uważam, że w tekście Marvela zabrakło wyraźnie zaznaczonego fragmentu, kto się może na Linuksa przesiąść bez problemu, kto może napotkać jakieś trudności, a kto powinien o przesiadce zapomnieć. Linuksowi ujmy by to nie przyniosło, a przynajmniej uczciwie postawiło sprawę.

    A z prawem jazdy na Internet się zgadzam. Byłoby mniej wirusów, mniej spamu i mniej łącz zapchanych przez zombie. Pod tym względem nie jestem miłosierny, aktywny dostęp do Netu mógłby być reglamentowany :>

  • http://www.mikolajski.net Mikołaj

    @MySZ: Właśnie w owej „innej filozofii” tkwi problem! Przesadzić bezproblemowo na Linuksa można panią Jadzię, która od lat klepie pisemka w Wordzie. Jej można nawet wcisnąć kit, że to Linux to nowszy Windows, a OpenOffice to nowszy Word (na takiej zasadzie instaluję „paniom Jadziom Firefoksa”) i po dwóch dniach będzie klepała tak, jak dawniej. Ona nie straci nic na wydajności, bo podstawowe narzędzie pracy będzie niemal identyczne lub nawet identyczne, gdy wcześniej używała OO.
    „Inna filozofia” generuje mnóstwo problemów w chwili, gdy musisz zamienić soft grubszego kalibru. Masz firmę, żyjesz ze zleceń i pracujesz w Corelu (podstawić dowolny inny soft, który nie ma równoważnego odpowiednika). Pomijając przestawienie się na nowy system operacyjny, to masz kilka innych problemów:
    - znalezienie odpowiednika Corela (dowolnego innego softu);
    - przetestowanie i wybranie najlepszego;
    - nauczenie się go w takim stopniu, w jakim znasz się na Corelu (dowolnym innym sofcie);
    Nie oszukujmy się, to nie będzie trwać dwa dni. To może potrwać kilka tygodni/miesięcy. Jeżeli żyjesz z Corela (dowolnego innego softu), to nie pozwolisz sobie na to, żeby wydajność spadła Ci do zera i podnosiła się przez kolejnych parę miesięcy. I to nie są żadne wygodne przyzwyczajenia, ale konkretna wiedza i doświadczenie, dzięki którym nie żresz zelówek.

    Dlatego właśnie uważam, że w tekście Marvela zabrakło wyraźnie zaznaczonego fragmentu, kto się może na Linuksa przesiąść bez problemu, kto może napotkać jakieś trudności, a kto powinien o przesiadce zapomnieć. Linuksowi ujmy by to nie przyniosło, a przynajmniej uczciwie postawiło sprawę.

    A z prawem jazdy na Internet się zgadzam. Byłoby mniej wirusów, mniej spamu i mniej łącz zapchanych przez zombie. Pod tym względem nie jestem miłosierny, aktywny dostęp do Netu mógłby być reglamentowany :>