Przeskocz do zawartości

10 sierpnia 2007

Spock: ludzka wyszukiwarka

Spock LogoPopularność serwisów społecznościowych typu Facebook, GoldenLine czy inne Grono świadczy o tym, że Sieć staje się nie tylko nieprzebranym źródłem informacji i rozrywki, ale także zjawiskiem społecznym. Ludzie zaczynają „istnieć” w Sieci. Przydałaby się więc wyszukiwarka… do ludzi. Tym właśnie zamierza być Spock.

Mówienie, że Spock to „wyszukiwarka do ludzi” to pewne niedopowiedzenie. Serwis ma ambicję stać się największą bazą danych o „istniejących w Sieci” osobach. Poza wyszukaniem informacji o konkretnej osobie (swoje pierwsze dane Spock bierze z serwisów społecznościowych, np. skanuje sieć LinkedIn i próbuje dodać tagi do znalezionych osób), można do tych informacji dodawać tagi, zdjęcia, linki i relacje. Społeczność następnie „głosuje” na poszczególne informacje: czy tag odpowiada danej osobie? Czy na zdjęciu jest ta osoba? Czy na pewno jest spokrewniona z tą osobą? Czy na tej stronie www jest informacja o niej? Mamy zatem do czynienia z folksonomią w najczystszej formie :)

Jeśli w Spocku znajdziemy swój profil, możemy go „zająć”, podając login i hasło do jednego z serwisów, który był źródłem informacji o nas. Po pozytywnej weryfikacji mamy możliwość dodania „wrażliwych” informacji o sobie, m.in. data urodzenia, płeć, metody kontaktowania się (e-mail, komunikatory). Oczywiście istnieje możliwość zdefiniowania, kto ma widzieć informacje kontaktowe (wszyscy, tylko „wyróżnieni”, nikt).

Do każdego z kontaktów możemy też dodać „własne” informacje kontaktowe — w serwisie nazywa się to private notes. Prywatna notka jest widoczna tylko dla Ciebie, nawet właściciel profilu nie jest w stanie jej zobaczyć. Możesz zatem dopisać w notkach „bezczelna jędza” lub „moja ukryta miłość”. Wśród prywatnych notek mogą się znaleźć także adres e-mail oraz komunikatory (jeśli ktoś nie „zajął” profilu w Spock i nie udostępnił tych informacji publicznie, możesz je wpisać tylko dla siebie). Spock może więc z łatwością stać się Twoją książką adresową online.

Swoją „społeczność” tworzymy wyróżniając te kontakty, które znamy. Mechanizm jest bardzo podobny do wyróżniania wiadomości w Gmailu — klikamy w gwiazdkę obok kontaktu i już pojawia się w naszej zakładce „favorites”. Proste :)

Relacje to kolejna funkcja, która może z powodzeniem zastąpić serwisy społecznościowe. Wynalezienie „kolegów z klasy”, „kolegów ze studiów” czy „współpracowników” danego kontaktu jest dziecinnie proste. Po prostu klikamy w odpowiednią relację…

Z kolei linki to praktyczny spis zasobów sieciowych związanych z daną osobą. Można tu umieszczać zarówno linki do profilu na którymś z serwisów społecznościowych, jak i np. informacje prasowe, w których pojawia się nazwisko delikwenta, notki blogowe itp. Nie ma żadnych ograniczeń, a o wartości linku decyduje — jak poprzednio — społeczność.

Pewnym zagrożeniem wydaje się naruszenie prywatności — informacje do Spocka może dodawać właściwie każdy zarejestrowany użytkownik. Dodanie obraźliwych tagów czy linków do stron z pornografią wydaje się nieuniknione, bardzo jestem ciekaw, jak twórcy serwisu będą sobie z tym radzić. Jednak — jak pisałem już wiele razy — wierzę w społeczności i ich zdolność do samooczyszczania (ewidentne przykłady tego to np. Digg i Wikipedia). Zatem jeśli serwis osiągnie „masę krytyczną”, informacje w nim będzie można traktować jako w miarę wiarygodne.

Mnie Spock spodobał się bardzo od pierwszego wejrzenia. Odpowiada sposobowi, w jaki sam wyszukuję ludzi w Sieci — korzystam z serwisów nasza-klasa czy GoldenLine, aby znaleźć informacje o danej osobie, ale komunikować się wolę bezpośrednio: przez mail lub komunikator. Wszelkiego rodzaju fora dyskusyjne na serwisach uważam za zbędne przeładowanie. Spock dostarcza mi najpotrzebniejszych informacji w skondensowanej formie i będę z uwagą śledził rozwój tego serwisu.

Przeczytaj więcej o 04. Komputery itp.
  • http://horodecki.net Łukasz Horodecki

    Muszą to trochę dopracować, bo nie radzi sobie z pliterkami.

  • http://www.derkacz.eu Łukasz Derkacz

    Hehe, Spock nie łyka polskich liter… Nie ma to jak wpuścić testera gdzieś…

  • http://piotr.mikolajski.net Mikołaj

    Ciekawe, czy jak pliterki poprawią (teraz jest błąd 400) będę miał dwa profile. Profil bez pliterek już widzę…

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Mikołaj: Nie musisz tworzyć dwóch profili. Ja do swojego dodałem „name” z pliterkami, ustawiłem je jako primary i skasowałem to bez pliterek. System identyfikuje mnie jako Paweł, a URL się nie zmienił…

  • http://nrafal.pl/2007/08/15/spock-siec-potrzebuje-semantyki/ Spock – sieć potrzebuje semantyki | nrafal.pl – o Internecie z pasją

    [...] Paweł Tkaczyk na swoim blogu opisuje działanie “ludzkiej wyszukiwarki”, Spock. Nie widzę sensu, aby ten opis dublować, chciałbym jednak wtrącić swoje trzy grosze do dyskusji. Spock nie ma być zwykłym serwisem społecznościowym. Pretenduje raczej do miana agregatora treści z już istniejących serwisów, usprawniając wyszukiwanie wśród nich. Przy jego pomocy łatwo można znaleźć osoby, które w Internecie istnieją, bez znaczenia, czy swój profil mają na LinkedIn, GoldenLine, czy jeszcze na innej naszej-klasie. Pierwszy krok do sytuacji rodem z amerykańskich kryminałów informatycznych, w których wystarczy wpisać nazwisko w odpowiednie pole, a wszystkie informacje stają się dostępne Mnie jednak interesuje inny aspekt, mianowicie możliwość tagowania opisów, a także tworzenia relacji. Twórcy Spocka idą prostą drogą zmierzają do Web 3.0, korzystając ze zdobyczy Web 2.0 – tworzą semantykę, wykorzystując społeczność. Dzisiejsza sieć to zbiór ogromnej ilości informacji, których przetwarzanie zaczyna być problemem. Potrzeba semantyki, czyli lepszego opisywania danych, w tym relacji między nimi, zaczyna być zauważalna. Widzi ją także twórca Internetu, Tim Barners-Lee, o czym mówi w wywiadzie dla Internet Standard. Póki co jednak, Semantic Web to pieśń przyszłości. Technologie są dopiero w fazie opracowywania przez W3C, a doświadczenie uczy, że od opracowania do wdrożenia mija wiele czasu. Chyba, że pojawi się, ktoś, kogo Marcin Jagodziński określił mianem “katalizatora” (Google a semantyczna sieć). W przywołanym artykule proponuje się Google jako podmiot zdolny do wypromowania semantycznej sieci. A może to jednak Spock pójdzie w tą stronę? Ja ofensywę Web 3.0 widzę tak – powstaje Semantyczna Wyszukiwarka. Korzysta ona z dostępnych standardów. A żeby było co indeksować, należy wypuścić też pakiet aplikacji pokrewnych – Semantyczny Blog, Semantyczne Forum, Semantyczny Serwis Społecznościowy (Spock?)… No i liczyć na to, że ktoś się tym zainteresuje Oczywiście, brzmi to trochę utopijnie. Zdaje sobie sprawę, że najlepiej, gdyby ktoś duży i ważny zrobił coś takiego. Ale, do cholery, tyle jest narzekania, że powstają tu tylko klony. Może warto by zrobić u nas coś oryginalnego i innowacyjnego? [...]

  • http://amyniechcemy.salon24.pl/index.html Gniewomir Świechowski

    Panie Pawle, czy mogę prosić pana o kontakt na mojego maila? Trafiłem przypadkiem na krótki wpis, na temat plagiatu popełnionego najprawdopodobniej przez o2, i zainteresował mnie bardzo pański komentarz na temat „Polityki”. Jakoś tak wyszło, że tematyki praw autorskich od jakiegoś czasu nie mogę się uwolnić…

    Pozdrawiam, będę bardzo wdzięczny

    Mój mail: gniewomir.swiechowskiMAŁPAgmail.com

  • bartek

    a ja mam klopot z tym, zeby inni weryfikowali informacje o mnie. ktos kiedys popelnil w wikipedii notke o mnie. dowiedzialem sie o tym przypadkiem, kiedy trafilem na podstrone glosowania na temat rzetelnosci tejze notki. wikipedysci uznali, ze albo mnie nie ma, albo napisalem ja sam jako forme autopromocji.

    ludzie czesto „wiedza, ze gdzies dzwoni” i nawet niekonieczenie w zlej woli moga przeinaczac fakty. ktos poda dobre informacje, ktos uzna je za niewlasciwe i wykoslawi fakty. co innego jesli rzecz dotyczy osoby znanej – wtedy bledy moga byc szybko skorygowane, ale kiedy w przypadkach mniej oczywistych juz mamy klopot.

blog comments powered by Disqus