The Blog

Wirtualne biuro — Groove

Intertuba w swoim blogu pisze o wirtualnych społecznościach, podając jako przykład szybko rosnącą Generację Gadu-Gadu. A ja chciałbym o tym od bardziej „zawodowej” strony…

Tytus pisze:

Komunikator powinien się rozwijać w stronę wielofunkcyjności. Chcesz komuś pokazać ciekawe strony? Nie ma sprawy. Jedno kliknięcie i podróżujecie wspólnie po serwisach. Taki program już jest ale połączony z popularnym komunikatorem może być ciekawszym rozwiązaniem.

Nie do końca się z tym zgadzam — jestem za „Uniksowym” podejściem do narzędzi. Program powinien robić to, do czego został stworzony i robić to dobrze. Nie powinien przy tym robić nic więcej. Przykład obrastającego w dodatki ICQ kilka lat temu pokazuje, że ludzie korzystający z komunikatorów w większości nie używają ich zaawansowanych funkcji. ICQ musiało wypuścić wersję Lite, bez dodatków — i ta pozwoliła komunikatorowi bardzo szybko odzyskać popularność. Zatem tekstowy IM (Instant Messenger) powinien przesyłać tekstowe wiadomości, nic więcej.

Jest jednak doskonały program do tworzenia sieciowych społeczności. Może nie tak wielkich, jak Generacja Gadu, ale akurat takich, o jakie opisano na Intertuba. Cacko to nazywa się Groove Virtual Office, powstało kilka lat temu jako program ułatwiający komunikację i tworzenie wirtualnych społeczności. Od początku program był zorientowany na ścisłą współpracę z Windows i Office, nic więc dziwnego, że Microsoft wykupił Groove z ich innowacyjną technologią.

Co potrafi Groove? Podstawowa koncepcja programu opiera się na tzw. „spaces”, czyli „miejscach”. Groove Space to nic innego jak zestaw czynności, do którego można zapraszać kolejne osoby. Czynności mamy na zakładkach w głównym oknie programu, a współpracowników w bocznej liście kontaktowej, bardzo przypominającej tę z komunikatorów.

Wśród czynności możemy wymienić: wspólne przeglądanie stron internetowych (jedna osoba wpisuje adres, strona pojawia się u wszystkich), małe forum dyskusyjne, partyjkę szachów, wspólną edycję dokumentu czy rysowanie na wspólnej „białej tablicy”. Czynności (activities) można do programu dodawać w formie plug-inów, więc możliwości Groove’a ogranicza tylko wyobraźnia programistów.

Każdą z czynności możemy połączyć z rozmową głosową (w trybie „jeden do jednego” albo „konferencja”) oraz tradycyjnym IM. Pamiętam, że Groove był pierwszym programem, który bez problemu radził sobie z przesyłaniem głosu przez NAT i firewall — testowałem go zaraz po publicznym udostępnieniu, wtedy jeszcze za darmo.

Groove sprawdza się rewelacyjnie w zarządzaniu rozproszonymi projektami — i do tego jest najczęściej wykorzystywany w firmach. Zamiast inwestować w drogie moduły intranetu, umożliwiające członkom zespołu komunikację i dzielenie plików, możemy każdego wyposażyć w Groove Virtual Office z odpowiednimi plug-inami. Każdy projekt to osobna „space”, do której można zaprosić zainteresowane osoby, wymieniać poglądy i materiały. Do stworzenia konferencji z dyskusją na żywo, białą tablicą itp. wystarczy tylko połączenie internetowe.

Przyszłość wielu zawodów leży w mobilnych pracownikach, którzy będą w pełni produkcyjni niezależnie od miejsca, w którym przebywają. Aby to umożliwić, potrzebne są narzędzia nowej generacji, dzięki którym pojęcie „biura” stanie się bardziej wirtualne niż dzisiejsze biurko z komputerem. Groove jest jednym z takich narzędzi (z czego doskonale zdawał sobie sprawę Microsoft, wykupując firmę). Jeśli Twoja firma ma mobilnych pracowników lub do podjęcia decyzji jest potrzebna dyskusja z osobami przebywającymi poza biurem, warto się nim zainteresować.