The Blog

Czy Web 2.0 sprawdziłoby się poza siecią?

Web 2.0 (w baaardzo dużym skrócie) to inna nazwa na consumer empowerment, czyli oddanie — przynajmniej częściowo — władzy w ręce samych użytkowników. Czy coś takiego sprawdziłoby się poza Siecią? Może warto spróbować?

Ufając projektom Web 2.0 tak naprawdę pokładamy nasze zaufanie w „zbiorowej mądrości” użytkowników tworzących społeczność wokół danego serwisu. I tak, kiedy czytamy wiadomości z Digg-a, czytamy tak naprawdę rzeczy, które spora część ludzi uznała za interesujące. Tak samo gdy przeglądamy listę najpopularniejszych blogów na Technorati, oglądamy rzeczy, do których ludzie linkują i uważają je za warte zainteresowania.

Jednak nie tylko w „masie” siła. Zaufanie zaczyna się od pojedynczego użytkownika. Jeśli pozwalam każdemu na komentarz na blogu oznacza to, że mam zaufanie do większości i wierzę, że nie napiszecie bzdur. Oczywiście wyjątki się zdarzają (zapraszam do przejrzenia komentarzy tutaj), ale statystyka przemawia jednak na korzyść „rozsądnych”. A dzięki wzajemnemu zaufaniu i interakcjom możemy się nie tylko od siebie uczyć, ale także pomagać sobie nawzajem.

Teraz przenieśmy to do „reala”. Wczoraj Patrycja usiłowała umówić mnie na jakieś badanie serca. Spędziła niemal godzinę przy telefonie, bo nikt nie odbierał, albo było zajęte. W końcu się udało i dziś rano wybraliśmy się do kliniki. Tam wyjaśniło się, co jest z telefonem. Pani recepcjonistka jest jedna, bardzo zabiegana, musi roznosić różne papiery, a do gabinetów ma spory kawałek korytarza. Przy recepcji stoi w kolejce kilka osób, a telefon dzwoni… Można oczywiście postarać się o drugą recepcjonistkę, bo telefon dzwoni, ale…

A gdyby tak przy telefonie postawić kartkę „Jeśli zadzwoni, proszę odebrać”? Większość ludzi nie zrobiłaby pewnie żadnego głupiego żartu — w końcu sami przyszli tu na jakieś badania. Ta sama większość doceniłaby to, że w klinice odbiera się telefon po jednym sygnale. Osoba, która odebrała mogłaby nawet wybrać się na poszukiwania pani recepcjonistki (i tak nie ma nic lepszego do roboty w tej kolejce, prawda?). Wymagałoby to jednego: zaufania. W „starym systemie” tylko właściciel strony mógł na niej publikować informacje. W tej chwili każdy może dołożyć swoje trzy grosze. Tak samo w „starym systemie” tylko właściciel mógł odbierać telefon, a w nowym?

Jasne, że nie ma sensu zaufanie absolutne — wolałbym jednak, aby ktoś z kolejki nie robił mi zastrzyku. Ale podzielenie się kawałkiem odpowiedzialności może nawet „tradycyjnym” firmom wyjść na dobre. A Ty? Jak uważasz?

  • Pingback: www.wpigulce.net

  • http://pattern.walth.hostdmk.net walth

    Z tym telefonem to chyba trochę przesadziłeś :) Odebrałbym i co? Idę do kliniki nie po to, żeby telefony odbierać a się przebadać :)

  • http://pattern.walth.hostdmk.net walth

    Z tym telefonem to chyba trochę przesadziłeś :) Odebrałbym i co? Idę do kliniki nie po to, żeby telefony odbierać a się przebadać :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    walth: Stałem przy tym telefonie, nikt go nie odbierał, a ja nie miałem nic do roboty. Pomyślałem sobie, że może odbiorę. Ktoś po drugiej stronie przynajmniej nie odłożyłby słuchawki z kwitkiem…

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    walth: Stałem przy tym telefonie, nikt go nie odbierał, a ja nie miałem nic do roboty. Pomyślałem sobie, że może odbiorę. Ktoś po drugiej stronie przynajmniej nie odłożyłby słuchawki z kwitkiem…

  • http://blog.malkontent.com waluigi

    Potrzeba chyba jednak sporo czasu, żeby coś takiego zaczeło działać powszechnie w Polsce :)
    Ale sam pomysł rewelacyjny :)

  • http://blog.malkontent.com waluigi

    Potrzeba chyba jednak sporo czasu, żeby coś takiego zaczeło działać powszechnie w Polsce :)
    Ale sam pomysł rewelacyjny :)

  • http://andrzej.dopierala.name/Blog Andrzej Dopierała

    Jakiś czas temu zrobiłem sobie głupi numer i dzwoniąc do lekarza chcąc się umówić przypadkiem wybrałem numer do znajomego. Czyli „kliknąłem złego linka” w rozumieniu webowym. Przedstawiłem się, spytałem czy jest na jutro wolny termin, umówiłem na godzinę… pod koniec rozmowy coś mnie tknęło by spytać się „nie potrzebuje pan żadnych moich danych? nazwiska, peselu, nic?”… I dopiero w tym momencie usłyszałem „Andrzej, ty sobie jaja robisz? Wiesz z kim rozmawiasz, prawda?”

    Ale to był znajomy z którym mam dosyć dobry kontakt. W przypadku takiej poczekalni – nie wierzę by ktoś kogoś celowo nie wprowadził w błąd. Więc pewnego rodzaju komunikację wolałbym zostawić jednak w rękach upoważnionych do tego ludzi.

    Tak więc raczej.. średnio to widzę.

    Podobnie jak „średnio” widzę w przyszłości internet i „web2″…

  • http://andrzej.dopierala.name/Blog Andrzej Dopierała

    Jakiś czas temu zrobiłem sobie głupi numer i dzwoniąc do lekarza chcąc się umówić przypadkiem wybrałem numer do znajomego. Czyli „kliknąłem złego linka” w rozumieniu webowym. Przedstawiłem się, spytałem czy jest na jutro wolny termin, umówiłem na godzinę… pod koniec rozmowy coś mnie tknęło by spytać się „nie potrzebuje pan żadnych moich danych? nazwiska, peselu, nic?”… I dopiero w tym momencie usłyszałem „Andrzej, ty sobie jaja robisz? Wiesz z kim rozmawiasz, prawda?”

    Ale to był znajomy z którym mam dosyć dobry kontakt. W przypadku takiej poczekalni – nie wierzę by ktoś kogoś celowo nie wprowadził w błąd. Więc pewnego rodzaju komunikację wolałbym zostawić jednak w rękach upoważnionych do tego ludzi.

    Tak więc raczej.. średnio to widzę.

    Podobnie jak „średnio” widzę w przyszłości internet i „web2″…

  • http://blog.gatti.pl Dawid Gatti

    Fajnei by bylo ale nie da rady. Ty muwisz ze mozna by sie podzielic kawalkiem > czasu. Ludzie nie potrafia podneisc puszki na ulicy i wrzuci jej do kosza ktory stoi na wyciagnieciu reki, a co dopiero tracic swoj czas spedzonym w kolejce? Sa ludzie ktorzy podnosza puszki, ale wiekszosc niestety nie potrafila by sie podzielic czasem, albo pomyslec o biednym czlowieku po drugiej stronie sluchawce ktory czeka i czeka. „ja czekalem, to i on poczeka”.

  • http://blog.gatti.pl Dawid Gatti

    Fajnei by bylo ale nie da rady. Ty muwisz ze mozna by sie podzielic kawalkiem > czasu. Ludzie nie potrafia podneisc puszki na ulicy i wrzuci jej do kosza ktory stoi na wyciagnieciu reki, a co dopiero tracic swoj czas spedzonym w kolejce? Sa ludzie ktorzy podnosza puszki, ale wiekszosc niestety nie potrafila by sie podzielic czasem, albo pomyslec o biednym czlowieku po drugiej stronie sluchawce ktory czeka i czeka. „ja czekalem, to i on poczeka”.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Andrzej Dopierała: Widzisz, dodzwoniłeś się w złe miejsce i Cię zarejestrowali, a co dopiero, gdybyś dodzwonił się w dobre ;-)
    Ale poważnie — nie napisałem, że chciałbym, aby mnie ktoś rejestrował. Zakłada to pewną odpowiedzialność za swoje czyny, a nie jestem w stanie tak zaufać „przypadkowym” ludziom (choć pewnie bym się zdziwił, jak mały odsetek złych rejestracji bym miał). Chciałbym jedynie, aby „postronni” odbierali telefon, bez przyjmowania jakiejkolwiek odpowiedzialności. Ewentualnie poszukali recepcjonistki…
    Dawid Gatti: Open Source czy Web 2.0 dopiero zaczynają kiełkować w zbiorowej świadomości. Ale kiedyś pokolenie, które doskonale to zna dojrzeje — wtedy będą się schylać po puszki :-)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Andrzej Dopierała: Widzisz, dodzwoniłeś się w złe miejsce i Cię zarejestrowali, a co dopiero, gdybyś dodzwonił się w dobre ;-)
    Ale poważnie — nie napisałem, że chciałbym, aby mnie ktoś rejestrował. Zakłada to pewną odpowiedzialność za swoje czyny, a nie jestem w stanie tak zaufać „przypadkowym” ludziom (choć pewnie bym się zdziwił, jak mały odsetek złych rejestracji bym miał). Chciałbym jedynie, aby „postronni” odbierali telefon, bez przyjmowania jakiejkolwiek odpowiedzialności. Ewentualnie poszukali recepcjonistki…
    Dawid Gatti: Open Source czy Web 2.0 dopiero zaczynają kiełkować w zbiorowej świadomości. Ale kiedyś pokolenie, które doskonale to zna dojrzeje — wtedy będą się schylać po puszki :-)

  • http://www.belloisnadaje.pl Bellois

    Pomysł jest ciekawy. Może wolałbym nie polegać na przypadkowych ludziach w trakcie rejestracji do lekarza, ale możnaby się zastanowić nad innymi zastosowaniami…

  • http://www.belloisnadaje.pl Bellois

    Pomysł jest ciekawy. Może wolałbym nie polegać na przypadkowych ludziach w trakcie rejestracji do lekarza, ale możnaby się zastanowić nad innymi zastosowaniami…

  • http://blog.shrew.pl shrew

    Ciekawe spostrzeżenie, ale jak znam życie, to byłoby w stylu „Polak potrafi”, czyli skreślenie pacjenta i wpisanie znajomego lub siebie na wcześniejszy termin. Poza tym nie uważam, żeby osoby nieupoważnione mogły mieć dostęp do danych osobowych, do listy już zarejestrowanych pacjentów itp.

  • http://blog.shrew.pl shrew

    Ciekawe spostrzeżenie, ale jak znam życie, to byłoby w stylu „Polak potrafi”, czyli skreślenie pacjenta i wpisanie znajomego lub siebie na wcześniejszy termin. Poza tym nie uważam, żeby osoby nieupoważnione mogły mieć dostęp do danych osobowych, do listy już zarejestrowanych pacjentów itp.

  • http://www.opiumdlaludu.pl rek

    Pomysł super ale jak znam życie zostanie tylko pomysłem. O ile „real” można przenieść do Internetu o tyle w drugą stronę to jak dla mnie nie realne.

    Nam potrzeba społeczeństwa obywatelskiego, takiego które patrzy dalej niż czubek własnego nosa.

  • http://www.opiumdlaludu.pl rek

    Pomysł super ale jak znam życie zostanie tylko pomysłem. O ile „real” można przenieść do Internetu o tyle w drugą stronę to jak dla mnie nie realne.

    Nam potrzeba społeczeństwa obywatelskiego, takiego które patrzy dalej niż czubek własnego nosa.

  • http://blog.blaszczyk.name Szymon Błaszczyk

    Wydaje mi się, że problem nie ogranicza się jedynie do „czy zadziala” i „czy ktoś nie zrobi głupiego żartu”. W kapitalistycznym kraju na dorobku takie rozwiązanie większości ludziom kojarzyłoby się z „nie ma pieniędzy”, „tanie kombinacje”, „samopomoc chłopska” lub „tani mleczny samoobsługowy bar”.

    Zdecydowanie bardziej kwestia postrzegania niż działania mechanizmu.

    Z głupopkowatych i prostych myśli: czy zainstalowanie na głowie pani recepcjonistki bezprzewodowej słuchawki o zasięgu kilkudziesięciu metrów nie wydaje się prostszym, bardziej pewnym i sprawdzonym rozwiązaniem problemu? :)

  • http://blog.blaszczyk.name Szymon Błaszczyk

    Wydaje mi się, że problem nie ogranicza się jedynie do „czy zadziala” i „czy ktoś nie zrobi głupiego żartu”. W kapitalistycznym kraju na dorobku takie rozwiązanie większości ludziom kojarzyłoby się z „nie ma pieniędzy”, „tanie kombinacje”, „samopomoc chłopska” lub „tani mleczny samoobsługowy bar”.

    Zdecydowanie bardziej kwestia postrzegania niż działania mechanizmu.

    Z głupopkowatych i prostych myśli: czy zainstalowanie na głowie pani recepcjonistki bezprzewodowej słuchawki o zasięgu kilkudziesięciu metrów nie wydaje się prostszym, bardziej pewnym i sprawdzonym rozwiązaniem problemu? :)

  • http://mac.chwilami.pl Paweł Nowak

    Byłem wczoraj w pewnym dużym-sklepie-dla-majsterkowiczów i przyuważyłem zachowanie bardzo 2.0. Dawniej jak się kupowało śrubki, podkładki, wkręt, itp. na wagę, to trzeba było znaleźć obsługanta, który pakował towar do woreczka, kładł na wagę, naciskał przycisk i nalepiał naklejkę na worek.

    Od jakiegoś czasu, ludzie w sklepie poszli po rozum do głowy i przypisali obsługę do prawdziwych problemów a nie ważenie śrubek. Teraz każda szufladka ma numer. Obok stoi waga i wiszą woreczki. A na wadze informacje:

    1. Proszę nie mieszać rodzajów śrubek w woreczkach,
    2. towar proszę umieścić na wadze,
    3. nacisnąć klawisz A, nacisnąć klawisz B,
    4. wydruk nalepić na woreczku.

    Jest także element kontrolny: przy kasach, tuż przy kasjerce, jest waga (jest elementem taśmy). Jeśli będą jakieś wielkie odchyły, na pewno zostaną wyłapane.

    Kupiłem 4 podkładki za 34 gorsze :)

  • http://mac.chwilami.pl Paweł Nowak

    Byłem wczoraj w pewnym dużym-sklepie-dla-majsterkowiczów i przyuważyłem zachowanie bardzo 2.0. Dawniej jak się kupowało śrubki, podkładki, wkręt, itp. na wagę, to trzeba było znaleźć obsługanta, który pakował towar do woreczka, kładł na wagę, naciskał przycisk i nalepiał naklejkę na worek.

    Od jakiegoś czasu, ludzie w sklepie poszli po rozum do głowy i przypisali obsługę do prawdziwych problemów a nie ważenie śrubek. Teraz każda szufladka ma numer. Obok stoi waga i wiszą woreczki. A na wadze informacje:

    1. Proszę nie mieszać rodzajów śrubek w woreczkach,
    2. towar proszę umieścić na wadze,
    3. nacisnąć klawisz A, nacisnąć klawisz B,
    4. wydruk nalepić na woreczku.

    Jest także element kontrolny: przy kasach, tuż przy kasjerce, jest waga (jest elementem taśmy). Jeśli będą jakieś wielkie odchyły, na pewno zostaną wyłapane.

    Kupiłem 4 podkładki za 34 gorsze :)