Większość ludzi nie lubi reklam — zmieniają kanał, kiedy w telewizji pojawia się przerwa reklamowa czy instalują AdBlocki, żeby nie oglądać reklam w internecie. Jednak jest spora grupa ludzi, którzy na reklamy polują, lubią je oglądać, podziwiają — czy to z zawodowej ciekawości, czy po prostu z takiego a nie innego gustu. Sam do takich należę, a i Ty, Czytelniku, prawdopodobnie też (po co czytałbyś blog o reklamie?) ;)
Rynek dostrzega takich jak my :) Są więc specjalne imprezy i specjalne produkty, o których chciałem napisać.

Noc reklamożerców to impreza z dość długą tradycją, choć do Wrocławia wraca po kilku latach nieobecności. Pamiętam jedną z pierwszych edycji w kinie „Lwów” — wtedy ludzie pukali się w czoło, kiedy mówiłem im, że idę na 8 godzin do kina oglądać reklamy… W czasie „Nocy reklamożerców” prezentowane są jednak reklamy wyselekcjonowane, zdobywcy nagród lub przedstawiciele określonego gatunku. W poprzednich edycjach mogliśmy więc podziwiać twory reklamy chińskiej (z godzinnej rundy spotów reklamowych zrozumiałem może z pięć) czy rosyjskiej (fascynująca podróż w inną kulturę, inny sposób myślenia). To naprawdę świetna zabawa. W tym roku dostaniemy m.in. przegląd reklamy bułgarskiej i rumuńskiej (to może być ciekawe) i reklamy kręcone przez mistrzów kina (m.in. Emila Kusturicę, Davida Lyncha, Romana Polańskiego). 16 listopada mamy „firmowe” wyjście — zobaczymy się w Arkadach?
Oprócz imprez, reklamożercy mają także swoje produkty. Jednym z nich jest podwójny album Muzyka z reklam, wydany przez internetowy sklep muzyczny iplay.pl. Osobiście nie korzystam z iplay.pl (mój Mac nie lubi się z zabezpieczonymi plikami WindowsMedia), ale płytkę dostałem w prezencie i… podoba mi się.
Wydawnictwo jest podzielone na dwie części (dwie płyty) i linia podziału jest dość widoczna. Na pierwszej płycie znajdziemy wielkie przeboje wykorzystane w reklamach (m.in. utwory Boomfunk MC’s, Bonnie Tyle, Boney M, Moby’ego, Morcheeby itp.) — płyta przypomina składanki przebojów typu „Najlepsza muzyka z RMF”. Druga płyta zawiera „smaczki”, utwory mniej znane, ale za to charakterystyczne — znajdziemy tu m.in. „Give a little bit” Amandy Lear (z reklamy Kinder Bueno) czy „Glorious” z reklamy Nutelli. Do tego francuskie czy czeskie brzmienia z reklam piwa i samochodów.
Jeśli pasjami oglądasz reklamy (jak ja), prawdopodobnie często zdarza się, że piosenka się do Ciebie „przyczepia”. Na tym dwupłytowym wydawnictwie znalazła się większość „czepialskich” piosenek z reklam (brakuje mi tylko ostatniej włoskiej z reklamy Fiata Bravo, może na następnej części?) :)




Pingback: Dwie historie o reklamach z morałem | Blogregator