The Blog

Gigabajty i gigaherce przestają się liczyć

Specjaliści od projektowania stron internetowych od dawna znają termin „usability”. Przy projekcie nie chodzi o to, żeby strona działała (nawet w dużej ilości przeglądarek). Chodzi o to, żeby obsługa strony była intuicyjna — ważne linki mają być dobrze widoczne, ważne funkcje jasno opisane i „zawsze pod ręką”… Słowem: strona ma się dostosować do użytkownika, a nie odwrotnie.

Strony „użyteczne” nie pojawiły się od razu. Specom od marketingu i projektantom internetowym zajęło trochę czasu, zanim zrozumieli, że użytkownik nie lubi się uczyć nowych rzeczy i „bajeranckie menu we Flashu” (które wymaga zastanowienia się, gdzie w ogóle kliknąć, żeby się pojawiło) to nie jest najlepsza droga do zdobycia popularności. Jednak w środowisku jest dyskusja, termin „usability” pojawia się coraz częściej w rozmowach o projektach nowych stron — jego wagę docenili zarówno projektanci, jak i „marketingowcy”.

Pokolenie użytkowników przyzwyczajonych do przemyślanych rozwiązań przenosi swoje preferencje również w inne dziedziny życia — na przykład na grunt urządzeń tzw. „elektroniki konsumenckiej”. Komputery, telewizory, odtwarzacze MP3, telefony komórkowe — powoli przestają się tam liczyć „bajery” (jak tytułowe gigabajty pamięci czy gigaherce procesorów), a sukces odnoszą produkty proste i funkcjonalne. Zamiast „usability” mamy „user experience”, czyli całość odczuć, które konsument ma w związku z używaniem danego produktu.

Duże firmy bardzo powoli zaczynają dostrzegać ten trend. W wielu segmentach rynku dominuje podejście „więcej, szybciej, taniej” — do telefonów dokłada się aparaty fotograficzne, funkcję dyktafonu i kamery, odtwarzacza MP3 i Bóg wie czego jeszcze, a odbywa się to np. kosztem łatwości obsługi czy ergonomii rozmieszczenia coraz większej liczby przycisków.

Tu mała uwaga: „user experience” (UE) to termin dużo szerszy, niż znana od dawna „ergonomia użytkowania”. Ergonomia jest tylko jednym ze składników doskonałego (z punktu widzenia UE) produktu. A na „doświadczenie” składa się także m.in. kampania marketingowa, sposób komunikacji z użytkownikiem, sieć sprzedaży czy choćby projekt opakowania.

Stare podejście do produktów zwykłem nazywać „marketoidalnym” — marketoid to w moim słowniku niedouczony (lub niedostrzegający trendów) spec od marketingu. I właśnie tacy ludzie przychodzą do działów produkcji żądając więcej funkcji. Tacy ludzie przychodzą do działu kreatywnego, żądając podkreślania na pudełku liczby gigaherców czy innych megabajtów. A przecież nie o to chodzi. Użytkownika nie obchodzi, czy aparat ma 5, 6 czy 60 milionów pikseli. Chodzi o to, aby zdjęcia z wakacji ładnie wyszły.

Klient nie chce kupić młotka. On chce wbić gwóźdź. Ta stara prawda jest często pomijana przy nauczaniu podstaw marketingu. A od tego założenia właśnie powinni wyjść wszyscy ci, którzy żyją jeszcze w epoce „szybciej, więcej, taniej”. Kupując telefon komórkowy, chcę rozmawiać jak najdłużej, a nie kręcić filmy. Kiedy idę do sklepu po kuchenkę mikrofalową, będę w niej przygotowywał obiad, a nie słuchał radia w kuchni. Tylko geek będzie się podniecał dodatkowymi gigabajtami na koncie pocztowym czy megahercami procesora, normalnym użytkownikom do szczęścia potrzebne jest coś innego.

Wiecie, czym ostatnio chwali się Apple w swoich nowych produktach? Pewnie, że mają procesory Intela, więcej gigaherców i pamięci. Ale każdy z nich — od iPoda, przez nowe iMaki aż po MacBooki Pro — jest cieńszy od swoich poprzedników. I to działa!

Wyobraź sobie grupę nastolatków chwalących się swoimi gadżetami. Każdy wyciąga odtwarzacz MP3. Jaki jest sens mówić, ile mają pamięci czy jakie formaty odtwarzają — większość tego nie zrozumie, a więc nie doceni… Każde z tych urządzeń „odtwarza muzykę”, ma słuchawki, ewentualnie ma kolorowy ekran. Ale kiedy wszyscy podniosą swoje odtwarzacze w góre, aby tłum mógł się im przyjrzeć, bezapelacyjnym zwycięzcą będzie iPod Nano… Nie tylko ze względu na rozmiar, ale również ze względu na sposób komunikacji firmy z Klientem czy tworzony przez Apple „nimb elitarności”. Większość to wie. Wszyscy za to widzą, że jest niemożliwie mały. Ludziom naprawdę nie potrzeba więcej.

Konsumenci dzisiaj są bardziej skłonni sami podejmować decyzję o swoich preferencjach. Informacja typu „produkt roku” czy pochwały wydrukowane na opakowaniu działają dużo mniej niż kiedyś — przecież wystarczy kilka kliknięć i już na internetowym forum można znaleźć użytkownika danego produktu, którego można zapytać o zdanie. Dlatego era „produktów roku” zostanie zastąpiona czymś innym, bardziej zorientowanym na opinie wystawiane przez pojedynczych użytkowników (wtajemniczeni powiedzieliby „bardziej Web 2.0″ ;-))

Innowacyjne firmy, proste i przemyślane produkty. Kto na tym skorzysta? My wszyscy. Mam nadzieję, że już niedługo.

Tags: ,

Bądźmy w kontakcie

Zapisz się na powiadomienia o nowych wpisach lub połącz się ze mną w sieciach społecznościowych.

  • http://yarpen.xt.pl Yarpen_Abbil

    Świetny artykuł… Święta racja… To chyba nie wymaga wogóle komentarza… :D

  • http://yarpen.xt.pl Yarpen_Abbil

    Świetny artykuł… Święta racja… To chyba nie wymaga wogóle komentarza… :D

  • http://www.elsindel.wroc.pl/blog/ Elsindel

    Łączysz tutaj mnóstwo zagadnień. Tytuł wpisu brzmi „gigabajty i gigaherce przestają się liczyć”. Czy tak naprawdę kiedykolwiek się liczyły dla rzeszy ludzi?

    Nie byłbym przesadnym optymistą, jeśli chodzi o zmiany w marketingu: sprzedawać trzeba, firmom o wiele łatwiej wybić się dodatkową opcją niż wysoką użytecznością. To jest po prostu fakt: prościej dołożyć coś jeszcze niż zadbać o to, aby mały zakres funkcji był realizowany gładko. Wygoda, prostota obsługi muszą być traktowane jako inwestycja długoterminowa, im więcej ludzi zna się na takim projektowaniu, aby produkty czy strony były użyteczne, tym lepiej, ale wciąż jest to zwyczajnie droższe niż dołożenie nowych funkcji, bardziej kolorowe pudełka i lepsze reklamy.

    Myślę nawet, że może zawsze będzie to droższe, ale im dojrzalszy dany rynek, tym więcej wiedzą o nim także użytkownicy, dlatego też rozwiążania „łagodniejsze” w obsłudze z czasem dominują.

    Może teraz trochę konkretów :)

    Moim zdaniem na rynku telefonów komórkowych od dawna istnieją co najmniej dwie firmy, które (przynajmniej kiedyś) były sobie zupełnie przeciwne, jeśli chodzi o jakość wytwarzanych produktów: Nokia i Siemens. Nokie wśród moich znajomych od zawsze uznawane były za telefony cudowne. Po prostu. Proste, „intuicyjne” (cokolwiek by to nie oznaczało). Siemensy natomiast, z chlubnym jednym wyjątkiem mojej przyjaciółki z liceum ;), traktowane są jako największy szajs w świecie komórek. Tam wszystko jest na odwrót. To są opinie sprzed 1-3 lat, ale ponieważ nie śledzę rynku komórek ani nie widzę ich sam zbyt wiele, może już jest inaczej. Podejrzewam jednak, że Nokia od dawien dawna stawia na prostotę, a jednak trudno powiedzieć, aby jej telefony miały mało bajerów ;)

    Jeśli chodzi o strony WWW, to rzeczywiście wydaje mi się, że od jakichś dwóch-trzech lat przeciętna jakość stron internetowych niesamowicie wzrosła.

    Piszesz, że „strony ?użyteczne? nie pojawiły się od razu”. Cóż, nic użytecznego w komputerach nie pojawia się od razu, wynika to w oczywisty sposób z dwóch przyczyn:

    - jakiekolwiek projektowanie wymaga testów, młoda dziedzina zawsze szybko się rozwija, a za użyteczną nie uznamy strony, której osoba niedoświadczona za bardzo w sieci może sprawnie używać. Nie od razu powstały użyteczne samochody, noże, drzwi, komórki i pilniki. Przynajmniej tak podejrzewam. :) rzekłbym, że patrząc z perspektywy czasu to użyteczne strony (jeśli dzisiaj sąone już jakoś średnio użyteczne – bo za 10 lat możemy inaczej to widzieć) BARDZO SZYBKO doszły do niezłego poziomu właśnie dzięki olbrzymiej liczbie ludzi, jaka z nich korzystała, co dawało dużo wiedzy projektantom!

    - rzeczona „intuicja” w 99% przypadków oznacza po prostu przyzwyczajenia, odruchy, zgodność działania czegoś nowego z tym, co znamy z przeszłości. Na tym między innymi polega dzisiejsza wyższa moim zdaniem niż kilka lat temu jakość stron internetowych – jest więcej szeroko stosowanych standardów rozumianych jako typowe zachowania, umiejscowienie ważnch elementów: logo w lewym górnym, typowe nazwy działów, koszyk i tak dalej. Ludzie się tego nauczyli i wszyscy z tego korzystają, dlatego wydaje nam się, że jest lepiej, bo ktoś zaczął coś robić, bo marketingowcy albo właściciele czegoś się nauczyli, bo projektanci (tzn. kto – graficy? programiści? analitycy? :) sprecyzuj!) coś zrozumieli.

    Ja bym raczej powiedział, że po prostu pewne rzeczy działają, troszkę w tym pomogli ludzie zajmujący się użytecznością, ale w 90% po prostu pewne rozwiązania się przyjęły, a inne nie – zwyczajna ewolucja, nie wynikająca z niczyich świadomych decyzji.

    Podsumowując: nie za bardzo wierzę w jakieś szybkie zmiany jakości czegokolwiek. Wydaje mi sie, że ulepszanie poprzez nowe funkcje ma swój kres dla danego typu urządzeń, a user experience jest droższe niż dokładanie nowych funkcji. Sądzę też, że ludzie zawsze będą zachwycali się nowinkami, ale nie ma to żadnego związku z ich codziennością ;) ja na przykład wciąż jeszcze dziwię się co kilka miesięcy, jak to coraz lepszą muzykę słyszę z komórek…

  • http://www.elsindel.wroc.pl/blog/ Elsindel

    Łączysz tutaj mnóstwo zagadnień. Tytuł wpisu brzmi „gigabajty i gigaherce przestają się liczyć”. Czy tak naprawdę kiedykolwiek się liczyły dla rzeszy ludzi?

    Nie byłbym przesadnym optymistą, jeśli chodzi o zmiany w marketingu: sprzedawać trzeba, firmom o wiele łatwiej wybić się dodatkową opcją niż wysoką użytecznością. To jest po prostu fakt: prościej dołożyć coś jeszcze niż zadbać o to, aby mały zakres funkcji był realizowany gładko. Wygoda, prostota obsługi muszą być traktowane jako inwestycja długoterminowa, im więcej ludzi zna się na takim projektowaniu, aby produkty czy strony były użyteczne, tym lepiej, ale wciąż jest to zwyczajnie droższe niż dołożenie nowych funkcji, bardziej kolorowe pudełka i lepsze reklamy.

    Myślę nawet, że może zawsze będzie to droższe, ale im dojrzalszy dany rynek, tym więcej wiedzą o nim także użytkownicy, dlatego też rozwiążania „łagodniejsze” w obsłudze z czasem dominują.

    Może teraz trochę konkretów :)

    Moim zdaniem na rynku telefonów komórkowych od dawna istnieją co najmniej dwie firmy, które (przynajmniej kiedyś) były sobie zupełnie przeciwne, jeśli chodzi o jakość wytwarzanych produktów: Nokia i Siemens. Nokie wśród moich znajomych od zawsze uznawane były za telefony cudowne. Po prostu. Proste, „intuicyjne” (cokolwiek by to nie oznaczało). Siemensy natomiast, z chlubnym jednym wyjątkiem mojej przyjaciółki z liceum ;), traktowane są jako największy szajs w świecie komórek. Tam wszystko jest na odwrót. To są opinie sprzed 1-3 lat, ale ponieważ nie śledzę rynku komórek ani nie widzę ich sam zbyt wiele, może już jest inaczej. Podejrzewam jednak, że Nokia od dawien dawna stawia na prostotę, a jednak trudno powiedzieć, aby jej telefony miały mało bajerów ;)

    Jeśli chodzi o strony WWW, to rzeczywiście wydaje mi się, że od jakichś dwóch-trzech lat przeciętna jakość stron internetowych niesamowicie wzrosła.

    Piszesz, że „strony ?użyteczne? nie pojawiły się od razu”. Cóż, nic użytecznego w komputerach nie pojawia się od razu, wynika to w oczywisty sposób z dwóch przyczyn:

    - jakiekolwiek projektowanie wymaga testów, młoda dziedzina zawsze szybko się rozwija, a za użyteczną nie uznamy strony, której osoba niedoświadczona za bardzo w sieci może sprawnie używać. Nie od razu powstały użyteczne samochody, noże, drzwi, komórki i pilniki. Przynajmniej tak podejrzewam. :) rzekłbym, że patrząc z perspektywy czasu to użyteczne strony (jeśli dzisiaj sąone już jakoś średnio użyteczne – bo za 10 lat możemy inaczej to widzieć) BARDZO SZYBKO doszły do niezłego poziomu właśnie dzięki olbrzymiej liczbie ludzi, jaka z nich korzystała, co dawało dużo wiedzy projektantom!

    - rzeczona „intuicja” w 99% przypadków oznacza po prostu przyzwyczajenia, odruchy, zgodność działania czegoś nowego z tym, co znamy z przeszłości. Na tym między innymi polega dzisiejsza wyższa moim zdaniem niż kilka lat temu jakość stron internetowych – jest więcej szeroko stosowanych standardów rozumianych jako typowe zachowania, umiejscowienie ważnch elementów: logo w lewym górnym, typowe nazwy działów, koszyk i tak dalej. Ludzie się tego nauczyli i wszyscy z tego korzystają, dlatego wydaje nam się, że jest lepiej, bo ktoś zaczął coś robić, bo marketingowcy albo właściciele czegoś się nauczyli, bo projektanci (tzn. kto – graficy? programiści? analitycy? :) sprecyzuj!) coś zrozumieli.

    Ja bym raczej powiedział, że po prostu pewne rzeczy działają, troszkę w tym pomogli ludzie zajmujący się użytecznością, ale w 90% po prostu pewne rozwiązania się przyjęły, a inne nie – zwyczajna ewolucja, nie wynikająca z niczyich świadomych decyzji.

    Podsumowując: nie za bardzo wierzę w jakieś szybkie zmiany jakości czegokolwiek. Wydaje mi sie, że ulepszanie poprzez nowe funkcje ma swój kres dla danego typu urządzeń, a user experience jest droższe niż dokładanie nowych funkcji. Sądzę też, że ludzie zawsze będą zachwycali się nowinkami, ale nie ma to żadnego związku z ich codziennością ;) ja na przykład wciąż jeszcze dziwię się co kilka miesięcy, jak to coraz lepszą muzykę słyszę z komórek…

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Elsindel: Dzięki za długi komentarz. Spróbuję się „ustosunkować” po kolei:
    Pytasz, czy gigabajty i gigaherce liczyły się kiedykolwiek „dla większości”. Otóż nie i to jest właśnie sens całej tej naszej (bo dochodzimy do podobnych wniosków) pisaniny. To „marketoidy” próbowały nam wmówić, że więcej gigabajtów czy gigaherców to lepiej (wystarczy wspomnieć wojny na pojemność kont pocztowych między portalami, czy na gigaherce między producentami chipów). „Zwykli” użytkownicy tego nie kupili, ale dopiero dziś nadchodzi czas, w którym ich głos jest wystarczająco silny, aby dotarł na samą górę, do źródła.

    Twój argument z telefonami Nokii jest jak najbardziej trafiony — ale z tezą o „dokładaniu bajerów” się nie zgadzam. To SonyEricsson miały szybciej dzwonki polifoniczne, to Motorola robi „telefon z iTunes” (a Sony robi telefon-walkmana). W porównaniu z nimi Nokie to „technologiczne dinozaury” — niby były i są telefony z radiem czy odtwarzaczem MP3, ale to zawsze był i jest tylko dodatek do telefonu. Fińska firma stawia na „usability” (jakąś pre-formę „user experience”) i dobrze na tym wychodzi.
    Zgadzam się, że „user experience” to — jak piszesz — żadna rewolucja, po prostu ewolucja i odbicie trendów na rynku (przede wszystkim coraz potężniejszego „consumer empowerment”). Ale chodzi właśnie o to, żeby te trendy zauważyć i skorzystać z nich.
    A na poparcie moich słów mam zabawny przykład — Apple to firma stawiająca na „user experience”, Microsoft to firma stawiająca na „marketing i gigaherce”. Co by się stało, gdyby opakowanie iPod-a zaprojektowały „marketoidy” z Microsoft? Obejrzyj film ;-)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Elsindel: Dzięki za długi komentarz. Spróbuję się „ustosunkować” po kolei:
    Pytasz, czy gigabajty i gigaherce liczyły się kiedykolwiek „dla większości”. Otóż nie i to jest właśnie sens całej tej naszej (bo dochodzimy do podobnych wniosków) pisaniny. To „marketoidy” próbowały nam wmówić, że więcej gigabajtów czy gigaherców to lepiej (wystarczy wspomnieć wojny na pojemność kont pocztowych między portalami, czy na gigaherce między producentami chipów). „Zwykli” użytkownicy tego nie kupili, ale dopiero dziś nadchodzi czas, w którym ich głos jest wystarczająco silny, aby dotarł na samą górę, do źródła.

    Twój argument z telefonami Nokii jest jak najbardziej trafiony — ale z tezą o „dokładaniu bajerów” się nie zgadzam. To SonyEricsson miały szybciej dzwonki polifoniczne, to Motorola robi „telefon z iTunes” (a Sony robi telefon-walkmana). W porównaniu z nimi Nokie to „technologiczne dinozaury” — niby były i są telefony z radiem czy odtwarzaczem MP3, ale to zawsze był i jest tylko dodatek do telefonu. Fińska firma stawia na „usability” (jakąś pre-formę „user experience”) i dobrze na tym wychodzi.
    Zgadzam się, że „user experience” to — jak piszesz — żadna rewolucja, po prostu ewolucja i odbicie trendów na rynku (przede wszystkim coraz potężniejszego „consumer empowerment”). Ale chodzi właśnie o to, żeby te trendy zauważyć i skorzystać z nich.
    A na poparcie moich słów mam zabawny przykład — Apple to firma stawiająca na „user experience”, Microsoft to firma stawiająca na „marketing i gigaherce”. Co by się stało, gdyby opakowanie iPod-a zaprojektowały „marketoidy” z Microsoft? Obejrzyj film ;-)

  • mattek

    Rozne firmy maja rozny sposob komunikacji z klientem. Jedne beda krzyczec ile to ich produkt ma gigabajtow i gigahercow, inne opra swoj marketing o wyglad. Mysle, ze odpowiednie uformowanie klienta spowoduje, ze tysiacami ficzerow podniecac sie beda nie tylko nastoletni geekowie. Sa ludzie ktorzy wchodzac do sklepu komputerowego juz na progu krzycza, ze chca Pentium4 z HajperTreding.

    A filmik pokazujacy sedno sprawy:
    http://www.bright.nl/microsoft-ipod-pro-2005

    Wprawdzie stronka nie po polsku, ale kliknijcie na play!

  • mattek

    Rozne firmy maja rozny sposob komunikacji z klientem. Jedne beda krzyczec ile to ich produkt ma gigabajtow i gigahercow, inne opra swoj marketing o wyglad. Mysle, ze odpowiednie uformowanie klienta spowoduje, ze tysiacami ficzerow podniecac sie beda nie tylko nastoletni geekowie. Sa ludzie ktorzy wchodzac do sklepu komputerowego juz na progu krzycza, ze chca Pentium4 z HajperTreding.

    A filmik pokazujacy sedno sprawy:
    http://www.bright.nl/microsoft-ipod-pro-2005

    Wprawdzie stronka nie po polsku, ale kliknijcie na play!

  • mattek

    ups ;) widze, ze link do filmiku juz podany wczesniej. Tak dlugo pisalem, ze przeoczylem poprzedni post.

  • mattek

    ups ;) widze, ze link do filmiku juz podany wczesniej. Tak dlugo pisalem, ze przeoczylem poprzedni post.

  • http://komarnicki.webd.pl/blog/ Paweł Komarnicki

    Pawel – super-mega-wypas-flasz-meniu nie jest uncestwieniem usability, o ile umie sie je stworzyc ;) Ja np nie lubie flashowego nadmiaru, wiec nie korzystam, ale widzialem dziesiatki swietnych menusow, z ktorych kazdy byl jakims pomyslem na rozwiazanie prostego problemu – jak podac cos szybko, sprawnie, efektownie i przez wszystkim w sposob nie dezorientujacy uzytkownika.

    Zreszta sam wiesz z wlasnego przekonania, ze sa klienci, dla ktorych wazniejsze od sensu okladki jest walniecie mocnych barw :)

  • http://komarnicki.webd.pl/blog/ Paweł Komarnicki

    Pawel – super-mega-wypas-flasz-meniu nie jest uncestwieniem usability, o ile umie sie je stworzyc ;) Ja np nie lubie flashowego nadmiaru, wiec nie korzystam, ale widzialem dziesiatki swietnych menusow, z ktorych kazdy byl jakims pomyslem na rozwiazanie prostego problemu – jak podac cos szybko, sprawnie, efektownie i przez wszystkim w sposob nie dezorientujacy uzytkownika.

    Zreszta sam wiesz z wlasnego przekonania, ze sa klienci, dla ktorych wazniejsze od sensu okladki jest walniecie mocnych barw :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Paweł: Toteż ja nie sprzeciwiam się każdemu flashowemu menu. Ale parę razy trafiłem na takie strony, na których musiałem się solidnie zastanowić, gdzie kliknąć. Wyobrażając sobie na moim miejscu przeciętnego Kowalskiego (albo jego mamę), który internetu używa tylko raz w miesiącu — nie wierzę, że kliknąłby gdziekolwiek :D

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Paweł: Toteż ja nie sprzeciwiam się każdemu flashowemu menu. Ale parę razy trafiłem na takie strony, na których musiałem się solidnie zastanowić, gdzie kliknąć. Wyobrażając sobie na moim miejscu przeciętnego Kowalskiego (albo jego mamę), który internetu używa tylko raz w miesiącu — nie wierzę, że kliknąłby gdziekolwiek :D

  • http://komarnicki.webd.pl/blog/ Paweł Komarnicki

    coz, kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie ;) Nawet jesli robi flashem :D

  • http://komarnicki.webd.pl/blog/ Paweł Komarnicki

    coz, kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie ;) Nawet jesli robi flashem :D

  • http://3cc.pl YaaL

    Bezapelacyjnym zwycięzcą będzie iPod Nano? [...] Wszyscy za to widzą, że jest niemożliwie mały.

    Ekhm, niemożliwie mały? 9 na 4 cm (czyli 36 cm2) to jest aż niemożliwie mały?
    Jak zatem określisz mój odtwarzacz, który ma niecałe 3 na 6.3 cm (~19 cm2, czyli nieznacznie ponad połowa tego „niemożliwie małego” Nano)? A jak określisz mobiBlu, który jest kostką 2.5×2.5×2.5cm?

    Owszem, nie ma na przodzie wielkiego kółka do jeżdżenia palcem ani wielkiego ekranu, który rysuje się na samą myśl o dotknięciu… ale w codziennym używaniu najprzydatniejsze są guziki PLAY, NEXT, STOP i HOLD [:

  • http://3cc.pl YaaL

    Bezapelacyjnym zwycięzcą będzie iPod Nano? [...] Wszyscy za to widzą, że jest niemożliwie mały.

    Ekhm, niemożliwie mały? 9 na 4 cm (czyli 36 cm2) to jest aż niemożliwie mały?
    Jak zatem określisz mój odtwarzacz, który ma niecałe 3 na 6.3 cm (~19 cm2, czyli nieznacznie ponad połowa tego „niemożliwie małego” Nano)? A jak określisz mobiBlu, który jest kostką 2.5×2.5×2.5cm?

    Owszem, nie ma na przodzie wielkiego kółka do jeżdżenia palcem ani wielkiego ekranu, który rysuje się na samą myśl o dotknięciu… ale w codziennym używaniu najprzydatniejsze są guziki PLAY, NEXT, STOP i HOLD [:

  • http://3cc.pl YaaL

    Tak swoją drogą, wychwalanie iPoda, żeby w następnym akapicie napisać Informacja typu ?produkt roku? czy pochwały wydrukowane na opakowaniu działają dużo mniej niż kiedyś, brzmi… powiedzmy, że dość zabawnie.

  • http://btd.livenet.pl btd

    nie lubię ZU ;-p
    ZU nic nie wie i nic nie chce się dowiedzieć bo on nie będzie się przecież uczył. Jasne, podstawowe, wspólne standarty jak najbardziej, ale nie róbmy wszystkiego ‘fur idioten’ :-/

  • http://3cc.pl YaaL

    Tak swoją drogą, wychwalanie iPoda, żeby w następnym akapicie napisać Informacja typu ?produkt roku? czy pochwały wydrukowane na opakowaniu działają dużo mniej niż kiedyś, brzmi… powiedzmy, że dość zabawnie.

  • http://btd.livenet.pl btd

    nie lubię ZU ;-p
    ZU nic nie wie i nic nie chce się dowiedzieć bo on nie będzie się przecież uczył. Jasne, podstawowe, wspólne standarty jak najbardziej, ale nie róbmy wszystkiego ‘fur idioten’ :-/

  • http://piotr.mikolajski.net Mikołaj

    Po przeczytaniu tego wpisu zastanawiam się, co zrobisz gdy Apple wypuści gniota? ;)

  • http://piotr.mikolajski.net Mikołaj

    Po przeczytaniu tego wpisu zastanawiam się, co zrobisz gdy Apple wypuści gniota? ;)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Mikołaj: Przeczytaj moje komentarze do ostatniego Rośnie mi.
    YaaL: Na opakowaniu iPod-a nie ma informacji „produkt roku” — i to mi się właśnie podoba :) Co do „niemożliwie mały” to cytat z kampanii reklamowej Apple. Wiem, że nie jest najmniejszy na rynku — ale nie widziałem, żeby inni producenci robili z tego atut, a o to mi przede wszystkim chodziło.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Mikołaj: Przeczytaj moje komentarze do ostatniego Rośnie mi.
    YaaL: Na opakowaniu iPod-a nie ma informacji „produkt roku” — i to mi się właśnie podoba :) Co do „niemożliwie mały” to cytat z kampanii reklamowej Apple. Wiem, że nie jest najmniejszy na rynku — ale nie widziałem, żeby inni producenci robili z tego atut, a o to mi przede wszystkim chodziło.

  • http://3cc.pl YaaL

    Paweł, na opakowaniu może i nie ma, ale jest wszędzie dookoła… jak dla mnie różnica naprawdę niewielka.

    Co do kampanii reklamowej, nie pamiętam już dokładnie jak to było z mobiBlu, ale sam powiedz, czy jesteś w stanie sobie wyobrazić promowanie odtwarzacza wielkości wyrośniętej kostki do gry przez podkreślanie, ile formatów obsługuje, czy też jak długo gra bez ładowania?

  • http://3cc.pl YaaL

    Paweł, na opakowaniu może i nie ma, ale jest wszędzie dookoła… jak dla mnie różnica naprawdę niewielka.

    Co do kampanii reklamowej, nie pamiętam już dokładnie jak to było z mobiBlu, ale sam powiedz, czy jesteś w stanie sobie wyobrazić promowanie odtwarzacza wielkości wyrośniętej kostki do gry przez podkreślanie, ile formatów obsługuje, czy też jak długo gra bez ładowania?

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    YaaL: Dla Ciebie niewielka, bo jesteś bardziej geekiem, niż przeciętny konsument :) Po prostu wiesz o tych gigahercach, a inni niekoniecznie.
    Nie widziałem kampanii mobiBlu. Znajdę to się ustosunkuję :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    YaaL: Dla Ciebie niewielka, bo jesteś bardziej geekiem, niż przeciętny konsument :) Po prostu wiesz o tych gigahercach, a inni niekoniecznie.
    Nie widziałem kampanii mobiBlu. Znajdę to się ustosunkuję :)