The Blog

Manipulacje marketingowe: pozorowanie wyboru

Toster z czachąJeśli Twoje magazyny są pełne tosterów, które wypalają na tostach trupią czachę (sam mam taki toster!) i chcesz je szybko sprzedać, nie musisz organizować promocji cenowej. Jeśli odpowiednio skonstruujesz ofertę, ludzie będą garnąć się do Twoich tosterów bardziej, niż do innych produktów. Bez promocji cenowej, bez nachalnego „kup teraz!”. Do tej subtelnej manipulacji będzie Ci potrzebny… drugi toster i patelnia.

Wybór paraliżuje konsumentów

Chip Heath i Dan Heath w swojej książce „Made To Stick” (recenzja) opisali badanie przeprowadzone na studentach. Dano im do wyboru: uczyć się na jutrzejszy egzamin lub iść do teatru (ich ulubioną sztukę wystawiano tylko jeden dzień). Jak można się spodziewać, spora część zdecydowała się na teatr zamiast naukę. Żadnych niespodzianek, prawda? Jednak zadziwiająca rzecz stała się, kiedy studentom zaoferowano więcej: możesz zostać w domu i się uczyć, możesz iść do teatru (przedstawienie tylko dziś) albo możesz iść do księgarni, tylko dziś Twój ulubiony autor podpisuje książkę. Okazało się, że przy większym wyborze, niemal dwa razy więcej studentów zdecydowało się… zostać w domu i uczyć się. Dlaczego?

O trudnych porównaniach

Mechanizm odpowiedzialny za decyzję w tym przypadku opisuje psycholog społeczny, Dan Ariely, w swojej książce „Predictably Irrational”. Okazuje się, że jeśli mamy do wyboru dwie rzeczy, porównanie ich wartości idzie nam całkiem nieźle – uczyć się czy iść do teatru? W zależności od motywacji, decyzję podejmujemy szybko. Jednak kiedy do wyboru mamy trzy rzeczy, z których dwie ciężko porównać (co będzie przyjemniejsze – ulubiona sztuka, czy odczyt ulubionego autora?), wybieramy często tę, którą… łatwiej porównać z którąkolwiek z nich (niezależnie od wyniku tego porównania). Innymi słowy: nasz mózg szuka nie najlepszej dla nas opcji, ale najłatwiejszego wyjścia z sytuacji trudnego wyboru. Dlatego spora część studentów zdecydowała się zostać po prostu w domu.

Zasada -A

Jak w takim razie upewnić się, że konsument wybierze produkt, który chcemy mu zasugerować? Najlepiej sprawić, żeby porównanie pomiędzy pokazanymi mu produktami wypadło na korzyść tego, który chcemy sprzedać. Ariely nazywa to „zasadą -A”. Dlaczego? Załóżmy, że mamy do wyboru toster (produkt A) i patelnię (produkt B). Oba produkty w rozsądnej cenie, więc konsumenci wybierają ten, którego bardziej potrzebują. Jak zatem skierować ich uwagę na toster? Dorzucić produkt, który bardzo łatwo porównać z tosterem, ciężko porównać z patelnią, a porównanie z tosterem wypada zawsze na korzyść tego pierwszego. Czyli produkt podobny, ale gorszy (właśnie produkt -A).

Co jest gorszego od tostera, który wypala symbol czaszki na tostach? Oczywiście toster, który nic nie wypala, nie ma dodatkowej funkcji. Postawienie obok siebie (czy też umieszczenie w newsletterze promocyjnym) trzech produktów: tostera, który wypala czachę (99 PLN), tostera, który czachy nie wypala (także 99 PLN) i patelni teflonowej (89 PLN) przyciągnie konsumentów do tego, co chcecie sprzedać – tostera dla piratów ;)

O produktach, których nikt nie rozumie

Tę samą zasadę można zastosować, chcąc sprzedawać produkty, których Klienci nie rozumieją, nie znają, nie potrafią oszacować ich przydatności. No bo co jest lepsze – iPod czy Zune? Generalnie służą do tego samego, ale oczywiście są różne… Ale postawienie obok siebie Zune’a, iPoda Touch i iPoda Nano (a może jeszcze iPoda Shuffle) sprawia, że wybór staje się oczywisty – odrzucamy mentalnie Zune’a i wybieramy spośród większych i mniejszych iPodów.

W taki sposób na amerykański rynek wprowadzano domowe wypiekacze do chleba. Kiedy stały samotnie na półce, obok tosterów i innych mikrofalówek, sprzedaż szła nędznie, bo Klienci nie rozumieli, do czego taki opiekacz może im się przydać, ciężko było go porównać z czymkolwiek. Firma doradcza zatrudniona przez producenta wypiekacza doradziła im… wprowadzenie do sklepów jeszcze jednego, droższego modelu. I sprzedaż ruszyła. Droższy model spełniał funkcję jedynie „porównywacza”, jego sprzedaż była niewielka, ale tak właśnie planowano. Świetnie za to zaczęły się sprzedawać tańsze wypiekacze – konsument stojący przed półką myślał „może i jest mi to potrzebne, ale na pewno wezmę tańszy”.

Rozejrzyj się wokół siebie i sprawdź, czy nie jesteś manipulowany w ten sposób…

Tags: , , ,

Bądźmy w kontakcie

Zapisz się na powiadomienia o nowych wpisach lub połącz się ze mną w sieciach społecznościowych.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1332907096 Kasia Świderska

    WOW. Świetny i otwierający oczy tekst.

  • Anonim

    i dlatego ludzie kupują MacBooki (bo są 4 modele na krzyż łatwe do porównania) niż któryś ze 190 modeli laptopów HP ;-)

  • http://www.facebook.com/people/Michal-Ksiadzyna/100000192090911 Michał Ksiądzyna

    Dobry wpis Pawle. Zapytam jeszcze o jedną sprawę – jak sądzisz, promocja na jeden produkt będzie miała większą konwersję na sprzedaż, czy przedstawienie 2 produktów z taką samą promocją (w %), z czego jeden to ta brzydsza księżniczka?

  • http://www.facebook.com/people/Michal-Ksiadzyna/100000192090911 Michał Ksiądzyna

    Dobry wpis Pawle. Zapytam jeszcze o jedną sprawę – jak sądzisz, promocja na jeden produkt będzie miała większą konwersję na sprzedaż, czy przedstawienie 2 produktów z taką samą promocją (w %), z czego jeden to ta brzydsza księżniczka?

  • http://www.facebook.com/tomaister Tomek Nowacki

    Przetestuję w dzisiejszym mailingu :)

  • Anonim

    „Brzydsza księżniczka” bez promocji

  • Kaha Hoffmannn

    no dobra, ale studenci nie powinni wybrac siedzenia w domu tylko teatr albo ksiegarnie… a moze cos zle zrozumialam…

  • http://webtoproste.pl Krzysiek Dróżdż

    To ja jeszcze dopowiem, że warto wiedzieć, iż taktyka ta się nie skaluje – tzn. dodanie jeszcze większej gamy wyboru nie zwiększy sprzedaży jeszcze bardziej (eksperyment z dżemami w supermarkecie – gdy wybór jest zbyt duży, klienci nie wiedzą, co wybrać i odchodzą z pustym koszykiem).

  • Konrad

    Ja tak samo zrozumiałem to jak Kaha, czyli że konsument wybiera tańsza rzecz z dwóch, które są łatwe do porównania. Jak w przypadku z tymi tosterami i patelnią. Dlatego też studenci powinni wybrać albo teatr albo księgarnie.

  • sw

    „Postawienie obok siebie (czy też umieszczenie w newsletterze promocyjnym) trzech produktów: tostera, który wypala czachę (99 PLN), tostera, który czachy nie wypala (także 99 PLN) i patelni teflonowej (89 PLN) przyciągnie konsumentów do tego, co chcecie sprzedać – tostera dla piratów ;)”

    ? Niektórych przyciągnie do patelni :). Mnie by było ciężko wybrać czy chcę toster taki czy siaki, ergo stwierdzić czy wartością dodaną jest wypalanie czachy czy brak wypalania czachy. Tymbardziej, że cena nic nie sugeruje.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    To prawda. Więcej dżemów hamowało sprzedaż.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Amerykańscy studenci są dużo bardziej obowiązkowi od naszych ;) Część jednak wybrała naukę.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Inaczej: student ma do wyboru zostać i się uczyć (zdecydowanie pozytywnie, niepodobnie do reszty), iść do teatru (trochę pozytywnie, niepodobne do reszty) i iść na odczyt (trochę pozytywnie, niepodobne do reszty). Wybiera to, z czym ma najmniejszy problem przy porównaniu.

  • http://www.facebook.com/rafalkoszela Rafal Koszela

    Co prawda to prawda. Sprawdzaliśmy tę teorię na przykładzie sprzedaży notesów parę lat temu. Porównanie dotyczyło produktu naszego i konkurencji. Sprowadzając produkt konkurencji trochę droższy, praktycznie od kopa podnieśliśmy sprzedaż naszego produktu.

  • http://www.facebook.com/rafalkoszela Rafal Koszela

    Dokładnie. Poza tym przy macach nie trzeba mieć praktycznie żadnych umiejętności, bo to produkt dla średnio rozgarniętego Amerykanina. Natomiast przy HP trzeba jednak użyć odrobinę umysłu, dlatego tak prosto je porównać klientom i podjąć wybór.

  • Marig0

    To tak samo jak ze starym przykladem wartościującym. Właściciel sklepiku z pamiątkami w turystycznym miejscu posiadał w asortymencie bransoletki ze skrupy żułwia których nie mogąc sprzedać przecenił i wraz się nie sprzedały. Będąc na urlopie telefonicznie nakazał pracownikowi przecenić jeszcze raz i się bardzo zdziwił po powrocie ponieważ pracownik źle zrozumiał i podniósł cenę dwukrotnie do góry, a towar sprzedał się natychmiast.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Dokładnie. Chyba Cialdini opisuje to w „Influence”.

  • http://www.google.com/profiles/gru.dam Drewniacki

    Świetny (zabawny i przejrzysty) TED opisujący dokładnie to samo co Paweł tutaj:
    http://www.ted.com/talks/view/id/548

    • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

      Bo to właśnie autor książki, którą cytowałem :)

      • http://www.google.com/profiles/gru.dam Drewniacki

        Ahh! Nie zauważyłem, sorry :)

  • http://niecukruje.blogspot.com/ niecukruje

    świetny artykuł + dobrze napisany :) aż chce się czytać

    • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

      Dziękuję :)