W ubiegły weekend prowadziłem wykłady na Uniwersytecie im. Kard. Wyszyńskiego w Warszawie, w ramach Akademickiego Kursu Typografii. Podczas zajęć rozmawialiśmy m.in. o argumentowaniu w reklamie. Linia „musisz mieć” (argumenty nieracjonalne typu „owczy pęd”, „moda”, „bo było na reklamie”) versus „warto mieć” (argumenty bardziej racjonalne, typu specyfikacja techniczna, oszczędność czasu itp.).
Większość z nas racjonalizuje decyzje o zakupie — nawet jeśli ulegamy modzie, szukamy argumentów na poparcie swojej decyzji (osoby, które słyszały wykład myślą teraz pewnie o dziewicach ;)). A ja chcę zadać Wam przewrotne pytanie: co kupujecie dlatego, że „musicie mieć” (czyli: racjonalne argumenty przeciw zakupowi na Was nie działają)? Miejcie odwagę się przyznać :)



