O Operze, Grill IT i innych
Dobrze się dzieje w branży, co widać nie tylko po wynikach firm czy ilości nowych zamówień, ale także po ilości spotkań branżowych. W samym Wrocławiu trzeba nieźle się pilnować, żeby nie przegapić wartościowych eventów ;-) U mnie co prawda z czasem ostatnio krucho (na czym cierpi i blog), ale staram się nieraz „bywać” tu i ówdzie…
Otwarcie biura Opera ASA
W ramach „bywania” zostałem zaproszony na otwarcie pierwszego polskiego oddziału Opera ASA, właśnie we Wrocławiu. Oddział co prawda pracuje już jakiś czas, ale uroczystego otwarcia do tej pory nie mieli, więc sobie zorganizowali. Całość odbyła się wczoraj w sali kominkowej Art Hotelu. Atmosfera kameralna, zaproszeni przedstawiciele prasy, pracownicy biura oraz lokalne środowisko blogersko-developerskie ;-)
Imprezę otworzył założyciel i prezes Opery, Jon S. von Tetzchner. Opowiedział o początkach firmy, aktualnej sytuacji, jej planach na przyszłość. Sama prezentacja prowadzona ze swadą, natomiast cały efekt psuła tłumaczka. Sądząc po reakcjach publiczności (śmiali się z żartów, kiedy były one wypowiadane po angielsku, nie po polsku), 95% ludzi na sali doskonale rozumiało język Szekspira. Pozostałe 5% otrzymało bardzo zamazany obraz tego, o czym mówił Jon. Można się było np. dowiedzieć, że firma Mosaic licencjonowała technologię od Microsoftu (było dokładnie odwrotnie), 95% rynku to jedna czwarta, a zespół pracowników, który spadł Operze niczym prezent (Jon powiedział „it was like Christmas to us”) został „zatrudniony w okolicach świąt”. Nie chodzi zatem tylko o przygotowanie merytoryczne tłumaczki (to można byłoby wybaczyć dziewczęciu), ale o samą elementarną znajomość języka. Wstyd. I pozostawia niemiłe wrażenie po całej imprezie.
Druga prezentacja na szczęście już po polsku (ręczę, że człowiek, który prezentował widział nasze przerażone miny podczas tłumaczenia w pierwszej części) pokazała możliwości przeglądarki m.in. na konsoli Wii. Muszę przyznać, że niektóre rozwiązania interfejsu są bardzo przemyślane.
Pytania dziennikarzy dotyczyły m.in. tego, czy Opera nie obawia się braku ludzi — w końcu swoje biuro we Wrocławiu otwiera także Google, będą zatem rywalizować o tych samych pracowników. Szefowie Opery (i polskiego biura) zapewniali, że w Operze pracuje się inaczej, niż w korporacji, atmosfera jest rewelacyjna a pracownicy doceniani. Google również ma opinię doskonałego pracodawcy, zapowiada się zatem ciekawa rywalizacja. Szkoda, że nie jestem programistą ;)
Dostaliśmy bardzo fajne piłeczki, nad którymi Patrys i spółka pastwili się po powrocie do biura.
Brak kadr we Wrocławiu czuć zresztą również w innych branżach…
Grill IT 6
Z kolei jutro o godz. 18:30 startuje szósta już edycja Grilla IT, czyli imprezy integracyjno-edukacyjnej wrocławskiego (i nie tylko) środowiska IT. Przewidziano cztery prezentacje, więc spodziewajcie się imprezy kończącej się grubo po północy. Sam się wybieram, ale pewnie nie doczekam rozmów kuluarowych ;-)
Całość w hotelu Best Western (blisko Rynku). A po więcej szczegółów zapraszam na stronę Grilla.





Podobne przygody z tłumaczką w roli głównej mieli dzisiaj zebrani na wspólnej konferencji prasowej Opery i Onetu.
Nie popełniła ona tak dużych błędów jak te, które opisujesz wyżej, ale było kilka fajnych smaczków (jak np. „HiPhone”).
Zastanawiam się nad sensem zatrudniania tłumaczy przy okazji mniejszych spotkań jak spotkanie we Wrocławiu czy dzisiejsza konferencja…
Dzisiaj w Warszawie w „You and Me” też była tłumaczka. I było jeszcze śmieszniej – ludzie z Opery mówili bez mikrofonu, słyszała ich część sali, potem tłumaczka z mikrofonem, ją słyszała reszta.
Również nie rozumiem o co chodzi. Chyba, że na sali była jakaś figura Onetu, która języka nie rozumiała…
Paweł do zobaczenia jutro! :-)
Powrotny pociąg mam o 23:58, więc za długo też nie posiedzę :)
Pamiętne „Thanks from mountain” padło chyba na angielskim forum Opery, z tego co pamietam :)
looks like fun :)
kurczę, kiedyś się przebranżowię tylko po to, by se śmigać na konferencje i inne tego typu spędy. będę przed żoną szpanował :)