Podcast „Mała Wielka Firma” odc. 18: 4P marketingu 2
Usługi to bardzo specyficzny towar: nie da się ich obejrzeć wcześniej, trzeba ich „doświadczyć”, a do tego bardzo ważne jest, kto je świadczy. Marek na przykład chodzi za fryzjerem do różnych zakładów ;)
Dlatego i filozofia marketingu usług różni się nieco od marketingu produktów. To właśnie przedstawiamy w tym odcinku: klasyczne 4P marketingu uzupełniamy dodatkowymi dwoma, przeznaczonymi wyłącznie do usług.
Mówimy o procedurach, fryzjerach i o tym, jak przekonać ludzi do kupienia usługi, zanim jeszcze jej doświadczyli.
• Pobierz plik (MP3)
• Posłuchaj na stronie





Nowy #podcast online. Tym razem #marketing usług. http://bit.ly/3dCrf5
Miłego słuchania :)
This comment was originally posted on Twitter
Jako gadżet od fryzjera mogły by posłużyć zdjęcia „przed” i „po”, wysłane e-mailem, co by nie generować dodatkowych kosztów przy drukowaniu
Zdjęcia przed i po wysyłane mailem były by fajnym i darmowym pomysłem. Zastanawiając się jednak co ja chciałbym dostać od swojego fryzjera przychodzi mi na myśl jedna, jakże odkrywcza rzecz: jakiś mały grzebień do marynarki, torby, plecaka, np z numerem telefonu;)
Ha, już wiem po co w salonach toyoty (innych może też, nie wiem) są albo okna na serwis albo kamery pokazujące jak pracują mechanicy przy naszym aucie. Z perspektywy czasu patrząc zrobiło się to dla mnie jedno z ważniejszych kryteriów dlaczego jadę na przegląd do dealera A a nie B (jeden ma kamery inny rzeczone okna)…
PS. Świetny podcast. Po jego wysłuchaniu aż chce się samemu wziąć i zastanowić nad tym co każdy słuchający, prócz wykonanej usługi, może dać moim klientom.
Jeżdżąc parę razy taksówkami w różnych miastach dostałem wizytówki będące jednocześnie kartami stałego klienta. Z tyłu tabelki na 10-20 małych okrągłych pieczątek (oznaczających kolejne przejazdy), po zebraniu których przysługuje mi jeden kurs do 20 zł gratis.
Może fryzjerzy mogliby pójść podobnym tropem, rozdawać takie karty i po N wizytach obniżać ceny o 10%?
Wzorem królowej Marysieńki bransoletki z włosów… obciętych klientowi ;-)
A z poważnych rzeczy może właśnie ten grzebień wyjmowany z szeleszczącego woreczka (jeśli dobrze zrozumiałem, jednorazowy). Z nadrukowanym adresem/telefonem/logiem/motto.
Gal Anonim: Uwaga do serwisu bardzo trafna. Kiedyś w fabryce FSO w Warszawie widziałem taki napis na ścianie: „Pierwszy samochód sprzedaje salon. Wszystkie kolejne – serwis”. Toyota jak widać też w to wierzy ;)
Łukasz Wójcik: Takie karty już u fryzjerów widziałem, rzeczywiście. Szóste czy dziesiąte strzyżenie gratis. Nawet miałem taką, ale nigdy nie udało mi się nazbierać ;)
Tomasz Marszał: Grzebień z nazwą fryzjera to fajny pomysł.
Piotr: Zdjęcia „przed” i „po” na własnej skrzynce e-mail to mało użyteczne – ja wiem, jak wyglądałem, a takie zdjęcia to chyba bym miał pokazywać kolegom/koleżankom (więc lepiej je mieć w portfelu). Tylko znowu, zastanawiam się, czy chciałbym pokazywać się „przed” – skoro brzydko wyglądałem, to nie bedę się z tym obnosił…