Prawa autorskie i kultura copy & paste
Pisząc bloga, nawet prywatnego, musisz zwracać uwagę na prawa autorskie. Jak pisałem o tym wcześniej, Twój blog jest podmiotem i przedmiotem prawa autorskiego, czy tego chcesz, czy nie…
Anne Holland, pisząca dla serwisu MarketingSherpa opisała niepokojący trend, który ostatnio zaobserwowała. Mianowicie, treści blogów (czy całych serwisów branżowych) są kopiowane i wklejane bez zezwolenia (czy nawet zapytania o zgodę) autora. Holland pisze dalej, że blogowa kultura opiera się właśnie na dzieleniu — blogi są wzajemnie połączone siecią linków, trackbacków i innych mechanizmów — ale bezczelne copy & paste bez podania źródła z kulturą nie ma już wiele wspólnego.
Na początku cytowanie bloga jest odbierane jako komplement — sam czasem przeczesuję sieć w poszukiwaniu linków do mojego serwisu, codziennie rano przeglądam statystyki odwiedzin. Jednak jeśli chcesz czerpać jakieś korzyści z Twojego bloga, należałoby od początku określić zasady kopiowania i linkowania.
Jeśli nie napiszesz nic o licencjach, oznacza to, że zgodnie z prawem nikt nie ma prawa kopiować jakiejkolwiek zawartości — w momencie opublikowania automatycznie staje się przedmiotem prawa autorskiego i podlega opisanej prawem ochronie. Jeśli chcesz, żeby ktoś mógł kopiować zawartość, możesz zdecydować się na upublicznienie „dzieła” na licencji GPL albo wybrać którąś z licencji Creative Commons, o których pisałem wcześniej. Niestety, nie ma jeszcze ustalonego prawodawstwa, jeśli chodzi o linkowanie. Niektóre serwisy sprzeciwiają się linkowaniu do ich treści (a niektórzy sędziowie za linkowanie karają, mimo braku sprzeciwów).
Skąd bierze się trend do copy & paste? Anne Holland w swoim artykule pisze, że jedną z przyczyn jest… Google z ich programem AdSense. Powodowani chęcią zysku blogerzy zakładają maksymalną liczbę stron, „zasysają” zawartość z innych blogów (czasem nawet przy użyciu automatów, bez udziału redaktorów), umieszczają na nich reklamy i czekają na zyski…
Nie wiem, czy podobny trend będzie miał miejsce w polskich warunkach. Przystąpiłem do AdSense kilka dni temu, ale „trafność” linków pozostawia wiele do życzenia (frezarki? obrabiarki? sprzedaż notebooków?), a i „klikalność” wedle moich obliczeń pozwoli na pierwszą wypłatę za ok. 3 lata :D
Jednak w razie czego informuję (dla tych, którzy nie przeczytali na dole): linkujcie, kopiujcie do woli, zawartość bloga dostępna jest na licencji Creative Commons. Wymagam jedynie podania linku do źródła lub wspomnienia o nim. Zawiadomienie mnie o publikacji też byłoby mile widziane, ale w żadnym razie nie jest obowiązkowe…
Anne Holland pisze, że wydawcy (tradycyjni, zorientowani na tradycyjne prawa autorskie) będą bronić dostępu do swoich serwisów — już pojawiły się pomysły ograniczania dostępu botom czy wymaganie logowania przed przeczytaniem. Te utrudnienia będą przede wszystkim godzić w nas, uczciwych czytelników. Nie chciałbym przedzierać się przez takie morze trudności… Zatem zastanówmy się dwa razy, zanim wciśniemy copy & paste…





Dlatego też ja sobie nie pozwoliłem na wklejenie znaczka CC. Wydaje mi się, że prawo autorskie chroni mnie stosunkowo dobrze, a i w razie czego można z mojego bloga korzystać bezproblemowo. Zacytować za podaniem źródła się przecież da, a jeżeli ktoś będzie chciał zaczerpnąć więcej, to niech się skontaktuje.
Zastanawiałem się czas jakiś nad umieszczeniem jednej z popularnych licencji, ale ilość netowych złodziei mnie zniechęciła. Wielu potrafi skopiować searchplugina, wymieniając w nim tylko swoje imię i nazwisko, i udostępniać dalej jako swoje dzieło. Wielkiej straty na tym nie ponoszę, ale wkurza mnie to dość mocno. Poza tym taki @#$%^&* zaczyna od takiej dupereli, potem zerżnie kawałek strony, a skończy się na zawodowym piractwie czort wie czego.
Hmm… To oczywiście moja prywatna opinia, ale uważam, że tradycyjne prawo autorskie mało przystaje do pojawiającej się „kultury dzielenia”. Tak naprawdę, gdybym zacytował publicznie nawet małą część Twojego bloga, miałbyś prawo mnie ciągać po sądach. A orzecznictwo w tych sprawach jest różne, więc wyniku nie moglibyśmy być pewni… Tak samo z linkowaniem — przykład opisywanego przeze mnie Australijczyka dobitnie świadczy o tym, że można być za to skazanym.
Dlatego popieram bardziej „elastyczne” inicjatywy, jak właśnie Creative Commons, gdzie mogę głośno powiedzieć, że zgadzam się na dzielenie, ale na jasno określonych warunkach.
Zgadzam się jednak, że w „tradycyjnych” mediach (nawet takich jak oprogramowanie komputerowe), zwykłe prawo autorskie sprawdza się całkiem dobrze :)
Eeee… nie zgodzę się z Tobą, sam zobacz (wytłuszczenia moje):
Art. 25. 1. Wolno rozpowszechniać w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji:
1) już rozpowszechnione:
a)sprawozdania o aktualnych wydarzeniach,
b)aktualne artykuły na tematy polityczne, gospodarcze lub religijne, chyba że zostało wyraźnie zastrzeżone, że ich dalsze rozpowszechnianie jest zabronione,
c) aktualne wypowiedzi i fotografie reporterskie,
2) krótkie wyciągi ze sprawozdań i artykułów, o których mowa w pkt 1 lit. a) i b),
3) przeglądy publikacji i utworów rozpowszechnionych,
4) mowy wygłoszone na publicznych zebraniach i rozprawach; nie upoważnia to jednak do publikacji zbiorów mów jednej osoby,
5) krótkie streszczenia rozpowszechnionych utworów.
2. Za korzystanie z utworów, o których mowa w ust. 1 pkt 1 lit. b) i c), twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.
3. Rozpowszechnianie utworów na podstawie ust. 1 jest dozwolone zarówno w oryginale, jak i w tłumaczeniu.
Art. 26. Wolno w sprawozdaniach o aktualnych wydarzeniach przytaczać fragmenty utworów udostępnianych podczas tych wydarzeń, jednakże w granicach uzasadnionych celem informacji.
Prawnikiem nie jestem, ale dla mnie to wyraźna informacja, że mogę zacytować czyjś blog i fragment wpisu, bylebym podał źródło. Co więcej, nie muszę mieć zgody autora – choć kulturalnym wydaje się zapytanie.
Tak więc w świetle polskiego prawa możesz mnie cytować, byle z sensem i umiarem ;)
He he :) Dzięki za zezwolenie, skorzystam z moich (udokumentowanych dobrze) praw :D
No to jeszcze postaram się skrobnąć coś, co by się nadawało do cytowania ;)