Sprzedajesz Klientowi bezpośredniemu, czy pośredniemu?
W czasach, kiedy kryzys czai się za drzwiami, dobrze jest odpowiedzieć sobie na pytanie, w jaki sposób powiększać zasięg swojej marki, w jaki sposób sprawić, by więcej konsumentów sięgnęło po nasz produkt. Jednym z kluczowych pytań, na które należy sobie odpowiedzieć jest: sprzedaję Klientom pośrednio, czy bezpośrednio? Od odpowiedzi na to pytanie, będzie zależeć Twoja strategia marketingowa.
Czym różni się sprzedaż pośrednia od bezpośredniej? Najprościej wyjaśnić to na przykładzie. Jeśli sprzedajesz bezpośrednio, Konsumenci kupują Twój produkt i masz bezpośredni wpływ na kreowanie popytu (np. poprzez zwiększenie wydatków na reklamę). Sprzedaż pośrednia oznacza, że Twój produkt jest tylko składnikiem, komponentem innego produktu. Konsumenci kupują tak naprawdę produkt końcowy, a nie Twój. Przykład? Jeśli produkujesz silniki, sprzedajesz ich tak dużo, jak dużo samochodów ludzie kupują. Nie jesteś w stanie bezpośrednio wpływać na popyt na silniki, możesz co najwyżej stymulować sprzedaż samochodów.
Przy sprzedaży bezpośredniej jesteś w stanie kreować preferencje konsumentów za pomocą silnej marki. W przypadku sprzedaży pośredniej Twój sukces zależy od budowania rynku Twoich odbiorców, więc powinieneś im w tym pomagać. Dlatego producenci tabletek do zmywania „polecają” zmywarki. Bez zmywarek nic by nie sprzedawali.
Czy oznacza to, że przy sprzedaży pośredniej marka jest mało ważna? Wprost przeciwnie. Silna marka komponentu może stymulować rozwój rynku dla produktu końcowego.
Jednym z największych sukcesów jeśli chodzi o branding produktu pośredniego jest kampania „Intel Inside”. Warto przyjrzeć się, w jaki sposób została przeprowadzona.
Ludzie nie kupują procesorów, kupują komputery, które mają wykonać dla nich pewne zadania. Do czasów kampanii Intela większości było wszystko jedno, co jest w środku. Sam Intel nie mógł sprzedać więcej procesorów, niż komputerów – a komputerów nie produkował. Pomagał zatem producentom komputerów, refundując im jakiś procent wydatków na każdą reklamę, w której umieszczono logo „Intel Inside”. Każdy producent komputerów mógł się przyłączyć.
Co oznaczała nalepka „Intel Inside”? Nikt tak naprawdę nie wiedział. Intel też nie zmuszał producentów komputerów do umieszczania jakichkolwiek innych informacji. Logo było dla nich jedynie formą zmniejszenia kosztów reklamy. Jednak konsumenci myśleli inaczej. Pomyśleli: „Jeśli każdy producent chwali się tym, że ma w środku procesor Intela, to musi być ważna informacja, pomimo że jej nie rozumiem”. Sprzężenie zwrotne sprawiło, że konsumenci zaczęli rozróżniać komputery nie po marce producenta (ten rynek był i nadal jest bardzo rozdrobniony, od składaków do markowych firm), ale po obecności lub braku „Intel Inside”.
Efekt? Intel jest dziś dominującym producentem procesorów, dla wielu konsumentów „Intel Inside” nadal jest synonimem wyższej jakości peceta. Kampania zyskała rzeszę naśladowców: w przemyśle komputerowym pojawiły się maszyny „Designed for Windows” czy „AMD Game Ready”.
Wbrew pozorom ta strategia sprawdza się także przy sprzedaży bezpośredniej. W usługach takich jak projektowanie identyfikacji masz tylko tylu Klientów, ilu naprawdę zdaje sobie sprawę, czym jest identyfikacja i dlaczego firma jej potrzebuje. Zatem edukowanie Klientów sprawia, że masz ich coraz więcej. Co z tego, że napędzasz ich także konkurencji?Lepiej walczyć o Klientów, którzy są, niż marzyć o nich, kiedy ich nie ma, prawda? Myśl w kategoriach rynku, a nie swojej firmy. Klienci sami przyjdą.





Małe uzupełnienie. Jeżeli firma HTC (producent komórek) zacznie się promować ideę posiadania takich telefonów, to komu przyniesie to największe korzyści? Prawdopodobnie Nokii :)
Sprzedawanie idei opłaca się, jeżeli jesteś liderem na rynku. Jeżeli nie, napędzasz klientów konkurencji. Sobie pewnie też, ale efektywność takiego działania jest mniej więcej taka, jak polowanie na komara z użyciem eskadry F-16.
Marek Jankowski: To nie do końca tak. Telefony komórkowe to końcowe produkty, które kupujemy i mamy silne preferencje, jeśli chodzi o nie. Więc nie możemy tu mówić o sprzedaży pośredniej i jej strategii. Gdyby chodziło np. o producentów ekranów do telefonów, to co innego – nieważne, czy więcej sprzedaje ich Nokia, czy HTC :)
Co do lidera rynku, zgadzam się częściowo. Sprzedawanie idei opłaca się także na rozdrobnionym rynku, gdzie nie ma jednego dominującego lidera.
A jeśli lider jest, trzeba się od niego odróżnić. Wspomniany przez Ciebie HTC nie robi komórek (bo wtedy rzeczywiście konkurowałby z Nokią), ale smartfony. A to trochę inny rynek i tam Nokia ma gorzej ;)
Nie chodziło konkretnie o HTC, ale o jakąkolwiek firmę mającą mały udział w konkretnym rynku – może faktycznie niezbyt fortunnie dobrałem przykład :)
A co do producenta ekranów – upierałbym się, że działa to jednak w przypadku lidera (ewentualnie firmy z czołówki). Nie uważasz, że jeżeli Twoje ekrany są instalowane w 3% telefonów, to promowanie idei posiadania komórek jako takich jest wciąż dmuchaniem w żagle konkurencji?
Gdy przeczytałem tytuł pomyślałem, że będzie o sytuacji na rynku farmaceutycznym: pacjent korzysta z produktu wybranego przez lekarza (spośród chemicznie identycznych odpowiedników) a opłaconego przez ubezpieczyciela;)
Przy okazji – w świecie kart graficznych podobna do „Intel Inside” strategia doprowadziła do sytuacji:”jak to, ta gra nie będzie u mnie działać? przecież mam kartę z chipsetem GeForce!” – co jest podawane jako jeden z powodów rosnącej popularności konsol do gier… Stosowanie tak prostego komunikatu ma widać też swoje wady.
Mam drobną wątpliwość. Jeśli np. produkujesz silniki, to konsumentami są fabryki samochodów, i oczywiście Twoje zyski zależą od ich sprzedaży, ale to nie stanowi Twojej sprzedaży.
Po prostu poszukujesz klientów wśród innych firm produkujących samochody, ew. rozszerzasz działalność. Jeśli więc ilość sprzedawanych samochodów spada, to jedyną opcją, poza zmianą produkcji, jest znalezienie innych klientów. Którzy dorzucą swoje zamówienia.
Firma nie powinna być uzależniona w 100% od sytuacji innej firmy – wtedy taka firma satelicka pełni rolę dożywotniego podwykonawcy ( żyje, dopóki interes firmy matki się kręci).
Dla mnie sprzedaż pośrednia, to np. sprzedaż moich produktów, przez sieć hurtowni. Wtedy mój marketing różni się od np. sprzedaży w salonach firmowych.