Przeskocz do zawartości

30 stycznia 2006

Ważne jest także to, czego nie robimy

BusinessWeek ma interesujący artykuł na temat tego, w jaki sposób Steve Jobs podchodzi do zarządzania firmą.

Podejście do biznesu charyzmatycznego przywódcy (to chyba najlepsze określenie) Apple jest wzorem dla wielu, wiele też można się od niego nauczyć. Wśród wyróżnionych w artykule „sposobów zarządzania” moim zdaniem warto podkreślić:

  • jakość, nie ilość: jednym z pierwszych posunięć Jobsa po przejęciu ponownej kontroli nad Apple po Gilu Amelio było wycięcie z oferty firmy wszystkich zbędnych — zdaniem nowego szefa — produktów. Pozostały cztery główne, Maki. Tak samo wygląda produkcja w studio Pixar, kolejnej firmie Jobsa. Zamiast robić filmy klasy B, ale w większej ilości, Pixar koncentruje się na robieniu hitów. Dosłownie. Jeden z ulubionych cytatów Jobsa to:

    Jestem tak samo dumny z rzeczy które robimy, jak jestem dumny z rzeczy, których nie robimy.

  • zacznij od produktu, zyski przyjdą później: może nie jest to autorski pomysł szefa Apple, ale z pewnością doprowadził jego realizację do perfekcji. Komputery Apple łączą w sobie elegancję i najnowsze technologie. Marzą o nich zarówno fani „najszybszego sprzętu” jak i eleganckie panie, dla których liczy się przede wszystkim wygląd. Ta fanatyczna wręcz dbałość o szczegóły to klucz do sukcesu produktu.
  • najważniejsi są ludzie: mały zespół, złożony z utalentowanych specjalistów najwyższej klasy może pobić na łeb wielkie molochy zatrudniające armie przeciętniaków. Stosunkowo mały Apple rzucający rękawicę gigantom typu Microsoft czy Intel (no, teraz już nie) jest tego podręcznikowym niemal przykładem. Steve Jobs podobno spędza długie godziny wisząc na telefonie i starając się rekrutować ludzi, o których słyszał, że są najlepsi. Nie zostawia tego swoim dyrektorom działu HR. Dlatego ma najlepszych.
  • wiara w słuszność tego, co się robi jest czasem ważniejsza niż wyniki finansowe przez rok czy dwa: Słynny już cytat Michaela Della sprzed kilku lat (o tym, że Apple powinno się zamknąć i oddać pieniądze inwestorom) z pewnością stanął w gardle jego autorowi, kiedy okazało się, że Apple jest wart na giełdzie więcej niż Dell. Ale kilka lat temu wizja twórców kolorowych iMaków nie była tak oczywista. Silna osobowość lidera i jasny kierunek, w którym zdąża firma — to zalążki prawdziwego, spektakularnego sukcesu.

Dlaczego artykuł zwrócił moją uwagę? Bo sam prowadzę firmę i wiele przykładów tam pokazanych staram się wprowadzać w życie.

Wierzę w doskonały zespół, dlatego chcę ściągać do niego najlepszych. Wierzę, że to, czego nie robimy przynosi nam tyle samo chwały, jak to, co robimy. W końcu wierzę w doskonałą jakość, która — z czasem — odróżni nas od konkurencji i stanie się naszym znakiem firmowym. Wyżej od maksymalnego zysku stawiam sobie wytyczony kierunek rozwoju. I to działa :)

Dowód? Podpisujemy jutro kontrakt z jedną firmą, której niedawno — z wiadomych powodów — odmówiłem współpracy. To całkiem spora firma i cieszę się, że dali się przekonać. Kolejny Klient, z którego mogę być dumny.

View Comments Napisz komentarz
  1. sty 30 2006

    Brzmi trochę jak 37signals, „less is more” i ich Signal vs. Noise — polecam lekturę ;)

  2. sty 30 2006

    No, i wkrótce Generated Content będzie nowym miernikiem jakości ;)

    Anyway. Czepię się: „Ta fanatyczna wręcz dbałość o szczegóły to klucz do sukcesu produktu.” – jako użytkownik ipoda, czyli jednego z szerzej reklamowanych produktów Apple, nie potwierdzę. Wg mnie Apple nie robi komputerów bardziej dopracowanych niż np Alienware. Ich stylistka również nie powala. Jakość wykonania nie wybija się ponad średnią, wiele rozwiązań jest o kant dupy potłuc. To, co czyni Apple unikatowym jest umiejętność przekonywania, że choć robimy gówno, to Ty, użytkowniku, właśnie nasze gówno chcesz „And enjoy it, darn you, because everyone around you will (r)”.

    http://www.ok-cancel.com/comic/89.html

  3. sty 30 2006

    nbw: Bardziej niż narzekanie lub chwalenie produktów Apple (których — przyznam szczerze — póki co nie używam) chodzi mi o opisane wyżej sposoby zarządzania i tworzenia wizerunku firmy. To jednak coś innego niż bezduszna korporacja. A wizerunek to bardzo ważna sprawa :)

  4. sty 31 2006

    No właśnie. To nie produkt jest tu kluczem do sukcesu, cały sam system sprzedaży wokół produktów zbudowany.

  5. mattek
    sty 31 2006

    Ja tylko dorzuce to co Jobs mowil w wywiadzie jakis czas temu. Podkreslal jak wazne jest aby miec kontrole nad CALYM procesem projektowania danego produktu. iPOD nic by nie zdzialal gdyby nie iTunes. Mac bez OSX tez pewnie nie mialby takiego „coolness” factor. Wiele firm ma przeciez produkty ktore przewyzszaja iloscia funkcji produkty Apple. Ale wlasnie… maja tych funkcji za duzo, nie przemyslane, w dodatku np. MP3 player polega na software od innego producenta i na contencie od jeszcze innego. A Apple dostarcza cale „user experience”.

  6. lookanio
    sty 31 2006

    Mattek, chyba ma rację. To co kiedyś przez wielu było wróżone jako deska grobowa dla Apple, dzieki osobie Jobsa stało się atutem – jest takie wyświechtane (nie lubiane przeze mnie) w biznesie powiedzenie… „przekuj słabe strony w szanse”. Co z tego, że IBM spopularyzował swój standard, skoro na przełomie 80/90 o mało nie zbankrutował, a standardu i tak nie utrzymał… obecnie jego pecety produkują Chińczycy…
    A poza tym to co zauważyłeś Pawele… ludzie! Są branże w których tzw. czynnik ludzki, to jeden z zasobów nie mniej bardziej ważnych od innych (słyszał ktoś żeby poszukwano wybitnych operatorów kparek, albo dźwigu?), jednak tam gdzie rozchodzi się R&D, kreację, czy ogólnie dobra niematerialne… ludzie, ludzie i jeszcze raz ludzie, co niektórych trudno jest zrozumieć.

  7. sty 31 2006

    takie zupelne ot itd, ale szukaja wybitnych operatorow dzwigow – np w portach kontenerowych :-)
    A w temacie: mi nie pasuje ze wszystko, caly ‘user experience’ jest dostarczany przez jedna firme. Monopol.

  8. sty 31 2006

    Produkt w biznesie jest moim zdaniem fundamentem długofalowej budowy wartości firmy. Można bawić się płynnością, strukturą kapitałową czy kontrolą kosztów, ale to tylko krótkoterminowe zagrywki stosowane dla uciechy inwestorów. Jedynie praca nad jakością i stałą innowacyjnością produktu może firmie zagwarantować, że przez wiele lat będzie kontynuować swoje działanie i zwiększać wartość. Apple to rozumie.

  9. lut 1 2006

    btd: Monopol byłby wtedy, gdybyś był skazany na jeden i tylko jeden „user experience”. W tej chwili masz wybór. Możesz zdecydować się na Maka, Windows, Linuksa itp. A to, że firma chce kontrolować zarówno sprzęt, jak i soft? IMO skutkuje to łatwiejszym rozwojem softu — robisz to tylko dla konkretnego sprzętu. Czy jest właściwe? O tym zdecydują konsumenci.

Powiedz, co myślisz, wpisz komentarz.

(required)
(required)

Uwaga:Znaczniki HTML są dozwolone. Twój adres nigdy nie będzie udostępniony.

Zapisz się na powiadomienia o komentarzach

blog comments powered by Disqus