Myślę, że powinienem zrobić to gdzieś na początku pisania, a potem odsyłać ludzi do tego za każdym razem, kiedy pytają, bądź proszą, żebym przestał. Ale nie zrobiłem tego i dziś miałem ciężką przeprawę w obronie bloga. Zatem oto moje stanowisko w tej sprawie.
Piszę, bo chcę, bo pomaga mi to tunelować złe emocje, pomaga mi dzielić się dobrymi. Nie rzucam meblami, nie przeklinam — wolę wyciszyć się i napisać notkę. Czasem gniewną (jak tutaj), czasem wesołą (jak tutaj). Ale zawsze szczerą — tak myślałem tamtego dnia i tak to opisałem. Nie kłamię, nie oczerniam — wyrażam swoją opinię. I robię to głośno. Jeśli coś mnie bulwersuje, cieszy lub drażni, jest spora szansa, że o tym napiszę.
Zdaję sobie sprawę, że blog jest formą publicznej wypowiedzi. Dlatego — pomimo tego, że wydaje Ci się, że masz mnie „na talerzu” — nie piszę o wszystkim. Jest spora strefa całkowicie prywatna, zarezerwowana tylko dla mnie i mojej rodziny. Ale to ja decyduję o tym, co będzie prywatne, a co opiszę. Możesz próbować przekonać mnie — jako człowieka, przyjaciela — do zachowania tajemnicy. Tak jak możesz prosić przyjaciółkę w kawiarni, żeby nikomu nie powtarzała tego, co zaraz usłyszy. Nie możesz żądać. Powiedziałeś mi? Licz się z tym, że teraz ktoś o tym przeczyta.
Wierzę, że w gruncie rzeczy jestem porządnym człowiekiem. Lubię się dzielić moją wiedzą i naprawdę niewiele mam do ukrycia. Nie toleruję „zamiatania pod dywan” — zwłaszcza w obronie czyjegoś tyłka (który do tego nie wart jest, by go bronić). Uważam, że moje czyny — zarówno te dobre, jak i złe — definiują to, kim jestem, kim chcę być. Więc opisuję tu te dobre i te gorsze.
Wolę, żeby ktoś usłyszał o „moich sprawach” z pierwszej ręki, niż ma się o nich dowiadywać z plotek i niedopowiedzeń. To, co myślę i czuję jest tutaj — czarno na białym. Nie będę jutro wmawiał Ci, że mówiłem czy myślałem inaczej. Nie będę kłamał i zasłaniał przeszłości, bo wiem, że ona jest tutaj — praktycznie nie do usunięcia.
Znam ludzi, którzy dziś mówią jedno, a jutro robią co innego, mówiąc, że od początku to było ich zamiarem. Nie chcę być taki, chcę stać od takich jak najdalej. Dlatego pozwalam się łapać za słowa i myśli, dlatego czynię moje życie w miarę przejrzystym. Nie jestem kryształowy. Ale przynajmniej dobrze widać, w którym miejscu są skazy.
Możesz mnie oceniać. Możesz mieć o mnie własne zdanie — dobre lub złe. Skłamałbym, gdybym powiedział, że zupełnie nic mnie ono nie obchodzi, ale na pewno przejmuję się nim mniej, niż inni. Chcę, żeby Patrycja miała dobrego męża, a Pawełek — dobrego tatę. Całą resztę (włącznie z tym blogiem i wszystkim innym) mogę poświęcić.
Jestem swoim własnym cenzorem. Przekonaj mnie, bym zachował to dla siebie, albo w ogóle mi nie mów. Wszystko, co powiesz, może zostać użyte na blogu. Pamiętaj o tym ;-)



