The Blog

Blogowy manifest — dlaczego piszę bloga?

Myślę, że powinienem zrobić to gdzieś na początku pisania, a potem odsyłać ludzi do tego za każdym razem, kiedy pytają, bądź proszą, żebym przestał. Ale nie zrobiłem tego i dziś miałem ciężką przeprawę w obronie bloga. Zatem oto moje stanowisko w tej sprawie.

Piszę, bo chcę, bo pomaga mi to tunelować złe emocje, pomaga mi dzielić się dobrymi. Nie rzucam meblami, nie przeklinam — wolę wyciszyć się i napisać notkę. Czasem gniewną (jak tutaj), czasem wesołą (jak tutaj). Ale zawsze szczerą — tak myślałem tamtego dnia i tak to opisałem. Nie kłamię, nie oczerniam — wyrażam swoją opinię. I robię to głośno. Jeśli coś mnie bulwersuje, cieszy lub drażni, jest spora szansa, że o tym napiszę.

Zdaję sobie sprawę, że blog jest formą publicznej wypowiedzi. Dlatego — pomimo tego, że wydaje Ci się, że masz mnie „na talerzu” — nie piszę o wszystkim. Jest spora strefa całkowicie prywatna, zarezerwowana tylko dla mnie i mojej rodziny. Ale to ja decyduję o tym, co będzie prywatne, a co opiszę. Możesz próbować przekonać mnie — jako człowieka, przyjaciela — do zachowania tajemnicy. Tak jak możesz prosić przyjaciółkę w kawiarni, żeby nikomu nie powtarzała tego, co zaraz usłyszy. Nie możesz żądać. Powiedziałeś mi? Licz się z tym, że teraz ktoś o tym przeczyta.

Wierzę, że w gruncie rzeczy jestem porządnym człowiekiem. Lubię się dzielić moją wiedzą i naprawdę niewiele mam do ukrycia. Nie toleruję „zamiatania pod dywan” — zwłaszcza w obronie czyjegoś tyłka (który do tego nie wart jest, by go bronić). Uważam, że moje czyny — zarówno te dobre, jak i złe — definiują to, kim jestem, kim chcę być. Więc opisuję tu te dobre i te gorsze.

Wolę, żeby ktoś usłyszał o „moich sprawach” z pierwszej ręki, niż ma się o nich dowiadywać z plotek i niedopowiedzeń. To, co myślę i czuję jest tutaj — czarno na białym. Nie będę jutro wmawiał Ci, że mówiłem czy myślałem inaczej. Nie będę kłamał i zasłaniał przeszłości, bo wiem, że ona jest tutaj — praktycznie nie do usunięcia.

Znam ludzi, którzy dziś mówią jedno, a jutro robią co innego, mówiąc, że od początku to było ich zamiarem. Nie chcę być taki, chcę stać od takich jak najdalej. Dlatego pozwalam się łapać za słowa i myśli, dlatego czynię moje życie w miarę przejrzystym. Nie jestem kryształowy. Ale przynajmniej dobrze widać, w którym miejscu są skazy.

Możesz mnie oceniać. Możesz mieć o mnie własne zdanie — dobre lub złe. Skłamałbym, gdybym powiedział, że zupełnie nic mnie ono nie obchodzi, ale na pewno przejmuję się nim mniej, niż inni. Chcę, żeby Patrycja miała dobrego męża, a Pawełek — dobrego tatę. Całą resztę (włącznie z tym blogiem i wszystkim innym) mogę poświęcić.

Jestem swoim własnym cenzorem. Przekonaj mnie, bym zachował to dla siebie, albo w ogóle mi nie mów. Wszystko, co powiesz, może zostać użyte na blogu. Pamiętaj o tym ;-)

  • http://www.grabun.com/blog/ Łukasz Grabuń

    Ale to ja decyduję o tym, co będzie prywatne, a co opiszę (…) Powiedziałeś mi? Licz się z tym, że teraz ktoś o tym przeczyta.

    Na potwierdzenie moich słów siłacz palnie pięścią w stół.

    Takie to nadęte i dupkowate. No, daruj, ale tak do odbieram. Niektórzy mogą sobie nie życzyć, byś ich cytował i przez samą przyzwoitość powinieneś takie zdanie uszanować. Więcej: wypada raczej spytać się zainteresowanego, czy mogę o tym napisać na blogusiu. Niemniej, każdemu według jego własnych potrzeb… Co ja tam mogę wiedzieć ;->

  • http://www.grabun.com/blog/ Łukasz Grabuń

    Ale to ja decyduję o tym, co będzie prywatne, a co opiszę (…) Powiedziałeś mi? Licz się z tym, że teraz ktoś o tym przeczyta.

    Na potwierdzenie moich słów siłacz palnie pięścią w stół.

    Takie to nadęte i dupkowate. No, daruj, ale tak do odbieram. Niektórzy mogą sobie nie życzyć, byś ich cytował i przez samą przyzwoitość powinieneś takie zdanie uszanować. Więcej: wypada raczej spytać się zainteresowanego, czy mogę o tym napisać na blogusiu. Niemniej, każdemu według jego własnych potrzeb… Co ja tam mogę wiedzieć ;->

  • frustratka

    „Blog jest formą publicznej wypowiedzi.” Tak, ale jest też formą autokreacji, prawda?

    Patrzyłam wczoraj na swój niezapisany blog (dziękuję, dziękuję, dziękuję raz jeszcze) i myślałam, na ile mogę i potrafię się w nim odsłonić? Czy pisząc w miarę szczerze nie zranię jakiegoś nadwrażliwca? Albo kogoś, kogo prawda zaboli? A może ktoś kiedyś wykorzysta moją szczerość przeciw mnie?
    A Twój blog lubię i już. „Gniewne” notki też. I tutaj, lekko OT skomentuję tę linkowaną: łatwo być ojcem, trudniej być tatą.

  • frustratka

    „Blog jest formą publicznej wypowiedzi.” Tak, ale jest też formą autokreacji, prawda?

    Patrzyłam wczoraj na swój niezapisany blog (dziękuję, dziękuję, dziękuję raz jeszcze) i myślałam, na ile mogę i potrafię się w nim odsłonić? Czy pisząc w miarę szczerze nie zranię jakiegoś nadwrażliwca? Albo kogoś, kogo prawda zaboli? A może ktoś kiedyś wykorzysta moją szczerość przeciw mnie?
    A Twój blog lubię i już. „Gniewne” notki też. I tutaj, lekko OT skomentuję tę linkowaną: łatwo być ojcem, trudniej być tatą.

  • http://www.intertuba.pl/ tytus

    Na co dzień mówię głośno to co myślę. Jak trafię na bóbka to pojawiają się problemy. Jak trafię na mądrą osobę (i nie mam tu na myśli IQ) to będzię krótka dyskusja lub małe spięcie.
    Gdy na codzień nie wyrażamy głośno swoich opinii lub czujemy że ktoś, coś nas drażni i sidzimy ciho a nagle na blogu dajemy sobie upust to nie dziwcie się reakcji ludzi którzy was znają.
    Naszczęscie ja na swoim blogu nie mam takich problemów.
    Tkaczyk, czy cały twój tekst jest wynikiem pojawienia się notki „wieczorne zajęcia”? Czy też strzeliłeś jakąś poważną krytykę i oto poszło?
    A może to zbyt prywatne pytanie i jak na nie odpowiesz to znowu dostaniesz po łapach.
    Ja tam nie musze wiedzieć

  • http://www.intertuba.pl/ tytus

    Na co dzień mówię głośno to co myślę. Jak trafię na bóbka to pojawiają się problemy. Jak trafię na mądrą osobę (i nie mam tu na myśli IQ) to będzię krótka dyskusja lub małe spięcie.
    Gdy na codzień nie wyrażamy głośno swoich opinii lub czujemy że ktoś, coś nas drażni i sidzimy ciho a nagle na blogu dajemy sobie upust to nie dziwcie się reakcji ludzi którzy was znają.
    Naszczęscie ja na swoim blogu nie mam takich problemów.
    Tkaczyk, czy cały twój tekst jest wynikiem pojawienia się notki „wieczorne zajęcia”? Czy też strzeliłeś jakąś poważną krytykę i oto poszło?
    A może to zbyt prywatne pytanie i jak na nie odpowiesz to znowu dostaniesz po łapach.
    Ja tam nie musze wiedzieć

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Łukasz: nie do końca się zgadzam. Zgadzam się (tak też napisałem), że można mnie poprosić — jak przyjaciela na przykład — o dochowanie sekretu. I to zwykle działa. Nie można natomiast przyjść do mnie i powiedzieć „usuń to”. I to mnie właśnie doprowadziło do białej gorączki.

    Frustratka: To prawda, blog jest elementem autokreacji. Ale jest elementem mojej autokreacji. Nie chciałbym być cenzurowany ze względu na wizerunek kogoś innego. Co do zranienia wrażliwca: myślę o tym na tyle, na ile mogę. Ale wolę, żeby ktoś się obraził na mnie za szczerość, niż był moim przyjacielem, bo obaj żyjemy w zakłamaniu…
    Co do wykorzystania mojej szczerości przeciwko mnie — to był główny argument Patrycji i mojej mamy przeciwko pisaniu bloga. Ja jednak uważam inaczej: prawda zawsze wypłynie na wierzch — a wykorzystując moje wypowiedzi przeciwko mnie, masz do dyspozycji tylko prawdę. Ciężej wsadzić mi w usta coś, czego nie powiedziałem, kiedy do dyspozycji masz mnóstwo rzeczy, które powiedziałem. Interpretacja ich pozostaje prywatną sprawą czytającego. Nie mam na to wpływu. Patrycję przekonałem, mamę — jeszcze nie wiem.

    Tytus: Chodzi o notkę Brazylijski serial. Musiałem usunąć tę notkę na prośbę taty. Plus miałem poważną rozmowę o „prywatnych” notkach z mamą i Patrycją. Jednak przemyślałem sprawę (i oczywiście doszedłem do porozumienia z Patrycją) i przywróciłem wszystkie (oprócz tej pierwszej, od której się wszystko zaczęło — nie chcę być złośliwy w stosunku do ojca). Niestety, Google nie zdążył wrzucić Wieczornych zajęć do cache, więc padła niewinną ofiarą :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Łukasz: nie do końca się zgadzam. Zgadzam się (tak też napisałem), że można mnie poprosić — jak przyjaciela na przykład — o dochowanie sekretu. I to zwykle działa. Nie można natomiast przyjść do mnie i powiedzieć „usuń to”. I to mnie właśnie doprowadziło do białej gorączki.

    Frustratka: To prawda, blog jest elementem autokreacji. Ale jest elementem mojej autokreacji. Nie chciałbym być cenzurowany ze względu na wizerunek kogoś innego. Co do zranienia wrażliwca: myślę o tym na tyle, na ile mogę. Ale wolę, żeby ktoś się obraził na mnie za szczerość, niż był moim przyjacielem, bo obaj żyjemy w zakłamaniu…
    Co do wykorzystania mojej szczerości przeciwko mnie — to był główny argument Patrycji i mojej mamy przeciwko pisaniu bloga. Ja jednak uważam inaczej: prawda zawsze wypłynie na wierzch — a wykorzystując moje wypowiedzi przeciwko mnie, masz do dyspozycji tylko prawdę. Ciężej wsadzić mi w usta coś, czego nie powiedziałem, kiedy do dyspozycji masz mnóstwo rzeczy, które powiedziałem. Interpretacja ich pozostaje prywatną sprawą czytającego. Nie mam na to wpływu. Patrycję przekonałem, mamę — jeszcze nie wiem.

    Tytus: Chodzi o notkę Brazylijski serial. Musiałem usunąć tę notkę na prośbę taty. Plus miałem poważną rozmowę o „prywatnych” notkach z mamą i Patrycją. Jednak przemyślałem sprawę (i oczywiście doszedłem do porozumienia z Patrycją) i przywróciłem wszystkie (oprócz tej pierwszej, od której się wszystko zaczęło — nie chcę być złośliwy w stosunku do ojca). Niestety, Google nie zdążył wrzucić Wieczornych zajęć do cache, więc padła niewinną ofiarą :)

  • http://www.grabun.com/blog/ Łukasz Grabuń

    @Paweł: to znaczy ktoś Cię prosi o usunięcie, tudzież nawet mówi „usuń to, bo mi się nie podoba, że piszesz o mnie”, a Ty odpowiadasz „nie”? Trochę niepoważne, nie sądzisz? Co mają zrobić Twoi „nie-przyjaciele”? Znajomi? Koledzy z pracy?

    Trochę luzu do tego, to ma być zabawa, a nie publiczny pręgierz.

    Aż strach się odzywać, bo wszystko może być użyte przeciwko mnie.

  • http://www.grabun.com/blog/ Łukasz Grabuń

    @Paweł: to znaczy ktoś Cię prosi o usunięcie, tudzież nawet mówi „usuń to, bo mi się nie podoba, że piszesz o mnie”, a Ty odpowiadasz „nie”? Trochę niepoważne, nie sądzisz? Co mają zrobić Twoi „nie-przyjaciele”? Znajomi? Koledzy z pracy?

    Trochę luzu do tego, to ma być zabawa, a nie publiczny pręgierz.

    Aż strach się odzywać, bo wszystko może być użyte przeciwko mnie.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Łukasz: Nie odpowiadam „nie” — jak widzisz usunąłem i pozostało usunięte. Nie jestem złośliwy. Mam odrobinę inteligencji i wiem, co można powiedzieć głośno, a czego nie. Wiem też co chcę powiedzieć głośno — czasem wbrew innym. I jeśli nie jest to kłamstwo, oczernianie, to mam do tego prawo.
    A co do upubliczniania tajemnic: równie dobrze może Cię podsłuchać ktoś złośliwy w pracy czy kawiarni ;) Ja nie jestem złośliwy (przynajmniej staram się) ;)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Łukasz: Nie odpowiadam „nie” — jak widzisz usunąłem i pozostało usunięte. Nie jestem złośliwy. Mam odrobinę inteligencji i wiem, co można powiedzieć głośno, a czego nie. Wiem też co chcę powiedzieć głośno — czasem wbrew innym. I jeśli nie jest to kłamstwo, oczernianie, to mam do tego prawo.
    A co do upubliczniania tajemnic: równie dobrze może Cię podsłuchać ktoś złośliwy w pracy czy kawiarni ;) Ja nie jestem złośliwy (przynajmniej staram się) ;)

  • http://www.grabun.com/blog/ Łukasz Grabuń

    No to z pana łaskawca jest, zaiste. „Usunąłem”. „Nie jestem złośliwy”.

    Makowskiego też prosili o usunięcie czegoś tam, ostatnio, ale szopki z tego nie robił i żadnych jakiś tam „manifestów blogowych” nie pisał.

    Z igły widły, Pawle, kreujesz się na jakiegoś super-obiektywnego gościa, a do tego, by coś zdjąć z blogusia wiele wysiłku nie potrzeba.

  • http://www.grabun.com/blog/ Łukasz Grabuń

    No to z pana łaskawca jest, zaiste. „Usunąłem”. „Nie jestem złośliwy”.

    Makowskiego też prosili o usunięcie czegoś tam, ostatnio, ale szopki z tego nie robił i żadnych jakiś tam „manifestów blogowych” nie pisał.

    Z igły widły, Pawle, kreujesz się na jakiegoś super-obiektywnego gościa, a do tego, by coś zdjąć z blogusia wiele wysiłku nie potrzeba.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Hmm… Powiedzmy, że traktuję bloga trochę poważniej, niż — jak to określiłeś — „tylko zabawę”. I dlatego nie uśmiecha mi się usuwanie :) OK, kończymy dyskusje — widzę, że podchodzimy do tego trochę inaczej. Rozumiem Twój punkt widzenia, podtrzymuję własny.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Hmm… Powiedzmy, że traktuję bloga trochę poważniej, niż — jak to określiłeś — „tylko zabawę”. I dlatego nie uśmiecha mi się usuwanie :) OK, kończymy dyskusje — widzę, że podchodzimy do tego trochę inaczej. Rozumiem Twój punkt widzenia, podtrzymuję własny.

  • http://www.sorg.pl Piotrek

    Jedni używają bloga do popisów, jedni jak pamiętnika.
    Każdy może użyć jak chce :P

  • http://www.sorg.pl Piotrek

    Jedni używają bloga do popisów, jedni jak pamiętnika.
    Każdy może użyć jak chce :P

  • http://www.sorg.pl Piotrek

    :wink: Więc piszmy blogi :wink:

  • http://www.sorg.pl Piotrek

    :wink: Więc piszmy blogi :wink:

  • TKACZYK

    …………..

  • TKACZYK

    …………..