Fotka dla pana Kazia czy korporacji?
Jakiś czas temu pisałem o dywersyfikacji usług salonu fryzjerskiego — strzyżenie wykonane przez „praktykanta” kosztowało mniej niż połowę tego, co strzyżenie wykonane przez „prawdziwego fryzjera”. Mnie ten sposób różnicowania jakości śmieszy. Ale może się mylę?
Dziś szukałem dobrego fotografa żywności (i stylizatora — znacie jakichś?). Jedna z firm odpowiadając na moje zapytanie o wycenę napisała m.in.:
Cena jest uzależniona (…) od pozycji firmy na rynku.
Chwileczkę… Czy to znaczy, że to samo zdjęcie będzie kosztować różnie w zależności od tego, czy robimy je dla firmy pana Kazia z sąsiedztwa, czy dla międzynarodowej korporacji? A najwięcej, jeśli to będzie firma państwowa, prawda? A potem się dziwimy, że korupcja i dziura budżetowa…
Ech, może ja naiwny jestem, ale staram się liczyć wszystkich tak samo. Rozumiem możliwość wynegocjowania zniżki — ale mają ją zarówno duże, jak i małe firmy.
Oczywiście we wszystkich prośbach o wycenę piszę teraz, że firma jest malutka i nikomu nieznana ;-)





Jarek Madejski kiedys był dobry (w „jedzeniu” ;-); ale Drogi.
http://www.goodidea.pl/
(i wkurzaja mnie te emotikony…)
Akurat to duże firmy mogą mieć zniżki – zawsze można sobie wpisać w portfolio, że robiło się zdjęcie dla molocha – niektórych to ponoć kręci. A tak w ogóle, czy takie różnicowanie jest zgodne z prawem?
PS. czemu wymagane jest ‘imię’, a nie ‘nick’? Czy to bug w tłumaczeniu po prostu (z ‘name’ – ‘nazwa’)?
Czy różnicowanie cen jest zgodne z prawem? Rety! Oczywiście, że jest zgodne z prawem… pomimo tylu cech socjalizmu już panującego w Polsce i Unii nie chcemy chyba jeszcze regulować cen i wymagać ich niezmienności?!
rozie: Nie wiem, czy jest zgodne z prawem. Patrycja mówi, że to podchodzi pod dumping, choć z drugiej strony mamy swobodę zawierania umów…
Co do „imię” — ja się podpisuję w Sieci imieniem i nazwiskiem, stąd „imię”. Jak chcesz — możesz wpisać nick.
Elsindel: Regulować cen nie musimy, ale jest wolność konkurencji — ten sam produkt sprzedawany dwóm różnym odbiorcom przez tę samą firmę po różnych cenach to dumping. I jest parę urzędów, które mogłyby się tego czepić.
Hmm. A nie działa to trochę w drugą stronę? Dużej firmie można dorzucić elementy usługi, które nie są w cenowym zasięgu zwykłego zjadacza chleba.
Przykładowo firma Szarak kupuje ode mnie system zarządzania treścią. Płacą za to X. Duża firma kupuje ten sam system, ale ponieważ ma (liczbapracownikowX)^4 pracowników, ktoś musi ich przeszkolić, więc niejako w zakupie usługi pojawia się konsulting bądź szkolenia. Czyli cena X + (X*.60).
Nie jest takie oczywiste, czy różnicowanie cen jest zgodne z prawem. Proponuję wystawić cennik, że Murzyni płacą podwójnie…
Oczywiście tu nie mamy do czynienia z człowiekiem, tylko firmą. Ale – z drugiej strony – czy prawo nie nakłada na sprzedawcę obowiązku wystawienia cennika usług, będącego ofertą handlową?
Nom zawsze Pan Kazio może zamówić takie zdjęcie i je odsprzedać… :D:D:D
Oczywiscie, ze roznicowanie cen nie jest zgodne z prawem. to jakas chora sytuacja, by cene uzalezniac od pozycji firmy na rynku. zdjecie to zdjecie, bez wzgledu na to dla kogo sie je robi. czy istniej w tym kraju cos takiego jak cennik uslug???
znałem bardzo dobrego fotografa jadła, ale mi przepadła wizytówka, niestety.
a co do cen to jest to oczywiste, zgodne z prawem. dawno dawno temu kupowałem np. prognozę pogody od firmy, która to sprzedawała np. portalowi o nazwie yahoo. płaciłem dużo mniej (za dokładnie to samo).
prawo nie nakłada obowiązku wystawienia cennika usług, skąd w ogóle taki pomysł.
I tu pojawia sie polski problem bylejak byle TANIO.
Nikt nie ceni jakosci ,wszyscy chca TANIO
TANIO staje sie wyznacznikiem dobrego.
Dobrych i wyksztalconych zasteppuja TANI prowincjonalni,ktorzy maja TANI prowincjonalny gust i boja sie wszystkiego co nowe wielkie i nieznanane.Zatem wybieraja TANICH grafikow robiacych TANIE projekty ,zamawiaja TANIE zdjecia.
W ten sposob zaczynamy miec wszystko TANIE I BRZYDKIE.Bo skad czlowiek ,ktory przez cale zycie byl otoczony przez BRZYDKI szary swiat malego miasteczka ,ktory nowoczesny swiat widzial tylko w telewizorze lub w folderach reklamowych biur podrozy moze miec wyrobione wyczucie smaku i koloru.Skad taki czlowiek moze miec dobry gust?
Popatrzmy na bilboardy sa TANIE bo z badan wynika ,ze Polak nie potrzebuje ŁADNYCH zdjec .CZY TOME BYC PRAWDA?
Pewnie z badan wynika tez ,ze polak nie potrebuje nowoczesnie wydawanych czasopism .
Naszym nieszczsciem jest to ,ze dyktatorami gustow i stylow zaczely byc TANIO SZYBKO I WSIOWO.Szkoda bo to ogranicza i chamuje wszystkie dziedziny.Wracajac do DROGI czy TANI to czesto DROGI oznacza 300zl roznicy w cenie projetu.
To takie zenujace gdy najwiekrzym osiagniecie szefa dzialu promocji staje sie targowanie o sto zlotych kosztem jakosci.
TANIO=BRZYDKO
TANIO=ZLE
Widzicie, dla mnie jest to oczywiste że dużym firmom liczę więcej (branża – oprogramowanie). Taka firma zwykle ma dodatkowe wymagania o których nie pomyśli zwykły szary człowiek (właściciel jednoosobowej firmy). Dokumentacja techniczna oprogramowania, podręcznik użytkownika, szkolenie, opieka bieżąca nad programem ew. serwerem, dedykowany serwer dla bezpieczeństwa (nie jakiś tam hosting). I za to są gotowi zapłacić.