Przeskocz do zawartości

28 stycznia 2006

Kiedy przestaniemy być „szarym końcem świata”?

Wielkie wytwórnie muzyczne i filmowe traktują Polskę, niczym jakąś dzicz w Trzecim Świecie. Pomysły typu „opodatkować i zalegalizować P2P” tylko utwierdzają ich w tej wizji. A ja naprawdę chciałbym kupić muzykę w iTunes Music Store, obejrzeć seriale udostępniane przez Google Video. Mam kartę kredytową i szybkie łącze internetowe, chcę zapłacić.

I co? We’re sorry, but the service is unavailable in your country.

Jak mamy uświadamiać dzieciakom, żeby nie ściągały filmów z netu, bo to piractwo i kradzież? Do czego mają wykorzystać te Neostrady? Jest luka na rynku, całkiem spora luka. Jeśli ktoś jej szybko nie zagospodaruje, okaże się, że mamy nowe pokolenie, które uważa, że szerokopasmowy Internet nadaje się tylko do ściągania pirackich filmów. Oni dorosną i oczekujecie, że będą kupowali potem legalne oprogramowanie? I przez kolejne pokolenie pozostaniemy „zagłębiem piractwa gdzieś w Europie”.

A Forbes podaje, że Google szykuje się do ofensywy na Apple iTMS. Co z tego, jeśli będzie działać w Polsce tak jak Google Video? „In Poland? No way!”

View Comments Napisz komentarz
  1. sty 28 2006

    jesteś zbyt sceptyczny :P bo jesteśmy w czołówce jeśli chodzi o rozsyłany spam ;)

    btw. fajny weblog, dodałem do zakładek ;) bee czesciej odwiedział. pozdrawiam! Ludwik

  2. sty 28 2006

    i odpowiadam
    (na Pytanie w tytule postawione tak śmiało / choćby z najwiekszym bólem odpowiedzieć by należało…)
    1.
    kiedy (jak mawiali nieocenieni Laskowik i Smoleń) będziemy mieć Bombę Atomową i tak ze 16,5% przyrostu PKB.
    2.
    (dobrze jest też mieć tak ze 160-220 mln Ludności; ale Bomba lepsza…)
    pozdr.

  3. reuptake
    sty 28 2006

    odpowiedź jest prosta: jak będziemy mieli odpowiednią siłę nabywczą. poza tym jak dobrze wiesz, akurat rynek filmowy dzieli sobie świat na strefy, by wydoić więcej kasy.

    By agreeing to this Terms of Service for Buyers, Buyer represents that:

    [...]
    * Buyer is a resident of the United States;
    [...]

  4. reuptake
    sty 28 2006

    (sorry, dodałeś mnie na jakąś listę spamerów czy coś?)

  5. sty 28 2006

    a ja chciałem jakis czas temu kupić z polskiego serwisu jakąś polską płytę. bez internet explorera i windows media playera nie mam nawet co próbować. sorry, to jest imo przeszkoda a nie piractwo w naszym kraju.

    pomysł na opodatkowanie i zalegalizowanie p2p nie jest nasz tylko zdaje się francuski i uważam, że jest to pomysł doskonały. albo sie firmy do takich warunków „dystrybucji” dostosują i zaczną na tym zarabiać, albo będa tracić na piractwie coraz więcej. niechaj udostępniąnam szeroko swoje zasoby za sensowne pieniądze i problem p2p zacznie znikać samoistnie. pawle, to nie ten kraj jest w trzecim świecie tylko firmy nie wiedzieć czemu nie chcą udostępnić swoich zasobów dla nas. to ich polityka i ich prawo ale kółko w tym momencie się zamyka i dziękuję bardzo. myślisz, że nie chciałbym mieć kilku albumów w formie elektronicznej za sensowne pieniądze? jestem gotowy płacić. pytanie tylko komu i za co. firmie oferującej mi mozliwość ściągania i słuchania tylko określonym oprogramowaniem, z którego nie korzystam? dziękuję. proszę dopracować swoją ofertę.

    nie lubię piracić i nie chcę. co mam więc zrobić? kupować! z chęcią. najchętniej w formie elektronicznej (wygoda) co przecież użyna dystrybutorom z kilkadziesiąt procent kosztów dystrybucji. spodziewam się więc, że te kilkadziesiąt procent ceny zostanie wywalone w kosmos. tak się dzieje w przypadku itunes czy innych serwisów oferujacych np. muzykę (jak zwykle u nas zdaje się jest drożej niż na zachodzie, sorry ale to polityka porażki na całej linii). problem w tym, że nie mogę z nich skorzystać bo albo nie obsłużą transakcji z kraju, w którym mieszkam, albo narzucają mi swoje oprogramowanie, którego nie cierpię.

    w tej sytuacji pomysł opodatkowania p2p i zalegalizowania takiej wymiany (kolejna korzyść dla dystrybutorów – ruch generują sami użytkownicy między sobą więc koszta transmisji spadają) jest dla mnie małą rewolucją. wymaga ona zmiany sposobu myślenia samych producentów/dystrybutorów a na to nie zapowiada się przez najbliższe kilka ładnych lat. niemniej pomysł uważam za świetny. per analogiam: wszyscy płacimy podatki, te lecą między innymi na jakiś instytut o przydługiej nazwie, który ma wspierać powstawanie filmów w naszym kraju. nikt nie wstydzi się brać takich pieniędzy. w czym pieniądze pochodzące z opodatkowanego ruchu p2p miałyby być niby gorsze?

    trochę przydługi wywód ale mniej więcej chyba zrozumiały. jeszcze raz: nie lubię piractwa choć kradnę na potęgę do czego się przyznaję. nie chcę kraść. chcę płacić za oryginalne utwory. ale chcę płacić zdecydowanie mniej i mieć do nich szeroki dostęp. droga elektroniczna może mi coś takiego zapewnić. po wywaleniu kosztów opakowania, transportu i przesyłu (p2p) czy czego tam jeszcze, może się okazać, że taki kanał dystrybucji stanie się po prostu kolejną formą zarabiania pieniędzy. od polityki cenowej koncernów zależy jak wielkich.

  6. sty 28 2006

    Moze to dlatego że w polsce jeszcze tak duzo osób nie ma superszybkiego neta, i tym ludziom wydaje, ze szybko to nie nastąpi i dlatego nas olewają :/

  7. sty 28 2006

    A ja odnoszę wrażenie, że w Polsce z przepustowością łącz jest całkiem nieźle. Można narzekać na tepsę, ale dzięki niej bardzo szybko wiele osób przeszło z modemów na SDI/ADSL/DSL. Ot, internet się w bardzo krótkim czasie upowszechnił. I nie wdając się w techniczne szczegóły, pokuszę się o stwierdzenie, że w Polsce dostęp do stałych łącz jest powszechniejszy niż na zachodzie.

    Problem jest bardziej złożony i wynika ze stereotypów. Polacy, przekrojowo, są mało wymagający, są nieuświadomieni w wielu kwestiach, nie potrafią walczyć o swoje, są nierzetelni, niedoinformowani, bierni. To naród malkontentów, zadowalających się byle czym. Dorobkiewiczów bez gustu, smaku, którzy utopiliby sąsiada w łyżce wody.

    To jest oczywiście uproszeczenie, ponieważ większość stereotypów wynika z tego, że jesteśmy na innym etapie rozwoju (czyt. obecnie to się w sumie cofamy). Ludzie, którzy zarabiają śmieszne grosze, trzęsą tyłkiem o stratę pracy, nie myślą o tym, by zrobić zakupy w internecie. Nie wiedzą za co jutro obiad zrobić, a co dopiero myśleć o luksusach internetowych transakcji?

    Tylko, że to już w statystykę nie wchodzi. Dlatego jest, jak jest. A później wchodzi do nas ebay z paypalem i okazuje się, że ich usługa jest niedopasowana do naszego rynku.

  8. sty 28 2006

    Też boleję nad tym co opisaliście. Zwłaszcza nad tym, że moi znajomi uważają ściaganie w necie za coś normalnego. Do pewnego momentu ja też tak uważam.

    Wszystko przez brak możliwości. Masy się podniecają jak jakiś lekarz urządzi konferencję przez GG. Nie wiedzą, bo skąd, o voIP, videostreamingu, etc.

  9. reuptake
    sty 28 2006

    faktycznie, malkontectwo straszne. ja pamiętam czasy, kiedy mieliśmy bana na komputery 16 bitowe.

    postęp jest naprawdę niezły, mimo wszystko. a jeszcze raz powtarzam: ten sam problem mają niemcy czy anglicy (z googlem). i to jest bardziej problem z mentalnością amerykanów niż polaków.

  10. sty 29 2006

    Tak jest w zasadzie zawsze, ale ja nie rozumiem jak można tak olewać Europę Wschodnią. Zdaje się, że w samej Polsce jest 10 mln internautów.

  11. sty 30 2006

    Niechcący trafiłeś w sedno:

    Mam kartę kredytową i szybkie łącze internetowe, chcę zapłacić.

    Większość mieszkańców tego kraju nie. Jesteś w ilości pomijalnej ekonomicznie.

  12. sty 31 2006

    Opi ma rację, podobnie jak CosTa. Mam wrażenie, że obaj mówią o różnych aspektach tego samego problemu.
    Koncerny medialne działają idiotycznie i schematycznie, jakby w obawie przez jakąkolwiek zmianą. Czasem zastanawiam się, czy ich Ziemia jest już okrągła i lata wokół Słońca ;)
    Dzięki temu idiotyzmowi i skostnieniu windują ceny swoich produktów wręcz niebotycznie. Jakoś nowa płyta Kazika może kosztować 19,90 – wydawana jest przez SP Records. Nowa płyta Hey kosztuje coś koło 37 złotych, bo jest z BMG. Nowa płyta wykonawcy zagranicznego (albo jakaś klasyka, np. Pink Floyd) to rejony 70 złociszy.
    Opi ma rację mówiąc, że jesteś w mniejszości. Generalnie ludzie mają karty płatnicze do płacenia w polskich sklepach, ewentualnie do wyciągania kasy z bankomatu. Jeszcze długo większość polskich P.T. Interneutów nie będzie miało swojej karty, którą będzie można płacić na całym świecie.
    Sytuacja uległaby poprawie, gdybyśmy mieli dostęp do dobrego systemu płatności on-line, ale tutaj jest kółko zamknięte…

  13. veaver
    lut 14 2006

    Ale dlaczego wy się tak martwicie o producentów, skoro oni mają nas w D* .Cieszmy się darmowymi filmami i muzyką z netu bo jutro może nas nie być…

  14. lut 15 2006

    veaver: Rozumiem, że jak Ci laptopa ktoś ukradnie, żeby się nim cieszyć za darmo, to też będziesz miał takie nastawienie?

Trackbacki i pingbacki

  1. vuerte.weblog
  2. paweltkaczyk.midea.pl: Kiedy przestaniemy być “szarym końcem świata”? | Paweł Tkaczyk | flaker.pl

Powiedz, co myślisz, wpisz komentarz.

(required)
(required)

Uwaga:Znaczniki HTML są dozwolone. Twój adres nigdy nie będzie udostępniony.

Zapisz się na powiadomienia o komentarzach

blog comments powered by Disqus