The Blog

Reguła czterech

Przeczytałem już jakiś czas temu, ale w związku z przeprowadzką nie miałem kiedy opisać…
Reguła czterechSami autorzy przyznają się do inspiracji Imieniem róży Umberto Eco. Wydawcy próbują też wcisnąć nam porównanie do Kodu Leonarda Dana Browna, ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że Regule czterech bliżej do tej pierwszej, niż ostatniej. Styl Dana Browna jest suchy, typowa sensacyjna papka do poczytania w autobusie. Żadnych dygresji, postacie płaskie, rozdziały krótkie.
Reguła… jest inna. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że ociera się nieco o literaturę przez duże L – język jest barwny, miejscami nawet poetycki, postaci rysowane porządnie. Nie ma feerii przemocy, nie ma efektownych pościgów, jest za to nieźle pomyślana zagadka, którą rozwiązujemy razem z głównymi bohaterami. Książka jest hołdem autorów dla wielkich umysłów epoki oświecenia, a w szczególności florenckich mistrzów z czasów Medyceuszy. Sama fabuła jest sensowna, a zakończenie (choć w miarę przewidywalne), nie psuje całości.
Porównanie mojego osobistego doświadczenia przy czytaniu tej ksiązki z doświadczeniem Imienia róży wypada oczywiście na korzyść tego ostatniego, a to za sprawą dużych uproszczeń, na które pozwolili sobie autorzy Reguły…. Pamiętam, że kiedy czytałem dzieło Umberto Eco, co jakiś czas musiałem odstawić książkę, żeby poszperać nieco w innych źródłach. Fascynowały mnie jego niedopowiedzenia, chciałem wiedzieć więcej o sprawach, których nie wyjaśniono na kartach powieści. Książka Thomasona i Caldwella nie pozostawia wiele miejsca na takie poszukiwania. Kiedy bohater mówi „Perseusz”, w następnym zdaniu dodaje zaraz, że to „ten, który zabił Meduzę”. Pozostaje niedosyt… Cóż, signum temporis :-)
Książkę mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, kto lubi zagadki kryminalno-historyczne, a kogo nie przeraża język i przydługie opisy Umberto Eco.

  • kasy

    ociera się nieco o literaturę przez duże L ?
    nieco ? ociera sie ?
    w takim razie jestem ciekaw jakie pozycje sa literatura przez duze L …
    pozdrawiam

  • kasy

    ociera się nieco o literaturę przez duże L ?
    nieco ? ociera sie ?
    w takim razie jestem ciekaw jakie pozycje sa literatura przez duze L …
    pozdrawiam

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    kasy: W tym gatunku bardziej podobał mi się Klub Dantego na przykład. A duże eL? Choćby Cień wiatru — polecam.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    kasy: W tym gatunku bardziej podobał mi się Klub Dantego na przykład. A duże eL? Choćby Cień wiatru — polecam.

  • Adrianna

    Jakoś trudno mi sięz tymi pochwałami zgodzić. Długo nie mogłam ustalić co jest tłem do czego, Hepnerotomachia dla losów studentów, czy odwrotnie. Raczej oczekiwałam więcej zagadek i intelektualnych wywrotek niż quasipsychologicznych rozważań co to pasja z ludźmi robi. Jednak jak na debiut to chyba nieźle. Co do porównania do Eco, nie mogę się zgodzić.

    Pozdrawiam

  • Adrianna

    Jakoś trudno mi sięz tymi pochwałami zgodzić. Długo nie mogłam ustalić co jest tłem do czego, Hepnerotomachia dla losów studentów, czy odwrotnie. Raczej oczekiwałam więcej zagadek i intelektualnych wywrotek niż quasipsychologicznych rozważań co to pasja z ludźmi robi. Jednak jak na debiut to chyba nieźle. Co do porównania do Eco, nie mogę się zgodzić.

    Pozdrawiam

  • Michał

    „Książka jest hołdem autorów dla wielkich umysłów epoki renesansu:), a w szczególności florenckich mistrzów z czasów Medyceuszy.”

  • Michał

    „Książka jest hołdem autorów dla wielkich umysłów epoki renesansu:), a w szczególności florenckich mistrzów z czasów Medyceuszy.”

  • Rysiek

    Zgodze sie z nieco z Adrianną, moze i na debiut to niezle, ale na porownania z Imieniem to chyba trzebaby przerobic ksiazke. Ksiazka jest miejscami nielogiczna (murarz morduje dwoch innych ludzi??, chyba przysypuje ich ceglami ;)), historia naciagana i bardziej o zyciu studenckim princeton niz o czymkolwiek innym. To oczywiscie moje zdanie, ale malo (zeby nie powiedziec, ze wogole) zainteresowalo mnie to srodowisko uczelni amerykanskich i ich dziwacznych klubow.
    Wynurzenia autorów wedlug mnie sa jałowe.

  • Rysiek

    Zgodze sie z nieco z Adrianną, moze i na debiut to niezle, ale na porownania z Imieniem to chyba trzebaby przerobic ksiazke. Ksiazka jest miejscami nielogiczna (murarz morduje dwoch innych ludzi??, chyba przysypuje ich ceglami ;)), historia naciagana i bardziej o zyciu studenckim princeton niz o czymkolwiek innym. To oczywiscie moje zdanie, ale malo (zeby nie powiedziec, ze wogole) zainteresowalo mnie to srodowisko uczelni amerykanskich i ich dziwacznych klubow.
    Wynurzenia autorów wedlug mnie sa jałowe.

  • Wojtek

    Książka jest genialna. Jedna z lepszych jakie czytałem. Polecam wszystkim.

  • Wojtek

    Książka jest genialna. Jedna z lepszych jakie czytałem. Polecam wszystkim.

  • Kati

    dla mnie książka ta była rozczarowaniem. Pomysł dawał duze możliwości ale nie zostały one wukorzystane przez autorów. Przez całą książkę nie mogą się zdecydować czy piszą o zagadce czy o minionym życiu w Princton. Przez dygresje na temat historii budynków, tradycji studenckich i obyczajów wszystko jest rozwleczone a tajemnica zostaje zepchnięta na boczny i mało istotny tor. O wiele lepiej byłoby, gdyby napisali o swoich studenckich latach i spostrzeżeniach bo są naprawdę dobre ale połączenie tego z zagadką tak nieudolnie sprawia że dla mnie pozycja ta jest rozczarowaniem

  • http://go2 Kati

    dla mnie książka ta była rozczarowaniem. Pomysł dawał duze możliwości ale nie zostały one wukorzystane przez autorów. Przez całą książkę nie mogą się zdecydować czy piszą o zagadce czy o minionym życiu w Princton. Przez dygresje na temat historii budynków, tradycji studenckich i obyczajów wszystko jest rozwleczone a tajemnica zostaje zepchnięta na boczny i mało istotny tor. O wiele lepiej byłoby, gdyby napisali o swoich studenckich latach i spostrzeżeniach bo są naprawdę dobre ale połączenie tego z zagadką tak nieudolnie sprawia że dla mnie pozycja ta jest rozczarowaniem