Dziś Apple wprowadził bez wielkich ceremonii (a gdzie fajne przemówienie, Steve?) 17-calową wersję swojego profesjonalnego notebooka o nazwie MacBook Pro. Firma, która przyzwyczaiła nas do spektakularnych i długo wyczekiwanych premier swojego nowego laptopa wprowadziła niemal „tylnymi drzwiami”.
Czym — poza ekranem — różni się nowy MacBook Pro od swojego 15-calowego brata? Apple odpowiedział na narzekania użytkowników: zamiast jednowarstwowej nagrywarki mamy teraz dwuwarstwową 8x SuperDrive, dołożono FireWire 800 i dodatkowy port USB. Do tego oczywiście wszystkie bajery poprzedniego MacBook-a: wbudowana kamera iSight, oprogramowanie FrontRow, pilot, jasny ekran nowej generacji.
Również procesory są szybsze — nowy MacBook Pro ma w środku intelowski Core Duo taktowany zegarem do 2,16 GHz. Apple twierdzi, że maszynka jest 5 razy szybsza, od swojego poprzednika z procesorem G4.
Jedyną bolączką może być dysk: w standardzie ma 5400 obrotów na minutę. Aplikacje emulowane przez Rosettę są bardzo „dyskożerne” i wstawienie dysku 7200 rpm naprawdę może zdziałać cuda.
Ciekawe, czy piszczy ;)



