Przeskocz do zawartości

3 marca 2008

MacBook Air

MacBook Air1 marca w siedzibie firmy IT Media miał miejsce pierwszy oficjalny pokaz najmniejszego laptopa ze stajni Apple, MacBooka Air. Pokaz, który miałem przyjemność poprowadzić. A ponieważ wcześniej przez tydzień „tułałem” się z tym przenośnym laptopem, postaram się opisać moje wrażenia z jego używania.

MacBook Air to naprawdę przenośny laptop. Im dłużej trzymamy go w ręku, tym większy podziw mamy dla inżynierów z Cupertino, którzy potrafili wepchnąć całkiem sporo w niemożliwie małą i płaską obudowę.

Jednak swoją „małość” MacBook Air zawdzięcza również kilku radykalnym decyzjom. Laptop nie ma optycznego napędu, nie ma też portu przewodowej sieci. Za pomocą kabla można do niego podłączyć jedno urządzenie USB, zewnętrzny monitor i słuchawki oraz oczywiście zasilanie. Jest za to wyposażony w najnowszej generacji interfejsy bezprzewodowe: sieć WiFi w standardzie n, Bluetooth 2.0.

Pierwsze wrażenia
Jak każdy produkt Apple, MacBook Air jest bardzo ładnie zapakowany. Pudełko przypomina opakowanie na iPoda, sam Air jest umieszczony na plastikowym mocowaniu, pod spodem znajdziemy instrukcje, oprogramowanie, zasilacz z dodatkowym kablem oraz dwie przejściówki do podłączenia zewnętrznego monitora (analogową i cyfrową).

MacBook Air ma aluminiową obudowę, więc z zewnątrz bliżej mu do MacBooka Pro (z wyższej półki), niż do MacBooka (którego zewnętrzna obudowa jest z plastiku). Dzięki temu laptop sprawia wrażenie naprawdę solidnego, pomimo niewiarygodnej nadal grubości. Zanim wyjąłem go z pudełka martwiłem się, czy go przypadkiem nie złamię, dotyk zimnego aluminium dodał mi sporo pewności siebie ;)

Zamknięcie i otwarcie MacBooka Air odbywa się bez przyciskania żadnych przycisków — tu z kolei bliżej mu do „młodszego” MacBooka. Na przodzie obudowy mamy czujnik do pilota i diodę sygnalizującą uśpienie.

Po otwarciu dostajemy bardzo jasny 13,3-calowy ekran LED z błyszczącą powierzchnią. Kolory są rzeczywiście bardzo nasycone, a ekran startuje praktycznie natychmiast. Na pokładzie jest 2GB RAM oraz standardowo procesor Intel Core 2 Duo 1,6 GHz.

Porty znajdują się po prawej stronie, chowane w wygodnej „szufladce”.

Po co i komu ten laptop?
Pojawia się pytanie: po co i komu taki laptop? Aby na nie odpowiedzieć, trzeba spojrzeć nieco w przeszłość. Apple ma opinię „firmy z wizją” i konsekwentnie tę opinię podtrzymuje, czasem nawet pomimo narzekań niektórych użytkowników. W 1998 roku w nowym iMaku G3 nie było stacji dyskietek ani portów starego typu — wszystkie urządzenia peryferyjne podłączało się przez USB. Niektórzy konsumenci narzekali, ale dziś wiemy, że była to słuszna decyzja — praktycznie wszystko jest w tej chwili na USB, a stacji dyskietek nie używałem już ładnych parę lat. W 1998 roku jednak rynek musiał dojrzeć do tej wizji.

Tak samo jest z pokazanym 10 lat później MacBookiem Air. Apple proponuje nam „bezprzewodową wizję”, która wcale nie musi się spełnić, ale na pewno warto się przyjrzeć rozwiązaniom sugerowanym przez firmę z Cupertino.

Bezprzewodowa instalacja
Większość oprogramowania dziś ściągamy z internetu, nie musimy go przechowywać na płytach. Ta funkcja napędu optycznego już dziś zatem powoli zanika. Jednak są sytuacje, kiedy musimy skorzystać z płyty. W tej sytuacji Apple proponuje nam… „pożyczenie” napędu z innego komputera będącego w zasięgu sieci. Mały programik udostępniający tę funkcję znajduje się na płycie instalacyjnej MacBooka Air (wersja dla Windows i Mac OS). Za jego pomocą można nawet postawić system operacyjny na świeżutkim komputerze. W sieci typu „n” nie ma już niemal różnicy pomiędzy kablowym a bezprzewodowym transferem, więc rozwiązanie sprawdza się całkiem dobrze. MacBook Air bez problemu połączył się z napędem mojego MacBooka Pro. Nie miałem co prawda żadnych aplikacji do instalowania, ale mogłem sobie np. pooglądać film na DVD…

Bezprzewodowe filmy i muzyka
No właśnie, oglądanie filmów, kolejna funkcja, do której używamy napędów optycznych. Apple już od kilku lat dystrybuuje filmy i seriale bez płyt, za pomocą iTunes Store. Ostatnio pojawiła się nawet możliwość wypożyczania filmów. To rzeczywiście jest — moim zdaniem — model skazany na sukces. Zatem do kupowania, wypożyczania i oglądania filmów potrzebny jest bezprzewodowy internet, a nie napęd optyczny. Dodatkowo oprogramowanie Front Row (taki makowy Media Center) dołączane do najnowszej wersji systemu operacyjnego potrafi wyświetlać filmy (i odgrywać muzykę) z innych komputerów wyposażonych w iTunes (Mac i Windows). Mam w domu dysk z filmami podłączony do Maka Mini, a dzięki bezprzewodowemu routerowi mogę je w każdej chwili oglądać na dowolnym innym komputerze (i telewizorze) w domu.

Model taki ma jednak w Polsce bardzo poważną wadę: brak zawartości. iTunes Store jest u nas niedostępny (przynajmniej legalnie) i dopóki to się nie zmieni, pozostają nam „standardowe” wypożyczalnie. Polski iTunes Store to jest jedyna rzecz, której chciałbym od Apple Polska.

Bezprzewodowy backup
WiFiKolejną funkcją, do której przydają się jeszcze napędy optyczne jest backup. Jednak i tu Apple ma do zaproponowania alternatywę — bezprzewodowy backup.

Na backup składają się dwa czynniki: oprogramowanie i sprzęt. Oprogramowanie do przezroczystego niemal tworzenia kopii zapasowych jest wbudowane w Leoparda (najnowszy system operacyjny Apple) i nosi nazwę Time Machine. Maszyna czasu — jeśli tylko ma do dyspozycji jakiś kawałek dysku twardego — wykonuje kopie zapasowe naszych danych niemal w czasie rzeczywistym. Odzyskanie przypadkowo wykasowanego pliku to kwestia jedynie wyszukania go w archiwum Time Machine.

Sprzęt z kolei to urządzenie o nazwie Time Capsule. Pod tą nazwą kryje się po prostu bezprzewodowy router połączony z dyskiem twardym w jedną, zwartą obudowę. Wpięty w naszą sieć bezprzewodową po cichutku potrafi archiwizować dane z dowolnej ilości Maków w okolicy. Jeśli zatem w firmie (lub w domu) nie mamy działu IT, który potrafiłby skonfigurować jakieś skomplikowane rozwiązania do robienia kopii zapasowych, Time Capsule jest doskonałą alternatywą.

Bezprzewodowe peryferia
O ile bezprzewodowa instalacja oprogramowania czy kopie zapasowe to w większości przypadków pieśń przyszłości, o tyle podejrzewam że spora część z nas zetknęła się z bezprzewodową myszą, drukarką czy telefonem z Bluetooth. Te wszystkie akcesoria bez problemu dogadają się z MacBookiem Air i oczywiście nie wymagają żadnych kabli.

Powrót do przeszłości
Super Drive for MacBook AirOczywiście, gdyby ktoś chciał koniecznie korzystać z MacBooka Air „po staremu” (wyobrażam sobie, że tylko w awaryjnych sytuacjach, np. poza domem lub biurem), może dokupić do niego dedykowane akcesoria: nagrywarkę SuperDrive oraz adapter USB-Ethernet. Oba te peryferia były dostarczone razem z moją testową maszyną i miałem okazję się nimi pobawić. O żadnej konfiguracji oczywiście nie może być mowy — wsuwa się sprzęt do portu USB i… działa. Nagrywarka miała raz problem z przeczytaniem płyty dual layer nagrywanej gdzie indziej (na 10 płyt, które przetestowałem taka sytuacja zdarzyła się raz), ale żadnych błędów z nagrywaniem nie stwierdziłem. Adapter USB-Ethernet robił, co do niego należy przez cały czas używania ;-)

Niemiłą niespodzianką po rozpakowaniu pudełka z MacBookiem Air był brak dołączonego pilota (choć sam czujnik pilota jak najbardziej jest wbudowany w komputer). Jest to jednak element nowej polityki Apple — pokazane kilka dni temu MacBooki i MacBooki Pro również nie mają pilotów, trzeba je dokupić osobno. Szkoda, bo np. prezentacje z użyciem Keynote i pilota to jedna z najczęściej używanych przeze mnie funkcji podczas szkoleń i pilocik był jednym z elementów, które przekonały mnie do przesiadki. Z drugiej strony miałem w torbie już dwa piloty, więc nie odczułem tego tak strasznie ;-)

Moje wrażenia
MacBook Air sprawdzi się rewelacyjnie jako kolejny laptop w domu lub jeden z wielu w biurze. Jeśli mamy już odpowiednią infrastrukturę (sieć bezprzewodowa, najlepiej w standardzie n) lub w najbliższym czasie zamierzamy ją modernizować, MacBook Air ładnie wpisze się w nasz „bezprzewodowy świat”.

Jest to także niewątpliwie laptop do podbudowania własnego ego. Nie da się nie powiedzieć „wow” na widok tego płaskiego cacka (doświadczyłem tego kilka razy w tym tygodniu).

Amerykanie mają świetne określenie na grupę docelową użytkowników takich komputerów. Mówią o nich corridor warriors, czyli „wojownicy korytarza”, ciągle w ruchu w biurowcu wielkiej korporacji, jednak ciągle w zasięgu swojej sieci, w towarzystwie innych maszyn. Po wyjściu z pracy jadą do Starbucksa, gdzie jest darmowe WiFi, w domu oczywiście mają także bezprzewodowy internet…

Lubię gadżety, mam sieć bezprzewodową w domu i w pracy, jednak sam bym się na Air jeszcze nie zdecydował. Często podróżuję i mój MacBook Pro to „wół roboczy”, który dobrze mi służy. Jeśli w hotelu jest internet bezprzewodowy, podłączy się do niego, jeśli jest kablowy, też nie wybrzydza. A jeśli nie ma wcale, mam swoją kartę iPlusa. Z MacBookiem Air w dwóch z trzech przypadków musiałbym się obejść bez internetu. A nawet mając adapter USB/Ethernet czy modem iPlusa na USB, stawałbym przed wyborem: nagrywać płytę, czy surfować?

Zatem, Apple: brawo za wizję, sam chętnie zacznę korzystać (legalnie) z bezprzewodowych zakupów seriali czy wypożyczalni filmów. Będę też kibicował rozwojowi bezprzewodowego życia, bo kable w domu mnie drażnią. Ale jeśli będę zmieniał komputer, kupię kolejnego MacBooka Pro. Myślę, że z Air byłaby zadowolona Patrycja — prowadzi mniej nomadyczny ode mnie tryb życia, a przenośność tej zabaweczki naprawdę robi wrażenie… Ale na razie stawia opór ;-)

Przeczytaj więcej o Mac
View Comments Napisz komentarz
  1. mar 3 2008

    myślę, że taki komputer wcale niekoniecznie jest targetowany jako „kolejny laptop w domu”. to, że o tym się tyle trąbi wynika raczej z faktu, że właśnie to zapaleni sprzętowcy dominują na forach.

    bądźmy szczerzy, od mbp różni się on tylko jedną rzeczą: jest lżejszy. no i tańszy, ale minimalnie. kupowanie kolejnego laptopa tylko ze względu na tą jedną cechę to jednak jest oznaka sporej nadwyżki gotówki.

    świetną grupę docelową stanowią po prostu te osoby, które nie używają laptopa do montażu filmów, czy grafiki, ale głównie do programów biurowych i internetu. zwłaszcza kobiety. weźmy np. pracowników uczelni (oczywiście nie u nas, trochę za droga zabawka). osoby, które stać na nieco droższy sprzęt niż macbook (który, umówmy się, w warunkach amerykańskich jest sprzętem studenckim), ale które nie mają wobec niego żadnych szczególnych wymagań.

  2. mar 3 2008

    Marcin Jagodziński: Ja nie napisałem „kolejny laptop w domu” a „kolejny komputer w domu”, np. mamy już stacjonarny i dokupujemy mobilny. Wtedy różnica czy kupić mobilny MBP czy bardzo mobilny MBA jest spora ;)

  3. mar 3 2008

    eee… to jak to w koncu jest z tym ogladaniem DVD ? bo wiekszosc recenzji, ktore czytalem, sugeruje, ze jednak nie da sie z ‘pozyczonego’ (na marginesie – troche mnie to smieszy – bo w windach share’owanie napedow istnieje od wiekow…) napedu ogladac DVD… wiec ?

  4. mar 3 2008

    Ładne cacko i gdybym buchnął totka, to pewnie bym sobie kupił. Dołączam się do pytania jarva – wszędzie piszą, że nie da się na pożyczonym napędzie muzy słuchać czy filmów oglądać. Jak to jest?

  5. mar 3 2008

    jarv i CoSTa: SOA #1: u mnie działa ;) To znaczy działało, bo japko Air oddałem. Muzykę robiłem nawet na prezentacji publicznie — żadnych problemów.

  6. rafalski
    mar 4 2008

    Według mnie, są dwie podstawowe (a niezauważane przez wielu) grupy docelowe tego produktu:

    - trend setterzy
    Apple ostatnio stała się firmą „dla mas”, przynajmniej w większym stopniu, niż bywała dawniej. Jedną z ról tego komputera jest repozycjonowanie marki Apple jako innowacyjnej, luksusowej, wyjątkowej technologicznie i wizualnie. Widać to choćby po cenie: jest „odrobinę droższy, niż powinien”. Często spotykam się (na zachodzie) z opinią „kupiłbym, gdyby był €300 tańszy”. To komputer, na który większość powzdycha, ponarzeka na brak CD ..i pójdzie do sklepu kupić najnowszego iPoda, żeby poczuć się częścią czegoś niezwykłego. Air to typowy „brand driver”, kupią go wszyscy, którzy muszą mieć najnowszy gadżet, by się nim pochwalić.

    - kobiety
    Bez uszczypliwości – poza tym, że ten komputer nie ma absolutnie żadnej konkurencji na świecie pod względem designu, jest po prostu cholernie płaski i lekki. Widzę codziennie kobiety dźwigające laptopy, każdy ważący przynajmniej dwa kilo z kawałkiem. Jestem pewien, że 90% owych kobiet zamieniłoby je na Air w ciągu dwóch sekund.

    Oczywiście, dużą grupą są „biznesmeni”, którzy dużo przemieszczają się, szczególnie samolotami, należą oni często do obu grup powyżej opisanych.

    Z kolei ciekawą grupą są wszelkiego rodzaju power userzy, ze szczególnym uwzględnieniem grafików. Ci prawie wyłącznie narzekają. Za wolny, za mały dysk, nie ma cd, tylko jedno usb, za mała rozdzielczość, wszystko nie tak, nieudany model, a przede wszystkim za drogi, jak na laptopa. Prawie każdy z nich oczywiście ma Macbooka Pro, za którego dał jeszcze więcej i nie jest w stanie zauważyć, że Air najzwyczajniej nie jest dla niego (graficy uważają, że Apple wszystko robi z myślą o nich).

    Air sprzedaje się świetnie, dostawy dosłownie znikają ze sklepów, co w jakiś sposób potwierdza, że firma nie spodziewała się aż takiego popytu. Nawet powstała strona, na której można sprawdzić dostępność w sklepach. A może spodziewała się i specjalnie tworzy niedobory. W końcu nie o to chodzi, żeby na tym bezpośrednio zarobić. Air to kampania reklamowa brandu, która sama się finansuje, a po ostatnich spadkach na giełdzie firma potrzebuje mocnego wizerunku.

  7. lut 14 2009

    @rafalski, ciekawe spostrzeżenia. Interesujesz się tym tematem tylko, czy masz z sprzedażą tego sprzętu bezpośrednie powiązanie?

  8. Tomasz
    kwi 10 2009

    W przypadku iPlusa na USB można zastosować hub usb, albo (jeszcze lepsze rozwiązanie) kupić np. Nokię N95 8gb zainstalować aplikację JoikuSpot i dzielić się internetem bezprzewodowo z Macbookiem Air:) Port USB będziemy mieć wówczas wolny

Powiedz, co myślisz, wpisz komentarz.

(required)
(required)

Uwaga:Znaczniki HTML są dozwolone. Twój adres nigdy nie będzie udostępniony.

Zapisz się na powiadomienia o komentarzach

blog comments powered by Disqus