The Blog

Mój artykuł w „Polityce” (niestety, bez podania źródła)

Tygodnik „Polityka” nr 14 z 8 kwietnia (dopiero dziś miałem czas, żeby przejrzeć go w wannie) ma ciekawy artykuł na temat Web 2.0. W tekście Bogdana Misia pt. „Władza myszki” czytamy m.in. na str. 87:

W ?nowej Sieci? nie ma już ostrego podziału na dostawców informacji i jej konsumentów — pisze jeden z dyskutujących o tym podejściu internautów — użytkownicy sami są w stanie dodać wartość do istniejących informacji ? doskonałym przykładem zastosowania tego mechanizmu jest serwis flickr.com (modelowy egzemplarz zastosowania Web 2.0) ? tam do opublikowanych przez innych zdjęć każdy użytkownik może dodać tzw. ?tagi?, czyli słowa kluczowe, które uważa za pasujące do danego obrazu. Inni użytkownicy mogą wyszukiwać zdjęcia, a tagi mają im w tym pomagać. Im więcej użytkowników ?otaguje? dany obraz jako ?słoń w składzie porcelany?, tym większe prawdopodobieństwo, że ten słoń na tym zdjęciu jest. Żadnych zaawansowanych mechanizmów analizujących zawartość fotki, żadnego zespołu redaktorów dodających tagi ? cała władza w ręce ludu. I to działa!
Specjaliści od marketingu określają zresztą ten trend mianem user empowerment lub consumer empowerment ? czyli właśnie władza w ręce ludu.

Przypomina Wam to coś? Bo mnie — nie wiedzieć czemu — skojarzyło się z tą notką.

Szanowny Panie Bogdanie, ja wiem, że blog jest publikowany na licencji Creative Commons i nie trzeba mnie pytać o zgodę na wykorzystanie materiałów tu zawartych. Jednak licencja zobowiązuje do podania miejsca pochodzenia cytatu. Nie jestem „jednym z dyskutujących o tym podejściu internautów”, mam imię i nazwisko, mam konkretny adres URL. To nie jest forum dyskusyjne, na którym występuję pod pseudonimem, tylko mój blog. Jak czułby się Pan, gdybym przedrukował tu Pański tekst pospisując go „jeden z dziennikarzy popularnego tygodnika”?

Blogi funckjonują dziś w obiegu informacji niemal na takich samych prawach, jak „mainstreamowe” media, a ich autorzy często są ekspertami w swoich dziedzinach. Traktowanie ich jak niewiele wartego anonimowego źródła nie jest najszczęśliwszym pomysłem.

Liczę, że Pańska redakcja znajdzie jakieś rozwiązanie tej sytuacji.

Bądźmy w kontakcie

Zapisz się na powiadomienia o nowych wpisach lub połącz się ze mną w sieciach społecznościowych.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Paweł Komarnicki: Wydaje mi się, że tak bardzo chcesz udowodnić, że nie mam racji, że aż bzdety piszesz. Zastanów się następnym razem, zanim stukniesz w klawiaturę. W jaki niby sposób miałem „zarobić na artykule”? „Polityka” miała mi zapłacić za cytat? Nie bądź śmieszny ;) I dlaczego „CC to jednak coś innego” — nie trzeba się trzymać postanowień licencji? Mówi ona wyraźnie: uznanie autorstwa. Kropka. Plus pozwolisz, że sam będę decydował, o czym jest ten blog (i walczył z problemami z tym związanymi) ;-)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Paweł Komarnicki: Wydaje mi się, że tak bardzo chcesz udowodnić, że nie mam racji, że aż bzdety piszesz. Zastanów się następnym razem, zanim stukniesz w klawiaturę. W jaki niby sposób miałem „zarobić na artykule”? „Polityka” miała mi zapłacić za cytat? Nie bądź śmieszny ;) I dlaczego „CC to jednak coś innego” — nie trzeba się trzymać postanowień licencji? Mówi ona wyraźnie: uznanie autorstwa. Kropka. Plus pozwolisz, że sam będę decydował, o czym jest ten blog (i walczył z problemami z tym związanymi) ;-)

  • http://www.fanatyk.eu Fanatyk

    Olać regulacje prawne, bo tu każdy może sobie interpretować dowolnie i tak nic z tego nie wynika.
    Pytanie czy podstawowa ludzka przyzwoitość nie nakazuje wyraźnie zaznaczyć źródła tekstu cytowanego?
    Ale jak już wspomniano: kto ma na to (na zasady) czas?

  • http://www.fanatyk.eu Fanatyk

    Olać regulacje prawne, bo tu każdy może sobie interpretować dowolnie i tak nic z tego nie wynika.
    Pytanie czy podstawowa ludzka przyzwoitość nie nakazuje wyraźnie zaznaczyć źródła tekstu cytowanego?
    Ale jak już wspomniano: kto ma na to (na zasady) czas?

  • http://komarnicki.blogspot.com Paweł Komarnicki

    Paweł – przecież nie próbuję nic udowodnić :P Chyba nie zaprzeczysz, że każde „napisał Paweł Tkaczyk” to odwiedziny na tym blogu i dodatkowa reklama ;)
    I ja Ci nie narzucam o czym masz pisać Twojego bloga (ciągle tylko „Moje, moja, moich”), tylko zaznaczyłem, że problem niezamierzonego bycia cytowanym nie występuje w przypadku blogów prywatnych ;) Widać nie czytasz ze zrozumieniem :) Albo nie chcesz :>
    Co dalej nie zmienia faktu, że (jak napisać Fanatyk i ja wcześniej) brzydko ktoś uczynił nie pisząc że to twoje dzieło :) Kropka :)

  • http://komarnicki.blogspot.com Paweł Komarnicki

    Paweł – przecież nie próbuję nic udowodnić :P Chyba nie zaprzeczysz, że każde „napisał Paweł Tkaczyk” to odwiedziny na tym blogu i dodatkowa reklama ;)
    I ja Ci nie narzucam o czym masz pisać Twojego bloga (ciągle tylko „Moje, moja, moich”), tylko zaznaczyłem, że problem niezamierzonego bycia cytowanym nie występuje w przypadku blogów prywatnych ;) Widać nie czytasz ze zrozumieniem :) Albo nie chcesz :>
    Co dalej nie zmienia faktu, że (jak napisać Fanatyk i ja wcześniej) brzydko ktoś uczynił nie pisząc że to twoje dzieło :) Kropka :)

  • r,

    A nie prościej, miast mailować do Polityki, zapytać autora artykułu? Wklikać się na http://bogdan.wordpress.com/ lub którąś z innych witryn p. Misia, skorzystać z którejś z metod kontaktu?

    PS. Dla zainteresowanych: cały artykuł jest tu: http://bogdan.wordpress.com/moje-publikacje/nowe-oblicze-sieci/

  • r,

    A nie prościej, miast mailować do Polityki, zapytać autora artykułu? Wklikać się na http://bogdan.wordpress.com/ lub którąś z innych witryn p. Misia, skorzystać z którejś z metod kontaktu?

    PS. Dla zainteresowanych: cały artykuł jest tu: http://bogdan.wordpress.com/moje-publikacje/nowe-oblicze-sieci/

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    r: Dzięki, nawet nie przyszło mi do głowy poszukać… Nie przypuszczałem, że bloger mógłby coś takiego zrobić :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    r: Dzięki, nawet nie przyszło mi do głowy poszukać… Nie przypuszczałem, że bloger mógłby coś takiego zrobić :)

  • Bogdan Miś

    Przykro mi z powodu tego incydentu. W oryginale mojego tekstu cały cytat był oznaczony i wyróżniony (chciałem, by całość była kursywą); sam nie lubię, kiedy Czytelnik nie wie, co jest cytatem, co zaś tekstem autora i zgadzam się, że to nie jest w porządku. Wyjaśniam, że usunięcie tego oznaczenia było wynikiem adiustacji wewnątrzredakcyjnej. Proszę pamiętać, że redakcje robią dziś z tekstami autorów zewnętrznych w zasadzie co chcą. Podawanie nazwiska osoby cytowanej stosuje się w redakcjach tylko wówczas, gdy osoba ta jest już powszechnie znana i jej zacytowanie jest dla redakcji zaszczytne lub gdy osoba ta w publikowanym tekście jednoznacznie to zastrzegła; przyjmuje się w wypadkach analogicznych do niniejszego, że stwierdzenie, iż źródłem jest ogólnie „Internet”, nawet bez podania nazwy portalu czy blogu (jeśli to nie jest zastzreżone) jest wystarczające. Jest to praktyka powszechna; osobiście mam wątpliwości, czy do końca słuszna – ale koledzy twierdzą, że gdyby było inaczej, to cała prasa składałaby się wyłącznie z oznaczeń cytatów. Między innymi dlatego gazety w zasadzie nigdy nie występują w podobnych sprawach z roszczeniami wobec siebie nawzajem. Niemniej – raz jeszcze: wyrazy ubolewania. Tym bardziej, że nic nie przeszkadzało przecież zapisać cytowaną myśl zupełnie innymi słowami – i wówczas byłoby OK.

  • Bogdan Miś

    Przykro mi z powodu tego incydentu. W oryginale mojego tekstu cały cytat był oznaczony i wyróżniony (chciałem, by całość była kursywą); sam nie lubię, kiedy Czytelnik nie wie, co jest cytatem, co zaś tekstem autora i zgadzam się, że to nie jest w porządku. Wyjaśniam, że usunięcie tego oznaczenia było wynikiem adiustacji wewnątrzredakcyjnej. Proszę pamiętać, że redakcje robią dziś z tekstami autorów zewnętrznych w zasadzie co chcą. Podawanie nazwiska osoby cytowanej stosuje się w redakcjach tylko wówczas, gdy osoba ta jest już powszechnie znana i jej zacytowanie jest dla redakcji zaszczytne lub gdy osoba ta w publikowanym tekście jednoznacznie to zastrzegła; przyjmuje się w wypadkach analogicznych do niniejszego, że stwierdzenie, iż źródłem jest ogólnie „Internet”, nawet bez podania nazwy portalu czy blogu (jeśli to nie jest zastzreżone) jest wystarczające. Jest to praktyka powszechna; osobiście mam wątpliwości, czy do końca słuszna – ale koledzy twierdzą, że gdyby było inaczej, to cała prasa składałaby się wyłącznie z oznaczeń cytatów. Między innymi dlatego gazety w zasadzie nigdy nie występują w podobnych sprawach z roszczeniami wobec siebie nawzajem. Niemniej – raz jeszcze: wyrazy ubolewania. Tym bardziej, że nic nie przeszkadzało przecież zapisać cytowaną myśl zupełnie innymi słowami – i wówczas byłoby OK.

  • http://www.alexba.com Alex Barszczewski

    No to nalezaloby pozwac „Polityke”, chocby w celach dydaktycznych. Panowie, jestesmy w Europie!!!

  • http://www.alexba.com Alex Barszczewski

    No to nalezaloby pozwac „Polityke”, chocby w celach dydaktycznych. Panowie, jestesmy w Europie!!!

  • http://komarnicki.blogspot.com Paweł Komarnicki

    a potem pozwać wszystkich dookoła ;) Przecież Pan Miś przeprosił i wskazał na nieporozumienie.

  • http://komarnicki.blogspot.com Paweł Komarnicki

    a potem pozwać wszystkich dookoła ;) Przecież Pan Miś przeprosił i wskazał na nieporozumienie.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Alex Barszczewski: Nikt nikogo nie będzie pozywał (a przynajmniej ja nie zamierzam). Miło by było, gdyby redakcja przeprosiła (skoro — jak twierdzi p. Miś — to ich wina), ale to tylko moje życzenie, a nie żądanie :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Alex Barszczewski: Nikt nikogo nie będzie pozywał (a przynajmniej ja nie zamierzam). Miło by było, gdyby redakcja przeprosiła (skoro — jak twierdzi p. Miś — to ich wina), ale to tylko moje życzenie, a nie żądanie :)

  • http://www.alexba.com Alex Barszczewski

    Nie chodzi o pieniactwo :-)
    Nie wiem jak Wam, mnie przeszkadza takie lekceważenie praw jednostki tylko dlatego, że ta osoba „nie jest publicznie znana”. To są resztki systemu feudalnego ciągle jeszcze w naszym kraju pokutujące, z którymi ja osobiście nie jestem gotów się godzić.
    Ciekawe co odpisze redakcja Polityki, panie Pawle prosze o relacje.

  • http://www.alexba.com Alex Barszczewski

    Nie chodzi o pieniactwo :-)
    Nie wiem jak Wam, mnie przeszkadza takie lekceważenie praw jednostki tylko dlatego, że ta osoba „nie jest publicznie znana”. To są resztki systemu feudalnego ciągle jeszcze w naszym kraju pokutujące, z którymi ja osobiście nie jestem gotów się godzić.
    Ciekawe co odpisze redakcja Polityki, panie Pawle prosze o relacje.

  • http://olgierd.wordpress.com Olgierd

    Adam: A jednak nie masz racji pisząc „(…) dziennikarz ma prawo użyć fragmentu każdej publikacji (…) Przyjęło się (nie wiem, czy na zasadzie tradycji, czy prawnego precedensu), że podaje się zawsze imię i nazwisko autora przytaczanych słów”. Otóż zgodnie z art. 25 pr.aut. prawo cytatu podlega jednak pewnym ograniczeniom, zwłaszcza, że taki post w blogu nie mieści się w art. 25 ust. 1 pkt 1 lit. b pr. aut.
    Co do podawania autorstwa: art. 16 pkt 2 pr.aut. nie ulega wyłączeniu przez przepisy o dozwolonym użytku, zatem nawet gdyby Pawłowy blog mieścił się w pojęciu „aktualny artykuł na tematy polityczne, gospodarcze lub religijne” to jednak źródło przedruku trzeba było podać.

  • http://olgierd.wordpress.com Olgierd

    Adam: A jednak nie masz racji pisząc „(…) dziennikarz ma prawo użyć fragmentu każdej publikacji (…) Przyjęło się (nie wiem, czy na zasadzie tradycji, czy prawnego precedensu), że podaje się zawsze imię i nazwisko autora przytaczanych słów”. Otóż zgodnie z art. 25 pr.aut. prawo cytatu podlega jednak pewnym ograniczeniom, zwłaszcza, że taki post w blogu nie mieści się w art. 25 ust. 1 pkt 1 lit. b pr. aut.
    Co do podawania autorstwa: art. 16 pkt 2 pr.aut. nie ulega wyłączeniu przez przepisy o dozwolonym użytku, zatem nawet gdyby Pawłowy blog mieścił się w pojęciu „aktualny artykuł na tematy polityczne, gospodarcze lub religijne” to jednak źródło przedruku trzeba było podać.

  • Bogdan Miś

    Muszę dodatkowo coś wyjaśnić, żeby nie było, że zwalam swoją winę w jakiejkolwiek mierze na „Politykę”. Otóż prawdą jest, że oznaczenie cytatu usunięto w redakcji; jednakże ja o tym wiedziałem przed drukiem, ponieważ akceptowałem adiustowany tekst. Rzecz w tym, że było w nim kilka zmian dziennikarsko ważniejszych (np. zmiana tytułu czy przeredagowanie leadu) i usunięcie cudzysłowów po prostu przegapiłem. Ale to ostatnie sformułowanie też wcale nie ma w intencji usprawiedliwiania się: gdybym nie przegapił – też bym nie interweniował. Uważam, że każda redakcja ma swoje zasady i jeśli dokonuje adiustacji tekstu autora zewnętrznego – to z jakąś myślą; jeśli nie wypacza przy tym moich poglądów, to wszystko jest w porządku. Zawsze godzę się na takie zmiany i nie wściekam się (jak robi wielu autorów – z tym, że zazwyczaj są to autorzy jednego artykułu w życiu) o to, że mi np. zmieniono „lub” na „albo”.
    Tak więc powtarzam raz jeszcze: cała wina jest po mojej stronie. Powinienm był po prostu zastąpić tekst pana Pawła omówieniem (czyli napisać to samo innymi słowami) – albo, cytując dosłownie, podać pełne źródło.
    Chcę też powiedzieć, że opisując w poprzednim poście ususy redakcyjne gdy chodzi o podawanie nazwisk autorów wypowiedzi – opisałem nie tyle akurat „Politykę”, ile pewne ogólne zwyczaje dziennikarskie; drugą stroną jest inny zwyczaj: pisanie przy każdej okazji czegoś w rodzaju „mówi nam Brygida Kupść z Górki Dolnej, 47, matka trojga dzieci”.
    Raz jeszcze biję się w piersi i informuję, że zwróciłem się do redakcji „Polityki” z prośbą o zamieszczenie następującego tekstu:
    Wyjaśniam uprzejmie, że przywołanym w moim artykule „jednym z dyskutujących o sprawie internautów” jest pan Paweł Tkaczyk, zaś przytoczony w tekście akapit pochodzi z jego blogu w Sieci http://paweltkaczyk.midea.pl/.
    Mam nadzieję, że to wyczerpuje ten przykry incydent i będzie stanowiło dla p. Tkaczyka dostateczną satysfakcję.

  • Bogdan Miś

    Muszę dodatkowo coś wyjaśnić, żeby nie było, że zwalam swoją winę w jakiejkolwiek mierze na „Politykę”. Otóż prawdą jest, że oznaczenie cytatu usunięto w redakcji; jednakże ja o tym wiedziałem przed drukiem, ponieważ akceptowałem adiustowany tekst. Rzecz w tym, że było w nim kilka zmian dziennikarsko ważniejszych (np. zmiana tytułu czy przeredagowanie leadu) i usunięcie cudzysłowów po prostu przegapiłem. Ale to ostatnie sformułowanie też wcale nie ma w intencji usprawiedliwiania się: gdybym nie przegapił – też bym nie interweniował. Uważam, że każda redakcja ma swoje zasady i jeśli dokonuje adiustacji tekstu autora zewnętrznego – to z jakąś myślą; jeśli nie wypacza przy tym moich poglądów, to wszystko jest w porządku. Zawsze godzę się na takie zmiany i nie wściekam się (jak robi wielu autorów – z tym, że zazwyczaj są to autorzy jednego artykułu w życiu) o to, że mi np. zmieniono „lub” na „albo”.
    Tak więc powtarzam raz jeszcze: cała wina jest po mojej stronie. Powinienm był po prostu zastąpić tekst pana Pawła omówieniem (czyli napisać to samo innymi słowami) – albo, cytując dosłownie, podać pełne źródło.
    Chcę też powiedzieć, że opisując w poprzednim poście ususy redakcyjne gdy chodzi o podawanie nazwisk autorów wypowiedzi – opisałem nie tyle akurat „Politykę”, ile pewne ogólne zwyczaje dziennikarskie; drugą stroną jest inny zwyczaj: pisanie przy każdej okazji czegoś w rodzaju „mówi nam Brygida Kupść z Górki Dolnej, 47, matka trojga dzieci”.
    Raz jeszcze biję się w piersi i informuję, że zwróciłem się do redakcji „Polityki” z prośbą o zamieszczenie następującego tekstu:
    Wyjaśniam uprzejmie, że przywołanym w moim artykule „jednym z dyskutujących o sprawie internautów” jest pan Paweł Tkaczyk, zaś przytoczony w tekście akapit pochodzi z jego blogu w Sieci http://paweltkaczyk.midea.pl/.
    Mam nadzieję, że to wyczerpuje ten przykry incydent i będzie stanowiło dla p. Tkaczyka dostateczną satysfakcję.

  • http://olgierd.wordpress.com Olgierd

    BTW zarówno „Polityka” – ale i nie tylko oni – potrafią bardzo ładnie pociąć niezamówiony tekst. Mają wyśmienitych i kreatywnych redaktorów.

  • http://olgierd.wordpress.com Olgierd

    BTW zarówno „Polityka” – ale i nie tylko oni – potrafią bardzo ładnie pociąć niezamówiony tekst. Mają wyśmienitych i kreatywnych redaktorów.

  • http://blog.dawka.com Dawid Kowalik

    Bogdan Miś napisał:

    Mam nadzieję, że to wyczerpuje ten przykry incydent i będzie stanowiło dla p. Tkaczyka dostateczną satysfakcję.

    Gdyby to była moja część to ja bym się nie wykłucał i bym był zadowolony, o ile ten tekst byłby umieszczony w dobrze widocznym miejscu, bo jak nie dalej miałbym żal do redakcji.

  • http://blog.dawka.com Dawid Kowalik

    Bogdan Miś napisał:

    Mam nadzieję, że to wyczerpuje ten przykry incydent i będzie stanowiło dla p. Tkaczyka dostateczną satysfakcję.

    Gdyby to była moja część to ja bym się nie wykłucał i bym był zadowolony, o ile ten tekst byłby umieszczony w dobrze widocznym miejscu, bo jak nie dalej miałbym żal do redakcji.

  • Pingback: Ja, RAFi » Wychowani na COPY & PASTE

  • http://olchowka.info/ Denver

    Polecam artykuł we „Wproście”, który znalazłem na wykop.pl. Łudząco przypominą komentowaną powyżej sprawę – mnóstwo cytatów z blogów bez podania jakiegokolwiek namiaru na autorów. Tylko puste słowa: „jeden z internautów” itp.

    http://www.wprost.pl/ar/?O=89274&C=57

  • http://olchowka.info/ Denver

    Polecam artykuł we „Wproście”, który znalazłem na wykop.pl. Łudząco przypominą komentowaną powyżej sprawę – mnóstwo cytatów z blogów bez podania jakiegokolwiek namiaru na autorów. Tylko puste słowa: „jeden z internautów” itp.

    http://www.wprost.pl/ar/?O=89274&C=57

  • r.

    A co zmieniłaby informacja, że to pani Iksińska wykupiła tę wycieczkę, a studentowi narzekającemu na swoją uczelnię jest Miauczyński? Czy całe zjawisko nagle zaczęłoby wyglądać inaczej, gdyby podwoić objętość opisu mnóstwem niepotrzebnej wiedzy o Kowalskim, Nowaku czy m0dl!shce_13.5? Rozumiem, że marzeniem każdego grafomana jest trafić na pierwsze strony, ale bez przesady.

    Zresztą może to i lepiej, że w pokazie zjawiska ,,w Internecie jest mnóstwo wszystkiego” autor nie używa konkretnych nazwisk, pseudonimów czy adresów. Lepiej dla tych nazwisk…

  • r.

    A co zmieniłaby informacja, że to pani Iksińska wykupiła tę wycieczkę, a studentowi narzekającemu na swoją uczelnię jest Miauczyński? Czy całe zjawisko nagle zaczęłoby wyglądać inaczej, gdyby podwoić objętość opisu mnóstwem niepotrzebnej wiedzy o Kowalskim, Nowaku czy m0dl!shce_13.5? Rozumiem, że marzeniem każdego grafomana jest trafić na pierwsze strony, ale bez przesady.

    Zresztą może to i lepiej, że w pokazie zjawiska ,,w Internecie jest mnóstwo wszystkiego” autor nie używa konkretnych nazwisk, pseudonimów czy adresów. Lepiej dla tych nazwisk…

  • http://olchowka.info/ Denver

    To, czy „lepiej dla tych nazwisk”, czy nie, to już inna kwestia. Fakt faktem, że obie sprawy odnoszą się w zasadzie do tego samego zjawiska – nieujawniania autora cytatu. A jeśli cytowanie w „Polityce” tego bloga bez ujawniania autora osoby udzielające się powyżej uznały za nieetyczne, to artykuł z „Wprostu” nie jest chyba inny. Cytaty w obu artykułach różnią się co prawda długością, ale to dla mnie nie jest żadnym argumentem.

  • http://olchowka.info/ Denver

    To, czy „lepiej dla tych nazwisk”, czy nie, to już inna kwestia. Fakt faktem, że obie sprawy odnoszą się w zasadzie do tego samego zjawiska – nieujawniania autora cytatu. A jeśli cytowanie w „Polityce” tego bloga bez ujawniania autora osoby udzielające się powyżej uznały za nieetyczne, to artykuł z „Wprostu” nie jest chyba inny. Cytaty w obu artykułach różnią się co prawda długością, ale to dla mnie nie jest żadnym argumentem.

  • r,

    Czy jak napiszę dupa na swoim blogu, którego nie mam, to każdy, kto zacytuje gdzieś to słowo w byle gazetce, może być nawet ścienna, ma wspominać też o mojej osobie? Proszę, przestań. Rozumiem, że jakaś konkretna i sensowna myśl powinna być opatrzona jakimś przypisem (aczkolwiek ten przypis zazwyczaj _nic_ nie wnosi do istoty sprawy — przeciętny czytelnik nie stanie się uboższy, jeśli nie pozna imienia i nazwiska autora, o którym zapomni za góra pięć minut), ale każde pieprzenie trzy po trzy? Tylko dlatego, że każdemu grafomanowi będzie ciekła ślina na samą myśl zaistnienia? Rozsądku trochę, nie dla psa kiełbasa.

  • r,

    Czy jak napiszę dupa na swoim blogu, którego nie mam, to każdy, kto zacytuje gdzieś to słowo w byle gazetce, może być nawet ścienna, ma wspominać też o mojej osobie? Proszę, przestań. Rozumiem, że jakaś konkretna i sensowna myśl powinna być opatrzona jakimś przypisem (aczkolwiek ten przypis zazwyczaj _nic_ nie wnosi do istoty sprawy — przeciętny czytelnik nie stanie się uboższy, jeśli nie pozna imienia i nazwiska autora, o którym zapomni za góra pięć minut), ale każde pieprzenie trzy po trzy? Tylko dlatego, że każdemu grafomanowi będzie ciekła ślina na samą myśl zaistnienia? Rozsądku trochę, nie dla psa kiełbasa.

  • http://olchowka.info/ Denver

    Równie dobrze możesz powiedzieć, że potencjalny użytkownik strony nie stanie się uboższy, jeśli nie pozna prawdziwego autora strony, na której plagiacie właśnie się znalazł. Nie chodzi mi tu o kwestię informacyjną, bo zgodzę się z Tobą, r, że wzmianki o autorach cytatów w co drugiej linijce Wprostowego artykułu byłyby niezręczne. Problem w tym, że nie można określić jasnej granicy określającej cytat, przy którym należy wspomnieć o autorze danej wypowiedzi.

  • http://olchowka.info/ Denver

    Równie dobrze możesz powiedzieć, że potencjalny użytkownik strony nie stanie się uboższy, jeśli nie pozna prawdziwego autora strony, na której plagiacie właśnie się znalazł. Nie chodzi mi tu o kwestię informacyjną, bo zgodzę się z Tobą, r, że wzmianki o autorach cytatów w co drugiej linijce Wprostowego artykułu byłyby niezręczne. Problem w tym, że nie można określić jasnej granicy określającej cytat, przy którym należy wspomnieć o autorze danej wypowiedzi.

  • http://piotr.mikolajski.net Mikołaj

    Wspomnienie o Nowaku czy Iksińskim może być o tyle istotne, że Czytelnik mógłby chcieć zajrzeć do bloga rzeczonego Nowaka czy Iksińskiego i po przeczytaniu notki wyrobić sobie własny punkt widzenia. Cytowanie na zasadzie „jeden z Internautów” taką możliwość Czytelnikowi odbiera…

  • http://piotr.mikolajski.net Mikołaj

    Wspomnienie o Nowaku czy Iksińskim może być o tyle istotne, że Czytelnik mógłby chcieć zajrzeć do bloga rzeczonego Nowaka czy Iksińskiego i po przeczytaniu notki wyrobić sobie własny punkt widzenia. Cytowanie na zasadzie „jeden z Internautów” taką możliwość Czytelnikowi odbiera…

  • Pingback: Tako rzecze Shrew… » Cieżkie czasy dla blogów

  • Pingback: Metablog - Marysia Cywińska pisze » o cytowaniu blogów i blogerów

  • Pingback: Zal o… » Blog Archive » Z blogu Polityka

  • Pingback: Mac.chwilami » Blog Archive » Kopiuj/pastuj