The Blog

Nagranie zawiera copy control

Dziś w EMPiK-u kupiłem „Kinematografię” Paktofoniki oraz muzykę z filmu z piosenkami Cole’a Portera dla Patrycji. Oczywiście nawet nie wrzucałem ich do odtwarzacza – płyty wędrują do czytnika na stacjonarnej maszynie, są ripowane do formatu OGG Vorbis, a następnie przeniesione na laptopie, lądują na serwerze w firmie, gdzie możemy sobie ich słuchać do woli. To wygodniejsze, niż noszenie ze sobą naręcza płyt.

Dlaczego OGG, a nie np. MP3? Z kilku powodów. Po pierwsze, pliki OGG zajmują mniej miejsca niż MP3. W dobie olbrzymich twardych dysków to może nic wielkiego – oszczędność rzędu 20%, ale zawsze coś. Po drugie format OGG jest technologicznie lepszy od MP3 (variable bitrate itp.) – poziomem technologii odpowiada mniej więcej WMA (Windows Media Audio). Ale nie jest ograniczony żadnymi patentami – to wolny format. Dla mnie to ważne – dla Pat trochę mniej. Słucha się tak samo, więc po co sobie wiązać ręce patentami?

Teraz o ochronie przed kopiowaniem. Podobno niektórzy producenci próbują ;-) Osobiście uważam, że mam święte prawo dysponować moją płytą – tylko ode mnie zależy, czy będę słuchał tych nagrań na komputerze, na odtwarzaczu DVD, czy użyję płyty jako podstawki pod telewizor albo pod lusterko w samochodzie ;-) Nie mówię oczywiście o publicznym odtwarzaniu ani kopiowaniu, chodzi tu wyłącznie o tzw. fair use. Wydawcy książek jakoś nie piszą, że można ją czytać tylko w łóżku, a w wannie i tramwaju już nie…

Mój ripper przy napotkaniu płyty zabezpieczonej przed kopiowaniem wyświetla tylko okienko z zapytaniem – odtwarzamy muzykę, czy oglądamy dane (czytaj: zabezpieczenia)? Ponieważ płytę kupiłem dla muzyki, a nie studiowania zabezpieczeń, odpowiadam zgodnie z prawdą ;-) i mogę sobie zgrywać do woli.

Pat mówi, że zabezpieczenia podobno jakoś tam działają – że u jej rodziców na komputerze nie da się zgrać płyty (przy użyciu np. Windows Media Playera), a jedynie odtwarzać za pomocą nagranego na płytę specjalnego odtwarzacza (a co, jeśli wolę inny odtwarzacz?). Cóż, kwestia doboru narzędzi :)

4 dni, 6 godzin i 20 minut muzyki ;-)