Przeskocz do zawartości

10 listopada 2005

Nowy gadżet

Dziś stałem się posiadaczem smartfonu Nokia z systemem Symbian. Zainstalowałem już Operę i klienta Jabbera. Moje uzależnienie od bycia online osiągnęło następne stadium :D

Przeczytaj więcej o 05. Moje najmojsze
View Comments Napisz komentarz
  1. lis 10 2005

    no dobra a jaki to smartfone? I czy sa jakies pancerne? ja teraz dozynam motorole v500 – muszelka miala chronic przed rysowaniem ekranu.. Hah, tak jasne :)

  2. lis 11 2005

    A jaką Operę? Operę Mini, czy Operę 8 dla S60? Szczerze polecam tę pierwszą. Na pewno rachunek za połączenia GPRS będziesz miał mniejszy. Aha i Opera Mini teraz dostępna dla zarejestrowanych użytkowników serwisu My Opera: http://my.opera.com/community/mobile/operamini/

  3. lis 11 2005

    Jakby ktoś jeszcze nie wiedział. Operę Mini można zainstalować praktycznie na każdym telefonie, który posiada Javę i GPRS. Tu taka reklamówka: http://opera.com/products/mobile/operamini/intro/ ;)

  4. Paweł Tkaczyk
    lis 11 2005

    Zainstalowałem zgodnie z sugestią także Operę mini. Na razie się bawię :-)

  5. lis 11 2005

    Heh :) Ile dałeś za tę bajerancką Nokię? :)

  6. lis 12 2005

    Skąd można to zassać? (tą operę mini) Bo ja chyba ślepy jestem i tylko wersję na pc widzę. :/

  7. tylko które ?
    lis 13 2005

    Skoro masz już smartphona na symbianie to sugerowałbym dogłębne zastanowienie się nad kolejnym, śmiałym krokiem. Może karta sim z numerem ? Choć śmiałość onieśmiela moją osobę to idąc z impetem w głąb mojej nieposkromionej pomysłowości nie mogę się oprzeć jeszcze jednej sugestii, którą z ogromną przyjemnością wystosuję w Twoją stronę hombre.
    Otóż, może na stronie Twojej agencji warto zamieścić numer Twojego smartphona komórkowego ? Na mieście mówią, że właściciele smartphonów nie tyle mogą, ale wręcz powinni robić takie rzeczy na swoich stronach … Swoją drogą, zepsuci do szpiku kości tego świata smartphonują tylko na smartphony komórkowe a stacjonarnymi zajmują się agenci codzienności określani mianem ” oby najtaniej i najwiarygodniej „. Wybacz hombre, pozwól, że zadbam o Twój wizerunek i powiem jeszcze, że smartphon powinien być włączony przez 24h bez względu na poruszające stękanie żony.
    Hombre ? A może ja po prostu nie zauważyłem Twojego numeru ?

  8. lis 13 2005

    tzn? o co ci chodzi? nie dosc ze anonim to jeszcze belkot jakbys mial cos nie tak pod kopula

  9. lis 13 2005

    Heh, pomijając ewidentny bełkot, to po co komu numer na teleofn komórkowy do Pawła na stronie midei? Jak ktoś chce się skontaktować, to ma telefon stacjonarny (tańszy) i fakt (wygodny) :D

    Nie ma co karmić trola :)

  10. lis 13 2005

    Nie podaję wszystkim numeru komórkowego, bo potem oszołomy dzwonią po 22 :) A ja wcześnie spać chodzę i telefonu nie zwykłem na noc wyłączać.

    Rafi: Wejdź telefonem na linka podanego przez quris-a i będzie. Znalazłem od razu.

  11. adrian małkowiecki
    lis 14 2005

    Te oszołomy Cię karmią i dlatego powinni mieć z Tobą kontakt przez 24h. Szkoda, że tego nie rozumiesz … i właśnie z tego względu będziesz najzwyczajniejszym, polskim dziadem do końca swoich dni. Zastanów się jaki to ma związek z Tobą i dlaczego o tym mówię …

  12. lis 14 2005

    Uuuuu… Marvel, tak kończy się brak automatycznej moderacji…

  13. lis 14 2005

    Adrian: Jeśli Klient nie potrafi zrozumieć, że o 22:30 śpię albo poświęcam czas dla rodziny, to mnie nie szanuje (albo nie umie sobie planować czasu). Powinien o tym wiedzieć. Wolę, żeby żywili mnie tacy, którzy są dobrze wychowani ;)

    Mikołaj: Jak pisze gramatycznie, to przechodzi :) Każdy może mieć swoje zdanie.

  14. adrian małkowiecki
    lis 15 2005

    Dobrze. Choć tu niekoniecznie chodzi o kulturę a po prostu dostępność. Jeśli miałbym przestrzegać norm szeroko pojętej kurtuazji oraz etykiety z kulturą w tle to jednak trudno byłoby mnie załatwić cokolwiek przy tempie i intensywności mojego życia. Jednak ja to ja i rozumiem, że większość rządzi się wstecznymi obyczajami, szanuję to choć ubolewam. Szalenie dziwi mnie jednak takie podejście … Niektórzy pracują 25h na dobę a niektóre sprawy załatwiają w nieprzyzwoitych dla Ciebie porach co nie świadczy, że są oszołomami. Rynek po godzinie 22:30 jest wciąż tym samym rynkiem choć trochę niewyspanym, ale prężnie się rozwijającym. A piszę i ewidentnie zawracam głowę na pewno nie bełkocząc [ uśmiecham się ] ponieważ spodziewałem się cztery dni temu na Twojej stronie numeru telefonu z adnotacją ” 24h ” … Na szczęście około północy odszukałem kogoś kto szanuje klienta a ubolewam bo jest o wiele droższy. Wszystko.
    Bardzo przepraszam tych, którzy odebrali moje wypowiedzi jako bełkot. Przyznaję, że przesadziłem ze środkami wyrazu, ale tak się właśnie zachowuję gdy tracę pieniądze. Wciąż dążę do stoickiego spokoju jakim niewątpliwie legitymujecie się w takich sytuacjach. Gratuluję i pozdrawiam.

  15. lis 15 2005

    Adrian:
    Oczywistym jest fakt, iż życie człowieka dzieli się na sferę prywatną i publiczną. Twoje użalanie się, że wszyscy powinni być dla Ciebie dostępni 25h/dobę przez 7 dni w tygodniu jest niedorzeczne i żałosne. Chcąc coś kupić w sklepie muszę dostosować się do godzin, w których on jest otwarty, więc nie mogę robić krzyku, rabanu i lamentu, że przyszedłem za późno i całuję klamkę, a ja tak bardzo chciałem kupić świeże ogóreczki i pomidorki, gdyż miałem ochotę na kanapki z serem i wcześniej wymienionymi warzywami o 1 a.m.. To, że istnieje internet, to że strona Agencji Pawła w tym internecie widnieje ma za zadanie dotarcie do szerszego grona odbiorców i potencjalnych klientów niekoniecznie tak buńczucznie nastawionych na e-biznes, jak Ty – jeden spośród miliona.

    Szanuj innych, a inni będą szanować Ciebie.

  16. lis 15 2005

    Adrian: Nie wiem, dlaczego spodziewałeś się numeru komórkowego na stronie akurat teraz — tel. komórkowy mam już kilka lat ;) Natomiast podaję go tylko w prywatnych mailach właśnie dlatego, że wolę w jakiś sposób to kontrolować…
    Co do szybkiego życia: mnie też zdarzało się jechać do naświetlarni o 2 nad ranem czy balować do bladego świtu. Wyrosłem :) W tej chwili mam rodzinę i zamierzam spędzać z nią codziennie tyle czasu, ile mogę. Już dawno nauczyłem się, że jeśli wyjdę z pracy o 22, na drugi dzień roboty wcale nie ubywa. Więc wychodzę o 15, a resztę pracy mogę robić z domu (albo z dowolnego miejsca — dzięki gadżetom). :) Ale telefonu nigdy nie wyłączam — o czym pisałem już wcześniej ;) Kto wie, jak mnie złapać — może to zrobić i „po godzinach”.
    Życie jest za krótkie, żeby wyciskać z każdej doby 25 godzin i poświęcać je na pracę. Nauczyłem się tego kilka lat temu. Czego i Tobie życzę :)

  17. lis 15 2005

    Idz sie gosciu powies z tym swoim wiecznie otwartym rynkiem :-/ Japiszon na prochach z warszawy. Mam nadzieje ze nikogo nie zabijesz na drodze, bo z takim podejsciem do zycia to kwestia czasu. Obys trafil tylko w drzewo.

  18. adrian małkowiecki
    lis 16 2005

    Z całym szacunkiem … pocałuj mnie Pan w dupę Panie btd …
    Od drzewa wolałbym trafić w Ciebie … byłoby o jednego buraka ze stołecznym kompleksem mniej …

  19. lis 16 2005

    I jednego buraka ze stolycy

  20. adrian małkowiecki
    lis 16 2005

    … mam poduszki, przeżyję no i pudło ze stolicą. btd, nie śmieć proszę koledze w blogu bo Cię zbanuje albo odburaczy.

  21. lis 17 2005

    Marvel, jednak ja widzę sens moderowania bloga…
    Inne zdanie? OK, bardzo chętnie i nie ma problemu, dopóki inne zdanie wyrażane jest kulturalnie. Teksty w stylu „poruszające stękanie żony” czy „pocałuj mnie w dupę” to IMO spora przesada. Jak ktoś ma ochotę na takie ambitne komentarze, to niech idzie „na Onet”.

    Swoją drogą zastanawiam się, skąd bierze się japiszonowate podejście „wszystko ma być czynne 24/7/365″? Tego uczą na jakichś kursach „eeee-marketing w łykęt” czy wbijają do łba w korporacjach? Idzie to wyleczyć?

  22. adrian małkowiecki
    lis 17 2005

    Mikołaj zajmij się prezentami, renifery czekają … Ciekaw jestem skąd się bierze tyle jadu w stosunku do mnie i nie tylko. Pracuję intensywnie i ciężko i nie zauważam, abym był wyjątkiem. Coraz więcej ludzi chce i / lub musi pracować ciężko i ponad stereotypową miarę 8 – 10h a owa tendencja niekoniecznie posiada cechę malejącą. Myślę, że zażartość i swoista zawiść do osób prowadzących taki tryb życia bierze się po prostu z obawy, że „oto i mnie może spotkać to nieszczęście tytanicznego wysiłku, że będę musiał i nie będę miał wyboru.” Prawa rządzące wolnym rynkiem, krwiożerczym kapitalizmem oraz wszechobecna degrengolada wszystkiego i wszystkich jeszcze bardziej podsyca zawiść wobec takich osób jako zepsutych do szpiku kości. „Szczury, drapieżniki, warszawiaki, buraki stołeczne … .” Ale to również obawa innego rodzaju. W starciu z drapieżnikiem większość z przykładnych tatuśków w kapciach i orędowników moralnych protest songów nie ma szans. Każdy kto jest zaciekłym obrońcą old schoolowych norm współżycia społecznego – jakże pięknych, ale nieopłacalnych – dając wyraźny upust swojej ekspersji choćby w stosunku do sławnego „warsiawiaka” nie obawia się już, ale się panicznie BOI tego „stołecznego ćwoka”, gotowego na wszystko. Czasami zastanwiam się kto tak właściwie zagubił się w nowej, odradzającej się i jak zawsze przepojonej wzniosłymi słowy – z przodu honor z tyłu goła dupa – p[P]olszcze, „ćwok warszawski” czy „obrońca moralności” ?

    P.S. „Już dawno nauczyłem się, że jeśli wyjdę z pracy o 22, na drugi dzień roboty wcale nie ubywa. Więc wychodzę o 15, a resztę pracy mogę robić z domu (albo z dowolnego miejsca ? dzięki gadżetom).” … ładnie powiedziane. Czy w pracy czy w domu i czy dzięki gadżetom, to ta sama praca …

  23. lis 17 2005

    Adrian: „Czy w pracy czy w domu i czy dzięki gadżetom, to ta sama praca…”
    Nieprawda. Wczoraj o 19 siedziałem przy domowym komputerze a nie w biurze. Przyszedł Pawełek i zapytał „Tato, narysujemy list do św. Mikołaja?” Więc posadziłem go na drugim krześle i rysowaliśmy „Hot Wheels Bagienną Bestię” i „Powietrzną Autostradę”. Siedząc w pracy bym tego nie zrobił :D

    Nie wiem, ile masz lat, gdzie pracujesz i dlaczego jesteś tak zafiksowany na „krwiożerczym kapitalizmie” (pomogłoby mi to Cię lepiej zrozumieć). Ale nie zgadzam się z Tobą: jestem „przykładnym tatuśkiem” i „orędownikiem moralnych protest songów” (vide: Ja naprawdę tak prowadzę firmę) i absolutnie nie boję się starcia z „drapieżnikiem z Warszawy” (czy z jakiegokolwiek innego miasta).

    Kapitalizm jest po to, żeby korzystać z jego dobrodziejstw, a nie dawać mu się „zarzynać”. Trzeba na to zapracować, to prawda — ale to wcale nie oznacza, że masz być niewolnikiem systemu :)

  24. lis 17 2005

    Mikołaj: Piękno Internetu polega właśnie na różnorodności. Nie mogę i nie chcę moderować tylko dlatego, że ktoś myśli czy wyraża się inaczej, niż ja. Trąci trochę „kaczyzmem”, nieprawdaż? ;)

  25. lis 17 2005

    Marvel, ale mówimy o dwóch różnych rzeczach…

    Jeśli ktoś jest zwolennikiem socjalizmu, liberalizmu, lepperyzmu, komunizmu czy krwiożerczego kapitalizmu, to jest jego osobisty problem. Jego wybór, jego broszka, naprawdę nic mi do tego. Dopóki swoje poglądy wygłasza kulturalnie, to wszystko jest w porządku. Może u mnie pisać, możemy sobie pogadać i tak dalej – cenzurował innego punktu widzenia nie będę, bo to nie ma sensu.
    Jeżeli jednak interlokutor zaczyna buraczyć w stylu, jaki widać w komentarzach wyżej, to choćby miał wszystkie poglądy zgodne z moimi, zostanie wykasowany. Nie znoszę chamstwa wręcz organicznie, może dlatego że wszędzie go pełno, a jeszcze cham chama popiera i chamstwem się szczyci. Aż się chce zacytować klasyka – „nie o takie Polskie walczyliśmy”.

    Dla mnie kultura osobista ma dość szerokie, ale jednak określone granice. Kanon akceptowalnych zachowań jest jeden i naprawdę nie widzę powodu, dla którego należy równać w dół i pospolitować się z chamstwem.

    Wracając do meritum, to nieustannie mnie zadziwia kilka prawidłowości.

    1. Najgoręcej „stolicyzmu” bronią nie Warszawiacy z dziada-pradziada, ale element napływowy z mniejszych miejscowości. Dla wielu takich osób sam fakt zamieszkiwania w DC jest świadectwem gigantycznego awansu społecznego. Po części wynika to z tego, że Warszawa musi im się podobać, bo jako alternatywę widzą wyłącznie swoje poprzednie miejsce zamieszkania, równoznaczne z klęską.

    2. Najgłośniej skrajne poglądy wygłaszają osobnicy, którzy pracują na kiepsko opłacanych stanowiskach / pracują po przysłowiowe 60h/dobę bez jakichś naprawdę zauważalnych efektów. Bardzo często uważają się za ważną i niezbędną część firmy, choć tak naprawdę są jedynie nieistotnym trybikiem.
    Ślepe trzymanie się idei krwiożerczego kapitalizmu jest dla nich usprawiedliwieniem obranej drogi życiowej, a katechizmem i kroplówką różne poradniki w stylu „Jak osiągnąć sukces w tydzień” czy kasety szkoleniowe korporacji na A [nazwy nie wymienię, bo jeszcze Ci bloga zamkną ;)].

    3. Wyznawanie tych idei jest tak silne, że jakakolwiek krytyka tego systemu jest nie do pomyślenia, a myślenie o wadach niedopuszczalne. Poniekąd jest to słuszna reakcja obronna organizmu. Wszak przyznanie, że krwiożerczy XIX-wieczny kapitalizm nigdzie się nie sprawdził i ma sporo minusów, mogłoby zachwiać całym światem wyznawcy. Idzie za tym uznawanie krytyki wyścigu szczurów i krwiożerczego kapitalizmu za krytykę personalną i reagowanie agresją.

    4. Agresja słowna to maskowanie własnych kompleksów i braku pewności siebie. Działa to trochę na zasadzie „nie wiem, czy on mnie teraz nie obraża, więc na wszelki wypadek dam mu w mordę”. Idzie za tym również węszenie „spisków”, niczym w monologu „Kasjer-dupa” kabaretu Dudek.

    Większość z wymienionych wyżej zachowań przechodzi z wiekiem i nabywaniem doświadczenia, przynajmniej u tych myślących. Nagle okazuje się, że kariera nie jest ważniejsza od rodziny, a wymiana 10% zarobków na 20% więcej czasu spędzonego z dziećmi to świetny interes. Ale do tego trzeba być „tatuśkiem” i rozumieć „moralne protest songi”, a to trudne. Znacznie łatwiej jest żyć ślepo wierząc w mit pucybuta-milionera oraz wspaniałość „American Dream”, niż z własnymi przemyśleniami.

  26. lis 17 2005

    W sumie to dobrze ze sa takie drapiezniki ktore tak sie nabijaja z ?przykładnych tatuśków? i ?orędowników moralnych protest songów? – jest duza szansa ze goniac za kasa nie zdaza przekazac swojego materialu genetycznego i sami sie wyeliminuja. No bo kiedy i komu? W przerwie miedzy oficjalnym brunchem a squashem z prezesem? Asystentce dyrektora na ksero? Skoro to wyrywanie z kapitalizmu i bycie drapieznikiem tyle czasu zajmuje i wymaga aktywnosci 24h to nie ma kiedy. I bardzo dobrze :-)

  27. lis 18 2005

    Ooo… długi komentarz napisałem, a antyspamer marvelowy go gdzieś upchnął w panelu administracyjnym. Marvel, jeżeli wciąż gdzieś masz ten komentarz, to podeślij mi na priv – opublikuję u siebie jako wpis :)

  28. lis 18 2005

    Mikołaj: Przywróciłem. To się nazywa złośliwość przedmiotów martwych — narzekałeś na automatyczną moderację, to Cię automat zmoderował :D

  29. adrian małkowiecki
    lis 18 2005

    Spuść powietrze balonie. Rozumiem, że każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii jednak opinie niektórych są rasowymi śmieciami, tak jak ich autorzy dlatego Mikołaj ku rozluźnieniu zwieracza wspieraj służby ratownicze i postaraj się zgubić. Może Cię nie znajdą …
    Tak więc Panowie btd i Mikołajec … „Powodem istnienia tak wielu głupich ludzi jest to, że zabijanie ich jest nielegalne.”
    John Wayne w filmie „Sands of Iwo Jima”.
    Ciekawi z Was tatuśkowie, ale ocaliłbym tylko ojca Tkaczyka i to bynajmniej nie ze względu na nie najwyższe ceny usług jakie proponuje, ale jakąś taką kwadratową gładkość w obejściu tejże osoby. Ja się z Was śmieję, Wy ze mnie … mamy harmonię. Czyż nie o to chodzi ?

  30. lis 18 2005

    fabricati diem, pvnc – napis na komendzie strazy miejskiej Ankh-Morpork
    (uh wyszlo ze jestem zupelnym geekiem albo i nerdem bo cytuje fantasy Pratchetta)

  31. lis 20 2005

    Narzekałem na automatyczną moderację i będę narzekał – u mnie działa bez zarzutu :D
    Swoją drogą widzę, że się nie pomyliłem… i jakoś wcale mnie to nie cieszy…

Powiedz, co myślisz, wpisz komentarz.

(required)
(required)

Uwaga:Znaczniki HTML są dozwolone. Twój adres nigdy nie będzie udostępniony.

Zapisz się na powiadomienia o komentarzach

blog comments powered by Disqus