Przeskocz do zawartości

10 lutego 2010

Podziały społeczne w sieciach społecznościowych

Jeśli wydaje Ci się, że przed monitorem komputera wszyscy jesteśmy równi, że sieci społecznościowe to miejsce, w którym nie liczy się wykształcenie czy zasobność portfela to… jesteś idealistą. Świat wirtualny ukazuje podziały klasowe nawet bardziej wyraźnie, niż ten realny. I są badania, które to potwierdzają. Sieci społecznościowe, w których jesteś aktywny mogą powiedzieć o Twoim statusie więcej, niż Ci się wydaje.

Czytasz blogi, dzielisz się zdjęciami, wiesz co to mikroblog, być może nawet masz konto na Twitterze czy Blipie? Jestem gotów się założyć, że spędzasz więcej czasu na Facebooku, niż na Naszej-klasie. Mam rację?

Badania przeprowadzone w połowie zeszłego roku przez Nielsen Claritas w Ameryce pokazały dość wyraźny podział społeczny rysujący się w sieciach społecznościowych. Oczywiście w USA nikt nie używa Naszej-klasy, tam walka o dominację toczy się pomiędzy Facebookiem a MySpace. Co z nich wynika?

Facebook dla bogatych i wykształconych

Wg badań Nielsena, ludzie wykształceni, pochodzący z tzw. „dobrych domów” 25% częściej angażują się w Facebooka, niż MySpace. Ludzie niewykształceni z kolei z większym prawdopodobieństwem (o niemal 40%) wybierają MySpace. Można oczywiście powiedzieć, że to kwestia gustu lub środowiska. Ale już dane o zarobkach nie kłamią: 23% użytkowników Facebooka zarabia więcej, niż 100.000 dolarów rocznie. Ta sama grupa zarobkowa stanowi tylko 16% na MySpace. Tych zarabiających poniżej 50.000 dolarów rocznie jest więcej na MySpace (37%) niż Facebooku (28%).

LinkedIn i Twitter dla najbogatszych

W zestawieniu zarobków jeszcze lepiej wypada Twitter i LinkedIn (profesjonalna sieć społecznościowa, odpowiednik naszego GoldenLine) – niemal 40% użytkowników LinkedIn zarabia ponad 100.000 dolarów rocznie. Nietrudno się domyślić, że badanie Nielsena wykazało, że spora część użytkowników Facebooka korzysta także z LinkedIn i Twittera.

Wyrastanie z sieci społecznościowych

Co ciekawe, to wcale nie jest tak, że na początku życia wybierasz sobie sieć społecznościową, do której będziesz należeć (ze względu na „przynależność klasową” na przykład) i nie zmieniasz jej do końca życia. Większość z badanych przez Nielsena 200.000 Amerykanów raczej „dojrzewa” do zmiany jednej sieci na drugą. Widać to szczególnie dobrze w przypadku nastolatków, którzy na początku liceum „zaprzyjaźniali się” jeszcze przede wszystkim na MySpace, aby pod koniec nauki na uniwersytecie poświęcać się niemal wyłącznie aktywności na Facebooku. Przy czym „przeprowadzają się” ludzie, którzy idą do college’u i na uniwersytet. Ci, którzy nie zmieniają towarzystwa, pozostają w MySpace.

Co przeciąga ludzi od jednej sieci społecznościowej do drugiej? Po pierwsze, możliwości i estetyka. Jeśli kiedykolwiek odwiedziliście stronę MySpace, wiecie, że bardzo przypomina „pamiętnik SzAlOnYch NasTOlaTkUff”. W porównaniu z nimi, stonowane strony Facebooka to niemal skok w dorosłość.

Kolejnym powodem przejścia jest… owczy pęd. Idziemy tam, gdzie są wszyscy znajomi. Jeśli jestem w college’u, wypada być na Facebooku. I tyle.

Online także trzymam ze swoimi

A czy przed monitorem znikają podziały społeczne? Jason Kaufman, naukowiec z Harvardu dowodzi w swoich badaniach, że nie. Analizował on sieci znajomości studentów college’u przez cztery lata i przekonał się, że na Facebooku także „trzymają się swoich kręgów”. Najłatwiej było studiować podziały wg rasy (najbardziej widoczne także w prawdziwym świecie w USA). Okazało się, że studenci „wielonarodowościowi” mieli najwięcej znajomych i byli często jedynym ogniwem łączącym „czarne kręgi” z „białym sąsiedztwem”. W internetowych społecznościach ludzie zachowują się dokładnie tak samo jak w swoich domach, przenoszą tam swoje uprzedzenia, lęki i problemy.

Oczywiście jest nadzieja. Dostrzega ją sam Kaufman zauważając, że Facebook (i inne sieci społecznościowe) pozwalają nam utrzymywać szersze grono znajomych, „luzując” niejako ostre rygory, które narzucaliśmy sobie, zaprzyjaźniając się z ograniczoną liczbą ludzi z sąsiedztwa.

A marketing?

Świadomość tego, w jaki sposób angażujemy się w sieci społecznościowe może pomóc nam dotrzeć do określonej grupy ludzi. Znajomość trendów, które obserwujemy w krajach, które nieco dłużej korzystają z takich sieci pomoże nam zaplanować nasze – marketerów – działania w przyszłości. To, że „każdy ma konto na naszej-klasie” nie znaczy wcale, że za kilka lat ten „każdy” będzie przejawiał tam taką samą aktywność, jak wcześniej. Wprost przeciwnie – badania Nielsena pokazują, że sieci społecznościowe nie będą konkurować ze sobą, ale będą „zagarniać” inne grupy (można powiedzieć: warstwy) społeczne. Powinniśmy być tego świadomi i być na to przygotowani.

Kolejna sprawa to kwestia rozpowszechniania idei. Jeśli chcemy, by pomysł naprawdę dotarł „do wszystkich”, powinniśmy nie tylko „zapłodnić nim” wszystkie sieci społecznościowe. Także wewnątrz danej sieci istnieją podziały i kręgi, w których ludzie się trzymają. Upewnijmy się, że dotarliśmy do wszystkich kręgów.

Przyjrzyj się swojej sieci znajomości. Ile osób, które masz w znajomych na naszej-klasie masz także w Facebooku? Ciekawy eksperyment, prawda? ;)

  • http://flaker.pl/f/3772738 paweltkaczyk.midea.pl: Podziały społeczne w sieciach społecznościowych : Paweł Tkaczyk | flaker.pl

    [...] przed chwilą Podziały społeczne w sieciach społecznościowych : Paweł Tkaczyk paweltkaczyk.midea.pl/…aly-spoleczne-w-sieciach-… Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co [...]

  • Mateusz Beźnic

    Brawo Pawle. Świetny artykuł! To daje się wyczuć, jednak potrzeba kogoś kto to nazwie i poda w przystępnej formie. Dodam nieśmiało że targetyzujące się społeczeństwo pozwala na zaistnienie niejednego face’ czy maspace’wego miejsca w sieci. Pozdrawiam.

  • Mateusz Beźnic

    Brawo Pawle. Świetny artykuł! To daje się wyczuć, jednak potrzeba kogoś kto to nazwie i poda w przystępnej formie. Dodam nieśmiało że targetyzujące się społeczeństwo pozwala na zaistnienie niejednego face’ czy maspace’wego miejsca w sieci. Pozdrawiam.

  • http://www.e-komers.pl Tomek Komercyjny

    Świetnym chwytem marketingowym jest również rozpowszechnienie raportu w którym napisane jest, że np. na FB urzęduje elita.
    Cała reszta się zleci w moment :)

  • http://www.e-komers.pl Tomek Komercyjny

    Świetnym chwytem marketingowym jest również rozpowszechnienie raportu w którym napisane jest, że np. na FB urzęduje elita.
    Cała reszta się zleci w moment :)

  • http://flaker.pl/f/3772816 paweltkaczyk.midea.pl: Podziały społeczne w sieciach społecznościowych : Paweł Tkaczyk | flaker.pl

    [...] przed chwilą Podziały społeczne w sieciach społecznościowych : Paweł Tkaczyk paweltkaczyk.midea.pl/…leczne-w-sieciach-spolecz… Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co [...]

  • http://muzyczne.opole.pl Dominik Szewior

    Nie ma co porównywać majspejsa do fesjbuka. Majspejs to społecznościówka muzyczna, to jest jej najważniejszy wyróżnik. Myślę, że zawsze będzie sobie spokojnie siedziała w swojej niszy. Nie ma też żadnej sensownej konkurencji. Im dłużej zaglądam na fejsbuka, tym bardziej nie rozumiem o co w nim chodzi. Kłizy? Fotki? Gry? Omatko! To jest własnie konkurencja dla naszej klasy, a najbardziej w tym zastanawiające, że to zdziecinnienie jest udziałem (z moich obserwacji wnoszę) ludzi w wieku 25 +, którzy uznali, że nk to dziecinada. Cios! :) Świat się wali, ale majspejsa z fejsbukiem na równi bym nie rozliczał :)

  • http://muzyczne.opole.pl Dominik Szewior

    Nie ma co porównywać majspejsa do fesjbuka. Majspejs to społecznościówka muzyczna, to jest jej najważniejszy wyróżnik. Myślę, że zawsze będzie sobie spokojnie siedziała w swojej niszy. Nie ma też żadnej sensownej konkurencji. Im dłużej zaglądam na fejsbuka, tym bardziej nie rozumiem o co w nim chodzi. Kłizy? Fotki? Gry? Omatko! To jest własnie konkurencja dla naszej klasy, a najbardziej w tym zastanawiające, że to zdziecinnienie jest udziałem (z moich obserwacji wnoszę) ludzi w wieku 25 +, którzy uznali, że nk to dziecinada. Cios! :) Świat się wali, ale majspejsa z fejsbukiem na równi bym nie rozliczał :)

  • Marcin Sierant

    @Dominik Szewior: nie zgodzę się w kwestii MySpace’a. Korzystałem z niego w okolicach 15-16 roku życia (aż w 2007 założyłem konto na FB) i muzyka wcale nie była tam najważniejsza. Bardziej własna wizytówka – design strony na MS, ilość Top Friends i – co ważniejsze – kolejność i takie tam. Muzyka była w dalszej kolejności…

    I tak, FB ukradł użytkowników MS, na pewno w Warszawie, a ponieważ Polacy są wtórni, podejrzewam że w US podobnie

  • Marcin Sierant

    @Dominik Szewior: nie zgodzę się w kwestii MySpace’a. Korzystałem z niego w okolicach 15-16 roku życia (aż w 2007 założyłem konto na FB) i muzyka wcale nie była tam najważniejsza. Bardziej własna wizytówka – design strony na MS, ilość Top Friends i – co ważniejsze – kolejność i takie tam. Muzyka była w dalszej kolejności…

    I tak, FB ukradł użytkowników MS, na pewno w Warszawie, a ponieważ Polacy są wtórni, podejrzewam że w US podobnie

  • Marcin Sierant

    Zapomniałem jeszcze o galeriach zdjęć. I tagowaniu znajomych na zdjęciach…

  • Marcin Sierant

    Zapomniałem jeszcze o galeriach zdjęć. I tagowaniu znajomych na zdjęciach…

  • http://muzyczne.opole.pl Dominik Szewior

    @Marcin Jak wywalisz z całego grona userów tych, którzy się przenoszą co jakiś czas tam, gdzie jest coś nowego, to zobaczysz że majspejs ma swoje konkretne grono userów i jest przede wszystkim serwisem kręcącym się wokół muzyki.

  • http://muzyczne.opole.pl Dominik Szewior

    @Marcin Jak wywalisz z całego grona userów tych, którzy się przenoszą co jakiś czas tam, gdzie jest coś nowego, to zobaczysz że majspejs ma swoje konkretne grono userów i jest przede wszystkim serwisem kręcącym się wokół muzyki.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    @Dominik: MySpace zaczął się „muzycznie” pozycjonować wiele lat po swoim starcie. Wcześniej, tak jak pisze Marcin, były tam funkcjonalności typu „najlepszy przyjaciel”, za którymi szalały amerykańskie nastolatki…

  • http://www.adamklimowski.pl Adam Klimowski

    Ciekaw jestem, jak w Polsce wygląda zależność między zarobkami a byciem użytkownikiem określonego serwisu.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    @Dominik: MySpace zaczął się „muzycznie” pozycjonować wiele lat po swoim starcie. Wcześniej, tak jak pisze Marcin, były tam funkcjonalności typu „najlepszy przyjaciel”, za którymi szalały amerykańskie nastolatki…

  • http://www.adamklimowski.pl Adam Klimowski

    Ciekaw jestem, jak w Polsce wygląda zależność między zarobkami a byciem użytkownikiem określonego serwisu.

  • http://appleblog.pl Nowak

    Bardzo dobry tekst. Faktycznie coś w tym jest jak spojrzę na znajomych tu i tu.

  • http://appleblog.pl Nowak

    Bardzo dobry tekst. Faktycznie coś w tym jest jak spojrzę na znajomych tu i tu.

  • Marcin Sierant

    A co jeśli nie mam konta na NK? ;)

  • Marcin Sierant

    A co jeśli nie mam konta na NK? ;)

  • http://historiaimedia.org/ mw

    Z tego co pamiętam, stara sprawa ten raport Nielsena. Jestem ciekawy, jak takie porównanie wypadłoby w Polsce. Tutaj bardzo łatwo o duże uproszczenia, a rzeczywistość nie jest taka czarno-biała. NK spełniła ważną edukacyjną rolę (jakby nie patrzeć, wiele osób zaczęło aktywnie korzystać z internetu właśnie z powodu tego serwisu): może to jest tak, że statystycznie za wysokością zarobków idą kompetencje internetowe (ale też wyższe wykształcenie itp) i w rezultacie zainteresowanie nowymi serwisami. Ale z tego obrazu wyłamywać się może np. młodzież, dla której konto na FB staje się elementem bycia na bieżąco z najnowszą modą. Więc zarobki nie szłyby tutaj za zaangażowaniem akurat w ten serwis. Ogólnie temat ciekawy, wyróżniający się pozytywnie na tle zalewu marketingowych pseudoanaliz o społecznościach. Pozdrawiam!

  • http://historiaimedia.org/ mw

    Z tego co pamiętam, stara sprawa ten raport Nielsena. Jestem ciekawy, jak takie porównanie wypadłoby w Polsce. Tutaj bardzo łatwo o duże uproszczenia, a rzeczywistość nie jest taka czarno-biała. NK spełniła ważną edukacyjną rolę (jakby nie patrzeć, wiele osób zaczęło aktywnie korzystać z internetu właśnie z powodu tego serwisu): może to jest tak, że statystycznie za wysokością zarobków idą kompetencje internetowe (ale też wyższe wykształcenie itp) i w rezultacie zainteresowanie nowymi serwisami. Ale z tego obrazu wyłamywać się może np. młodzież, dla której konto na FB staje się elementem bycia na bieżąco z najnowszą modą. Więc zarobki nie szłyby tutaj za zaangażowaniem akurat w ten serwis. Ogólnie temat ciekawy, wyróżniający się pozytywnie na tle zalewu marketingowych pseudoanaliz o społecznościach. Pozdrawiam!

  • http://muzyczne.opole.pl Dominik Szewior

    Przyznaję się, nie znam historii majspejsa :)

  • http://muzyczne.opole.pl Dominik Szewior

    Przyznaję się, nie znam historii majspejsa :)

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    @mw: Przyznaję, raport przeleżał u mnie trochę w zakładkach, zanim „dojrzałem” do tego tekstu ;) Ale bardzo stary nie jest, sierpień zeszłego roku. Choć wcześniejsze badania, które cytuję, pochodzą także z 2006 roku.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    @mw: Przyznaję, raport przeleżał u mnie trochę w zakładkach, zanim „dojrzałem” do tego tekstu ;) Ale bardzo stary nie jest, sierpień zeszłego roku. Choć wcześniejsze badania, które cytuję, pochodzą także z 2006 roku.

  • Dominik Kościelniak

    Tyle podejść do portali społecznościowych ilu korzystających użytkowników.
    Ktoś odpala siedemnaście razy dziennie NK, inny(a) tylko wieczorem, połowa z pytanych robi to – bo wszyscy robią, połowa jest ciekawa nowego zdjęcia koleżanki, która kupiła nowe lśniące kozaki i na pewno je pokaże.
    Facebook – więcej możliwości, i chyba skupia innych ludzi.
    Podobny temat z komunikatorami, ile osób używa kolejnych wersji gg (wciskając aktualizacje nie czytając nawet „co nowego”, lub czy warto) a ilu jest użytkowników np. AQQ?

    Dwóch użytkowników AQQ to też już „społeczność”:)

  • Dominik Kościelniak

    Tyle podejść do portali społecznościowych ilu korzystających użytkowników.
    Ktoś odpala siedemnaście razy dziennie NK, inny(a) tylko wieczorem, połowa z pytanych robi to – bo wszyscy robią, połowa jest ciekawa nowego zdjęcia koleżanki, która kupiła nowe lśniące kozaki i na pewno je pokaże.
    Facebook – więcej możliwości, i chyba skupia innych ludzi.
    Podobny temat z komunikatorami, ile osób używa kolejnych wersji gg (wciskając aktualizacje nie czytając nawet „co nowego”, lub czy warto) a ilu jest użytkowników np. AQQ?

    Dwóch użytkowników AQQ to też już „społeczność”:)

  • http://flaker.pl/f/3780950 popularne-strony: Podziały społeczne w sieciach społecznościowych : Paweł Tkaczyk | flaker.pl

    [...] paweltkaczyk.midea.pl/2010/02/10/podzialy-spoleczne-w-sieciach-spolecznosciowych wzbudza zainteresowanie! Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co pisze [...]

  • http://automotiveblog.pl Zbirkos

    Ciekawy artykuł. Coś w tym jest. Ja poruszę jeszcze jeden aspekt, na blipie/facebooku/goldenline mam niewielu znajomych, ale wejść na swojego bloga o dużo więcej niż z n-k/śledzika. Swoją drogą mało mam wspólnych znajomych na FB/Blip/Goldenline/NK.

  • http://automotiveblog.pl Zbirkos

    Ciekawy artykuł. Coś w tym jest. Ja poruszę jeszcze jeden aspekt, na blipie/facebooku/goldenline mam niewielu znajomych, ale wejść na swojego bloga o dużo więcej niż z n-k/śledzika. Swoją drogą mało mam wspólnych znajomych na FB/Blip/Goldenline/NK.

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    @Zbirkos: To prawda, NK to sieć „mało zaangażowana”. Dla mnie też głównym źródłem wejść są GoldenLine i Facebook. Do tego dochodzi jeszcze Twitter czy Wykop (który trudno nazwać społecznościówką chyba).

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    @Zbirkos: To prawda, NK to sieć „mało zaangażowana”. Dla mnie też głównym źródłem wejść są GoldenLine i Facebook. Do tego dochodzi jeszcze Twitter czy Wykop (który trudno nazwać społecznościówką chyba).

  • http://twitter.com/mondym mondym
  • http://twitter.com/mondym mondym
blog comments powered by Disqus