„Gazeta Wyborcza” donosi, że kandydaci na policjantów nie poradzili sobie z testami — zdało ok. 1/3 (informacja dla policjantów: to mniej niż połowa!) kandydatów.
Dlaczego to takie szokujące? Podobno do testów przystępowali ludzie z wyższym wykształceniem, po studiach prawniczych i innych szkołach. A pytania były na poziomie szkoły średniej!
Ja rozumiem, że żeby złapać złodzieja, co kradnie gwoździe z domków działkowych, wystarczy być tylko odrobinę inteligentniejszym od ogórka. Ale co z łapaniem komputerowych przestępców (oblali m.in. na pytaniu: Czy po wyłączeniu komputera znika zawartość twardego dysku?) czy choćby wylegitymowaniem (Bardzo Trudne Słowo) na ulicy wygadanego oszusta?
Chciałbym żyć w kraju, gdzie kawały o policjantach to tylko kawały o policjantach. Niestety, pozostanie mi czekać na mandat za „niemanie świateł” ;-)



