Policjanci pokonani przez testy
„Gazeta Wyborcza” donosi, że kandydaci na policjantów nie poradzili sobie z testami — zdało ok. 1/3 (informacja dla policjantów: to mniej niż połowa!) kandydatów.
Dlaczego to takie szokujące? Podobno do testów przystępowali ludzie z wyższym wykształceniem, po studiach prawniczych i innych szkołach. A pytania były na poziomie szkoły średniej!
Ja rozumiem, że żeby złapać złodzieja, co kradnie gwoździe z domków działkowych, wystarczy być tylko odrobinę inteligentniejszym od ogórka. Ale co z łapaniem komputerowych przestępców (oblali m.in. na pytaniu: Czy po wyłączeniu komputera znika zawartość twardego dysku?) czy choćby wylegitymowaniem (Bardzo Trudne Słowo) na ulicy wygadanego oszusta?
Chciałbym żyć w kraju, gdzie kawały o policjantach to tylko kawały o policjantach. Niestety, pozostanie mi czekać na mandat za „niemanie świateł” ;-)





Eeee… spokojnie. AFAIK miejsc było 2000, a chętnych coś koło 10 tysięcy. Nie wszyscy przecież mieli wyższe wykształcenie (IIRC niezbędne minimum to średnie), a sam wiesz jak łatwo u nas zdać maturę.
Około 1/3 to circa about 3500 tysiąca, czyli i tak pozostaje niemal 2 chętnych na jedno miejsce. Uważam, że z tego da się wybrać 2 tysiące dobrych policjantów. A że przy pomocy statystyk można zrobić sensację, o tym wszyscy doskonale wiemy od dawna.
Kiedyś starałem się o przyjęcie do tzw. resortu. Po pierwszym w moim życiu teście na inteligencję (bodaj Ravena) pani psycholog wezwała mnie do siebie i pokazując arkusz testu z dziwnym błyskiem w oku pyta „czy na pewno chce pan wstąpić do Policji?”
Śmiejcie się lub nie – ale ja wtedy tego dowcipu nie załapałem ;)
podoma mi sie ta stronka
CHCIAŁAM TYLKO POWIEDZIEĆ,ŻE PO STUDIACH WCALE NIE WSZYSCY SĄ MĄDRZEJSI.TAK SAMO ŁATWO ZDAĆ MATURĘ JAK I SKOŃCZYĆ STUDIA.LUDZIE Z WYKSZTAŁCENIEM ŚREDNIM WCALE NIE ŚĄ GORSI OD TYCH POZORNIE WYŻSZYCH,WIĘC NIE UNOŚCIE SIĘ ZBYT WYSOKO BO UPADEK BĘDZIE WIELKI.